dobra zmiana



share

W często przywoływanych cywilizowanych krajach dzieją się w systemie prawnym rzeczy równie, a może jeszcze bardziej niegodziwe niż u nas. Dość wspomnieć niemiecki Jugendamt, czy skandynawskie sądy, które chronią bandziorów i pozwalają chłopcom uzyskiwać odszkodowania od rodziców, bo rodzice nie pozwolili chodzić w spódnicach i biustonoszach. Wspominam o tym jako surowy krytyk polskiego wymiaru sprawiedliwości, ale nie po to, by usprawiedliwiać nasze organa odpowiedzialne za egzekwowanie prawa. Po prostu trzeba sobie uczciwie zdawać sprawę, że niemal wszędzie istnieją prawne niegodziwości, natomiast w Polsce obowiązuje endemiczny porządek prawny, czyli niespotykany w żadnym innym obszarze geograficznym. Nie chodzi o niesprawiedliwe wyroki, patologię, korupcję i tak dalej, ten katalog obowiązuje wszędzie. Chodzi o absurdy, ale to takie, które nie mają absolutnie żadnego umocowania w rzeczywistości. Definicja wydaje się odrobinę dziwna, dlatego doprecyzuję.



share

Od wielu tygodni posiadam informacje na temat tego, o czym dziś doniosły media, w związku z organizacją „Przystanku Woodstock”. Festyn w Kostrzynie w końcu został właściwie zakwalifikowany, jako impreza masowa podwyższonego ryzyka. Nie pozyskałem „tajemnej” wiedzy od Jarosława Kaczyńskiego, ani od żadnego funkcjonariusza reżimu PiS, wiem o wszystkim z własnych źródeł i toczących się z moim udziałem postępowań. W całej sprawie chodzi o rzecz niezwykle banalną i fundamentalną jednocześnie, mianowicie o bezpieczeństwo. Wbrew temu, co mi się przypisuje, nigdy nie byłem za tym, aby „Przystanku Woodstock” zakazać z powodów moralnych, czy ideologicznych. Co więcej wielokrotnie publicznie mówiłem, że jest grubą przesadą nazywanie uczestników „Woodstocku” skrajną patologią, która tapla się w błocie i w przyszłości będzie ludzi mordować. Mamy do czynienia z prostym i znanym od lat zjawiskiem. Jerzy O. organizuje prywatkę pod tytułem „starych nie ma chata wolna”.



share

Tym jednym słowem podsumować można dzień dzisiejszy.
Po pierwsze dymisję złożył rząd Ewy Kopacz. Ewa Kopacz nigdy nie powinna była zostać premierem. Ewa Kopacz to kłamca smoleński. W tej szczególnej sprawie okłamała ona i sejm i obywateli i rodziny smoleńskie. Były to bezczelne kłamstwa na rympał, dotyczące i działań władz i sekcji zwłok i postępowania z trumnami. Powierzenie właśnie Kopacz funkcji premiera było świadectwem skrajnej degrengolady w sferze wartości rządzącej frakcji jak i skrajnej pogardy wobec obywateli.
Wraz z Kopacz i jej rządem dymisję złożyło też państwo Platformy.  Państwo charakteryzujące się:
a. marnotrawstwem środków
b. przewagą interesów partyjnych nad publicznymi
c. skrajnym lekceważeniem obywateli, traktowaniem ich jak masy ciemnych proli

Strony