„Smoleńsk” – bezlitosny dla kłamców, czuły dla poległych i żyjących bohaterów

Prześlij dalej:

Zanim „Smoleńsk” pojawił się na ekranach, wszyscy, którzy mieli pełne podstawy, aby się „Smoleńska” bać, złapali w dłonie „nożyce Golicyna”, na szczęście odwrotnym końcem. Jedna ze scen filmu zawiera popkulturową definicję tego bardzo fachowego terminu, ojciec wyjaśnia córce, na czym polega budowanie kłamstwa według słynnego radzieckiego agenta KGB. Golicyn porównał perfekcyjne kłamstwo do nożyc, z których jedno ramie tnie kłamstwem głównym, a drugie z prawdy robi tragifarsę. W tej grze wygrywa ten, kto pierwszy sprzeda ludziom swoją wersję wydarzeń, natomiast wersję przeciwnika sprowadzi do kompletnego absurdu, najlepiej połączonego z szyderstwem. W godzinę po katastrofie cała Polska dowiedziała się, że zawinił „polski bałagan”, później dodawano kolejne elementy, winę pilotów, naciski Prezydenta, pijanego generała, awanturę na lotnisku. Z drugiej strony okładano wszystkich przeciwników ruskiej blagi niekończącym się szyderstwem: sztuczna mgła, hel, sekta smoleńska i bandyckie ataki na Krakowskim Przedmieściu. Przez pierwsze miesiące, może nawet rok, zdecydowaną większość Polaków nożyce Golicyna cięły bez litości, jednak z biegiem czasu pojawiały się momenty przełomowe, choćby konferencja MAK. Wtedy Polakom fakty i przesłanki zaczęły się sklejać w jedną całość. Nie udało się pociąć Smoleńska na drobne kawałki, udało się pociąć kłamstwem na klika części, które dzięki wytrwałości wielu ludzi z każdym dniem coraz bardziej się do siebie zbliżają. Prawda o Smoleńsku była zakłamywana zgodnie z metodyką szkoły KGB, ale przy próbie zakłamania filmu doszło do totalnej fuszerki.

Strony

25183 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

17 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    nie wiem czy *doktorowa1metrodszpalda i jego najbardziej*kabotyńska*oxfordzka*ekscelencja widzieli ten film..nie wiem....moze tvn zrobi o tym niuwsika..
    bodajże ze 2 dni temu 1szy raz od niepamietnych czasow moja ulubiona prowincjonalna kierowniczka przychodni Miejskiej w Szydłowcu była gosciem w tvpinfo..usmiechnięta;zrelaksowana;asertywna..(jej mowa ciała mówiła mi to ze ze włos jej z głowy do konca zycia nie spadnie za to co zrobiła..oraz za to czego nie zrobiła..

    jego *oxfordzkiej ekscelencji tvp nie pokazuje....a.....szkoda..chciałbym go znowu zobaczyc na ekranie mojego liczydła.(nie POkazują...sikorskiego....podobież jak procesu sumlińskiego)

    na film pójde..jak znajde pozycje w repertuarze kina u siebie w miescie..

  2. Troche nie na temat. Ale "Smolensk" obejrze za miesiac jak przyjade do Polski.Czy ktos wie co to za tragiczna smierc? Dzieki.
    Marek.

  3. avatar

    chyba samobój w wyniku stresu pourazowego.

  4. avatar

    Moim psim obowiązkiem, ale też wielką przyjemnością jest podziękowanie za wsparcie, jakie otrzymałem w ostatnich dniach. Dziękuję bardzo i jeszcze raz zapewniam, że nie ma takiej siły, która mnie zatrzyma. Będę robił więcej niż mogę do samego końca.

  5. Jeżeli o mnie chodzi, to całe życie wydawało mi się, że jestem niezależny, ale to była fikcja. Mniej więcej w wieku 30 lat powiedziałem o kilka słów za dużo i wiedziałem, że będę musiał zmienić pracę. Od tej chwili już mówiłem prawie to co myślę, a od  paru lat to już mam tę przyjemność, że w moich wypowiedziach ogranicza mnie tylko kultura osobista (no chyba, że o tym zapomnę).
    Jako istota społeczna, szukam odpowiednich wzorców i przez, niestety, ostatni rok życia Seawolfa, w nim odnajdowałem wiele z tego co było dla mnie ważne. Po jego śmierci, kiedyś tam, trafiłem na Twojego bloga i tak już zostałem, więc wiesz rozumiesz, z jednej strony duża odpowiedzialność (Twoja), z drugiej strony opis świata, z którym się utożsamiam.
    No i żeby się nie rozpisywać, jako równolatek z Tobą i naszym prezydentem, życzę Ci dużo zdrowia i, o ile to możliwe, spokoju, bo nie pamiętam, żebyś sobie robił jakąś przerwę. Nie patrz na nic, wyjedź gdzieś sam na tydzień, napisz, że przez tydzień masz przerwę, bo co my bez Ciebie zrobimy jak Ci zabraknie zdrowia?
    Jeszcze taki drobiazg. Mam nadzieję, że kiedyś będę mógł z Tobą spróbować swoich nalewek i sobie porozmawiać. Trzymaj się i dbaj o siebie!

