Prawicowi celebryci: Mistrz Ziemkiewicz i Wieszcz Łysiak

Prześlij dalej:

Włączam się do ulubionego zajęcia wszelkiej maści zawodowców, którzy rytualnie i przynajmniej kilka razy w tygodniu muszą się odnieść do tego, co napisali o nich inni albo chociaż skomentować artykuły „innych”. Niepierwszy raz rozpętała się burza wokół ulubionego tematu: „kto jest zdrajcą i komu powinno się odebrać obywatelstwo”. Faktem jest, że podstawy do dyskusji istnieją, o ile słowa Mistrza Ziemkiewicza, czy też Wieszcza Łysiaka traktować poważnie, czego sam nie mam śmiałości uczynić. Nawiasem mówiąc obaj panowie szanują się wzajemnie i poważają tak samo, jak Kaczyński z Tuskiem. W każdym razie Mistrz Ziemkiewicz pozazdrościł ruskiemu agentowi wpływu Januszowi Korwinowi Mikke i postanowił zbudować historię alternatywną, w której II Rzeczypospolita Polska wchodzi w koalicję z III Rzeszą. Z kolei Wieszcz Łysiak pozazdrościł ruskiemu agentowi wpływu Januszowi Korwinowi Mikke i oświadczył, że z tym potępianiem Ruskich za Krym i Ukrainę trzeba uważać, bo Ukraina będzie niemiecka, gdy przestanie być radziecka. Jak widać nie ma z czym dyskutować, powyższe tezy i źródło, z którego zostały wywiedzione są dyskwalifikacją intelektualną, ale daleki jestem od stwierdzenia, że Wieszcz i Mistrz to niegramotni dowcipnisie. Przeciwnie i niezmiennie twierdzę, że to wyjątkowo inteligentni i jednocześnie cwani sprzedawcy własnych dzieł i wizerunku. Poważnym prawicowym celebrytom nie wypada wylewać sobie wiadra wody z lodem na tęgą głowę, głupio wyglądaliby też w biało-czerwonych lateksowych majtkach, czy też z penisem ocierającym się o krzyż, czym lewicowi celebryci mogą się raczyć do woli i do znudzenia. Z przyczyn obiektywnych powstał nowy… no… nowy jak nowy, nie taki stary, rodzaj zwracania na siebie i własną działalność uwagi. To się nazywa, często na wyrost, prowokacja intelektualna. W wydaniu celebrytów rzecz się sprowadza do odwrócenia proporcji, w wyniku czego obserwujemy wiele prowokacji i śladowe cząstki intelektu.

Zazdroszczę zaangażowania i jednocześnie współczuję zmarnowanego czasu ludziom, którzy traktują poważnie najnowszy przebój Mistrza Ziemkiewicza, bo on się zapewne doskonale bawi poważnymi analizami całkowitego bzdetu, który powiela za niedawnym mentorem Januszem. Na rynku autorytetów i idei, również po prawej stronie, robi się gęsto, kto chce przetrwać musi krzyknąć, że istnieje. I Ziemkiewicz krzyknął, że przymierze II RP z III Rzeszą było pożądane, co nosi znamiona ciekawej zabawy, ale poza tym nie nosi niczego, bo tę bajeczkę bardzo łatwo da się przemodelować wyciąganiem zgoła innych wniosków na podstawie faktów, które znamy. Gdyby zastosować wariant mistrza Ziemkiewicza i uznać zbawienność sojuszu z Hitlerem równie uprawnione są inne złote myśli, że bylibyśmy dziś po 50 latach komunizmu, a Jałta dałby nam w tyłek bardziej niż dała, ponieważ PRL zastąpiłaby Radziecka Republika Nadwiślańska. Z polskich obozów koncentracyjnych nie wytłumaczylibyśmy się do końca świata. Odszkodowania za „holokaust” płacilibyśmy o jeden dzień dłużej, kult Powstania zastąpiłby kult ekspiacji po wymordowaniu Żydów z getta. Zamiast legendy dywizjonu 303 mielibyśmy „legendę” eskadry Luftwaffe, że o przygodach Franka Dolasa w Afrika Korps i pieśni wojskowej „Heidi, heido, heida. Heili heilo heila”, miast „Czerwonych maków na Monte Casino” nie wspomnę. Ziemkiewicz o tym nie wie? Dopuszczam taką możliwość, że w pogoni za „intelektualnymi prowokacjami”, tak się zasapał, że podparty wiarą we własny geniusz odruchowo broni bredni, ale to tylko dlatego, że brednie są jego bredniami. W to, że Ziemkiewicz przed zaśnięciem nie zadaje sobie pytania: „Ku..a, a może tym razem przesadziłem?”, nie wierzę. Nie mówmy w związku z tym o zdradzie, czy patriotyzmie, mówmy o biznesie wydawniczym, połączonym z biznesem publicystycznym, w ten sposób nie narazimy się na śmieszność, w którą popada Ziemkiewicz z Łysiakiem i ich oponenci.

