Prześlij dalej:

Od dwóch miesięcy słyszałem, że koniecznie trzeba poczekać na projekty ustaw, a dopiero potem o nich mówić. I cóż takiego się zmieniło po ogłoszeniu prezydenckich projektów? Dla mnie absolutnie nic! Nie ma jednej rzeczy, może poza efekciarską „skargą obywatelską” i wygłupem ze zmianą konstytucji, co by mnie zaskoczyło. Od momentu wniesienia wet było jasne, o co toczy się gra. Przede wszystkim o kadry, a ściślej kto te kadry wybierze. Nie po to Andrzej Duda wetował ustawy PiS, żeby pozostawić ministrowi sprawiedliwości kompetencje, które w swoich projektach przypisał sobie. Tak samo pewne było, że Prezydent nie zrezygnuje z 3/5 głosów przy wyborze członków KRS, bo sam by się ośmieszył, przecież to jego pierwsza propozycja, o którą walczył.

Powyższe kwestie nigdy nie były dla mnie tajemnicą, ale prawdę mówiąc obawiałem się, że będzie jeszcze gorzej. Z całą mocą się upieram, że ustawy prezydenckie wyglądały zupełnie inaczej jeszcze dwa tygodnie temu i wyglądają inaczej dziś. Na moje oko dwoma wizytami Kaczyński wywalczył trzy ważne punkty. Na pierwszym miejscu wiek emerytalny 65 lat, co Andrzej Duda kontestował od zawsze, jeszcze przed wetami. Drugi punkt to Izba Dyscyplinarna, tutaj sprawa była i jest nieco bardziej złożona, ale generalnie ten pomysł w Pałacu nie robił furory. Wreszcie punkt trzeci, to mechanizm asekurujący dla 3/5 głosów i taki powstał tyle, że znów kompetencje przeszły na Prezydenta, co PiS kwestionuje zapisami konstytucji. Gdyby senat przejął wybór członków KRS, po nieskutecznych głosowaniach w sejmie, rzecz byłaby dogadana.

Podsumowując. Ustawy Andrzeja Dudy dają możliwości gruntownej zmiany wymiaru sprawiedliwości, ale tylko na papierze. W praktyce za te zmiany niemal w całości ma odpowiadać Prezydent, który od Ziobry różni się również tym, że doskonale dogaduje się z prezes Gersdorf i wieloma innymi środowiskami nienawidzącymi „ciemnogrodu”. Teraz każdy może sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Gersdrof przyszła do Pałacu na odebranie przysięgi od sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Przyszła, bo każdy sędzia będzie mógł liczyć na utrzymanie kadencji po zgodzie Prezydenta. Paradoks polega na tym, że przedstawione ustawy to całkiem niezłe narzędzie, którym da się przeorać „najwyższą kastę”, ale Andrzej Duda tego nie zrobi i PiS raczej mu tego nie powierzy. Nie bez powodu jedynym w pełni szczęśliwym politykiem jest Paweł Kukiz,

Mogę dziś powiedzieć. Andrzej Duda to mój Prezydent.

Entuzjazm w pełni uzasadniony, przy pomocy Kukiz’15 Prezydent dowolnie może sterować składem Sądu Najwyższego i Krajowej Rady Sądownictwa. Bez Kukiz’15 PiS w życiu nie uzbiera 3/5, bo z kim? Z Nowoczesną i PO? Dlatego już na etapie doboru kandydatów na członków KRS, trzeba będzie wskazać „ludzi środka”, inaczej Kukiz’15 odrzuci ich w przedbiegach. Gdyby się nie udało wybrać „ludzi środka” w sejmie, to spośród „ludzi środka” zwycięzców wybierze Andrzej Duda. Prawda, że proste, jak się odpowiednio odczyta intencje i motywacje zapisane w ustawach?

Strony

20737 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

22 (liczba komentarzy)

  1. Kaczyński chyba nie nadąża z otwieraniem szampana. Na pewno nie nadąża.

    Francja i Niemcy. Teraz aż się prosi, żeby Premier Szydło odbyła godzinna rozmowę telefoniczną z Makrelą, ciesząc się z jej zwycięstwa (a właściwie przegranej), wyrażając głęboką troskę że w kraju z taką historią jak Niemcy skrajna prawica będzie trzecią najważniejszą siłą w parlamencie i długo porozmawiać na temat międzynarodowej współpracy Polski i Niemiec. I jeszcze jeden długi telefon do Prezydenta Francji, że Polska oczekuje od niego podjęcia większej roli w przewodzeniu Europie i sugestii szybkiego zwołania trójkąta weimarskiego w osobach Prezydent Francji, kanclerz Merkel i Premier Szydło, żeby przygotować projekty wzmacniające UE.

  2. Dzisiejszy spektakl odbył się w kilku odsłonach, ale dopiero wypowiedź Stanisława Tyszki rozjaśniła problem, bo okazało się, że to Kukiz'15 gra pierwsze skrzypce, a Duduś jest tylko dudusiem. Kim jest Tyszka,  wyjaśnili już kiedyś Liroy-Marzec i posłanka Siarkowska.

