taśmy



share

Jedno i drugie jest możliwe, ale w tej jałowej dyskusji warto zwrócić uwagę na rzeczy istotne, nie na wymysły poszczególnych gwiazd publicystyki i oszustwa sondażowe. Przełomem jest to, że pojawił się pomysł i bardzo szybko wszedł w życie. Od kilku dni intensywnie dyskutuje się nad scenariuszem, który pozwoli zrealizować marzenie „elit” i powstrzyma PiS przed sprawowaniem samodzielnych rządów. Co o to oznacza? Ano tylko i aż tyle, że jednak zarysował się plan awaryjny. Jeszcze nie tak dawno wszyscy się zastanawiali, jak to możliwe, że towarzystwo się nie broni i nie ma przygotowanego planu B. Teraz rzeczywistość odmieniła się tak bardzo, że nagle wcześniejsze dane i tezy przestały istnieć, ale nie dla mnie. Zastanówmy się na spokojnie, nie na hura, co jest możliwe, a co mało prawdopodobne.



share

Ludziom głupim, bo tak trzeba nazywać wszelkiej maści wyznawców teorii bez spisków, każde ułożenie faktów i wniosków kojarzy się z… głupotą. Oni muszą mieć podane w „dzienniku”, że zielone ludziki to w rzeczywistości bandyci z Armii Czerwonej, inaczej nie przyjmą do wiadomości banałów. W dwóch przypadkach podaje się niemądrym odbiorcom komunikatów, że spiski jednak istnieją. Pierwsza okolicznością jest korzyść, zarobek lub inna gratyfikacja dla autorów demaskujących tajemnicę. Druga wiąże się z brakiem innego wyjścia i z tym mamy do czynienia w przypadku „taśm kelnerów”. Po szokowym ujawnieniu treści rozmów, kolejne sensacje są rozładowywane przy pomocy zaprzyjaźnionych mediów. Dyżurny funkcjonariusz z Gazety Wyborczej, niejaki Wojciech Czuchnowski dostał zlecenie i wysmarował artykulik przygotowujący publikę do tajnych rozmów Tuska z Kulczykiem. Panika musi być olbrzymia, ponieważ w ramocie Czuchnowskiego znajdujemy podstawowe informacje na temat przebiegu rozmów.



share

Ponad rok od ujawnienia tak zwanych taśm „grupa, która przestaje trzymać władzę” w ciężkiej panice zaczęła szukać ucieczki w ślepej uliczce. Roman Giertych reprezentujący jednocześnie Zbigniewa Stonogę, który ujawnił nagrania z knajpy „Sowa i Przyjaciele” i Radosława Sikorskiego, pokrzywdzonego w związku z tą sprawą, postanowił się ośmieszać snuciem… teorii spiskowych. Zarzuty kierowane przez Giertycha dotyczą sprawczej roli PiS w nagrywaniu i kolportowaniu taśm. Za Giertychem poszedł podejrzewany o składanie fałszywych zeznań (oświadczenia majątkowe) Michał Kamiński i zapowiedział, że już wkrótce poznamy całą prawdę o „taśmach”. Ci dwaj kompletnie skompromitowani komedianci wypowiedzieli swoje wodewilowe kwestie prawie w tym samym czasie i posłużyli się tą samą „przesłanką” – na nagraniach nie ma polityków PiS. Wydłużę listę podejrzanych, nie ma też: Komorowskiego, Kopacz, Giertycha, Kamińskiego, Lisa i Karolaka.

Strony