Auschwitz



share

Kto chce niech wierzy, kto chce niech wątpi, ale jeśli chodzi o moją ocenę najnowszej burzy w sedesie, którą wywołały niezmierne ważne słowa Beaty Szydło w Auschwitz, to widzę wyłącznie same korzyści. Każdy ma swoje granice wyobraźni, przyznaję, że moja wyobraźnia nie sięgała tak daleko, jak zaszła paranoja totalnej opozycji i mediów, którym głód władzy i ślepa nienawiść odbiera resztki rozumu. Nawet jeśli przyjąć, że Beata Szydło mówiąc o obowiązkach państwa w zakresie ochrony życia i bezpieczeństwa obywateli, miała na myśli zagrożenia związane z islamskimi najeźdźcami, a w moim przekonaniu tak właśnie było, to ta wypowiedź jest nie tylko adekwatna do miejsca i czasu, ale trafia w punkt.



share

Dziwnie się toczą losu koleje i tak cholernie nieproporcjonalnie. Zbrodnią numer jeden w tym tygodniu był „tłit” podany dalej przez ministra Mariusza Błaszczaka, w którym autorka napisała oczywistą rzecz. Chodziło o wyrok Sądu Rejonowego w Suwałkach uniewinniający zadymiarzy z KOD. Sąd uniewinnił ludzi specjalnej troski* w imię europejskiej demokracji (dosłownie), a obywatelka wyciągnęła z tego faktu jak najbardziej właściwe wnioski. Napisała, że po tym wyroku będzie można bezkarnie blokować spotkania partyjne PO i Nowoczesnej. Minister przekazał obywatelską interpretację dalej i długo nie musiał czekać, żeby usłyszeć o latach 30-tych i rodzącym się faszyzmie. Nie ma tu żadnej nadinterpretacji, o faszyzmie mówił Rysiek Petru, o latach trzydziestych jego błyskotliwa blond koleżanka, której nazwiska nie da się powtórzyć.



share

Rok 1956. Niemcy (wówczas “zachodnie”). Karlsruhe. Zimmerle & Co (firma – przykrywka Bundesnachrichtendienst – tajnej niemieckiej agencji kontrwywiadowczej).

Alfred Benzinger, były sierżant Geheime Feldpolizei (tajnej policji polowej), wspomina jednego z największych spin-doktorów XX wieku, mistrza nowoczesnej propagandy – ministra m. in. „oświecenia publicznego i informacji” – Josepha Goebbelsa. Ten, oczywiście, od ponad 10 lat nie żyje ale idee i pomysły byłego ministra wydają się wiecznie żywe i ciągle użyteczne. Kłamstwo, które Benzinger będzie powtarzał przez 50 lat stanie się rzeczywistością. Naprawdę.

Alfred, nazista, ma specyficznych pracowników – większość z nich to...mordercy. Byli funkcjonariusze Gestapo oraz SS.

Strony