fbpx

Kolejny szufladowy szort – właściwie wprawka stylistyczna z postapokaliptycznej SF, przekornie złamana na pół. Chyba najstarszy z prezentowanych w cyklu tekstów; sprzed dobrych 20 lat! Jak spojrzę, w co się bawią obecnie Juniorzy, to wydaje mi się, że niedaleko trafiłem…
_____________

Było to długo, długo po wyginięciu wszystkich Mad Maxów, w czasach, kiedy chaos i zniszczenie nie dawały się już tak mocno we znaki. Zbrojne bandy rozmaitych Książąt Pustyni i Cesarzy Równin przeniosły się w bogatsze okolice albo rozproszyły, tworząc takie właśnie społeczności, jak ta, która budziła się za snu po zimnej nocy.

Półpustynny, sawannowy krajobraz z ruinami miasta w tle wyglądał równie kiepsko, jak sklecone z drewna, tektury i papy budy na jego pierwszym planie. Tuż za nimi zaczynały się nędzne poletka dziczejącej rzepy i zdziczałej kukurydzy. Smętne kępki trawy służyły za pożywienie stadku zdegenerowanych kóz, nie na tyle jednak zdegenerowanych, aby ich mięso i mleko nie nadawały się do jedzenia. Teraz kozy stały zbite w ciasną gromadkę wewnątrz zagrody równie solidnej, jak otaczające ją lepianki.

Szara szmata, pełniąca w jednej z bud rolę drzwi, odsunęła się i załopotała na wietrze. Młoda kobieta wysunęła się na zimną, wydeptaną ścieżkę; chude dziecko wymknęło się w ślad za nią. Uniosło brzeg worka, służącego mu za okrycie, i każdy mógł od razu stwierdzić, że to chłopiec. Młody obywatel osady z widoczną ulgą wypróżniał pęcherz, kobieta po drugiej stronie chaty robiła to samo. Nagle oboje podnieśli głowy i zastygli.

Z największej lepianki wytoczył się niepewnym krokiem wysoki starzec, okutany w chusty, szmaty i kawałki futra. Uniósł ramiona w górę i wydobył z siebie jękliwy skowyt. Bezludna osada w mgnieniu oka zaroiła się od mieszkańców. Ziewający, brodaci mężczyźni, ich milczące, posępne kobiety i wszędobylskie dzieciaki wysypywali się na wioskowy placyk. Gromadzili się wokół starca – on był ich szamanem, przywódcą, a w takich momentach jak ten – również prorokiem.

Stanęli wielkim kołem, z wodzem pośrodku. Jego przekrwione oczy rzucały dzikie błyski, długa, siwa broda poruszała się niespokojnie na wietrze. Chude nogi uginały się, lecz dzielnie trzymały pion, a ręce gorączkowo gestykulowały. Zaczekał, aż wszystkie znane mu twarze pojawią się w kręgu i zaczął przemawiać: “Widziałem… Daleko stąd, poza równiną i niebem, poza dniem i nocą, poza żywym i martwym… Setki, tysiace ludzkich szkieletów – ich kości klekotały w jednym rytmie…”. Przez tłum przetoczył się ni to poszum, ni to pomruk. “Ich głowy – czaszki poruszały się tak, jak gałęzie drzewa na wietrze. A każdy z nich siedział okrakiem na przedziwnej machinie i poruszał nogami z obu boków, jakby biegnąc; same jednak machiny stały bez ruchu, wszystkie w jednym miejscu… A miejsce to było otoczone wysokimi ścianami, które odbierały całe światło, jakie próbowało tam wejść… I panował w owym miejscu odrażający półmrok!”.

Kilkoro młodszych dzieci schowało buzie w fałdach spódnic swoich matek. “Lecz gdy tak patrzyłem na owe szkielety, raptem wielka kula jaśniejąca objawiła się niczym słońce. I stało się, że mroczna szarość ustąpiła… Radujcie się, albowiem ujrzałem owych przedziwnych jeźdźców jakoby na zielonym kobiercu!” Rozległy się dziękczynne pienia. Cała wioska upadła na kolana, a sam starzec obrócił się i pokłonił wschodzącemu słońcu…

– Robert, co z tobą? Wołam cię już od kwadransa! – Pryszczaty nastolatek odwrócił głowę od monitora i niechętnie zmierzwił bujną czarną czuprynę. – Tato, daj mi dokończyć!
– Co, znowu grasz? I może jeszcze w tę bzdurę, której ktoś wymyślił taki idiotyczny tytuł!
– O rany, a to moja wina, że na okładce napisali “Moje pół kilo Boga”? Tata, no daaj dokończyć…
– Słuchaj, a co właściwie jest tam takie interesujące? Co?
– Noo… Dzisiaj opowiadałem im o cykloegro… no, o tym odchudzającym rowerze mamy, co stoi w piwnicy naprzeciwko lustra. Jeszcze muszę dokończyć o fryzjerze i o salonie piękności i…
– I to jest takie fascynujące? No dobra… wiesz co, synu ? Chodźmy na lody!
_____________

Tekst chroniony prawem autorskim. Opublikowany w witrynie www.kontrowersje.net i na blogu www.madagaskar08.blog.onet.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i przedruk tylko za zgodą autora.