Beata Szydło



share

Trudno uwierzyć, chociaż nie, źle zacząłem, bez sensu, wbrew logice i stanowi faktycznemu, jak mawiają prawnicy. Nie dziwi nic! Tak powinienem zacząć, skoro uważam poziom dziennikarstwa za więcej niż marny, a tak właśnie uważam. Po Internecie i mediach poniosła się fala szyderstwa w najgorszym „typowo polskim stylu”. Zapewne większość Polaków zna to idiotyczne określenie „typowo polskie”, które przypisuje odwieczne ludzkie wady, jak zawiść, czy radość z cudzego nieszczęścia, jednemu wybranemu narodowi i nie o ten naród wybrany chodzi.



share

Jak zwykle w przypadku opozycji tak nie do końca można mówić o planie, bo sporo było w tym przypadku, ale na siłę podciągam to pod plan. Wszystko zaczęło się naprawdę zabawnie i niewinnie, bo przecież to śmieszny poseł Brejza zainicjował akcję. Rzecz ma dodatkowy smaczek, ponieważ interpelację w sprawie premii dla ministrów Brejza złożył w 2016 roku, w czasach rządów Beaty Szydło, a odpowiedź dostał dopiero 2 lutego 2018 roku, czyli za rządów Morawieckiego. Twardych dowodów nie poznamy nigdy, ale koincydencja czasowa i personalna na pewno pobudza wyobraźnię. Informacja była blokowana przez rząd Szydło i została ujawniona przez rząd Morawieckiego, więcej „oszołomowi” nie potrzeba, aby założyć element wewnętrznej rozgrywki.



share

Człowiek myślący zawsze czuje się rozdarty, bo co do zasady rozpieszczanie polityków równa się połowie samobójstwa obywatela i to nie jedyna moja rozterka. Mam jeszcze inny dylemat, taki publicystyczny. Grzechy publicystów są powszechnie znane i na czele trzeba wymienić: asekurację, schematyczność przekazu lub siłowe doszukiwanie się oryginalności, głównie w sobie. Kiedy się pisze o nagrodzie Beaty Szydło przyznanej przez Beatę Szydło nie sposób uniknąć zarzutów i któryś z grzechów na pewno zostanie autorowi przypisany, ale mnie te publiczne rachunki sumienia nie ruszały i nie ruszą nigdy.

Strony