Prześlij dalej:

Mamy news! Rodzice porwali własne dziecko ze szpitala, a wcześniej zostali pozbawieni praw rodzicielskich, bo nie pozwoli wykonać przy wcześniaku żadnych czynności medycznych! Od czasu do czasu lubię odsapnąć od politycznej rzezi i sięgam wtedy po tematy społeczne, które bywają jeszcze bardziej „rzeźnicze”. Ze strachu nie wszystkich dotykam, na przykład aborcji unikam jak ognia, bo wszystkie argumenty od mielenia dawno straciły swój sens. Jest jeszcze parę takich dyżurnych tematów, które istnieją tylko po to, żeby istnieć i nic konkretnego z tego nie wynika. Wydaje się, że do tej grupy należy święta wojna zwolenników i przeciwników szczepień prowadzona w ramach debaty na temat praw rodzicielskich.

Czytuję czasami komentarze po obu stronach frontu i ze świeczką tam szukać zdrowego rozsądku, chociaż obie armie non stop podkreślają, że stoją na straży racjonalizmu. Bywa, że ktoś znajdzie się w środku wojny i napisze coś mądrego, na przykład takie coś. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że szczepionki we właściwych proporcjach chronią życie i zdrowie, jednocześnie pewne jest też to, że pod presją koncernów farmaceutycznych ruszył cały przemysł szczepionkowy, który nie tylko nie ma nic wspólnego ze zdrowiem, ale zagraża życiu. Daleko szukać nie trzeba, wystarczy cofnąć się o parę lat i przypomnieć sobie aferę z Unią Europejską, która na chama wciskała szczepionki na „świńską”, o ile dobrze pamiętam, grypę. Dziś o tej „pandemii” pies z kulawą nogą nie pamięta, ale co się ciemnemu ludowi maści na szczury nawciskało, to się w kasie koncernów zgadza.

Zresztą opisane zjawisko nie dotyczy wyłącznie szczepionek. Jeśli jeden koncern produkuje paszę dla ludzi nazywaną żywnością i wszelkiego rodzaju śmieci zwane suplementami diety albo lekarstwami, to mamy do czynienia z ordynarnym marketingiem, a nie z ochroną zdrowia. Przetrwałbym w okopie przeciwników szczepionek, ale po paru godzinach byłbym martwy, bo moja podejrzliwość co do niecnych intencji medyków ma swoje granice. Staram się myśleć i widzieć gdzie kończy się biznes i zaczyna profilaktyka. Podałem własne dziecko wszystkim obowiązkowym szczepieniom i dziś zrobiłbym to jeszcze raz, bez większego namysłu i dylematu. Medyka udawał nie będę, po prostu nie zauważyłem, żeby w obowiązkowych szczepieniach była jakaś nachalna próba wciśnięcia produktu. Praktycznie przez taki sam zestaw sam przechodziłem i żyję.

Jednocześnie nigdy nie dałem się nabrać na modne szczepionki, ale z tego co ustaliłem na rodzinnym konsylium, Szanowna Połowica nabrać się dała. Zaaplikowała sobie szczepionkę na grypę i do dziś to pamięta, jako czas permanentnego chorowania na grypę. Jak widać na załączonym opisie, jestem przedstawicielem przeciętnej polskiej rodziny, która nie dostaje na głowę, ani od nadmiaru, ani od braku szczepionek. Będąc przeciętnym jakoś w ogóle się nie garnę do oburzenia wyrażanego w Internecie i to ku mojemu zdziwieniu również po prawej stronie, w związku z pozbawieniem praw rodzicielskich rodziców, którzy w mojej ocenie zdrowi nie są. Jak słyszę, że matka i ojciec nie pozwolili umyć dziecka po porodzie, że zamiast opieki medycznej, niezbędnej dla wcześniaka, usiłowali zalewać mu oczy mlekiem matki, to moja granica między zdrowiem, a medycznym biznesem leży właśnie tutaj.

