Prześlij dalej:

Postanowiłem dać sobie spokój z angażowaniem się w politykę na poziomie doradztwa i troski o kogokolwiek, przynajmniej w tym felietonie. Jestem poważnie zmęczony obserwowaniem i analizowaniem ostatnich poczynań PiS i odnoszę takie wrażenie, graniczące z pewnością, że moje samopoczucie podziela wielu Polaków. Może to i dobrze, dzięki temu będzie można na wszystko spojrzeć z zupełnie innej perspektywy, która sprowadza się do zestawienia faktów i wyciagnięcia wniosków.

Jak wyglądają fakty? Jest ich sporo, ale wystarczy podać trzy, aby zatrzęsła się ziemia. Prezes Kaczyński na obchodach 96 miesięcznicy powiedział bez ogródek, że hipotez i eksperymentów, którym patronował Macierewicz było bardzo dużo i można je podzielić na udane i nie udane. Trudno mówić o języku dyplomacji, to jest prawie otwarte oświadczenie, że po ośmiu latach Kaczyński czuje się zmęczony kolejnymi zwrotami w sprawie Smoleńska i nabiera dużego dystansu do pracy Macierewicza. Dalej lider PiS powiedział, że czas na poważny końcowy raport z udziałem naukowców z USA i to wszystko wymaga czasu oraz uporządkowania. Wcześniej na miesięcznicach Kaczyński przemycał informację, że o Smoleńsku prawdy w ogóle możemy nie poznać i to wszystko razem jest jednym faktem.

Drugi fakt odnosi się do „naszych mediów”. Nikt poza Gazetą Polską i powiązanymi podmiotami, nie poświęcił konferencji Antoniego Macierewicza większej uwagi. TVP Info wybrała transmisję komisji Amber Gold i jeśli ktoś chce się ośmieszyć może użyć argumentu, że to przecież ważny temat. Istnieją tematy ważne i święte, Smoleńsk był i ciągle jest święty. Wiadomości TVP potwierdziły linię redakcyjną i wprawdzie zrobiły mały skrót, ale zwolennicy Macierewicza jednym chórem krzyczeli, że temat potraktowano skandalicznie. Czas na trzeci fakt, który jest wypadkową dwóch poprzednich – samotność Macierewicza. Podkomisja powołana przez byłego ministra MON i obecnego przewodniczącego jest w rozsypce, właściwie zostali w niej najwierniejsi z wiernych i tuż przed ogłoszeniem „raportu technicznego” odszedł kolejny członek. Pod samym dokumentem podpisało się tylko kilku członków komisji, co też jest zastanawiające. Na sali nie było głosów członków rodzin, a sam raport ogłoszono bez udziału znaczącego polityka PiS, przypomnę, że w przeszłości sam Kaczyński siedział obok Macierewicza.

Mógłbym jeszcze dodać, że Ziobro powołał konkurencyjny zespół, ale wystarczy, nie ma sensu dzielić włosa na czworo, gdy mamy do czynienia z jednoznacznymi komunikatami politycznymi. Z grubsza tak się sprawy mają i pora na wyciągnięcie wniosków. Jarosław Kaczyński niemal na 100% podjął decyzję, że pod końcowym raportem smoleńskim, który będzie miał moc oficjalnego stanowiska państwa polskiego, nie może się podpisać Antoni Macierewicz. Z politycznego punktu widzenia jest to decyzja nacechowana samymi korzyściami i tylko jedną wadą. Zacznę od wady. Wyrzucenie Macierewicza na margines życia politycznego i jeszcze na margines Smoleńska, to jest rzecz wybitnie brutalna i bardzo trudna do wytłumaczenia najbardziej zatwardziałym zwolennikom Macierewicza, którzy w mojej ocenie stanowią około 5% elektoratu PiS. Operacja pewnie byłaby mniej bolesna, gdyby sam Macierewicz zgodził się przyjąć inną funkcję i przekonał swoich zwolenników, że tak będzie lepiej dla sprawy, ale widać gołym okiem, że nic takiego się nie stanie. Macierewicz broni jak lew swojego dorobku i znając jego charakter, jestem pewien, że nie odpuści. Z tą wadą Kaczyński póki co nie bardzo wie jak sobie poradzić, ale zalet nie może zlekceważyć.

