Referendum – edukacyjna i polityczna katastrofa, na szczęście Tuska i Piechocińskiego

Prześlij dalej:

W kwestii tak zwanej merytorycznej zawartości referendum stwierdzę, że mamy tam poplątanie z pomieszaniem i to na kilku płaszczyznach, między innymi na płaszczyźnie lewicowość, konserwatyzm. Gdy słyszę lewackie hasło w ustach konserwatystów, że dzieci nie są emocjonalnie przygotowane do zdobywania wiedzy albo jeszcze gorzej – „odbieracie dziecku dzieciństwo”, to jakbym słyszał o wychowaniu bezstresowym i ADHD od doktor Szczuko-Środy. To pomylenie myli się z innym poplątaniem, że o losach dziecka powinni decydować członkowie egzekutywy PO nie rodzice i tu rzecz jasna jestem po stronie konserwatywnego poglądu dającego prawa rodzicom. Na koniec jest argument, który tak naprawdę powinien być pierwszy czyli nie wiek, ale jakość szkoły. Też mi w tym argumencie szczęka opada głównie od definicji jakości. Spora część, przecież niegłupich, tylko jakoś dziwnie podnieconych ludzi, sprowadza przygotowanie szkoły do wysokości umywalki, pisuaru i sracza i potem jeszcze, o zgrozo dodaje, że szkoła powinna bawić. Mnie w szkole Tuska i PSL przeraża coś zupełnie innego, mianowicie to, że szkoła właśnie bawi do gorzkich łez. Moja córka, która poszła do szkoły rok wcześniej i jest numerem jeden we wszystkich klasach, będąc w 6 klasie podstawówki w 10 minut rozwiązała maturalne zadania z matematyki, w wymaganych do zaliczenia 30%. Takie mam lęki i jeszcze do tego dochodzi „Pan Tadeusz”, który jest do gimnazjum za trudny oraz historia, jako zupełnie zbędne zawracanie d… głowy przeszłością. Gdyby ktoś, może jacyś nowi Elbanowscy, zajęli się istotą polskiej edukacji, a nie jakimiś poplątaniem z pomieszaniem, pierwszy raz w życiu zaangażowałbym się w politykę na poziomie przyjęcia legitymacji partyjnej „Ratujmy polskie dzieciaki”. Niech się obraża kto chce, ale dla mnie całe to referendum i treść w nim zawarta jest lewackim pustosłowiem, które się nawet nie ociera o problemy polskiej szkoły, choć te są niesłychanie poważne i wszystko zmierza w stronę ogólnonarodowego skretynienia. Będziemy się zastanawiać nad gabarytami pisuarów, a w międzyczasie pojawią się nowe „podstawy programowe” produkujące fizyków, chemików, matematyków i polonistów na poziomie Zespołu Laska. Tak nam się wyrównają emocje i poziomy stresów, że zapomnimy o tym dlaczego jeszcze mówimy o polskiej szkole.

Strony

20574 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

27 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    a to już tylko "prostata".
    MK jak zwykle masz rację.

  2. w tym co się po latach określiło jako "Zmieleni". Wypierdzielono do kosza 750 tys. głosów obywateli w sprawie JOW. Żeby było śmieszniej, to owe głosy wypierdzieliła partia, która sama tę akcję zorganizowała. Na czele tej akcji stanął nie kto inny jak ryży z Sopotu:-) No to jest przecież materiał na dobry skecz.
    Ad meritum. Uważam, że to rodzice powinni decydować o tym czy posłać dziecko wcześniej do szkoły czy nie.

  3. ale każda kropla drąży skałę. Rodzice (i nie tylko), którzy na żywo oglądali transmisję z Sejmu mają kolejny pretekst aby niebawem powiedzieć:Mamy dosyć!

  4. na pytanie o okładkę "wSieci"? "Nie będę odpowiadał na żadne pytania dotyczące tego tygodnika! Staram się unikać ludzi i miejsc nieprzyzwoitych!". W ustach tego osobnika to nobilitacja:-)

  5. "Staram się unikać ludzi i miejsc nieprzyzwoitych" dlatego tuliłem sie do Putina,przyjażnie sie z Palikotem,a nienawidzę prezesa.

