porządki



share

W tych dniach Zbigniew Boniek „rozkochał” w sobie kibiców od Lecha Poznań po Legię Warszawa, podejmując decyzję, że w ostatniej kolejce ekstraklasy na żadnym stadionie nie będzie weryfikacji wideo, czyli słynnego VAR. Boniek nawarzył sobie bigosu i będzie musiał zjeść go sam, a przy okazji spytać sommeliera, czy wino od Kurskiego nada się do tej potrawy. Podobne dylematy ma od wczoraj opozycja, która niczym „karp Millera” prosiła się o Wigilię. Trzeba mieć naprawdę mało wyobraźni i bardzo dużo bezczelności, aby będąc Platformą Obywatelską robić kampanię samorządową pod hasłem „Oni okradli Polskę”. Wczorajsza kontra Kaczyńskiego była prawym prostym, wielkiej finezji tu nie ma, ale cios jest oczywiście nokautujący.



share

Proszę się wygodnie i pewnie ułożyć na siedziskach, żeby nie wypaść z orbity, bo chociaż słowa będą brzmieć jak straszna bajka ze szczęśliwym zakończeniem, to cała opowieść jest prawdziwa. W domku z piernika, w samym środku samej Warszawy zamieszkało siedmiu ruskich krasnoludków. Dostali tę kwaterę od śpiącego woźnicy, który przez jakiś czas sprawował urząd ministra obrony nadwiślańskiej kolonii, a wcześniej powoził karetą niemieckiego gefreitera. Siedmiu ruskich krasnoludków od siedmiu dni zamknęło się w chatce i za nic nie chciało wyjść. Oświadczyli, że chatka w centrum Warszawy należy do Słowacji i oni się ze swoich pokoików nie ruszą. Cała afera zaczęła się wówczas, gdy nowy minister Polski postanowił z chatki zrobić poważne centrum zajmujące się obroną polskiego królestwa.



share

Mylą się wszyscy, którzy twierdzą, że nastąpiła wielka histeria i strach w narodzie, aby stwierdzić tę pomyłkę wystarczy spojrzeć na żałosne "ruchy społeczne". Do komicznej inicjatywy KOD na chama wpisywani są wirtualni aktywiści. Fizycznie przed sejmem w ramach protestów zebrały się małpy, które uciekły z klatek młodzieżówki PO. Histeria jest tylko i wyłącznie w szeregach wąskiej grupy wpływów, a ponieważ ta grupa ciągle dysponuje potężnymi wzmacniaczami, to powstaje wrażenie, że 3/4 Polaków dostało obłędu z powodu obecnej sytuacji politycznej. W 2005 roku Kaczyński popełnił duży błąd, prawdę mówiąc kompromitujący dla polityka i jednocześnie świadczący o głębokim humanitaryzmie Jarosława. PiS wyszedł z złażenia, że pokazanie patologii starego układu otworzy narodowi oczu. Po to były te wszystkie aresztowania przed kamerami, aby pokazać, że nietykalni w końcu odpowiadają, jak każdy szaraczek. Akcje z Blidą, Czarzastym, Lepperem, ale także doktorem G.

Strony