bezpieka



share

Poważnie i dokładnie tak myślę, że dużą naiwnością byłoby marzyć o demokracjach, czy innych nibylandiach zarządzanych wolą ludu. Nie ma dziś i chyba nie było nigdy imperium albo chociaż suwerennego państwa, w którym „bezpieka” nie rozgrywałaby partii szachów i nie decydowała o losach pionków pożeranych przez hetmanów. Prawdę powiedziawszy zdecydowanie wolałbym, żeby Polską zarządzały służby specjalnie z prawdziwego zdarzenia, a nie jakieś amatorskie partie złożone z dorobkiewiczów z Bogiem, tudzież równouprawnieniem każdej „d” na ustach. Nim zostanę zlinczowany i uznany za zmanierowanego jegomościa, który z braku pomysłów szuka taniej sensacji, poproszę przed egzekucją o ostatnie słowo. Jeśli się komuś wydaje, że w USA rządzi „słodka brązowa kukiełka”, że w Izraelu i Wielkiej Brytanii o losach kraju decydują politycy upudrowani po zakola na czole, no to sobie poważnie nie porozmawiamy.



share

Przeczytałem dostępne fragmenty i opisy artykułu w „Do Rzeczy” i przyznam, że to wystarczająca dawka przygnębiającej lektury, ale jeszcze bardziej przygnębiające są reakcje części prawicy, która się kompletnie pogubiła. Standard moralny Kalego rozniósł się po wszystkich możliwych forach i debatach. Cenckiewicz opisujący „Bolka”? Dobry, dobry historyk. Cenckiewicz opisujący TW „Tamiza” (Kieżuna)? Zły, zły Cenckiewicz. Najmocniej przepraszam za kompletny brak oryginalności, ale to nie ja sprowadziłem sprawy do groteskowego banału, który z moralnością i prawdą nie ma nic wspólnego. Z moralnością wiadomo jak jest, każdy ma swoją i albo jej używa albo o niej zapomina, ale fakty posiadają tę siłę, że się bronią same. Nie obchodzą mnie oceny etyczne dotyczące zachowania prof. Kieżuna, w tych kwestiach tylko jedna postawa jest godna i ma sens – powiedzieć prawdę, przeprosić i starać się naprawić krzywdę, o ile to jeszcze możliwe. Tymczasem prof.



share

Początkowo też myślałem, że Pawlak wszedł na trybunę sejmową, żeby sobie podnieść wewnętrzne notowania w PSL i być może nie ma tym przypuszczeniu ani jednej fałszywej nuty, ale to nie takie proste. Trzeba wiedzieć kiedy wolno zjechać Tuska i umieć przewidzieć konsekwencje, przy przejmowaniu władzy, a jak widać Pawlak praktycznie sam poszedł na wojnę. Przelicytował? Niekoniecznie, bo wszystko da się o Pawlaku powiedzieć, ale naiwności politycznej zarzucić mu nie sposób. To stary wyga, który zęby zjadł na zakulisowych rozgrywkach, dość powiedzieć, że słynne „Panie Waldku, pan się nie boi”, powstało po „Nocnej zmianie”, gdy Pawlak został następcą Olszewskiego. Nie uwierzę, że pan Waldek tak sobie wystąpił przeciw Tuskowi i to z wyjątkowo ostrym tekstem. PSL nie toleruje podobnych zachowań, przecież zerwanie koalicji i wcześniejsze wybory nieźle by przeraziło towarzyszy chłopów.

Strony