Kosiniak-Kamysz



share

Pisanie o końcu jakiejś formacji politycznej, to taki rytuał publicystyczny. Nomen omen większość tekstów o końcach partii żyje nie dłużej niż parę dni, bo najczęściej się okazuje, że pomimo symptomów agonii następuje cudowny powrót do świata żywych. Wczoraj Kosiniak-Kamysz wszedł na trybunę polityczną i tak się darł, że spytałem lepszą połowę, gdzie się pali? No coś nieprawdopodobnego, jakie dźwięki szef PSL-u z siebie wydawał, piszę o dźwiękach, ponieważ niewiele słów zrozumiałem.



share

W kultowej już „Nocnej zmianie” każdy widz odnajdzie swoje ulubione fragmenty. Moim ulubionym fragmentem jest wybór Pawlaka na premiera III RP. Trwało to wszystko parę sekund i chociaż sam Waldek na początku się krygował i wspominał coś o „gangsterskim numerze”, to jego zbędne rozterki kończą się odwołaniem rządu Premiera Olszewskiego i powołaniem rządu Pawlaka. Kim był Waldek Pawlak w tamtym czasie? No właśnie chodzi o to, że absolutnie nikim. Do kanonu politycznej komedii przeszły jego wystraszone miny, kompletne pogubienie i brak choćby minimalnego obycia. Dlaczego w takim razie został premierem? Paliło się teczki pod Wałęsą i wieloma innym fałszywi legendami „Solidarności”. Potrzebny był ktoś, kto nie wzbudza większych emocji i będzie miał wystarczające poparcie w sejmie.

Strony