Pojedziemy w 1h do Sieradza i zabierzemy dzieciom chipsy – Donald ja tu rządzę!

Prześlij dalej:

Nie sądziłem, że kiedykolwiek to napiszę, ale po wystąpieniu Kopacz bez cienia ironii uznaję rekordowe, trzygodzinne, expose Tuska za wyjątkowo interesujące. 45 minut w wykonaniu Kopacz było po stokroć bardziej nużące niż 3 godzina gadania Tuska i to w zupełności wystarczy za całe podsumowanie, dodam jednak kilka zdań, bo chociaż nie było czego słuchać, niestety jest o czym mówić. Expose nowej pani premier zaczęło się od podziękowań dla Tuska i skarcenia Kaczyńskiego, rzecz jasna w formie pełnej miłości, a dalej padł przekaz dnia: „zmieniamy rząd, ponieważ odnieśliśmy sukces”. Do tego momentu było zabawnie, potem zrobiło się nudno jak cholera, z dwoma przerwami na proste socjotechniki. W pierwszym mało subtelnym zabiegu zaangażowano weterana polskich „misji pokojowych”. Wiadomo, że nic tak nie zamyka gęby oponentom jak biedne, dziecko, niepełnosprawny na wózku albo bohater pól bitewnych. Padło na bohatera, z uwagi na potrzebę chwili. Komunikat był dość czytelny, gdy pani premier będzie na widok wojska radzieckiego biegła do chałupy, po drodze łapiąc kury, pan weteran rozprawi się z sowieckim okupantem. Druga socjotechnika wypaliła słynnym mokrym kapiszonem, pani Ewka zwróciła się do Donalda ze stanowczym: „to jest mój rząd Donaldzie”. Takie deklaracje są klasyką gatunku, którą doskonale zdefiniowała Margaret Thatcher: „Z byciem ważnym jest jak z byciem damą. Jeśli musisz mówić ludziom, że jesteś ważny, to znaczy, że nie jesteś.” Dalej były już tylko przepisane obietnice Tuska z 7 lat, wypowiedziane rozdygotanym językiem w 40 minut. Od prostowania szyn tramwajowych po niekończące się zakończenie budowy autostrad, a po drodze mają zniknąć chipsy i rozpuszczalne gumy ze szkolnych sklepików.

Przetrwałem expose Kopacz, wypełniłem męczący obowiązek i zaraz sobie pomyślałem, że spróbuję spojrzeć na dzisiejsze przedstawienie oczami niezłomnego zwolennika PO, co przecież nie jest łatwe, ale na szczęście nie musiałem się drugi raz katować. Na stronach nowoczesnych gazet przeważa jedna żałobna opinia: „Jezus Maria, Donald coś ty zrobił”. Komentarze te odnoszą się do wyboru Kopacz na przywódcę stada postępu, no i ja się osieroconym zwolennikom PO nie dziwię. Szanse, aby ta kobiecina pozbawiona wszelkich medialnych i intelektualnych talentów zdołała czarować przynajmniej w 1/3 tak, jak czarował Tusk, są żadne. Nie wystruga się z tej kłody żadnego świątka, kompletne beztalencie i w swoim wieku niereformowalne. Na jednym z portali społecznościowych napisałem coś takiego: „Gdyby Kopacz czytała "Pieśń nad pieśniami", wyszedłby z tego "Bagnet na broń". Ta baba jest jak granat z dygoczącą zawleczką”. Kwestią czasu, bardzo krótkiego czasu, pozostaje, kiedy Kopacz wybuchnie i to z taką siłą, że nie będzie co po niej zbierać. Zawleczkę od pierwszego dnia wyboru szarpią polityczni rywale Ewki, Schetyna, Sikorski, Grabarczyk, a ona sama otacza się słabeuszami, nie posiadającymi żadnej spółdzielni i wpływów w partii. Expose nic nie zmienia w rzeczywistości partyjnej PO, nastąpi nieuchronny przewrót pałacowy połączony z krwawymi intrygami, czemu spokojnie będzie się przyglądał Jarosław Kaczyński.

