„Smacznego” to wiocha, skarpety w sandałach „hajmoda”! Nadążasz lemingu?

Prześlij dalej:

W tej samej stacji wypindrzona i wypełniona botoksem Lady dwoiła się i troiła, żeby wyjść z największego w ostatnich czasach obciachu. Chodziło o legendarne połączenie skarpetek z sandałami. Jednoznaczny symbol wiochy, nawiasem mówiąc zawsze miałem to w najgłębszym poważaniu, i nagle najwięksi dyktatorzy mody wyprowadzili modelki i modeli na wybiegi dokładanie w tym „typowo polskim” zestawie. Botoksowa Lady po naciskach redaktora TVN w końcu oświadczyła, że nie można przenosić „hajmody”, czy jakoś tak, do mody użytkowej. Potem dodała, że poważny człowiek nadal nie powinien w sandałach i skarpetach paradować. O ile dobrze rozumiem ta moda „hajmoda” to coś, jak sama nazwa sugeruje, z samego topu. Jeśli tak rzeczywiście jest to specjalistka od rzeczy nieistotnych, całkiem przypadkiem zdradziła największą tajemnicę sprzedawców tandety. Z jej wypowiedzi wynika wprost, że w idiotyzmy, które serwuje się szarej masie i sprzedaje jako „nowoczesność”, żaden poważny człowiek się nie ubierze. Wszystko da się wcisnąć, ze „smacznego” zrobić wiochę, z niedawnej wiochy sandałowej „hajmodę”. Wystarczy do gówna przybić pieczątkę naukowości, dyktatora mody, gwiazdy ekranu i będzie schodzić jak świeże bułeczki. Prosta robota i niezawodne efekty, wciskanie kitu to jeden z najstarszych i nie starzejących się zawodów świata. Lemingu nadążasz?

Strony

23929 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

18 (liczba komentarzy)

  1. No Kuraku, widzę, że w kraju, to już naprawdę jest nieźle, bo się takimi pierdołami zajmujesz (he, he), ale w końcu ile można Tribunale, Tribunale.

  2. Niech ta speca z TVN czym prędziej jedzie do Watykanu uświadomić  Papieża Franciszka.
    Bo on regularnie robi obciach na cały świat i życzy ludziom "Smacznego obiadu".

  3. chcąc nie chcąc, przeczytałem artykuł na onecie, interii, nie pamiętam już, że brody u facetów będą trendy. Wchodziła moda powoli i od dwóch lat mamy tego rezultaty. Od czasu jak George Clooney pierdyknął sobie brodę poszło ....(Kurczaczku, tak dla porządku, wiem, że twoja broda, tak jak mojego kumpla, pochodzi, sprzed epoki mody na drwali).

    Należę do pokolenia rurkowego. Jeansy na rurki zwężało się samemu przy pomocy maszyny do szycia mamy, bo matka odmawiała katowania wranglerów czy levisów. Swoją szosą gdzie się podziały tamte jeansy, które nowe stały same w pionie, bez właściciela w środku? Są. Moi drodzy są. Autoryzowane levisy np. model 1974 kosztują ....bagatela 200$. Mnie kuszą model 1967. Ale ku...a ta cena to horror.

    Za moich młodych lat powiedzenie o czyimś zachowaniu lub ubraniu , że jest obciachowe automatycznie wykluczało klienta z gry , przynajmniej na jakiś czas. Dzisiaj bycie Kuźniarem jest metodą wchodzenia po szczeblach hierarchii. Dlatego jestem mizantropem. Ze wsi przeprowadzam się do głębokiego lasu. Tam póki co nie ma Kuźniarów.

  4. Kiedy leciał pierwszy Big Brother w TVN ja byłem na pierwszym roku studiów, tez kompletnie bezużytecznych, zarządzanie i marketing. Był tam jednak przedmiot pt. Kultura Pracy Menedżera i tam miła skądinąd pani uczyła jak trzymać widelec, jak się zachowywać przy stole i jak się ubierać, żeby nie narobić siary. Już wtedy była mowa, że do sandałów nie zakłada się skarpet i już wtedy mówiła, że nie mówi się "smacznego". Generalnie chodzi o pewne kanony zachowania, które pozwalają zapobiec takiemu przypałowi jaki odwalił Bul z kieliszkiem zabranym Królowej Szwecji. Nie jest to zdecydowanie żadna nowa moda, to jest standard przyjęty na oficjalnych przyjęciach. Podobnie jak to,że kiedy napiszą "black tie" to oznacza tyle, że wymagany jest smoking.

