Prześlij dalej:

Rutynowy przebieg zdarzeń, tyle można powiedzieć po żenujących scenach z udziałem pijaka Jean-Claude Junckera i nawet skandalem się tego nie da nazwać. Skandal ma miejsce wówczas, gdy uczestnicy sprawca skandalu zapada się pod ziemię i zostaje przynajmniej na jakiś czas wyeliminowany z życia towarzyskiego. Z kolei bierni uczestnicy skandalu i krąg znajomych unikają skandalisty na wszelkie możliwe sposoby. Jean-Claude Juncker upodlił się publicznie nie pierwszy, nie trzeci i nie ostatni raz. Czy coś się w związku z tym stało, wyciągnięto jakiekolwiek wnioski, o konsekwencjach nie wspominając? Nic, kompletnie nic się nie dzieje i warto się zastanowić skąd się bierze ten brak reakcji.

Zacznijmy od tego, że wszyscy, ale to wszyscy bez wyjątku doskonale wiedzą, że przewodniczącym Komisji Europejskiej jest zwykły pijak. W Internecie obrazki i komentarze na ten temat są jednoznaczne, ale w mediach żadnej jednoznaczności nie uświadczymy, przeciwnie króluje albo idiotyczna dyplomacja albo cenzura. Rzecz niezwykle charakterystyczna, że tytuły gazet i czołówki w serwisach informacyjnych, bez wzglądu na preferencję polityczną są niemal identyczne. Przy ostatnim pijackim wybryku Jean-Claude Junckera furorę robiły tytuły zbudowane na jednej frazie: „dziwne zachowanie przewodniczącego Komisji Europejskiej”. Taki tytuł zamieściła „Wyborcza” i taki sam nagłówek można było zobaczyć w TVP Info. W jednym i drugim przypadku mamy do czynienia z toporną dyplomacją, ale też z cenzurą, chociaż różnie motywowaną.

„Wyborczej” w sposób oczywisty zależy na ochronie interesów europejskiego kołchozu i z tej przyczyny pomija lub owija w bawełnę niewygodne fakty. TVP Info dla odmiany po prostu się boi i stosuje autocenzurę. Czego się boi? Posądzenia o „rozsiewanie plotek”, „podawania niepotwierdzonych informacji”, „naruszenia naszych relacji i interesów z UE”. Po prostu działa lewacka tresura i jeśli skandal dotyczy prominentnego lewaka, to zanim ktoś z prawicy otworzy buzię musi mieć twarde dowody. Zawsze i wszędzie, gdy normalny, zwykły człowiek widzi kompletnie pijanego lewaka, nie ma prawa się odezwać, o ile nie posiada dowodów na to, że lewak był rzeczywiście pijany. Nikomu nie trzeba tłumaczyć, że zdobycie takiego potwierdzenia jest niemożliwe, bo przecież nikt na uroczystościach i szczytach unijnych nie będzie kazał Jean-Claude Junckerowi dmuchać w alkomat i na policję też raczej nie zadzwoni. Taka zabawa w „twarde dowody” jest zwykłym ustawianiem w szeregu, które ma jedno zadanie. Choćbyś na własne oczy widział najbardziej oczywiste rzeczy, to o tym co widziałeś zdecyduje specjalna komisja.

Nad pewnymi ludźmi rozpostarte są takie parasole ochronne, że wszystko po nich spływa. Oficjalne stanowisko nie tylko samego Jean-Claude Junckera, ale całej instytucji jest takie, że przewodniczącemu dokucza rwa kulszowa. Ludzie zanoszą się śmiechem i to jest naturalne, ale gdy się przyjrzeć temu z bliska, to ponownie widać ten sam mechanizm. Przekazano tak idiotyczny komunikat opinii publicznej, aby tę opinię kolejny raz wytresować. Maluczcy na forach internetowych sobie pożartują, w zamkniętych gabinetach politycznych też się mówi otwartym tekstem o pijaku, ale na końcu temu pijakowi zupełnie nic się nie dzieje i co więcej ten pijak będzie decydował o polskiej praworządności, czy budżecie całej UE.

Strony

Źródło foto: 
14719 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

10 (liczba komentarzy)

  1. Juncker to sygnał dla maluczkich że tak naprawdę rządzi kto inny, kto może uczynić nawet swojego konia konsulem. To pokaz potęgi rządzących zza kulis.

  2. Rwa kulszowa ma podobne objawy do filipińskiego przeciążenia goleni.

  3. Przeczytałem sobie jakiś czas temu "Adults in the room" Warufakisa. Tak, lewak ale że ja jestem lewakiem to mi nie przeszkadza, i zdaję sobie sprawę, że sporo podkoloryzował, ale też potwierdza to, co poza tym też wszyscy wiedzą: Juncker czy Tusk są w EU czystymi figurantami, ich możliwości decyzyjne są zerowe. Prawdziwe centrum decyzyjne to kilku najsilniejszych ministrów finansów eurogrupy (ale co ciekawe, francuski - niejaki Macron - tam albo nie miał wiele do powiedzenia, albo udawał miłego), reszta jest na pokaz. Walka Warufakisa dotyczyła finansów, ale nie sądzę, żeby w sprawie polskiej było inaczej, może tyle, że decydują więcej premierzy niż ministrowie finansów.

  4. Z wódką jeszcze nikt nie wygrał ,i to jest pocieszające w tym wszystkim .

  5.  

    jedynie Trump mógłby nazwać (nagłośnić na cały świat) sprawy po imieniu - bo on jest poza bezpośrednim zasięgiem europejskiej nowobolszewi i ma jaja...

    ... i co ciekawe zaczyna to robić nazywając np UE wrogiem:

    "Trump udzielił wywiadu dla programu "Evening News" stacji CBS. Pytany przez prowadzącego rozmowę Jeffa Glora, kogo wskazałby jako największego wroga Stanów Zjednoczonych, Trump odpowiedział: - Cóż, myślę, że mamy wielu wrogów. Unia Europejska jest naszym wrogiem, patrząc na to, co robi z naszym handlem."

     

  6. Zgadzam się z przedmówcami, że ten Junker nie ma nic do gadania i pije z nudów i z nadmiaru gotówki.Nawet jakby pojawiły się filmiki pokazujące go podczas współżycia z kozą, to nic by mu nie zaszkodziły, podobnie jak polskim sędziom. Klasa rządząca tak ma.

  7. avatar

    " „dziwne zachowanie przewodniczącego Komisji Europejskiej”. Taki tytuł zamieściła „Wyborcza” i taki sam nagłówek można było zobaczyć w TVP Info. "

    Kurscy robią tą samą robotę, mało tego TVP Kurskiego blokuję niewygodne wpisy na swoich programach  #minęła8 i 20

  8. Dopóki finanse świata są w rękach "lewicy" to tak będzie dalej.

  9. Słupy, słupy... Te wszystkie Junkery, Tuski i inne to zwykłe słupy bo kogoś trzeba pokazać gawiedzi, że niby "rządzi". Na naszym krajowym podwórku jest zapewne nie inaczej.

     

  10. Junker był nawalony jak Messerschmitt

  11. Strony