Skoro już jestem przy Wieszczu napiszę parę słów więcej i o nim, chociaż to trochę inny przypadek niż Mistrz Ziemkiewicz. Łysiak zbudował sobie wyznawców, jak każda kultowa, czy tam charyzmatyczna postać. Większość z nich, co tu dużo mówić, ma poglądy "narodowe" i bardzo niechętny stosunek do starszych braci w wierze, w czym jeszcze nie ma nic złego. Gorzej, że podobnie jak Ziemkiewicz, Łysiak żyje tylko i włącznie z pisania dla określonej grupy ludzi, co dyscyplinuje go niemiłosiernie. Ziemkiewicz potrafił się ustawić znacznie szerzej, dzięki czemu daje wywiady od GW do Gazety Polskiej. Wieszcz Waldemar wprawdzie też zaczyna naśladować mistrza Rafała, bo obrażanie się na Gazetę Polską przy jednoczesnym pisaniu w gazecie Lisiewicza wygląda więcej niż groteskowo, niemniej Łysiak zdecydowanie bardziej bazuje na twardym „elektoracie”. Tak się składa, że oczadzeni ruską agenturą „narodowcy” powtarzają brednie o zagrożeniu ze strony Ukrainy, które to brednie łączą z piramidalną bzdurą wspartą na rzekomej walce Putina z żydowską finansjerą. Fakty wyglądają jeszcze dosadniej niż przy wolcie Ziemkiewicza. Putina otaczają żydowscy oligarchowie zarządzający gazem i ropą. Z kolei „berlińska”, czyli europejsko-socjalistyczna Ukraina, która jakimś cudem ma być połączona z nacjonalizmem UPA, jest absurdem samym w sobie, ale z całą pewnością taki wymyślony potworek nie byłby dla Polski większym zagrożeniem, niż przedmurze bolszewizmu u naszych granic.

Łysiak pisze równie dużo, co Ziemkiewicz, ale ma mimo wszystko jedną przewagę, otóż rzadziej stosuje „prowokację intelektualną”, a to co zrobił jest czystym koniunkturalizmem. Gdyby Łysiak stanął w poprzek głoszonym przez „narodowców” bzdetom, umarłby z głodu albo musiałby się przenieść z tygodnika Lisieckiego do tygodnika Lisa. I to tyle, jednak zawsze można zadać pytanie, czym też Matka Kurka chce intelektualnie prowokować? Odpowiadałem wielokrotnie, że niepokorni i niezależni zdychają z głodu, dopóki nie spokornieją i się nie uzależnią, czy to po prawej, czy po lewej stronie. Tak się składa, że nigdy się nie napasłem, ani po lewej, ani po prawej, bo mój brak pokory wynika po prostu z wrednego charakteru, nie robię łaski nikomu i nie chodzę na grille. Przyznaję, że wysoka to cena, ale gdybym miał się sprzedawać produkcją koniunkturalnych historyjek i tak bym nie przytył, bo wcześniej porzygałbym się od tych wszystkich homarów i uścisków dłoni zalatujących ikrą z jesiotra. Mnie wystarcza piwo z Lidla i salceson z Intermarche, dzięki czemu mogę sobie i na ten komfort pozwolić, że ostatnie zdanie nie jest lokowaniem produktu, tylko wyrazem mojej bezgranicznej wolności, również twórczej i kulinarnej.

