o co chodzi



share

Próżno szukać w mediach informacji o co naprawdę chodzi w brexicie, czemu nie można się dziwić, wszak to smutny standard. Jednocześnie standardowe komunikaty medialne podpowiadają o co może chodzić. Gdy jedynym przekazem dnia jest propaganda ideologiczna, a tak się przy tym temacie dzieje, to wiadomo, że prawdy należy szukać w zupełnie innym miejscu. Gdzie konkretnie? W polityce lub raczej, w tym co się dziś polityką nazywa, chociaż nią jest, chyba że mówimy o parodii, czy karykaturze polityki.



share

Jako oszołom z ugruntowaną pozycją mogę sobie pozwolić na wiele i taki status wariata bardzo mi odpowiada, jednak w ostatnim czasie dzieje się tak dużo, że nawet mój chory umysł wszystkiego nie ogrania. Zacznę do małej prywaty, chociaż rzecz absolutnie dotyczy spraw publicznych. Wiem, ale nie powiem, dopóki ostatecznie nie zweryfikuję informacji i nie nabiorę pewności, że moje źródło będzie bezpieczne. W każdym razie mam na tapecie olbrzymiego kalibru sprawę, na którą od dawana czekałem. Prawdę mówiąc sfrajerowałem się niczym dziecko we mgle, szukając groszy w portfelach Owsiaka i jego żony, czy też jakichś drobnych sum na kontach prywatnych firm Owsiaków. Błąd, w dodatku dość kompromitujący dla mnie. Prawdziwy biznes Owsiaka jest w zupełnie innym, bardzo pikantnym miejscu (wiesz „Jurek” o czym mówię) i tam się dopiero dzieją cuda.



share

Oceniając pomysły Kaczyńskiego, pomyliłem się, razem ze wszystkimi publicystami, tyle razy, że w końcu dopadła mnie odrobina pokory. Nie będę zgadywał, co się na pewno stanie lub nie stanie po kolejnym, umówmy się, rytualnym wbiciu kija w mrowisko, natomiast mogę się pokusić o przedstawienie kilku przesłanek, które mi się plączą po głowie. Czytając wywiad Kaczyńskiego w „Rzepie” ma się nie odparte wrażenie, że mamy do czynienia z recydywą wszelkich możliwych błędów PiS i samego Kaczora, dodatkowo bije po oczach to nieśmiertelne „nie wytrzymał, znów nie wytrzymał”. Przyznam się, że pierwsze wrażenie miałem wybitnie stereotypowe, ale wgłębiając się nie tyle w lekturę, co w okoliczności wywiadu, zaczynam czytać słowa Kaczyńskiego zupełnie inaczej. Okoliczności mamy dwie, po pierwsze wybory na Podkarpaciu, czyli kolejny realny test popularności partyjnej, po drugie PO w rozsypce.