Strony

29806 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

31 (liczba komentarzy)

  1. Obejrzałem dzis w spokoju i skupieniu materiał z odczytania wyroku. Staram się być obiektywny, ale z tego co do mnie dotarło wynika, że Sędzia rozmazał Jurasa po ścianie, podłodze i suficie. Wyrok jest jednoznaczny, nie ma w nim miejsca, ani nawet szczeliny, na ogłoszenie  Jurasa "zwycięzcą".  Jest za to wytknięcie przez Sąd niejasności, podawania nieprawdy, braku dobrej woli i próba posługiwania się sztuczkami, które na tego Sędziego po prostu nie zadziałały. Normalnie opadła mi szczena z wrażenia. Widać też było szacunek, jaki wzbudziłeś u Sędziego, raz nawet powiedział "Piotrek" i szybko poprawił na Piotr. Ten Sędzia jest chlubą polskiego "wymiaru sprawiedliwości".

  2. avatar

    Jeszcze w trakcie procesu pisałem, że mamy do czynienia z cudem. Wielki szacunek dla Sędziego, chociaż moim zdaniem nieco się zaasekurował uznaniem winy za "hienę cmentarną", ale to jest taki sędziowski "salomonowy" nawyk i zupełny drobiazg. Człowiek wziął na bary presję medialną i zachował się jak Sędzia. Mam niesamowite szczęście do sądów, jak dotąd i oby ta passa trwała, bo jestem pewien, że to nie ostatnia sprawa.

  3. i jestem tego samego zdania co Sędzia. Określenie "hiena cmentarna", to było grubo:-) Aliści w dosadności języka Jurasa, co podniósł Sędzia, np.: "masz wpierdol", "Rydzyk wyrwał 300 milionów z urny" (47 min 30 sek.), oskarżony zastosował podobny lub zbliżony język do samego oskarżyciela ha ha ha a zatem wracając do meritum - pomimo, że sformuowanie było obraźliwe, to nie przekraczało norm przyjętych przez oskarżyciela ha ha ha
    I jeszcze:
    - Staranność w zbieraniu dowodów przez oskarżonego (MK)
    - brak jawności dokumentów WOŚP
    - postanowienie sądu należy po prostu wykonać

    - pan Wielgucki wykazał staranność po swojej stronie, bardziej szczegółowych danych, ani on, ani sąd, nie uzyskał, to uważam, że zobowiązanie strony oskarżonej do przedstawienia szczegółowej dokumentacji księgowej.... zostało wypełnione.
    - zarzuty Piotra Wielguckiego wobec WoŚP i spółki Złoty Melon miały charakter merytoryczny

    Tego się będą uczyć niedługo na I roku prawa.
    Jest Pan niekwestionowanym Zwyciężcą, a Juras w koszulce "psy szczekają" wygląda na osobę z megafochem.

  4. ale co za piękną okazję stworzył żeby zacytować bluzgi z błogosławionych usteczek świętego Yurka. 

  5. Pan sędzia być może wykorzystał hienę dla zaprezentowania pojmowania wolności słowa przez J.Owsiaka.

  6. +

  7. jak damy to my damy, a jak nie damy to wracamy...

    (gdzies dzis przeczytane)

  8. avatar

    bawimy się jak damy, a jak nie damy to jest nudno i wracamy.

  9. Najlepiej scharakteryzował naszą premier nasz wicepremier - znaczy się Piechociński Janusz, który przedstawił ją jako dobrą gosposię, która to 'ma jaja w wielu koszykach'. Sala cyrku na Wiejskiej zatrzęsła się ze śmiechu ale niepotrzebnie. To porównanie zmroziło mnie w swojej prostocie i trafności. 'Jaja w wielu koszykach' To jaja Grabarczyka ze spółdzielni Grabarczyka, jaja Schetyny z obozu Świętej Trójcy Schetyny i jaja koalicjanta Janusza znaczy się Piechocińskiego, zasadniczo no i doszły jeszcze jaja Palikota, który wazeliną ociekał wprost z mównicy i widzi się już z powrotem w PO. Tylko żeby nie było. Gospodyni nie trzyma ich za jaja ale jest wprost przeciwnie. Trzeba szykować się na niezłe jaja!

  10. "Gospodyni nie trzyma ich za jaja ale jest wprost przeciwnie." To co? Nasza premier ma jaja? No bez jaj, darius.

  11. Strony