41711 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

32 (liczba komentarzy)

  1. Dobrze, że mój dziadek nie dożył takich political fiction. Mógłby się na żartach Panów Publicystów nie poznać i udać się pod redakcję z widłami, jak to prawdziwy wieśniak, w przeciwieństwie do ziemianina Ziemkiewicza.
    Niedawno czytałam Zagraniczne formacje SS, straszne rzeczy pisali o dosłownie wszystkich dookoła, jednak skończyłam pokrzepiona, że nie o nas. Ktoś powie, że gówno nam z tego przyszło, ale w dalszej perspektywie wolę mieć sumienie. Choć drogo ono kosztuje.

    Generalnie lubiłam poczytać i Mistrza Łysiaka i RAZa, ale tym RAZem było o RAZ za dużo. 

  2. Zagraniczne formacje SS ... Problem w tym że to nic nie znaczy, w SS walczyli Holendrzy, Belgowie, Francuzi czy Ukraińcy. Hiszpanie też walczyli na froncie wschodnim (co prawda nie w SS ale jednak po stronie Niemców) Sumienie żadnego z tych narodów nie doznało uszczrbku, ba pies z kulawą nogą im tego nie wypomina. Więc nie przesadzajmy z tym sumieniem historycznym;)

  3. "bajeczkę bardzo łatwo da się zweryfikować faktami"

    No nie bardzo da się zweryfikować, a jeśli już to wystarczy popatrzeć na Finlandię, Rumunię czy Węgry - żadne z nich republiką ZSRR się nie stało, więc skąd niby pewność że Polska by się stała.
    Poza tym wcale nie jest pewny przy założeniech Ziemkiewicza wynik wojny - Koalicja Osi + Polska przeciw ZSRR, nie istniałby wtedy front zachodni, a nie wiem czy Francja, Anglia i USA stanęłyby po stronie komunizmu?
    Ale to wszystko tylko gdybanie, którego nie da się zweryfikować żadnymi faktami, to tylko historia alternatywna, jako że zarówno historia IIWŚ i sci-fi to moje ulubione pozycje w biblioteczce, więc i samo gdybanie łaczące te dwie dziedziny wydaje się ciekawe, tyle że nic z niego nie wynika. 

  4. avatar

    Następny! Poprawiłem już ten skrót myślowy, bo widzę, że ulubione zajęcie komentatorów z Onet, czyli poprawianie ortografów i wyłapywanie innego "cofania się do tyłu" robi furorę. Jakie to ma znaczenie dla istoty i sedna sprawy zapewne się nie dowiem i nie chcę się dowiedzieć. Tak, nie "fakty" zastąpione innymi "faktami", tylko jedno gdybanie drugim. Tak jak Rumunię można zastąpić Litwą, Czechy Gruzją i tak dalej, ale to oczywiście nie pasuje do koncepcji alternatywnych "faktów".

  5. Przecież to nie o cofanie do tyłu ani ortograf chodzi, a o zasdniczą sprawę, żadne fakty nie mają tu zastosowania przy weryfikacji;) Masz prawo snuć wizje alterntywnej historii w której stajemy się sojusznikiem Hitlera a następnie republiką ZSRR, ale dokładnie tak samo mam prawo się z tym nie zgadzać i brać pod uwage inny wynik wojny. Obaj, możemy sobie gdybać, i pomijam tu aspekt moralny wyborów naszych przodków, nasze gdybania są równoprawne.

