taśmy



share

Poszła zapowiedź, że o 21.30 w TV Republika Cezary Gmyz i Anita Gargas odpalą taśmy z Kulczykiem, który gaworzy sobie z trzema innymi beneficjentami RPIII: Sikorskim, Wawrzynowiczem i Kwiatkowskim. Fakt, że wymieniam pełen skład, czas i miejsce publikacji świadczy, nawet nie o polecaniu, ale o pełnej i bezpłatnej reklamie. Na pewno obejrzę ten materiał i to uważnie, ponieważ mam szacunek dla dziennikarstwa śledczego Cezarego Gmyza i jego solidności, ale nie spodziewam się tego, co już odtrąbili wyrywni zwolennicy PiS. Tak, jak uspakajałem, że debaty będą jedną wielka nudą, tak zapewniam, że nowe „taśmy” nie wbiją gwoździa do trumny i tym bardziej nie spowodują spadku notowań PO poniżej 15%. Przyda się taki element pod koniec kampanii, zwłaszcza dla elektoratu, który chce marnować głosy na Korwina albo Kukiza, niemniej na siłę wywoływany przełom nie zaistnieje.



share

Jedno i drugie jest możliwe, ale w tej jałowej dyskusji warto zwrócić uwagę na rzeczy istotne, nie na wymysły poszczególnych gwiazd publicystyki i oszustwa sondażowe. Przełomem jest to, że pojawił się pomysł i bardzo szybko wszedł w życie. Od kilku dni intensywnie dyskutuje się nad scenariuszem, który pozwoli zrealizować marzenie „elit” i powstrzyma PiS przed sprawowaniem samodzielnych rządów. Co o to oznacza? Ano tylko i aż tyle, że jednak zarysował się plan awaryjny. Jeszcze nie tak dawno wszyscy się zastanawiali, jak to możliwe, że towarzystwo się nie broni i nie ma przygotowanego planu B. Teraz rzeczywistość odmieniła się tak bardzo, że nagle wcześniejsze dane i tezy przestały istnieć, ale nie dla mnie. Zastanówmy się na spokojnie, nie na hura, co jest możliwe, a co mało prawdopodobne.



share

Ludziom głupim, bo tak trzeba nazywać wszelkiej maści wyznawców teorii bez spisków, każde ułożenie faktów i wniosków kojarzy się z… głupotą. Oni muszą mieć podane w „dzienniku”, że zielone ludziki to w rzeczywistości bandyci z Armii Czerwonej, inaczej nie przyjmą do wiadomości banałów. W dwóch przypadkach podaje się niemądrym odbiorcom komunikatów, że spiski jednak istnieją. Pierwsza okolicznością jest korzyść, zarobek lub inna gratyfikacja dla autorów demaskujących tajemnicę. Druga wiąże się z brakiem innego wyjścia i z tym mamy do czynienia w przypadku „taśm kelnerów”. Po szokowym ujawnieniu treści rozmów, kolejne sensacje są rozładowywane przy pomocy zaprzyjaźnionych mediów. Dyżurny funkcjonariusz z Gazety Wyborczej, niejaki Wojciech Czuchnowski dostał zlecenie i wysmarował artykulik przygotowujący publikę do tajnych rozmów Tuska z Kulczykiem. Panika musi być olbrzymia, ponieważ w ramocie Czuchnowskiego znajdujemy podstawowe informacje na temat przebiegu rozmów.

Strony