Premier pisze do obywatela. W PiS, po przerwie, wróciło myślenie!

Prześlij dalej:

Choćby nie wiem co się działo, dotrzymam publicznie złożonej obietnicy i ani słowa już nie napiszę o tym jakie były okoliczności i wnioski w związku z drogowym zdarzeniem w Oświęcimiu. Nie tylko nie napiszę, ale nie podam powodów dlaczego tak czynię, inteligentni się domyślą, przyczyna jest banalna, głupiemu referatu mało. Natomiast o polityce będę pisał nadal z taką samą konsekwencją i bez żadnych kompromisów. Najdalej w sobotę, gdy w mediach niestety brylował Mariusz Błaszczak, zasugerowałem, że zamiast urządzania medialnej wokandy z urzędującym ministrem trzeba to nieszczęście rozegrać rozumem. Pierwszym pomysłem, który podrzuciłem było spotkanie Premier Szydło z młodym mieszkańcem Oświęcimia i dziś rzecz została wcielona w życie.

Premier Szydło wprawdzie nie spotkała się z Sebastianem, co z wielu względów było trudne, ale napisała list, w którym zwraca się jak człowiek, a nawet matka. Takie gesty to elementarz politycznego zachowania na czas kryzysu i nie warto z nimi dyskutować. Poza zachowaniem politycznym, widać też zwykły ludzki odruch, co się zawsze podoba i chyba nie przypadkiem pojawiło się w liście nawiązanie do synów szefowej rządu. W przeciwieństwie do ogólnego opętania i morza głupot wypisywanych na forach internetowych, nie widzę w tej nieszczęsnej sprawie żadnych zamachowych intencji i reżimowych prześladowań. Widziałem natomiast skrajną polityczną głupotę, którą przez pierwsze godziny uskuteczniał PiS, ale jak zawsze przyszła opozycja i szybko pobiła rekord z nawiązką. Gest polityczny i ludzki Premier Szydło, porządkuje ten emocjonalny kurnik, gdzie większość zasiadła na swoich politycznych grzędach i gdacze na oślep.

Było rzeczą oczywistą, że podobne zdarzenie nie pozostanie poza sferą polityki, od pierwszej sekundy było i do ostatniej będzie polityczne, ale jak zwykle poziom głupoty wyniósł wszystko do racji stanu. Nie, PiS nie torturował zatrzymanego, nie trafił na madejowe łoże, co najwyżej prokurator wykazał się wyjątkową gorliwością, jednak w granicach prawa. Nie, nie jest młody kierowca ani Hadaczem, ani Cybą, ani nawet „Hubertem z dworca". Dotąd nic o nim nie wiemy i nie pokazał się w żadnych mediach, przez sekundę nie zabiegał o kamerę, czy mikrofon. Fakt, że opozycja i KOD odstawia wokół niego szopki, przynajmniej na razie, w żaden sposób nie obciąża jego konta. Co z tego, że przyjął pomoc prawną? Bardzo dobrze zrobił, jeśli ktoś jeździ autem wartym 1200 zł, to raczej nie jest bogatym dzieckiem lokalnego polityka, czy biznesmena, ale człowiekiem, dla którego opieka prawna na tym poziomie jest poza zasięgiem.

Strony

15628 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

14 (liczba komentarzy)

  1. Fajnie jest czytac glos rozsadku , z ktorym mozna sie identyfikowac

  2. Też się pod rozsądkiem podpisuję.

    Wygląda na to, że min. Błaszczak (do którego roboty do tej pory mnie miałem jakichś większych zastrzeżeń) dał się nierozsądnie podejść. Bo o ile bezpośredni szef borowców (jak to szef) miał prawo przyjąć linię obrony, że jego "chłopcy" są bez winy, to od ministra raczej oczekiwałbym słów: proszę państwa, wszystko wskazuje na to, że winien jest kierowca seicento, ale poczekajmy na rozstrzygnięcia państwowych organów - żyjemy przecież w pństwie prawnym - właściwych do rozstrzygania takich sytuacji. Tyle i tylko tyle. Bo jeśli pan minister był łaskaw wejść w buty oskarżyciela, to powinien co najmniej powołać się na jakieś dowody - najlepiej pięć ostatnich sekund z przedniej kamery audi, które uderzyło w drzewo. Pan minister nie wie, że nie ma dowodów, to nie ma winy? Swoją drogą wygląda na to, jakby borowcy nieźle wkręcili ministra, ale jednak człowieka dorosłego i samodzielnego w decyzjach.

    A totalitarna opozycja (i zaprzyjaźnione mendia) - ktoś liczył, że nie skorzysta z okazji, żeby znów pokąsać w nogawki?

  3. Bo na prawdę gorąco, to może być, jak się okaże, że z niewiadomych powodów przednia kamera nie nagrywała, i z jeszcze bardziej niewiadomych powodów nie nagrywała tylna kamera pierwszego wozu.

  4. avatar

    tak, lepiej pozno niz wcale. Ciekawe tylko czy pani Premier, jako poszkodowana nie bedzie musiala zeznawac w sadzie?

  5. Ech.

    "za dobre wynagrodzi, za złe surowo pokaRZe" Prawie wszyscy się wykładają na czasownikach kazać - karać.

  6. EH, chyba się kolega sam zapędził. "Pokarze" w sensie ukarania - jak najbardziej prawidłowo.

  7. 10/10 - dzięki.

  8. Kiedyś pewien klient wjechał w dupę mojego Daewoo bo nie zdążył wyhamować. Przybyli policjanty, kazali dmuchać w alkomat i obaj byliśmy trzeźwe. Straty materialne niewielkie. Mój tylny zderzak, jego przedni.Ocena wypadku jednoznaczna. Klient wjechał we mnie a nie ja w niego czyli jego wina. I tyle. Tylko że nikt nie składał się na kupno nowego samochodu dla winnego wypadku. A ja nie musiałem nawet ponosić kosztów tuszu, papieru i znaczka na list do klienta. Ponieważ klient był szczęśliwy że skończyło sie na drobnym odszkodowaniu jakie wyłożyła za jego nieuwagę ubezpieczalnia.

    A tu co się dzieje? Koszta pośrednie idą w miliony. Mam na myśli zaangażowanie tzw mediów, wycieczki totalnej opozycji do Oświęcimia itd itd. Stracone nerwy ludzi zmuszonych oglądać tę paranoję to też tracone  pieniądze. Wyrzucane w błoto skoro rzeczywiście klient pakujący się w samochód rządowy jest po prostu przypadkowym kierowcą.

     

     

  9. No, kupi od Pani premier to audi pancerne, wyklepie  i będzie jeździł.

  10. Trochę się nasza "Wadza"  sama zpędziła w kozi róg. Jakkolwiek zakończy się ta żenująca sprawa, to i tak "Totalna Destrukcja" wykorzysta ją w swoim celu, a wszystkie polskojęzyczne (nie mylić z polskimi) mendia będą dymać balon.

    Nawet jeśli chłopaka uniewinnią - będzie, że dzięki szybkiej reakcji drugiej strony. Jak będzie wyrok skazujący - nie muszę mówić jaki rwetes się podniesie. Nawet ten gest pani Premier próbuje się przełożyć na swoją korzyść. Więc jak nie kijem, to z kopniaka. A Mendia rozdmuchują...

  11. Strony