  6. avatar

    przejawiło  tendencje  totalitarystyczne.   A  tak  się  śmieją  z   faszystów :) Do  tej  pory  to  rodzice  decydowali czy  ich  dziecko  ma  pójść  do  szkoły  czy  tez  nie. Teraz  to  państwo  zmusi, aby  gotowego  czy  tez  nie  gotowego  6 latka zagnać  do  ławki. Wiadomo, ze  chodzi  o  ekonomię.

    A  tu  sensowne (moim  zdaniem) spojrzenie  na  sprawę:

    http://sliwersk...

  7. avatar

    gumioki przyklejone jak goowno do pieluchy niemowlęcia

  8. avatar

    wyręczyłeś mnie :) Pisząc  posta  ręka  mnie  swędziała, aby  właśnie  tak  napisać, bo  z  niczym  innym  mi  się  oni  nie  kojarzą. Ciekawią  mnie  Kłopotek  i  Dąbrowski, Czy  posypią  głowę  popiołem  odpokutowując  swój  grzech  nadgorliwością?

  9. Typowa ustawka-wcześniej wiedzieli,że głosowanie tych posłów na TAK nie zaszkodzi koalicji-głosy mieli policzone,a PSL dzięki temu mógł napinać mięśnie,robić napięcie,targowac się o konfitury-strachy na lachy-dostali tylko w ramach kary upomnienie-

  10. avatar

    pewnie  masz  rację. Nie  ma  co  robić  bohaterów  z  tej  dwójki  "niepokornych"

  11. dzieci,
    a tełaz,
    z powodu błaku pomocy naukowych,
    pan płemieł pokaże wam "............................"

    (wybierz, wpisz i podkreśl wężykiem) 

  12. MK, też uważam, że istotą tego referendum było rozstrzygnięcie, kto ma decydować o dzieciach. Nie tylko o wiek tu chodzi. Właściwie przypadkowy pozornie zbiór pytań propozycji referendalnej dotyczył kwestii decydowania o własnych dzieciach: kiedy mają pójść do szkoły (w bardzo małym zakresie tak naprawdę), w jakim systemie organizacyjnym mają się uczyć (kwestia gimnazjum) i czego mają się uczyć (sprawa historii). Nie jestem pewien, czy organizatorzy zdawali sobie sprawę z tego, czego się tykają. Rząd chyba coś podejrzewał w tym aspekcie, przynajmniej zachował się w sposób na to wskazujący. Gdyby dopuścił do referendum to by przyznał, że dzieci są własnością rodziców, a tendencja jest taka, że dzieci są własnością państwa (vide zabieranie dzieci, bo są źle odżywiane). To niedopuszczenie do refendum należy wykorzystać do walki z tym lewackim zaborem dzieci.

    p.s.
    Chyba jest coś dziwnego jest z formatowaniem tej strony. Od wczoraj pojawia mi się winda pozioma, wczoraj były to windy co kilkanaście wierszy, dzisiaj pojawia się tylko na dole okna, znika, znów się pojawia. Może to tylko problem mojej przeglądarki safari, nie wiem.

  13. Wys.umywalki,pisuaru i sracza--no może to i śmieszne,ale nie tak do końca,bo jak sracz,pisuar,czy umywalka będzie za wysoko,a zdarza się to często  to jak dzieciaki poradzą sobie w razie potrzeby-może ojcu to wisi,ale matka zawsze z tego powodu cierpi-wiem co mówię-jestem matką wprawdzie nie synów tylko córek,a one sobie z takim problemem lepiej radzą bo siadają i siusiają-a co z chłopcami:))Tusk w 2007 powiedział :nikt lepiej jak rodzice nie potrafią się zająć edukacją swoich dzieci--Tusk dzisiaj w sejmie wygrał,ale w Polsce przegrał.Teksty ,które wygłaszają posłowie PO typu  Biernat,jakaś Zmuda Trzebiatowska broniąć tego projektu ludzi doprowadza do pasji-np.cyt. z Biernata--Społeczeństwo jak dojrzeje to dojdzie do rozumu,że te pytania referendalne są złe.Jeszcze wrócę do zdjęcia wSieci-dzisiaj Pereira w TVRepublika powiedział,że takich zdjęć jest w posiadaniu Karnowskich około 10 w tym ze cztery mają podobną moc rażenia,czyli tusek wesolutki-podobno zdjęcie ,które już znamy zrobione zostało po przyjeżdzie Tuska do Smoleńska-czyli jest to powitanie Tuska z Putinem-jeżeli jest to powitanie to zdjęcie można interpretować jednoznacznie-