Strony

27605 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

38 (liczba komentarzy)

  1. Piotr, od strony faktograficznej nie zgadza się nic.

    To dziecko nie jest wcześniakiem. Nie mycie dziecka, lecz pozostawienie go w jego mazi poporodowej jest już standartem (choć nie w Białogardzie). Przemywanie oczu mlekiem matki też jest standartem (uwaga jak poprzednio). Szcepionkę chciano wykonać w pierwszym dniu po porodzie, a można w dniu wypisu, kiedy jest już silniejsze. W dodatku, co jest karygodne, nie wykonano badań, czy tę akurat szczepionkę można dziecku podać (robi się takie, ale jak znam życie szpital chciał zaoszczędzić).

  2. avatar

    To o czym piszesz ma tyle wspólnego z faktami i standardami, co leczenie grypy czosnkiem, co sam z lubością uprawiam, bo coś tam pomaga. Faktem, dla mnie nowym, jest to, że eko-pieprznięta mamusia sama wykonała sobie wszystkie "nieekologiczne" badania, przed porodem nafaszerowała się prochami przeciwbólowymi i dopiero potem zaordynowała, do spółki z pieprzniętym eko-tatusiem "naturalny" zestaw dla dziecka. Nie mam złudzeń, co do szpitali i lekarzy, ale ta parka po prostu jest chora i co gorsze roznosi zarazki.

  3. Podobno Polska jest jedynym krajem zachodu gdzie tuż po porodzie wykonuje się szczepienie. Pewnie tak wygodniej.

    Czy w otoczeniu Prezesa Kaczyńskiego jest ktoś, kto namówi Prezesa na TVP dla kilkuset tysięcy Polaków na Białorusi i Białorusinów? Zamiast 5.000 rosyjskich żołnierzy 500.000 mniej lub bardziej regularnie słuchających naszej TV.

  4. Dla mnie faktem nowym jest to, że matka nafaszerowała się środkami przeciwbólowymi (pewnie bez konsultacji medycznej). Natomiast ordynowanie tego czy owego. Przyjęcie do szpitala na poród to jednak najczęściej odbywa się spokojnie (bez karetki) i jest przeprowadzana ankieta. Dlaczego nie ma w niej pytań: myjemy niemowlaka po porodzie, czy pozostawiamy w mazi? Czym przemywamy oczy? Czym karmimy? Kiedy szczepimy? I nie byłoby takiej historii, jak ta.

  5. avatar

    Takich ankiet powinno być więcej. Wycinamy woreczek żółciowy lewą ręka, czy prawą. Ustawiamy stojak kroplówki od okna, czy od ściany? Basen w kolorze białym, czy może w kropki. Błagam! Kur..a, to jest szpital, tu nie ma czasu i miejsca na dyskusje ze zmanierowanymi nickami internetowymi, ale podejmuje się decyzje dotyczące życia i śmierci. Co by było, gdyby lekarze zgodzili się na fanaberie, a dziecko by umarło, chociażby z powodu infekcji? Dodałbyś pytanie do ankiety?

  6. To po co w ogóle podpisujemy w szpitalach zgodę na jakąś tam operację? Wszystkowiedzący medycy mogliby przyodziewać nas w kaftany wiązane z tyłu i jedziemy. To nie są pytania np. którą ręką karmimy noworodka, tylko czym karmimy - sztucznym badziewiem, czy naturalnym matczynym mlekiem (pokarmem i apteką w jednym).