    Nie wiemy co by było gdyby, a wynik wojny nie był zdeterminowany w 1939 roku, mimo niemalże niprzebranych zasobów ZSRR. Owszem jest to tylko zabawa i nie ma dziś to zastosowania poza literaturą sci-fi. Historie alternatywne to całkiem sympatyczne odgałęzienie literaury fantastycznej.
    A Ziemkiewicz był całkiem niezłym pisarzem, w sumie to szkoda że poszedł w publicystykę zamiast zostać w fantastyce.

    PS Łysiaka pomijam bo on wydaje mi się odleciał w rejony mi niedostępne.

  6. avatar

    No i tu zgoda, może rzeczywiście głupio to zdanie zabrzmiało z "faktami" wobec gdybania, ale z całą pewnością nie taka miałem intencję wręcz przeciwnie, taką miałem intencję, jak napisałeś. Nie wiem co tu nie zdziałało, prawdopodobnie nie wklepałem cudzysłowu, a może zwyczajnie nie zauważyłem nieścisłości, bo nie miałem wiele czasu na redakcję. Mam dziś prawdziwy nawał prac pisarskich, musiałem sporządzić pisma do sądu i najpewniej nie zauważyłem tego zgrzytu, który kłócił się z moją intencją. Dla mnie wymowa była oczywista, ale przyznaję, że Czytelnik ze świeżym i krytycznym umysłem mógł odnieść inne wrażenie. Nie dyskutuję z, nomen omen, faktami, skoro ludzie zwracają uwagę na niefortunne sformułowanie, to trzeba je poprawić, co też z pokora uczyniłem. A że ludzie zwróciłi na dwa niefortunne sformułowania, winy szukam w sobie.

  7. avatar

    Pozazdrościć talentu ;)

  8. Nie miałem pojęcia o czym obecnie Łysiak pisze. Dla mnie pozostał panem z telewizora (lata 60/70) opowiadającym dzieciom o Napoleonie.
    Teraz chciałem przeczytać ten jego słynny artykuł w internecie, a tu nic, natomiast recenzji od metra.
    Szczególnie ostre padają zez strony michnikowej i peowskiej. Różnie pojęta prawica też mu dowala dość mocno.
    Skoro nikt go nie lubi, to albo ma rację, albo zdurniał na starość. Trzeciego wyjścia nie widzę.

  9. avatar

    Sie zobaczy :)

  10. avatar

    Ściślej, dwa.
    1) Dlaczego nie wykończył Angoli?
    2) Dlaczego nie wziął Ukraińców - szerzej:  Rosjan -  do pomocy?
    Trudno będzie odpowiedzieć.

  11. Kwestia rasowa, Niemcy hitlerowscy mieli wobec Anglików poczucie niższości i nieczystości wynikłej z domieszek słowiańsko- żydowskich obficie występujących u rasy panów.. Zbyt szanowali lepszych Germanów aby ich wytępić. Podobny stosunek mieli do Islandczyków, Farelczyków, dunczyków i innych germańskich "czyków".
    Z tego samego powodu nigdy nie planowali stworzenia kolaboracyjnego rządu w Polsce czy w Rosji.

  12. avatar

    Co więcej, potrafił wyszukiwać i znajdować utalentowanych ludzi.
    Wniosek: prymitywna kwestia rasowa to takie xxxx dla motłochu.

  13. Niemcy w ogóle mają jakąś dziwną skłonność popełniania koszmarnych błędów politycznych które co jakiś czas prowadzą niemal do ich zagłady. Mamy rok 2014, a jeszcze nie dokończyli likwidacji swoich strat terytorialnych. Kupa czasu.
    Zaś Anglicy nie pomylili się nigdy, zawsze na cztery łapy i z zyskiem, nawet po stracie kolonii.
    Widocznie są bardziej germańscy.

  14. avatar

    Ruskie jeszcze bardziej. Car Aleksander był w Paryżu, od tego czasu coraz marniej.
    Właściwie wszystko przez Niemcewicza. Gdyby nie odwiódł Wysockiego Spisek Koronacyjny załatwiłby problem i Europa wyglądałaby inaczej.