  14. avatar

    Właśnie tym się różnią matki od ojców, że te pierwsze chcą chuchać i dmuchać, a ci drudzy wsadzają na rower, wrzucają do wody i wyrywają mleczaki. Strzeliłbym sobie w łeb, gdyby moje dziecko przegrało z umywalką i sraczem w wieku 6 lat. Niczego w domu nie obniżałem i nie miniaturyzowałem, podobnie u jednej i drugiej babci, jak również w łazience na wczasach. Ani razu moje dziecko nie zrobiło w portki, z powodu wysokości kibla. Może ma to po ojcu, bo gdy ojciec miał sześc lat to potrafił wejść na jabłoń sąsiadów, dach komórki, a gdyby powiedział na podwórku, że nie umie dostać się do sracza, to dziś byśmy nie rozmawiali, ponieważ śmiech sześciolatków zabiłby małego Piotrusia. Wiele sześciolatków jest większych o głowę od ośmiolatków i nie słyszałem, żeby z powodu niskiego wzrostu ośmiolatków jakiś idiota wpadł na pomysł przebudowania pisuarów w szkole. To kompletna paranoja z tym "ratujmy dzieciaki" od za wysokich sraczy. Dajmy żyć i uczyć się życia dzieciakom, bo to jedyne co w ogóle w życiu ma sens, podcieranie dupy na ergonomicznej wysokości to jest wychowywanie mięsa armatniego, a nie osobowości.

  15. Zazula ma rację, jak jak kiedyś PDT wiedział jak wziąźć za rękę, tak teraz instynktownie ucieka przed ludzmi i potrafi tylko sobie nagrabić. W tym referendum nie chodziło o to, czy umywalka ma być nisko czy wysoko, tylko że PDT nie chce rozmawiać z ludźmi, którzy są wrogami systemu, a których niedługo będzie 90%. Taki syndrom oblężonej twierdzy.

  16. losy koalicji, przez chwilę, krótką bo krótką, ale zawsze, zależały od wysokości sracza w SP 1 w Koluszkach.
    Rząd Olszewskiego upadł, bo Bolek był na liście Macierewicza, a rząd ryżego mógł upaść, bo sracz był za wysoko. Obie daty dzieli zaledwie 20 lat, ale jaka różnica.

  17. avatar

    Od  razu  przypominają  mi się  te  billbordy  z  zupą, co  to  była  za  słona. Teraz  analogiczny  bilbord  ze  smutnym  Donkiem  z  napisem  "bo  sracz  był  za  wysoko..." ... :)

  18. personalnie kto pomógł koalicji obronić wysokość sracza.
    Nie brali udziału w głosowaniu (nieobecni):
    Korzeniowski leszek PO
    Górski Artur        PiS
    Biedroń Robert      TR
    Sekuła Szmajdzińska SLD
    Patryk Jaki         SP
    Bodio Bartłomiej    ID

    Głosowali razem z koalicją:
    Nowicka Wanda
    Galla Ryszard
    Ciekawe co dostała Nowicka w zamian za poparcie reżimu?

  19. Muszę ostro zaprotestować przeciwko umieszczeniu na tej liście posła Artura Górskiego z PiS - on jest ciężko chory (białaczka) i walczy o życie - to jest ten poseł, który w zeszłym roku o mało nie został spałowany przez zamaskowanego bandytę z policji na Marszu Niepodległości i stanął na drodze rozpędzającego się w kierunku zablokowanego ze wszystkich stron tłumu ciężkiego wozu z armatką wodną - polecam obejrzeć filmy z MN z zeszłego roku - ich kompilacja była w "Bliżej" u Pospieszalskiego.

  20. Poza tym ja zadałem pytanie o Nowicką, bo Gala reprezentuje opcję niemiecką. Podałem tylko to co można było wyczytać w sprawozdaniu sejmowym.

  21. że chce wysyłać dzieci do szkoły i przeoczył okazję?