    Ale - chciałbym być dobrze zrozumiany - nie ma to nic wspólnego z byciem lub nie byciem burakiem. To znaczy akurat w przypadku Komorowskiego wszystko idzie w parze, ponieważ człowiek na takim stanowisku ma  akurat znać wszystkie zasady savoir vivre jak pacierz a jeśli się do tego nie przyłożył to znaczy,że ma w dupie naród który reprezentuje i jest burakiem. Co nie zmienia faktu, że rodzinny obiad to nie oficjalny bankiet i zwyczajnie nie obowiązują takie pierdoły.  Nikt nie przychodzi we fraku, nikogo limuzyną nie przywożą, dlatego nie ma też problemu jak ludzie powiedzą "smacznego". Lemingi daly sobie wmówić, że skoro dostali kredyt na mieszkanie i samochód i skoro źrą ośmiorniczki z Lidla i do tego jeszcze wydaje im się, że jak przeczytali 15 książek o zachowaniu się przy stole i rzeczywiście tak usiłują się zachowywać to oni są ci lepsi, a cała reszta to bydło. No nie, najgorsze bydło jest wtedy, jak z chama się zrobi pan, to znaczy jak chamowi się wydaje,że stał się panem. Może nawet taki ćwok wiedzieć, że ryby nie je się dwoma widelcami, co ne zmienia faktu, że jak naprawdę trafi między prawdziwą arystokrację, taką z dziada-pradziada to narobi znacznie większej siary niż taki prosty zwykły człowiek, zachowujący się w sposób niewymuszony, naturalny dla siebie, ale przy okazji także i szczery. Komorowski byłby śmieszny nawet gdyby nie pomylił kieliszka i nie wlazł na stołek. Bo po prostu jest to chłop grubo ciosany i żadna edukacja tego nie zmieni. Zresztą na wiedzę on też jest odporny. To samo Lepper - można gościa było ubrać w garniak i nauczyć paru rzeczy, w związku z czym robił zupełnie inne wrażenie, ale zawsze jak nie przy tej to przy innej okazji słoma mu z butów wylazła. Podobnie jak wyłazi większości tych, którzy najgłośniej polewają ze skarpetek i sandałów.

  5. z tym  nieszczęsnym  "smacznego" to akurat mają rację. Jest to niezgodne z zasadami savoir vivre. Łatwo sprawdzić

  6. Ktoś kichnie i słyszy: na zdrowie. Na jakie kuźwa zdrowie?

  7. avatar

    zażywało tabakę . Próbowałam, kicha się jak z armaty. No i wtedy "na zdrowie" jest jak najbardziej na miejscu. 
    A "bon appetit" życzył swoim gościom własciciel Hotelu Zacisze. Też było smiesznie.

  8. A powaźnie.Stan dzisiejszej "rozrywki"w wykonaniu polskim po za doprawdy nielicznymi filmami o jeszcze mniej liczniejszymi serialami jest conajmniej żenujący.I nie zaczęło się to od BigBrothera lecz jak przypuszczam od Dynastii bądź jeszcze wcześniej.Za Kurką mogę powtórzyć iż "żadna siła nie zmusi mnie do naciśnięcia pilota i oglądania.." "atrakcjii typu Plebania Pierwsza Miłość czy podobnych idiotyxmów.Wg mnie róźnica jest prozaiczna - Komuna kładła szlaban na reklamy i socjotechniki po za jednym tematem - "co społeczeństwo ma myśleć na temat braci Rosjan".Demokracja zaś (chociaź trudno o pełnię tego słowa w przypadku Polski)spuściła radośnie z  łańcucha wszelkiego rodzaju hieny do których radośnie dołączyli rodzimi "odkrywcy socjotechnik".Ci sami którzy później brali i biorą udział w powstawaniu serialowych giotów i show dla debili.Niestety walka z tym to coś gorszego niż droga przez mękę,a "nie oglądanie" nie powstrzyma powstawania kolejnych gniotów - może jedynie uchronić psychikę i dobry gust "nie oglądająbego".

    Z litości nie wspominam o twz  "Polskich kabaretach" - tam żenada trwa "po pełnej linii".

  9. Strony