  3. Uważam, że czas skończyć "tanie psycholizowanie" (b. tanie)[1], a skupić się na tym, co pisał Aleksander Ścios i czego nie widział i rozumiał Kaczyński, co np. zrobił PAD z nominacjami generalskimi przedstawionymi przez A.Macierewicza, etc, etc. Ja nawet wcale bym się nie zdziwił, gdyby się okazało, że podczas wizyty PAD w Kazakhstanie doszło do jego spotkania z tow. Patruszewem - tradycja kontynuacji komorowszczyzny, widoczna zwłaszcza w BBN zobowiązuje. A co do wyborów personalnych PAD w kwestii nominacji sędziowskich - one byłyby właśnie takie same, jak obsada personalna w BBN-ie - bycie agentem WSW/WSI byłoby kryterium pozytywnym.

    [1] Na tym poziomie (tzn. prezydenta) nie ma miejsca na pretensjonalne, ambicjonalne czy inne teatralne zachowania, mogą one jedynie służyć osiąganiu celów mocodawców. Dr Targalski już zdążył się wyleczyć z "teorii Adriana" - ktoś tu jest mooooocno do tyłu.

    Jak polecam, zwłaszcza początek, jest "syntetycznie" https://www.youtube.com/watch?v=PZeYyEtyanY

    PS: Audycja w RM nt przymusu szczepień była rewelacyjna - aż tak, że nie wiem, czy wycieli pytania jednej pani o wiarygodność RM - ojciec prowadzący aż się zagotował. Pod koniec II cz. audycji był umówiony telefon od jakiegoś profesora, który dał rewelacyjny wykład uzmysławiający, że przymus szczepień jest terrorem. Była tez rozmowa z panem z Białogardu(?) - tym, który uciekł ze szpitala z żoną i dzieckiem przed "procedurami medycznymi" - http://www.radiomaryja.pl/multimedia/rozmowy-niedokonczone-prawa-rodzicielskie-a-przymus-szczepien-polsce/

    http://www.radiomaryja.pl/multimedia/rozmowy-niedokonczone-prawa-rodzicielskie-a-przymus-szczepien-polsce-cz-ii/

     

  4. Z niczego się nie wyleczyłem, więcej subtelności. Nie uważam jak AS, że wszystko było ustalone. Operacja psychologiczna została wykorzystana po to, by Adrian Duduś odegrał rolę strażnika systemu zrywając z PiS. TK jeszcze przełknął, ale późniejszy nacisk stał się decydujący. Teraz stał się już niewolnikiem swego zaplecza (Solochy od Jakubiak od Taylora UW), które jest sterowane przez wojskówkę i musi skakać jak mu zagrają. A wcześniej nikogo nie wyrzucił bo taki ma charakter - słaby, pusty, napompowany, no i Soloch (kumpel) wykonywał swoje zadanie, ochronił wszystkich. życiorys Solocha należy przebadać, a wszystko będzie jasne. Jak zawsze decydują powiązania personalne, a nie jakieś poglądy.  Czyli - kilka czynników, operacja psychologiczna to tylko instrument, a teraz już tylko uwikłania.

    Należy odróżniś motywy Adriana od operacji prowadzonej przez scenarzystę. Budowana jest nowa opozycja, częśś starej ze Schetyną będzie poświęcona, stąd jego opór.

  5. Duplikat, uprzejmie proszę skasować.

  6. Ledwie przeżyliśmy koniec świata, a tu znowu sądny dzień.

  7. Bez przesady, Kaczyński jest z nami. Boicie się genialnego analityka Solocha?

  8. 25 września 2017, w drugim roku urzędowania, Prezydent RP Andrzej Duda potwierdził, iż przeszedł do opozycji wobec rządu i partii, dzięki której uzyskał nominację w wyborach prezydenckich. Tę sprawę należy dzisiaj uznać za oczywistą...

    Dalsze losy współpracy między rządem, parlamentem i prezydentem, Stanisław Janecki nazwał kohabitacją, albo tzw realpolitik. Polecam jego analizę: https://wpolity...

    Więcej o realnej polityce po 25-09 tutaj: https://www.you...

    pozdrawiam, szperacz

  9. Klany prawnicze i akademickie o stalinowskich przodkach, są najbliższym i ulubionym środowiskiem Prezydenta. Jednak spór jest o tyle dziwny, że zarówno Duda jak i rząd są po tych samych pieniądzach i mają tych samych opiekunów. Czyli kwestie ambicjonalne i towarzyskie mimo wszystko przeważają. To trochę dziecinne.

  10. Oczywiście, Kaczyński dał do odegrania rolę polityczne dla Macierewicza i Ziobry, Prezydentowi Dudzie i Gowinowi nie dał. I to cały błąd.

  11. Strony