  7. hallo, hallo :D Procedury odnośnie ratowania zdrowia i życia to nie jest to samo co dawka ultrastężeniowa podawana dla parogodzinnego dziecka! A jednak są takie przepisy! Każdy zabieg medyczny ( a szczepienia, zastrzyki,  nawet witaminki) wymaga zgody pacjenta, a w przypadku nowordków i  ich rodziców "Każda interwecja medyczna , wymaga pisemnej bądź ustnej zgody! I każdy pacjent ma prawo się na taki zabieg nie zgodzić! Wkręcanie woreczka nie ma żadnego przełożenia na normalny poród. Pęknięcie woreczka jest zagrożeniem życia i wymaga zabiegu chirurgicznego, ale przecież od lat wszyscy trąbią, ze ciąża to nie choroba, a poród to jak splunięcie. I jak wiadomo poród odbył się normalnie. Nie było zagrożenia życia, nie było zagrożenia epidemiologicznego, nie wiem jaka jest prawdziwa wypowiedź medyka z tego szpitala odnośnie tej sytuacji, ale z tego co przeczytałam to ON nawet prawa nie zna! Z tejże wiadomości wynikało, że jeden papierek! podpisany przed porodem załatwia sprawę. Hmmm otóż nie! To były przepisy działające bardzo dawno temu! I nie, nie zgadzam się z Tobą! Nie ważne matka eko, czy nie eko, skoro nie było zagrożenia życia to nie mieli prawa zrobić tego co zrobili! W Twoich "naszych" czasach, byliśmy szczepieni, a i owszem, ale nie tym co teraz i nie takim gównem jakim szczepi się teraz. Ktoś pięknie napisał, że szkoda, że do tematu nie podszedłeś rzetelnie, niestety, ignoracja w Twoim przypadku poraża! Pomimo iż myślę, że wiem skąd się wzięła. (Tzn"stara data" jedno dziecię i do tego nie młode już) nie zgadzam się na to, aby ktoś kto ma jakieś znaczenie, a  nie ma pojęcia o sprawie się o tej sprawie wypowiadał! Prawnikiem nie jesteś, ale w prawie odnaleźć się potrafisz. Ale zdrowie! jest większe jak całe to prawo! I dlatego więcej ludzi korzysta z dobrodziejstw dzisiejszego świata, aby zgłębiać wiedze! Prawa jest tylko parę tomów! A badań, wniosków z obserwacji, jest tyle co ludzi sie tym interesujących. Też byłam tam gdzie ty jesteś teraz, po pierwszym i drugim, przy trzecim dopiero mi się lampka zapaliła.  Do dzisiaj przepraszam swoje 3 dziecię za swoją głupote. 

  8. mk, rozpedziles sie po doktrynersku.  Elbamowscy sa extremalnie odpowiedzialni.

  9. avatar

    Kurka..., sam o sobie piszesz, żeś Pan szczepiony, więc - jeżeli szczepienia są wg Ciebie skuteczne, to się nie irytuj..., roznoszone przez Małego "zarazki" nic Tobie nie zrobią!!!  A skoro szczepienie Cię nie zabezpiecza przed takimi "zarazkami", to po kiego się szczepić???

    Po drugie..., dlaczego szczepić Maluszka na grużlicę w dniu urodzin, jak grużlicy dawno już nie ma..., a gdyby nawet cudem pojawiła się w miejscu narodzin, to i tak wszyscy bezpieczni, bo szczepieni...

    Osobiście popieram eko-pieprzniętych, skoro tylko nie istnieje konieczność szczepień. I do czasu, aż w Maluszkach nie wytworzy się naturalna bariera odpornościowa

     

  10. MK ma rację. Jeśli rodzice są tacy oświeceni, nowocześni, ekologiczni, itd, to po co im był poród w normalnym szpitalu gdzie obowiązują normalne tradycyjne procedury, przez które przeszedł każdy z nas

    Teraz niektórym (zwłacza młodym) zapatrzonym na "postepowy" Zachód, wydaje się, że są mądrzy.  Kiedyś tacy sami mądrzy (ok 30 lat temu), za postepowym Zachodem, nie chcieli karmić dziecka naturalnie mlekiem matki (ew. tylko do pół roku), lub że należy rygorystycznie przestrzegać godzin karmienia, itp bzdury

  11. To przeczytaj to "jaśnie oświecony".

    https://wpolity...

