Pochód 7-majowy, święto pikników

Prześlij dalej:

Znacie to nieprzyjemne uczucie, gdy człowiek coś nuci albo widzi jakiegoś aktora i za cholerę nie może sobie przypomnieć co jest grane? Taki miałem dziś dyskomfort, gdy kątem oka patrzyłem na happening zmontowany ze wszystkich możliwych frakcji, których połączyła nienawiść do Kaczyńskiego i Polski oddychającej pełną piersią. Od razu rozpoznałem obraz wraz klimatem, ale nie potrafiłem zlokalizować w miejscu i czasie. Dopiero po dłuższej chwili zaiskrzyło mi we łbie i wszystko stało się jasne. Wypisz wymaluj pochód 1-maja, ale to w każdym aspekcie archiwalnego rytuału. Czym były marsze majowe w PRL-u? Przede wszystkim trzeba było iść, czy ktoś chciał, czy nie chciał. Za brak obecności groziły określone kary. Nie wiem jak pozostałe organizacje frontu „europejskiego”, ale PO dawała wytyczne wszystkim swoim posłom, które zresztą zostały upublicznione. Każdy był zobowiązany zorganizować autobus, najlepiej autobusy i zapakować do nich aktyw. Z obowiązku partyjnego działacze wywiązali jak mogli, w efekcie frekwencja rzeczywiście była większa niż dotychczas. W te bzdurne zabawy kto ile naliczył nie chce wchodzić, ale niechby i 100 tysięcy było, nie ma to większego znaczenia, ponieważ są inne aspekty pochodu. Przyjechali, bo większość musiała taki był zarówno partyjny, jaki i służbowy obowiązek. Kiedyś szły w pochodzie zakłady pracy, teraz idą oderwane od biurka rzesze urzędników ulokowanych przez 8 lat po intratnych posadach w samorządach i rozmaitych instytucjach. Zjechali z całej Polski i to też jest dość charakterystyczne, nie inaczej wyglądały centralne obchody w Polsce Ludowej. Jak widać na zdjęciu pochód był wyraźnie podzielony na szare masy pracujące na państwowym etacie i towarzyszy pozdrawiających proletariat z honorowej trybuny. Całość zorganizowana ze składek członkowskich i co niezmiernie istotne połączona z atrakcjami.

Sam wyjazd do stolicy jest niebagatelną wyprawą dla ludzi, których średnia wieku oscylowała w okolicach 60 lat. W autobusie wesołe rozmowy, wspomnienia jak to się pierwszy raz do ZOO albo Pałacu Kultury jechało, jeszcze z harcerstwa. Hot dogi na stacji benzynowej, przerwy na siusianie, wszystkie elementy zakładowej wycieczki zmodyfikowanej współczesnymi gadżetami. Każdy ma telefon i może sobie fotkę strzelić, a to jakiś aktor się przytrafi, a to dziennikarz po pijaku. No właśnie! Nie masz wyjazdu na grzyby, pochód 1-majowy, czy do sanatorium, bez dancingu i popijawy. Egzekutywa zadbała i o to, najpierw lud wysłuchał nudnych przemówień i powtórzył kilka haseł potem do kotleta zagrali „trefnisie” z „Big Cyc”. Okazało się, że nie było to dla ludu szczególne wydarzenie, bo większość zwinęła żagle. Rozeszli się po knajpach, galeriach i Pałacu Kultury, skoro człowiek przyjechał to sobie chociaż zwiedzi. Co z tego konkretnego ma wynikać, jakie przełomy się szykują? A co wynikało z pierwowzoru peerelowskiego? Nic, ale to zupełnie nic. Było to takiego dziwne połączenie przymusu z jakąś tam przyjemnością. Paradoksalnie w szarym PRL-u kolorowy pochód miał swój urok, coś innego się działo. Rzucali lepszy towar i sprzedawali bezpośrednio z Żuka i nawet zatwardziali przeciwnicy komuny, kiełbaskę przegryźli i piwo chłapnęli.

Strony

33195 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

71 (liczba komentarzy)

  1. KOD tanczy w rytm KGB. 

  2. Niestety-moze to i wszystko prawda ale nie to bylo celem tej demonstracji-chodzilo o pocztowke z Polski ,gdzie przeciwko "Nacjonalistycznemu " rzadowi wystapilo "Cwierc miliona demonstrantow"-i niestety cel ten osiagnieto...

    http://www.welt...

    i niestety niewielu z "czytaczy" za granica bedzie sie zastanawiac nad tym ,na ile "realnego bólu, dotkliwej krzywdy, przemocy, rany, śmierci bohaterów"protest ten zawieral...

  3. inne marsze, szkoda, ze choć tam taka "demokracja", to je ocenzurowano.
    http://niezalezna.pl/80084-obudz-sie-polsko-maryja-zwyciezy-zobacz-fotor...