  15. Tak, Rosja też nie jest pełnym mocarstwem. Mocarstwa prawdziwe nigdy lub prawie nigdy nie robią błędów o poważnych dla nich skutkach.
    Wiele takich niema, poza Anglią.

  16. avatar

    To zależy co jest czyje :)

  17. avatar

    próbę inwazji na samym środku kanału La Manche!
    Ad2. Ukraińców wziął do pomocy, Rosjan później zresztą też. Jednak czynnik rasowy odegrał dużą rolę w braku masowości owej pomocy.

  18. avatar

    Środek kanału, to ile minut lotu :)

  19. avatar

    A co ma wspólnego Dunkierka z niemiecką inwazją? Z militarnego p-ktu widzenia kompletnie czym innym jest osłaniać swój odwrót przy wrogim brzegu, a czym innym jest odpierać inwazję mając za plecami osłonę własnego lotnictwa i artylerii. Zwłaszcza, że ówczesne samoloty nie mogły zbyt długo "wisieć" nad terenem działań o czy boleśnie przekonała się Luftwaffe podczas Bitwy o Anglię!

  20. To są detale techniczne. Niemcy jedynie nękali Anglię bez chęci jej zniszczenia. Liczyli na to że bratni angole wreszcie się opamiętają, i zaczną choć nie przeszkadzać w urządzaniu Europy.
    Zaś owi mieli całkiem konkurencyjne plany względem środka kontynentu i nie poszli na współpracę.

  21. avatar

    i albo wychodzi, jak w Normandii, albo detale nie są do końca uwzględnianie i kończy się to panie, jak w Stalingradzie, czy w Ardenach...
    A Niemcy, gdyby mogli, zajęliby Anglię bez mrugnięcia okiem i oglądania się na ich germańską, czy niegermańską przeszłość, tak jak zrobili to miesiąc wcześniej z Francją i dwa lata wcześniej z Austrią!

  22. avatar

    Kłopot. To nie były głupki.

  23. i "historia". Gdybanie co by było gdyby, dobre jest dla ludzi mających za dużo czasu. 
    Mnie ci nasi "niepokorni" powoli zaczynają przyprawiać o odruchy wymiotne. Wczoraj u Kubusia celebrował katolicki talib Terlikowski. Jak widać parcie na szkło jest większe od szacunku do własnej osoby. Są miejsca gdzie, jeśli się już musi być, to robi się to ukradkiem.

  24. Ale na pewno poszedł za zgodą żony.

  25. Bardzo współczuję zwykłym ludziom na Ukrainie, ale Matka Kurka, czy Ty uważasz, ze Ukraina rządzona przez złodziei i bandytów, gloryfikująca morderców Polaków, zasługuje na naszą pomoc?
    Dlaczego uważasz, że Łysiak nie może mieć poglądów?

    Jeśli o Ziemkiewiczu piszesz w związku z "Jakie piękne samobójstwo" (tak zrozumiałem), to on nie pisał w kategoriach historii alternatywnej, tylko oceniał podejmowane decyzje polityczne w kontekście uwczesnej sytuacji i wiedzy, jaką wtedy mieli decydenci. Oni nie wiedzieli o holokauście. Zdecydowali, co zdecydowali, a w efekcie Polska straciła niepodległość i zaczęła się rzeź Polaków, bo Żydów Niemcy zaczęli eksterminować dopiero po ataku na sowiety.
    BTW Słowacja najpierw zrobiła holokaust swoim obywatelom pochodzenia żydowskiego, a potem powstanie (niedawno była hucznie obchodzona rocznica, też 70-ta), i teraz są historycznym członkiem koalicji antyhitlerowskiej.

    I tak będę głosował na Kaczyńskiego, ale mam żal o występ na majdanie. Zanim odpuści się sprawcom, powinno się zadośćuczynić ofiarom.

