taśmy



share

Ciekawe ilu dziennikarzy z lewej i prawej strony zapoznało się z pełnym ponad godzinnym nagraniem rozmowy TW Czarneckiego z byłym prezesem KNF Chrzanowskim? Śmiem twierdzić, że garstka, a szacunki opieram na wypowiedziach dziennikarzy, które mają się ni jak do samej taśmy. Największą furorę zrobiło „40 milionów”, których na taśmie nie ma, podobnie zresztą jak niemniej słynnego 1%. Mało tego, nie ma tam w ogóle mowy o wartości banków TW Czarneckiego, co miałby być podstawą dla wynagrodzenia prawnika proponowanego przez Chrzanowskiego. Jest wyłącznie sugestia, że prawnik miałby być wynagradzany za wyniki banków, czyli zyski i to dopiero początek właściwej treści rozmów.



share

Najnowsze taśmy „Sowy” spotkały się ze starymi reakcjami i muszę na wstępie przyznać, że jedno mnie szczególnie irytuje. Nieustanne biadolenie o „języku”. Co bardziej pruderyjni wyliczyli wszystkie słowa na: „k”, „ch”, „p” i „d”. Proszę wybaczyć, ale to jest zawracanie… gitary. Siedzi dwóch typów w knajpie chleje wódę, to ciężko się spodziewać, że będą mówić wierszem Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. W ogóle mnie nie rusza wulgarny język, jako taki, znacznie bardziej irytująca jest hipokryzja. Na całym świecie politycy tak i jeszcze gorzej ze sobą rozmawiają, dość przypomnieć nagranie z Trumpem, na którym chwalił się „łapaniem za cipę”, a Bush dziko rechotał. Zostawmy te głupstwa, które są podnietą pensjonarek i ciotek przyzwoitek i zajmijmy się esencją nagrań.



share

Pewna „znana prawicowa blogerka”, której fundację zasilały kolejne rządy, bo taka jest obiektywna i niezależna, specjalizuje się w dostrzeganiu rzeczy przeoczonych. Ma ten szczególny dar i potrafi na przykład dostrzec, że Matka Kurka to Lesława Maleszka. Zostawmy jednak złośliwości i przyjrzyjmy się taśmom Kulczyk – Graś właśnie pod kątem przeoczeń. Wbrew pozorom tam nie ma niczego takiego, co stało się głównym przekazem. Graś nie Merkel się żali na niemieckiego zarządcę „Faktu”, ale prosi o interwencję Kulczyka. Biznesmen pyta, czy Tusk i reszta próbowali załatwić tę sprawę na szczeblu politycznym, Graś przyznaje, że takie próby był, jednak bezskuteczne. Według przybocznego Tuska, niemieccy politycy, w domyśle i Merkel, oświadczyli, że ich interesuje tylko biznes i nie będą się pakować w cenzurowanie gazety. Wielu się pewnie uśmiechnie, ale mnie te słowa brzmią absolutnie wiarygodnie i to z kilku powodów.

Strony