     

  12. Wojna zacznie się poza Europą i dużo czasu zajmie zanim tu dojdzie. A do Polski na samym końcu. Ale dojdzie. I aktualnych propagandzistów "dwa tygodnie i zajmiemy Berlin" możemy sobie używać w kiblu.

  13. Widzę, że lobotomia medialna robi swoje. Wkrótce doczekamy się przymusowej lobotomii farmakologicznej. Maluchowi i rodzicom życzę jak najlepiej.

  14. Zasadniczo podejśćie MK jest OK, bo jest zdroworozsądkowe. Jednak jak mawia jeden z niewielu szanowanych przez mnie polskich naukowców (zgadnij kto), cytując innego naukowca (tym razem geniusza)  - "Zdrowy  rozsądek do zestaw uprzedzeń, które nabywamy przed 18 rokiem zycia".

    Problemem w tym przypadku jest pytanie: na ile może pozwolić sobie Państwo wobec Obywatele w ramach PREWENCJI i kto ma o tym decydować? W tym konkretnym przypadku zachowanie rodziców jest idiotyczne i może zakończyć się smiercią dziecka. Albo i nie - w medycynie zdarzają się różne sytuacje.  Na podstawie "zdrowego rozsądku" ktoś zadecydował, że praktyki tych ludzi są karygodne i należy im odebrać dziecko. Można powiedzieć: a na co było czekać - aż dziecko umrze? 

    W Państwie idealnym, ci ludzie byliby świadomymi obywatelami, którzy mieliby wiedzę, że jesli coś stanie się ich dziecku, to za swoje niedopatrzenia i głupotę nie tylko je stracą, ale także odopowiedzą karnie, idąc do pierdla za zabójstwo. PO fakcie. I starali by się być odpowiedzialni.

    Ale nie muszą, bo Państwo paternalistyczne wie lepiej. Wie co się stanie, wie jak temu zapobiec, więc traktuje obywatela jako półgłówka nieodpowiadającego za swoje czyny i "ubezpiecza" go przed popełnieniem błedu. Z jednej strony jest to dobre, bo odbiera półgłówkom nabitą broń, którą próbują się bawić. Z drugiej strony - jako społeczeństwo stajemy się coraz bardziej gnuśni, bezrozumi, a geny debili spokojnie krążą po populacji.

     

  15. Hahhaha, dolać ? Nic dodawać nie trzeba ;)

  16. Slyszal pan o tym ,ze w Polsce i w ......Rumuni testowano nowe typy szczepionek na bezdomnych? Czy ma pan świadomośc ,ze Polska to kraj w którym lista obowiązkowych szczepien jest najdluższa? Czy czytal pan o udokomentowanych przypadkach łapownictwa na lini koncern far,- lekarz? Dlaczego lekarze nie wystawia  "kwitu" ,że poniesie odpowiedzialnosc cywilną w razie powikłan poszczepiennych?

  17. A do tego zdaje się, że nie można nawet pozwać koncernu farmaceutycznego za powikłania poszczepienne, bo Radziwiłł hurtem zwolnił koncerny farmaceutyczne z odpowiedzialności cywilnej. Później rodzice takich dzieci z powikłaniami poszczepiennymi (tak, wiem, to "tylko" jakiś promill) są pozostawieni sami sobie, a ile kosztuje opieka nad takimi dziećmi, to możemy się tylko domyślać (bo bardzo rzadko coś się przemyci do mediów) - fizyczna opieka, leki. Prawda jest brutalna - nie ma odpowiedzialności, to i nie ma staranności.

  18. avatar

    @wrednick  Tragedią jest, że ministrem zdrowia został konował Radziwiłł, który niedawno oświadczył w Gościu Wiadomości, że prawie wszyscy Polacy dobrze się odżywiają i nie zachodzi konieczność suplementacji. Matka Kurko, może zechcesz obejrzeć wywiad z prof. Majewską oraz wywód dr Czerniaka celem nabycia elementarnej wiedzy dotyczącej szczepień i szczepionek. Dzisiejszy felieton jest krzyczącym dowodem, iż takowej Ci brakuje. 