  26. Ja tam się generalnie zgadzam, poza jednym babolem, który do obronienia nie jest w żaden sposób. Otóż Łysiak nie pisze tych swoich rewelacji (w przeciwieństwie do Ziemkiewicza) dla kasy, ergo nie "umarłby z głodu". Dlaczego to robi? Bo jest komentatorem i jak każdy (dosłownie: każdy) komentator kometuje tak jak nikt inny, znaczy się tak mu się wydaje (jak zresztą innym)...

    Pzdr.

  27. avatar

    Po pierwsze, nie wolno przedkładać partykularnych interesów partyjek, koteryjek ponad interesem narodowym, bo zawsze kończy się to tak jak w 1939, a wcześniej w 1772, 1793 i 1795.
    Po drugie, na NATO możemy dziś równie mocno liczyć, jak na pomoc ówczesnych "sojuszników" i dostaniemy równie "skuteczną" pomoc, co wówczas.
    Po trzecie, całkowicie zgadzam się z Ziemkiewiczem, że alianci zagrali z nami dużo bardziej perfidnie niż Niemcy, wystawiając nas na pierwszy ogień, by dać sobie czas do przygotowanie się do wojny, do której byli kompletnie nieprzygotowani. Niestety, daliśmy wmanewrować się w ten kanał, jak małe dzieci kompletnie nieznające meandrów polityki, bo zawsze lepiej jest mieć jednego wroga, niż dwóch wespół z wątpliwymi przyjaciółmi.

  28. avatar

    Byliśmy zwyciężcami i toto było bardzo kosztowne a i dalej jest.

    Gdyby, to wcale nie jest powiedziane, że bylibyśmy w obozie zwyciężców.
    Od Napoleona wojny  to  gry dla koszmarnych sk******nów.

  29. Zarówno RAZ-a, jak i Łysiaka
    Ponieważ.
    1. Sankcjonują obecną sowiecką doktrynę i uzasadnienie dla zdarzeń zaszłych
    2. Sankcjonują Niemiecką chęć do pozbycia się odpowiedzialności za II WŚ i wszystkie rzeczy, które oni wyrabiali - głównie zagłada Żydów.

    Nie da się według mnie w sposób sensowny i kompletny uzasadnić co by było gdyby.
    Ponieważ jest zbyt dużo czynników, które na sibie wzajemnie oddziaływują.
    W Londyńskiej geostrategii istnieje pojęcie "Geograficzny sforzeń historii" (geographical pivot of history). Chociażby to pojęcie i jego interpretacja, a autor był szefem London School of Economics (tak, tej samej szkoły,.którą ukończył J.V. Rostowski) daje nam asumpt do tego, że wbrew pozorom Londyn by się sprzymierzył z sowietami dosłownie w sekundę po tym gdyby Polska poszła z Hitlerem na Rosję sowiecką.
    Podstawową doktryną Londynu jest:

    "W chwili szczerości Hall wyjaśnił mi, że jedną z głównych zasad angielskiej polityki jest osłabianie swoich partnerów, choćby nawet najlojalniejszych.

    - Miarą sukcesu Imperium Brytyjskiego jest upadek innych narodów - powiedział."
    [strona 345, M. Jełowiewcki - "Na skraju imperium"]

    Ani RAZ, ani Łysiak jak sądzę nie biorą tych detali pod rozwagę.

    Co do aktualnej sytuacji, to jednak należy ją rozpatrywać nie jako analogię do wydarzeń tuż przed II WŚ, ale do tego co się działo przed wojną Krymską.
    Dopóki sowieci nie zechcą wypłynąć na ocean wszechśwuiatowy, to dotą ich akcje będą w jakimś tam zakresie tolerowane.
    Gdy ruszą swoją flotę, wtedy się zacznie.

  30. avatar

    B. Wildstein odchodzi z TV Republikaa a do jej sterników dołącza Terlikowski bywały na salonach lisowo/wojewódzko/wyborczych. Ciekawe o co biega...

  31. Strony