fbpx

Miałem czelność jako jeden z nielicznych, o ile nie jedyny wróg systemu, co najmniej powątpiewać, jeśli nie krytykować rozdwojenie jaźni Panów redaktorów z „Rzepy” i „Uważam Rze”. Dziś do tamtej krytyki, która kosztowało mnie sporo, dokładam jednoznaczne stwierdzenie – redaktor Lisicki jest idiotą lub V kolumną Niepokornych Najemników. Niespecjalnie chce mi się wysilać i poszukiwać płomiennych metafor, subtelnych rozkładów zdań i logicznych uzasadnień. Sprawa jest prosta i nazywa się w wymiarze intelektualnym nieuleczalna głupota, w wymiarze materialnym sabotaż. Dzieci poznają świat mocą prostej góralskiej zasady: „ jak się nie wywrócis, to się nie naucys”. Lisicki dzieckiem nie jest i po tym jak się sparzył na „biznesie” z Hajdarowiczem rozpoczyna nowy biznes z wydawcą „Wprost”. Same ludowe porzekadła przychodzą do głowy, o deszczu, rynnie i głupim Polaku po szkodzie, ale po pierwszym zdegustowanym wrażeniu, dyskwalifikującym Lisickiego i jego przedsięwzięcie, warto się zastanowić nie nad kondycją psychiczną redaktora, ale nad skutkami społecznymi. Sytuacja wygląda w ten sposób, że do mediów innych niż media obowiązujące możemy zaliczyć: medialną triadę Rydzyka, medialną triadę Sakiewicza (pono TV już przyklepane) i medialną nie triadę tylko, nomen omen, bliźniacze media Karnowskich – portal plus tygodnik. Cechą większości wymienionych zdobyczy jest niszowość i co gorsze powtarzalność. O ile Rydzyk robi swoje, ze swoimi, to pozostałe media w zasadzie dzierżawią tych samych publicystów, przez co treści kręcą się w kółko, a spadek formy zaznacza się wyraźnie. Dzieje się to wszystko dlatego, że wieczni krytycy rzeczywistości nie potrafią wyjść poza krytykę, obrośli krytycznym tłuszczem, rozleniwili się pobierając za swoją robotę nieliche pensje.

Jakby to brzydko nie brzmiało, Panowie „niepokorni” nieustannie podpisują umowy o dzieło z takimi ludźmi jak Hajdarowicz i jemu podobni. Dysproporcja między przekazem głównego nurtu i przekazem usiłującym konkurować nie zniknie, dopóki nie pojawi się konkurencja kapitałów. Trzeba sobie po robociarsku powiedzieć, że wszyscy porywający analitycy gospodarczy, z Ziemkiewiczem na czele, nie mają bladego pojęcia jak się dzieci robi, ale o robieniu dzieci piszą z pasją teoretycznego doradcy i na tym robią kasę. Nie mają pojęcia i przede wszystkim robią w gacie na samą myśl, że budowanie własnego wiąże się z olbrzymim ryzykiem utraty tego, co się uciułało na cudzym. Jest bieda na rynku mediów, ponieważ jest bieda na rynku w ogóle, a jedyne pomysły jakimi się popisują „niepokorni”, to podtrzymanie tego stanu rzeczy. Czas najwyższy uzupełnić znak rozpoznawczy i do „niepokornych” dołożyć najemników. Niepokorni Najemnicy ustawili się całkiem przyjemnie, bo w samym środku perpetum mobile, a pan Lisicki właśnie rozpoczął nowy cykl. Zrobi się jakąś protezę wydawniczą podczepioną pod „Wprost”, gdzie Niepokorni Najemnicy będę dostawać kasę w wysokości odpowiedniej, która rozpieściła ich do poziomu salonowych antysalonowców, a potem się zobaczy. Jeśli się uda utrzymać protezę rok, być może uda się przejąć Wprost i znów się zacznie zabawa pod pełną kontrolą właściwego kapitału. Będą właściciele zarabiać, to i „religią smoleńską” nie pogardzą, ale gdy przyjdzie dyrektywa z góry, skończy się biznes dla poprawnych kapitalistów. Wówczas cykl się zamknie poprzez nowe otwarcie redakcyjne, może Wołek, może Paradowska, jak dożyje i Niepokorni Najemnicy znów zapłaczą nad swoim losem, podtrzymując legendę „niepokornych”. Trzy miesiące zadym i lamentów, poczym nowy cykl, dogadujemy się z „Rzepą”, w której nie ma już Hajdarowicza i tak dalej do spokojnej niepokornie najemnej emerytury.

Jednego grosza do tego biznesu nie dołożę i jednego dobrego słowa. Sznurkami powiązana tandeta, powtarzalny schemat, te same błędy świadczące o skrajnej głupocie lub sabotażu i co najgorsze – konserwacja ogólnego stanu patologii. Trzeba znać umiar w nomenklaturze i albo się tytułować niepokornymi, niezależnymi, wyklętymi albo dawać dupy i twarzy w kolejnych biznesach władzy. Koniunkturalizm opakowany w martyrologię da się oczywiście sprzedać i to w sporym nakładzie, lemingów prawicowych wbrew wszelkim pocieszeniom nie brakuje, ale mnie w tym biznesie nikt nie zobaczy. Wśród moich skrytych marzeń jest równowaga medialna i kapitałowa, gotów jestem w tych obszarach na parę wyrzeczeń i klika poświęceń, ale nie z tymi ludźmi. By powstało cokolwiek nowego, trwałego i wartościowego potrzeba głodnych wojowników walczących o życie, tymczasem mamy do czynienia z nażartymi Niepokornymi Najemnikami, miotającymi się od zaciągu do zaciągu. Przy tym wszystkim narodziły się jeszcze jakieś bękarty „ideowe” w rodzaju „nowoczesny endek”, ochrzczone kieleckim pochodem pod sztandarem ONR. Na czele 200-to osobowej grupki stanął RAZ, który trzy tygodnie wcześniej w gazecie żydowskich komunistów złożył doniesienie na radykała Brauna. Byłoby śmiesznie, ale niestety jest wyjątkowo szkodliwie i obawiam się, że kure…o cynicznie. Ani z właścicielem „Wprost” nie da się zrobić niezależnej prasy, ani z kieleckim ONR wysadzić IIIRP, natomiast da się doskonale zarobić i wypromować swoje literackie oraz publicystyczne „niezależności”. Każdy ma prawo kombinować, za marketing i autopromocję 6 z plusem, ale to produkt dla prawicowych lemingów, sponsorowany przez właścicieli lewicowych lemingów – nie kupuję gówna i ludziom dobrej woli również odradzam.