  22. wpadła w histerię i podała Kaczyńskiego do sądu sejmowego.

  23. ekspertów z Ministerstwa Szczęścia, jakie argumenty na fejbóku, matko ty moja kurko :)
    Że będziemy biedni jak dzieci nie pójdą do szkoły wcześniej i że, ten no w Holandii są ludzie najbogatsi i najszczęsliwsi bo idą do szkoły w wieku 4 lat.
    Poziom debilstwa w wykonaniu copyrajterów będących pod wpływem margaryny superniani przekroczył wszystkie normy.
    PS. Taa ... ja odgrzewałam na gazie jedzenie jeszcze młodszej siostrze. Dużo młodszej. Takżeśmy sobie z mężem wspominali podstawówkę z PRL: ludziki z kasztanów robione gwozdziem, robienie sałatek i kanapek, gotowanie zupy, szydełkowanie, szaliki na drutach, obrabianie metalu i drewna na tokarkach, tworzenie rzezb z materiałów miękkich i twardych, wchodzenie i wychodzenie oknem do szkoły, wycieczki do drewnianego sracza na podwórzu (ale to tylko okazjonalnie bo zrobili już wielkie śmierdzące kible). W przerwach wchodzenie na wszystkie drzewa w okolicy w celu kradzieży owoców. No i gwózdz programu, 3 kilometrowy spacer w jedną stronę bez wzgledu na pogodę.

  24. to era Gagarina. Na 1 maja zbudowaliśmy wielgaśny kartonowy model rakiety, a w domu z opakowań po kremie mojej mamy budowałem stację marsjańską. No i traktor Słodowego - szpulka po niciach, kawałek świecy, zapałka i gumki recepturki.

  25. Bolka i Lolka co pokazuję dzieciom :D

  26. avatar

    W jednej szkole byli ósmoklasiści, czyli spocone pryszczate chłopaki i cycate pryszczate dziewczyny, i razem zupełnie małe dzieci, 7-latki, i ja, 6-latka (wtedy wcześniejsze rozpoczęcie szkoły było rzadkie). Umywalki i kible były na normalnych dorosłych wysokościach, w kiblach drzwi, które się nie zamykały, trzeba było koleżankę poprosić "potrzymasz mnie?", czyli drzwi. W kranach tylko zimna woda, papieru toaletowego nie było w domach, a co dopiero w szkołach - nikomu na myśl nie przeszło nawet, że w szkole powinien był papier w toaletach. Mama musiała wyposażyć, a jak nie wyposażyła, to trzeba było sobie radzić. Ze wszystkim trzeba było sobie radzić. I sobie wszyscy radzili, i ja też. Z kranu zimną wodę się piło, mydła nie było, ani ręczników, po skorzystaniu z ubikacji rąk się nie myło, co najwyżej w zimnej wodzie schlapało i potem z zziębiniętymi grabiami szło się na lekcję, i wszyscy byliśmy zdrowi.

    Wielką sprawą w tamtych czasach była pani dentystka w szkole, nikt nie lubił sprawdzania zębów na początku roku ani potem wywoływania z lekcji na plombowanie, ale nam te szkolne dentystki zęby na resztę lat życia podratowały.

    Poszłam do szkoły rok wcześniej, bo się nudziłam (siostra już chodzila do szkoły) i czy to cuda jakieś zaistniały, że nic mi się nie stało? Wręcz przeciwnie, ja szkołę bardzo lubiłam i ja sama nie pamiętam, ale moja mama wspomina, że po powrocie ze szkoły i odrobieniu lekcji, choć jeszcze było popołudnie, mówiłam, że nie mogę doczekać się jutra.

    Dodam jeszcze, że od wieku lat trzech towarzyszy mi w życiu choroba. Sprawa tak poważna dla moich dobrych rodziców nie spowodowała, żeby dziecka nie wysłać do szkoły rok wcześniej. Bardzo im za to dziękuję.

  27. Byli, byli, tylko tak sobie uświadomiłam, że to byli również nasi starsi bracia, siostry, kuzyni ... Nie jakies tam obce rozbuchane hormonami nastolatki ...
    Każdy prawie miał jakiegoś smarkacza pod opieką ... kaskadowe wychowanie, tak sobie przypominam ..

  28. Strony