Rzepliński to chodząca egzemplifikacja boskiego syndromu „sędziów Polaków”

Prześlij dalej:

Brałem udział w tylu postępowaniach, że w tej chwili nie jestem w stanie podać dokładnej liczby, a przede mną co najmniej drugie tyle. Mam w związku tym nie tylko teoretyczną podstawę, ale praktyczną bazę, żeby co nieco napisać o zachowaniach sędziowskich. Przerabialiśmy tysiące razy kuriozalne wyroki i niezrozumiałe postanowienia sądów i to jest prawdziwa plaga, która w ogóle mnie nie śmieszy. Kiedyś śmiałem się chętnie z każdego fragmentu uzasadnienia brzmiącego niczym humor z zeszytów szkolnych. Od dłuższego czasu się nie śmieję, bo wiem, że za każdym takim pozornym dowcipem kryją się ludzkie tragedie. Pal sześć jeśli sprawa dotyczy miedzy, czy podziału majątku po rozwodzie, chociaż i tutaj bywa różnie. Prawdziwy dramat rozgrywa się tam, gdzie od wyroku sądu zależy ludzkie życie lub zdrowie. Polacy często i również publicznie zadają pytanie skąd takie, a nie inne wyroki, skąd te wszystkie zdania w sentencjach i postanowieniach, których człowiek przyzwoity i rozumny nie jest w stanie przyswoić? Główne przyczyny są znane i nic się od lat nie zmienia. Praktycznie nie ma sądu, no może sądu to za dużo powiedziane, ale okręgu sądowego, w którym nie ma rodzinnego klanu. W moim okręgu bez większego wysiłku i tylko na podstawie własnych wokand wyłowiłem trzy rodziny. Druga rzecz to przeszłość. Na samym szczycie hierarchii sądowniczej siedzą zasłużeni sędziowie, którzy kariery zaczynali w PRL albo tuż na początku lat 90-tych, co i tak oznacza, że musieli być na przykład peerelowskimi prokuratorami. O tym wie każdy, chyba, że nie chce widzieć i dlatego nie ma większego sensu, aby kolejny raz przywoływać te same argumenty, tym bardziej, że istnieje jeszcze jeden powód, który sprawia, że sądy wyglądają tak jak wyglądają.

W co najmniej trzech postępowaniach wiedziałem jaki zapadnie wyrok po 5 minutach posiedzenia sądu. Mało tego! Wiedziałem jakie są społeczno-polityczne zapatrywania sądu, wiedziałem jakie są osobiste sympatie i antypatie składu sędziowskiego. Skąd? Co bardziej wrażliwi mogą parsknąć śmiechem, ale głównie po minach i gestach. Naprawdę, proszę mi wierzyć, że wielu sędziów ma na twarzy wymalowany stosunek do stron procesowych, a do tego dochodzą przemycane między wierszami złośliwości i upokorzenia. Podam bardzo prosty przykład. W Złotoryi jeden z sędziów już od progu popatrzył na mnie spod byka, odburknął dzień dobry, by za chwilę z pełnym uśmiechem i wylewnością przywitać się pełnomocnikiem strony przeciwnej. Po tej scence panowie przeprowadzili sobie luźną pogawędkę, najbardziej luźno to ona była związana z procedurą. Z grubsza wyglądało to tak, jakby się dwaj koledzy z wojska spotkali i pytali co słychać. Przywołane porównanie jest o tyle trafne, przepraszam za brak skromności, że na korytarzu innego sądu, chociaż siedziałem jakieś 7 metrów od zasłyszanej „wykładni”, mecenas głośno i radośnie oznajmił swojemu klientowi: „O! Swój sąd!”. Gesty, miny, sympatyczne pogawędki, ale tylko w określonym składzie. Znakiem rozpoznawczym i wpisowym do tego ekskluzywnego towarzystwa jest… toga. Wchodzisz na salę sądową w todze i wiadomo, że jesteś…., a no właśnie, długo to trwało, ale w końcu trzeba przywołać syndrom sędziowsko-palestrowy… jesteś Bogiem. Niesamowite poczucie wyższości, namaszczenia lub w najlepszym razie przewagi na starcie, daje toga.

Strony

20327 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

5 (liczba komentarzy)

  1. Trudno to wyrazić trafniej i bardziej lapidarnie!

    Nie od dziś odnoszę wrażenie, że sędzia Rz. będzie przewodniczącym składu orzekającego na Sądzie Ostatecznym.

  2. w których to wyborach i jaką ilością głosów został wybranyna "sędziego wszystkich Polaków"? Mogę śmiało powiedzieć, że na pewno nie jest takim dla elektoratu PiS. Dla niego jest zwykłym geszefciarzem i szmondakiem, który trafił do zawodu sędziego skutkiem Katynia, Powstanie Warszawskiego i tych wszystkich, którzy zostali zakatowani przez UB. 
    Musimy się z tym ścierwem jeszcze trochę pomęczyć. 

  3. avatar

    Boskie właściwości mają nie tylko sędziowie. (lekarze to kolejna grupa, z trochę innej beczki)
    Wykorzystała to Platforma Obywatelska szykując dla nowego rządu matnię Trybunału Konstytucyjnego;
    http://www.polskacanada.com/marek-baterowicz-skok-na-trybunal/

  4. avatar

    Niestety większośc wysoko postawionych sędziów swoją karierę robiło jeszcze za komuny jest to patologia z którą powinniśmy walczyć. Skanadliczne jest to, że normą jest wsadzanie swojej rodziny i robienie z tego rodzinnego interesu, mam nadzieję, że PiS złapię ich za pysk, trzymam kciuiki. 

  5. jak ja tego pana nie znoszę... urósł taki na fali protestów nieumiejacej sie pogodzic z przegraną PO i teraz siedzi w mediach i pluje jadem, ktos mu w koncu uciszy jadaczke?

  6. Strony