  4. :)

    Od elekcji Stefana Batorego, aż do króla Stasia był świadkiem wszystkich elekcji. Zaczynało się od uroczystego przeniesienia obrazu do "szopy senatorskiej", do specjalnej kaplicy, którą tylko dla Królowej przygotowywano.  Prymas Interrex przed tym obrazem sprawował nabożeństwa.

    Elekcje zaczynały się i kończyły "pod okiem" Królowej Polski, obecnej w tym właśnie wizerunku...

    A potem? Potem podzielała nasz smutny los i represje po kolejnych rozbiorach i powstaniach, dole i niedole kolejnych wojen. Kościół Sw. Stanisława Biskupa i Męczennika na Woli zamieniono na cerkiew, a obraz  tułał się to tu to tam. W czasie ostatniej wojny zostały rozgrabione wota, Niemcy urządzili sobie stajnię w kościele...

    Jak my, jak nasi rodzice i dziadkowie... pod względem materialnym straciliśmy wszystko. I ciągle zaczynamy od zera. Każde kolejne pokolenie.

    Po wojnie - czekała na lepsze czasy. Żeby po 200 latach wrócić na Pola Elekcyjne, na uroczystość 400-lecia przeniesienia stolicy do Warszawy.

    Kopia obrazu miała trafić do Sejmu, ale skończyła, nawet nierozpakowana w jakichś sejmowych magazynach. Skoro tak, Parafia poprosiła o zwrot.

    Nikt o tym w szkole nie uczył, ale warto wiedzieć, co to za obraz. Bo to bezcenna pamiątka naszej historii.

  5. po raz pierwszy stała sie formalną stolicą Polski w 1952 r. na mocy Konstytucji Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Do tego momentu nosiła oficjalny tytuł Miasta Rezydencjalnego Królów Polski. Szczegóły są tu:
    http://bialczyn...
    Nie jestem Krakusem, nie bronię optyki swojego punktu siedzenia.

  6. Jak pisał Sztaudynger do Zygmunta na kolumnie:

    Że Kraków miałeś w dupie
    za karę stoisz na słupie.

    Wiem, że obchodziło się 400-lecie.
    Spróbuję w wolnej chwili sprawdzić. Dowiem się.

    Sprawdziłam. 400-lecie stołeczności. 19.06.1997, z okazji odsłonięcia pomnika Electio Viritim.

  7. Schetyna ogłosił w Gazecie Polskiej że PO będzie przewoziła tysiąca do warszawy i każdy sympatyk PO ma być w Warszawie, wiceszefowa PO rozciągnęła manifę do miliona i wszyscy wiedzą że to PO osiągnęła ten rezultat, więc Schetyna jest nr 1 na opozycji. Można by powiedzieć, nieważne ilu ludzi przyjechało, ważne kto liczył.

  8. Rozwodnienie zwycięstwa i prawicy, czyli bicie młotkiem w czerep biernego poczciwiny z pisiurnym refleksem.

    Rewolucji nie ma jest pełzająca kontra, która ma powstrzymać zmiany, zatrzymać impet rządzących, i w odpowiednim momencie odzyskać władzę.

    Dolewaniem obłędu i paranoi żeby rozmyć istotę spraw które doprowadziły do zwycięstwa PiS-u. Jak mawiają kropla drąży skałę i drąży. Najpierw było ich śmiesznie mało, teraz zrobiło się śmiesznie dużo, jest coraz więcej, a będzie jeszcze więcej. I mniej śmieszno a bardziej groteskowo. Zwycięscy boją się pokonanych, pokonani narzucają swoją wolę. Jakby nie było oni pierdzielą od rzeczy a cała Polska musi ich słuchać.
    Za ,,wPolityce’’ Borys Budka: Cieszę się, że tak wiele osób odpowiedziało na apel opozycji. To bardzo dobry początek tego długiego marszu, by raz na zawsze pożegnać tzw. „dobrą zmianę”.
    Grają państwo na scenariusz wcześniejszych wyborów? Jaki jest państwa cel?
    Nie. Celem jest doprowadzenie do tego, by rozsądniejsze osoby z PiS zaczęły zastanawiać się nad tym, że firmują coś złego. I by Polacy pokazali energię. Niedługo wybory samorządowe i to będzie pierwszy etap odsunięcia PiS od władzy.
    Realizują ; Zamiast my idą oni, coraz głośniej i coraz liczniej.
    Ludzie ja wam mówię i powiadam obudźmy się z drzemki, jak nas zabraknie w Warszawie w ilości potrzebnej by przekuć tę zgraję, ona nas pokona. Marsz miliona na Warszawę gdyż inaczej stracimy cośmy uzyskali.

  9. te słowa to chyba do Ciebie:
    "Na marginesie zaapeluję o więcej pewności siebie, poczucia równoprawności, a nie przejmowania się tylko opiniami innych."

  10. jw

  11. Strony