matki



share

Jeden „element scenograficzny” i to sformułowanie nie jest moją bezdusznością, ale sposobem traktowania własnych dzieci, przez protestujące celebrytki, decyduje o tym, że ludzie zamykają buzie. Niepełnosprawne dzieci są dla tych rozkrzyczanych aktywistek tarczą i maczugą, bo dokładnie tak działa szantaż emocjonalny. Gdyby w sejmie nie było tych nieludzko wykorzystywanych dzieci, większość obserwatorów natychmiast zobaczyłaby o co w tym wszystkim chodzi. Proszę zrobić sobie taki mały eksperyment, włączyć telewizor, ściemnić obraz i puścić tylko sam głos pani Hartwich i jej koleżanek. Gwarantuję, że wbrew pozorom oczy się otworzą natychmiast.



share

Jestem z pokolenia, które doskonale pamięta czasy PRL i kolejki „do mięsnego”. Prawdziwa studnia socjologicznych obserwacji, ale pewne schematy zawsze się powtarzały. Jednym z takich schematów była matka z dzieckiem na ręku. Zjawisko to można podzielić na dwie grupy matek i dzieci. Pierwsza była autentyczna i jednocześnie cicha, kobiety stały z dzieckiem w kolejce, od czasu do czasu brały je na ręce, bo wiadomo, że maluch w takich warunkach musi zacząć marudzić. Czasami ludzie przepuszczali matki z własnej inicjatywy, ale one nigdy i o nic nie prosiły, pokornie stały w kolejce.