     

  19. avatar

    Czytam sobie te komentarze i jedno mnie pociesza, prawie same nowe nicki. Zwolennikom przechowywania noworodków w wodach płodowych, krwi i kale matki, polecam takie same naturalne metody w dorosłym życiu. Obsrajcie się, obrzygajcie i śpijcie zdrowi.

  20. :):):) Piotr, dziś Cię nie poznaję, coś w Ciebie wstąpiło :) Wyobraź sobie, że w tych "gówienkach" (wodach płodowych, krwi i własnym kale) każdy ludź przebywa przez 9 miesięcy, a potem rodzi się - przeważnie zdrowy :) Kilka godzin dłużej w tych gówienkach nam nie zaszkodzi (a zdaje się, że wręcz nam pomaga). O życiu dorosłym nie mówię i nikt z tu piszących do tego nie namawiał.

  21. avatar

    @Matko Kurko, czyżbyś pozazdrościł środków wyrazu komediantce Jandzie, która w wywiadzie radiowym łkała, iż w dzisiejszej rzeczywistości czuje się jakby "ktoś srał jej na głowę"? 

    Dość stary nick

  22. tylu nowych do wypowiedzi? bo w końcu kotrowersje są :) 

  23. Czytając MK przyzwyczaiłem się do przenikliwości Autora, logiki, cytatów odpowiednich paragrafów i ogólnie jasności wypowiedzi, za co mam szacun dla MK. Jednak w tym przypadku jest inaczej. Smakowite współistnienie zdań: " Nigdy i nigdzie nie będę za tym, aby to ktoś „mądrzejszy” decydował za rodziców, co do losów dziecka, ale są granice rozsądku i prawa, których się po prostu nie przekracza." oraz " Lekarz i sąd, w tej sprawie, mają moje pełne obywatelskie poparcie, chociaż generalnie nie darzę wielkim zaufaniem medyków, a koncerny farmaceutyczne uważam za mafie." , plus raczej niewyszukane inwektywy pod adresem rodziców dziecka, każą mi zająć odmienne stanowisko. Prawo nie powinno być i nie jest symetryczne, to wina ma być udowodniona, a niewinność nie musi. W tym przypadku (zdaje się art. 109 KRO) lekarz ma prawo i obowiązek zwrócić się do sądu o ogr. praw rodzicielskich, jeżeli dla ratowania zdrowia/życia dziecka jest to konieczne. Wygląda, że nie było konieczne, bo jak mówił ojciec dziecka, dziecko zdrowe, a dyskusja dotyczyła profilaktyki. I tyle. Poza tym szczepienia w 1-ej dobie życia są kontrowersyjne. Zabieg Credego (zakraplanie do oczu) -też. Że ktoś nie słyszał, że w pokarmie matki jest dużo p-ciał igA, to niech doczyta, zamiast rzucać wyzwiska. Generalnie, w naszym systemie prawnym lekarz proponuje, a pacjent decyduje. To jest ok. W tym przypadku chętnie bym stanął po stronie lekarza (bo też wykonuję ten zawód i znam ciężar decyzji związanych z tą pracą), ale w obliczu niewystarczających informacji, nie mogę.

  24. avatar

    Godzina późna. Zdenerwowałem się samym tematem (śledziłem wcześniej w TV). Teraz, po przeczytaniu powyższych wypowiedzi, zdenerwowałem się podwójnie.

    Nawet trudno mi składnie wyrazić, co o tym myślę.