Strony

Źródło foto: 
13714 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

31 (liczba komentarzy)

  1. Wydaje się że chęć zniszczenia Macierewicza jest większa niż chęć wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej. To też dowód na to, że Duda dyktuje warunki Kaczyńskiemu. Masy partyjne odbierają sygnały i zachowują się odpowiednio.

  2. Rząd Izraela poddał się w sprawie IPN. Kochajmy się:

    http://biznes.i...

    http://biznes.i...

    a co z rezydentami "tenkraju" którzy próbowali doprowadzić donosami do załamania relacji Polsko-Izraelskich?

  3. Nie znam się. Dla mnie zawsze trudni do zniesienia z powodu pałających oczu i pokrętnej gadki, byli: Romaszewski, Macierewicz, Komorowski, i jeszcze paru. O, jeszcze Jan Maria Rakieta.

  4. Witam Gospodarza,

    Najpierw cytat: "OBOJĘTNIE jaka będzie treść raportu i ostateczne stanowisku Polski, podpis Macierewicza sprawi, że nie więcej niż 25% Polaków ten raport uzna za wiarygodny."

    Jeśli tylko 25% Polaków może przyjąć raport smoleński ze względu na Macierewicza - to by oznaczało, że dla pozostałych 75% PRAWDA nie ma znaczenia, Czyli, że większość Polaków wpadła w sidła POSTPRAWDY?

    Nie podzielam pesymizmu Gospodarza, ale rzeczywiście dezinformacja (wojna informacyjna) spowodowała ogromne spustoszenie w umysłach.

    pozdrawiam, szperacz

    PS. Postprawda (sjp.pl) - interpretacja świata oparta na myśleniu życzeniowym i skrajnych emocjach.

  5. PS.

    RAPORT TECHNICZNY przygotowany przez Podkomisję MON na dzień 11-04-2018. http://niezalez...

    Kto ma mniej czasu na lekturę może przeczytac komentarz Ewy Stankiewicz: http://niezalez...

  6. Jak to jest, że sekcje zwłok nie potwierdzają hipotez o wybuchach? W każdym razie PiS zamiast robić cyrk z dochodzeniem prawdy o Smoleńsku, kolejnymi wersjami o wybuchach i zamachu, lepiej gdyby skupił się na złym naprowadzaniem samolotu z wieży kontrolnej. Przecież jak czarno na białym jest, że samolot był źle prowadzony i samo to już było przyczyną zderzenia się z ziemią. A tak to wyszła jedna wielka komedia z tego.

  7. avatar

    Z wczorajszej konferencji wynika, że potwierdzają, uszkodzenia kości wskazują, że był tam wybuch. 

  8. Od początku była mowa o popękanych bębenkach w uszach, jeśli doszłoby do wybuchu. Zdaje się, że niczego takiego się nie doszukano, a przynajmniej ja nic o tym nie słyszałem. Tak więc cała hipoteza o wybuchu wewnątrz kadłuba - moim zdaniem - legla w gruzach. Niestety, ale dalej podtrzymuje zdanie, że lepiej było położyć nacisk na złe naprowadzanie tego samolotu przez kontrolerów z budki. Wyjaśnić, czy było to umyślne, czy nieumyślne. A być może ktoś rozkalibrował im przyrządy naprowadzające, co też spowodowłoby podejście niezgodne ze ścieżką podejścia dla tego lotniska. Swoją drogą to dziwne, że byli na ścieżce wg zapewnień wieży, a odeszli od osia pasa - z tego co pamitam - 60 metrów. A przecież tam powinna być dokładność przynajmniej do 5 metrów, góra 10 metrów, bo jeszcze tyle pewnie byłby w stanie skorygowac pilot, który widzi już lotnisko, ale nie 60 metrów!

  9. avatar

  10. Tekst zaczyna się od słów " Macierewicza Antoniego „ o strasznych oczach” nie znoszę serdecznie...". I co z tego...? Przed wojną Piłsudskiego Józefa też nie znosili serdecznie.

  11. Strony