porządki



share

Do niejakiego „Antykomora” wpadli o 6.00 rano, rzucili na glebę i postawili przed sądem za karykaturowanie człowieka, który był parodią polskiego prezydenta. Niejakiego Matkę Kurkę policja pod przymusem dowiozła do psychiatryka, gdzie wydano opinię o pełnej poczytalności, a potem w sądzie uznano winę w postaci znieważenia Bronka Bigosa. Więcej niż połowa dziennikarzy „Uwrzam Rze” i „Rzeczypospolitej” wyleciała na bruk, w tym Cezary Gmyz dyscyplinarnie, za napisanie prawdy o trotylu na TU 154M. Gmyzowi sąd prawomocnym wyrokiem przyznał rację, podobnie jak Lisickiemu i wielu innym, ale nikt nie rozliczył do dziś Grasia i Hajdarowicza, którzy w nocy przy śmietniku czyścili redakcję. Do „Wprost” wparowała prokuratura w asyście policji, żeby zarekwirować rozmowy polityków PO nagrane przez kelnerów.



share

Przed wyborami byłem zwolennikiem tajnej techniki – na urzędach ministerialnych posadzić gołębie, a rzeczywiste zadania powierzyć jastrzębiom. Nic z tego nie wyszło, to znaczy, wyszło pół na pół. Wiadomo, że człowiek się przywiązuje do swoich pomysłów i choćby fakty weryfikowały teorie, ciężko się z przyzwyczajeniami rozstać. Z przyjemności to raczej nie, ale bez większego bólu przyznaję, że nie miałem w tej kwestii racji. Jarosław Kaczyński zrobił mix i połączył gołębie z jastrzębiami i tak powstał rząd. Efekt jest piorunujący. Gliński, Morawiecki, Streżyńska, Szałamacha gruchają sobie technokratycznie, Macierewicz, Kamiński i Ziobro robią za kije samobije i miotły automatyczne. Ostatnie podrygi medialne próbują budować wokół porządków atmosferę grozy nocnej zmiany, ale to naprawdę kabaretowe resztki. Fakty są takie, że peerelowscy funkcjonariusze z AW, ABW, SWW i SKW podali się do dymisji. Podwinęli ogony i kwiląc uciekli ze sztabów, nie trzeba ich było wyrzucać.



share

Ideolodzy i wyznawcy ideologii, w której nihilizm miesza się z relatywizmem, powymyślali też rozmaite dziwolągi użytkowe. Tytuł oczywiście nawiązuje do Yeti, czyli wydumanego potworka, który się nazywa „współczesny patriotyzm”. Pewne zjawiska w przyrodzie, dziękować Bogu, są stałe. Człowiek rozumny wie, że serce pompuje krew, a pęcherz zbiera mocz, pomyleńcom jest wszystko jedno, co w nich płynie i czym sikają. Patriotyzm współczesny nie istnieje, podobnie jak nie istnieje współczesna miłość, nienawiść, zazdrość, pożądanie. Pozamiatanie psiej kupy to się higiena nazywa, a płacenie podatków fiskalizm. Co innego współczesny bolszewik, ten żyje i ma się doskonale, bo od narodzin był tworem sztucznym, by na przestrzeni lat mutować i przeistaczać się w rozmaite poczwary. Na współczesnego bolszewika działają tylko i wyłącznie współczesne środki, dlatego nie ma sensu kombinować, wystarczy zastosować broń wyprodukowaną przez bolszewików.

Strony