    Ale po kolei. Lekarze, to kasta podobna do sędziowskiej. Może mam prawo o tym powiedzieć, bo w rodzinie mam aż sześciu lekarzy. Każdą krzywdę wyrządzoną pacjentowi - ze zgonem włącznie - ocenia również grono lekarzy (jak u sędziów). Jeżeli postępowanie było zgodne z procedurami medycznymi, choćby najgłupszymi, choćby pacjent był zszedł, wszystko jest OK. Jesteśmy trzymani w stalowym uścisku tzw. procedur i zdani na łaskę i niełaskę służby zdrowia. Każda wizyta jest notowana obecnie w sieci komputerowej, jest podgląd o badaniach i realizowanych receptach, itd, itp. Wystarczy nieopatrznie raz zgłosić się z dolegliwością a system już cię nie wypuści.

    Moja teściowa straciła życie z powodu szczepienia i nikt nawet nie przeprosił rodziny. Miała się do szpitala zgłosić na banalny zabieg, ale nie miała szczepienia p/wir.żółtaczki "C", więc jej nie przyjęto. Poszła więc na to szczepienie (3x). Podawano szczepionkę, pomimo jakiejś infekcji w organiźmie (lekarz stwierdził, że można, bo infekcja się skończyła). Niestety - była to błędna diagnoza. Rozszerzające się zakażenie i szybko szpital.

    W szpitalu znów błędy. Diagnoza - ostatnie stadium raka. Po szczegółowych badaniach okazuje się, że śladu raka nie ma a rozwija się infekcja. Lecz było już za późno (szpital dysponował tylko jedynym antybiotykiem, który nie pomógł). Po tygodniu pobytu teściowa zmarła. Machina zabiła człowieka.

    Kiedyś z powodu wadliwych szczepionek p/gruźlicy zabitych zostało (w Szczecinie) tyle dzieci, że ich małe groby utworzyły na cmentarzu cały sektor.

    A tak w ogóle pytanie: - komu bardziej zależy na zdrowiu i życiu dziecka - matce (rodzicom) czy personelowi szpitala? Czy policji, która szuka krnąbrnej matki czy prokuratorowi, czy Matce Kurce?

    Szczepienia są wielką zdobyczą od XX wieku. Uratowały miliony ludzi. Ale wstrzykiwanie kiedykolwiek i czegokolwiek człowiekowi z różnych, często czysto komercyjnych pobudek (aby tylko było to prawnie zatwierdzone), nie jest dobrym pomysłem.

    Wszystkie szczepienia powinny być dobrowolne, a w przypadku realnego zagrożenia epidemią, pandemią wtedy masowe szczepienia powinny być obowiązkowe. Każde powikłanie poszczepienne powinno być skrupulatnie leczone przez decydenta (tu: państwo).

    Może chaotycznie, ale temat mnie wkurzył, a godzina późna.

  25. avatar

    Obejrzyjcie film VAXXED z 2016 r. - film zbudowany wokół historii pracownika Amerykańskiego Centers for Disease Control and Prevention, Dra Williama Thompsona który przyznaje, że agencja ta fałszowała wyniki badań celem ukrycia związku pomiędzy dramatycznym wzrostem zachorowań na autyzm a szczepionką MRR (Odra - Świnka - Różyczka). Pracownik jest znany z imienia i nazwiska i przyznaje to wprost. Ten film jest bardzo przejmujący, szokujący wręcz. Opowieści rodziców których pociechy często bezpośrednio po podaniu tej szczepionki traciły rozum wyciskają łzy, bo widzimy zachowania dzieci przed - po na filmach rodzinnych. Bardzo polecam ten film, można go wygooglować z napisami.

  26. avatar

    Można pójść jeszcze dalej. Nie oddawać dziecka w ogóle, bo matka nie poradzi sobie z przewijaniem albo nakarmi dziecko schabowym z kapustą nie mówiąc już o kąpieli dziecka we wrzątku. Jest kraj, w którym zabierają dzieci na wiele lat. To Korea Północna.

    Bez względu na ustrój państwa, prawo (i obowiązek) do opieki nad dzieckiem, to niezbywalne, naturalne prawo rodziców.

    Precz z łapami wyciągającymi się po nasze dzieci !!!

