Patryk Jaki



share

Przykładów na to, co się dzieje w sądach RP III mamy każdego dnia pod dostatkiem. Zwykle sprawy dotyczą krzywdzenia tak zwanych „zwykłych obywateli”, którzy w sądach mają dla wielu sędziów mniejszą wartość niż długopis służący do podpisywania wyroków. Trzeba przyznać rację, a właściwie nie ma sensu dyskutować z opinią, że każdy kraj zmaga się z patologią w sądownictwie, ale w RP III skala i wymiar patologii jest naprawdę oryginalny. W krajach nazywanych zachodnimi z reguły wygląda to tak, że wysoko postawiony polityk albo w ogóle nie staje przed sądem albo staje w celach PR-owych i po uniewinnieniu robi za męczennika. Taką patologię znają chyba wszyscy i sympatia „zwykłych obywateli” nigdy nie leży po stronie wyniosłych, bezczelnych polityków. Jak to wygląda w Polsce? Zacznijmy od tego, że jako praktyk doskonale znam ból pozwanego/oskarżonego, wiem też, że wynik procesu można poznać już w momencie, gdy wylosujemy sędziego.



share

Byłem jedną z ofiar durnych hasełek liberalnych, z niewidzialną ręką rynku na czele. Wyleczyłem się z tego raka już dawno i hołduję idei, która nazywa się „myślizm”. W żadnym razie nie boję się inwektyw z koszyka socjalizmu i państwowej własności. Uważam i uważać będę, że jest mnóstwo obszarów, w których fabryki i własność nie tylko powinna być państwowa, ale nie może być prywatna, Przykładów przytaczał nie będę, bo głupi będzie miał pretekst do jałowej dyskusji, a mądry doskonale wie o co chodzi. Jest jednak i tak, że nie wolno się przyzwyczajać do wydeptanych ścieżek i łazić po nich na oślep, bo się można na własnych sznurowadłach wyłożyć. Polubiłem ministra Patryka Jakiego, ma chłop charakter i jaja, chwilami, nawet sporymi kawałkami, przypomina pewnego „wariata ze Złotoryi”. Niestety nie będę oryginalny i po tej laurce dodam „ale”, małe i w kontekście całej działalności nieistotne, niemniej pomysł z halami produkcyjnymi dla więźniów jest całkowicie do… bani.

Strony