Prześlij dalej:

Oglądam sobie właśnie przesłuchanie Pawła Grasia przed komisją do spraw VAT, tak ją nazwijmy roboczo, bo oficjalna nazwa zajęłaby pół felietonu i podzielę się na gorąco paroma refleksjami. Pamięć ludzka jest dobra, ale krótka to na początek przypomnę kim był Paweł Graś, a był jednym z wielkiej trójki. Na pierwszym miejscu trójki znajduje się Stanisław Anioł, na drugim Ryszard Popiołek i trzeci to gospodarz domu Paweł Graś. Dwaj pierwsi byli polskimi gospodarzami polskich domów, Paweł Graś był gospodarzem niemieckiego domu zarówno w przenośni, jak i dosłownie.

Pełniąc funkcję rzecznika Donalda Tuska, teoretycznie premiera Polski, Graś jednocześnie opiekował się willą należącą do Niemca. I ta, dzięki Bogu, historyczna już postać ciecia, powróciła dziś na czołówki medialne. Nie będę szczegółowo relacjonował posiedzenia komisji i tym bardziej zeznań Grasia, przypominałoby to karę, jaką w podstawówce otrzymywali niegrzeczni uczniowie. Najpopularniejsza forma dyscyplinowania uczniów sprowadzała się do zadania domowego, napisz sto razy: „Rozmawiałem na lekcjach”. W przypadku Grasia i całej tej ekipy zdanie brzmi następująco: „Nie odnajduję w pamięci”. Kariera niemieckiego ciecia Pawła Grasia i puenta, którą jest jego występ przed komisją, zawierają praktycznie wszystko, co jest potrzebne do podsumowania działalności politycznego nowotworu Platforma Obywatelska.

Z jednej strony jest to pełne uniżenie, wręcz upokorzenie wobec obcych, taki klasyczny kompleks prowincjusza, z drugiej niesamowite złodziejstwo i pogarda dla Polaków. Graś nie odnajduje w pamięci, jak rząd, którego był rzecznikiem, pozwalał i sam uczestniczył w wielomiliardowym złodziejstwie, za to doskonale pamięta, że kot Kaczyńskiego nosił dumne imię „Alik”. Graś praktycznie nie potrafił wymienić zakresu swoich obowiązków, ale na wyrywki potrafi odpowiedzieć, co się dzieje na Nowogrodzkiej. Wreszcie Graś nie wie, jak to się stało, że rząd Donalda Tuska, gdzie Graś był cieciem na pół etatu, pobił niespotykane dotąd rekordy w nieściągalności VAT-u, na łączną sumę jednorocznego budżetu Polski.

Wiem, że to nieco sadystyczne zalecenie, ale polecam przesłuchanie Grasia przed komisją, jeszcze trwa, szczególnie polecam wszystkim debilom powtarzającym swoje debilne hasło: „PiS PO jedno zło!”. Jeśli komuś takie zdefiniowane poziomu inteligencji sporej części społeczeństwa wydaje się za ostre, nieuprawnione i w ogóle poczuł się estetycznie zaatakowany, no to niestety jest blisko owego poziomu. Czepiać się można wszystkiego i zawsze, w końcu jesteśmy w Internecie, a tu nic innego zazwyczaj ludzie nie robią, ale fenomenowi tego debilnego hasła powtarzanego przez debili, zaprzeczyć się nie da. Na czym polega fenomen? Na mitycznym „łączeniu Polaków”, co jest drugim, równie „mądrym” hasłem, przeznaczonym dla tych samych odbiorców.

„PiS PO jedno zło!” powtarzają bezmyślnie „narodowcy” i ich śmiertelni wrogowie lewacy, mamroczą to „liberałowie” i ich wrogowie komuniści. Usłyszymy te słowa z ust Krzysztofa Bosaka i Roberta Biedronia, Janusza Korwina-Mikke i Adriana Zandberga, Kai Godek i Marty Lempart. W zaistniałych okolicznościach łatwo postawić tezę, że skoro hasło ma taki zasięg, od skrajnego lewa po skrajne prawo, to może nie głosiciele, ale krytycy hasła są debilami? Mogłoby tak być, gdyby nie jedno kluczowe słowo, które padło powyżej – „skrajnego”. Brednię „PiS PO jedno zło!” do rangi politycznego programu podniosły wyłącznie skrajne kanapy partyjne, wspierane przez, często nie głupi, ale otumaniony elektorat.

Strony

Źródło foto: 
14041 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

21 (liczba komentarzy)

  1. No, bez żadnej wazeliny. Tak po prostu jest mi lepiej po tych Twoich felietonach. Dzięki!

  2. +. Czytam codzień

  3. Czytam dwa razy dziennie.

     

  4. "Nie odnajduję w pamięci" albo "wszystko było dobrze, nie widzę problemów, nie wiem o co chodzi komisji". Zupełnie jakbym słuchał przesłuchań członków mafii: nikt nic nie wie, nikt za nic nie odpowiada...

    Czy w ogóle ktoś rządził Polską przez 8 lat kadencji PO? Bo słuchając tych debili wychodzi na to, że nikt.

     

  5. dobre pytanie. Graś to cień i oficer prowadzący ...

  6. avatar

    Cieć Graś = Wachowski Tuska.

  7. Może trzeba codziennie puszczać te teksty Grasia w TVP...

  8. avatar

    Jak ten z tekstem "PiS PiSu PiS PiS PiS PiS PiS PiSu PiS PiS PiS PiS PiS PiS ...". Poza zwykłym "nie pamiętam" jest jeszcze wiele wariantów bardziej "finezyjnych" tego samego. 

  9. BART ..piszesz ,że jak byś słuchał członków mafii . W niektórych państwach jest mafia, a w Polsce za PO i PSL ,mafia miała państwo .

  10. Nagrać tych idiotów i zrobić  filmik gdzie każdy mówi "nie pamiętam". Kilkanaście najważniejszych osób w państwie PO/PSL. To robi warżenie.

  11. Strony