  27. avatar

    Aha, i wygonić na zbity pysk panów w ciemnych garniturach z wypchanymi teczkami, stręczących w różnych placówkach medycznych różne cudowne specyfiki lekarzom.

    Kiedyś takiego dziada z grubą skórzaną teką przywołałem do porządku, bo chciał się na beszczela wkitować bez numerku przede mnie.

    Potem lekarz wypisuje te gówniane specyfiki na recepty, żeby się wywiązać i wziąć bonusa.

  28. Za każdą obowiązkową szczepionką wprowadzoną do Polski  stoją potężne pieniądze (korupcyjne) , weź człowieku poszperaj w internecie może wtedy zrozumiesz czemu w Polsce jest tyle obowiązkowych szczepień. Po co emeocje? Arogancja zbyteczna, musimy popierac panski punkt widzenia na daną sprawę? M.K. wyrocznią w każdej sprawie?

  29. W kwestii szczepień mamy dwie skrajności. Pomiędzy zieje czeluść nie do przebycia, chyba że pomoże osobiste doświadczenie.

    Byłam wielkim zwolennikiem szczepień, do momentu gdy moje pierwsze dziecko (wówczas kilkumiesięczne) po jednym z zabiegów zaczęło wykazywać problemy rozwojowe i musiało być rehabilitowane.  Pediatra zasugerowała, by dla dobra dziecka nie podawać mu już szczepionki refundowanej, ale jej płatny odpowiednik (!!?). Z racji wykształcenia i wykonywanego zawodu (nauki biologiczne) zabrałam się za czytanie artykułów naukowych dotyczących mechanizmów odporności u człowieka. Znalazłam kilka fajnych o tym kiedy należy opóźniać szczepienia lub nawet z nich rezygnować- chciałam o tym porozmawiać ze wspomnianą pediatrą. Kobieta się strasznie wzburzyła i zamiast rzeczowej rozmowy zaczęła straszyć SANEPIDEM. Ucieszyłam się, że będę mogła porozmawiać z kimś zorientowanym. Przez długi czas nie szczepiłam dziecka ale niestety nie doczekałam się, by ktoś z SANEPIDu się do mnie odezwał. Później wyjechałam na "zachód" i i okazało się, że sprawa szczepień  nie musi być taka drażliwa. Z lekarzami można o tym normalnie rozmawiać.

     

    I ważna rzecz w w świetle dyskutowanego problemu -w Belgii, gdzie urodziłam wcześniaka lekarz był zaskoczony, że mówimy o szczepieniu noworodka, bo dla niego to było bezsensowne obciążanie małego organizmu...

     

    W pierwszym dniu życia sprawa szczepień jest prosta- nie mają uzasadnienia medycznego. Noworodek nie jest w stanie efektywnie wykształcać przeciwciał (wystarczy przeanalizować publikacje naukowe jaki odsetek dzieci w pierwszych tygodniach i miesiącach życia wytwarza przeciwciała na podawane antygeny. Jeśli wtedy szczepionki nie wywołują odporności to po co je dawać? ). Jego układ immunologiczny jest niedojrzały i skazany na przeciwciała przekazywane przez matkę, organizm jest całkowicie zajęty przystosowywaniem się do nowego otoczenia. Procedury medyczne stosowane w Polsce pozwalają personelowi medycznemu na "umycie rąk" w razie zakażenia. Dziecko zaszczepione, więc oni nie mogą być odpowiedzialni (nie ma znaczenia, że szczepionka niczemu nie zapobiegła). 

  30. No cóż, komentarze pod tym felietonem w pełni potwierdziły tezę, że w Polsce najwięcej jest lekarzy - hobbystów. Tak, jak to juz Stańczyk powiedział. Co do tej mazi poporodowej, jak świat światem akuszerki zawsze miały przygotowaną ciepłą wodę do kąpieli noworodka. Ale widocznie mało nowoczesne były.

     

  31. Strony