  6. By juzernik --

    Ja tez "sierota po Seawolf'ie" (mial do mnie wpasc bedac w Boston'ie i Montreal'u ale niestety nie zdazyl) szukalem ukojenia w Sciosie, a znalazlem "nawroconego" MK ;) i tak juz zostalo do dzis!
    Pozdrawiam, Janusz z Toronto.

  7. Jeszcze nie byłam na filmie.
    Wyrobię sobie własne zdanie, kiedy już go obejrzę.
    Nie będę się wypowiadać na temat filmu, którego jeszcze nie widziałam.
    Czytałam kilka recenzji: oczywiście, że źle, bardzo źle, że to koniec sztuki, początek propagandy, itd. Ale te same nazwiska firmowały entuzjastyczne recenzje gniotów, które człek obejrzał z obowiązku - z niesmakiem i zażenowaniem i nie bez trudu wytrwał do końca.
    Jeśli celem sztuki było to, aby widzowi robiło się niedobrze, to cel w moim przypadku osiągnięto parokrotnie. 
    Teraz czytam "Propaganda zamiast sztuki".
    Szanowny Recenzencie! Jeśli takie "Pokłosie" to nie była propaganda, to co to było?

    Czyjaś opinia może być ciekawa - ale pójdę - sama zobaczę.

    Bo się zdarza nagminnie
    w naszej rzeczywistości
    że się krytyka
    rozjeżdża
    z opinią publiczności.

    Edit: widziałam film.

    Pisali "koniec sztuki, początek propagandy".
    Nieprawda. Nie ma żadnej propagandy - jest niepewność. Jeden wielki znak zapytania: co się właściwie stało... Nie wiadomo. Czekaliśmy 70 lat na prawdę o Katyniu. Kto wie, ile przyjdzie nam czekać na prawdę o locie prezydenckiego samolotu.

    Historia pokazana przez pryzmat pierwszoplanowej postaci: dziennikarki, która dostaje konkretne zadanie. Słynny SMS o winie pilotów, presji, itd. Wie, co i jak ma pokazywać. Niekiedy wbrew samej sobie - ale tworzy na zadany temat. Pisano o metamorfozie głównej bohaterki, która miała jakoby zmienić się z cynicznej - w głęboko zamyśloną. Nie. Ona jest świadoma tego, że stała się ostrzem "nożyc Golicyna". Podrzucono jej trop. Ona idzie tym tropem, przypomina charta, czy wyżła na polowaniu, który usiłuje coś wywęszyć - nieważne, że trop był fałszywy.
    W rozmowie z amerykańskimi kolegami upiera się przy "wynikach oficjalnej ekspertyzy".
    W końcowej scenie stoi gdzieś z boku - patrząc na ludzi, którzy żądają prawdy.
    Czy musi tak postępować? Czy brnie dalej dlatego, że obawia się o własne życie? Też nie ma tu ani jednoznaczności, ani pewności.

    Najbardziej chwyciła mnie za serce piękna, symboliczna scena przywitania polskich oficerów, ofiar Katynia z pasażerami prezydenckiego samolotu.

    Nie jest tak źle, jak by chcieli recenzenci "Wyborczej" & Company.

    To dobry film, wart obejrzenia.

  8. Raczej unikam kina i całego komercyjnego szmelcu, ale film Smoleńsk to lekcja. Mam nadzieję, że kiedyś będzie dostępny na płycie, jako dodatek do Gazety Polskiej albo Naszego Dziennika.

  9. że to jeszcze nie teraz, że za wcześnie, że... wątpliwości było sporo. Te wieczne problemy z budżetem, społeczne zbiórki pieniędzy, odrzucona przez PISF prośba o dofinansowanie, publiczne odmowy zagrania w filmie, zabierali głos nawet ci, którzy wcale nie byli brani pod uwagę. Na wyścigi, który bardziej zwróci na siebie uwagę ukochanej wadzuni. A wadzunia nie była zainteresowana, wręcz przeciwnie. Nagle pyk, ktoś zgasił światło, nie ma już wadzuni, pozostał TVN skompromitowany i kompromitujący się coraz bardziej, vide rzekomy wywiad z majorem Wosztylem.
    Czytam recenzje, staram się oddzielić śmieci od dobrze uzasadnionej relacji, lecz to nie to samo co obejrzenie samego filmu. Z niecierpliwością czekam na wydanie DVD. Film trzeba obejrzeć!

  10. avatar

    dziękuję.

  11. Strony