Pierwszy w pełni bezpieczny „Przystanek Woodstock”? Dobra zmiana!

Prześlij dalej:

Jerzy O. oficjalnie zaprasza i organizuje kinder party, natomiast realnie to jedna wielka balanga, gdzie żadnego towaru nie brakuje. Nie będę epatował zdjęciami upitych do nieprzytomności dzieciaków, które krążą po Internecie, dość powiedzieć, że nawet średnio zorientowany człowiek doskonale wie, że „Przystanek Woodstock” swoim charakterem całkowicie przeczy celowi statutowemu WOŚP. Organizator „w papierach” przedstawia się jako podmiot zapewniający ochronę życia i zdrowia, tymczasem festyn przez niego firmowany od lat jest śmiertelnie niebezpieczną i najbardziej tragiczną w skutkach imprezą masową w Polsce. Żaden inny festiwal nie odbywał się na polu poligonowym skąd wydobyto tysiące materiałów wybuchowych. Na żadnym innym festiwalu służba ochrony nie jest obstawiona dziećmi z dowodami osobistymi, po trzydniowym kursie. Nigdzie nie ma tak gigantycznej otwartej przestrzeni, na którą bez żadnych ograniczeń wchodzi dowolny element, z dealerami narkotyków na czele. „Przystanek Woodstock” jest jedynym festiwalem muzycznym, który kończył się tragediami, nie wyłączając zgonów uczestników, głównie z przepicia lub w związku z piciem/ćpaniem. Tylko na „Przystanku Woodstock” do szpitali wywożono setki zatrutych alkoholem i narkotykami dzieciaków. Nigdzie poza imprezą w Kostrzynie tysiące ludzi z powodu urągających wszelkim standardom warunków higienicznych, nie dostało… rozwolnienia. Nie ma drugiej takiej imprezy, która systematycznie otrzymywałaby pozwolenie na warunkach nie mających nic wspólnego z rzeczywistością. Od kilkunastu lat władze Kostrzyna, władze wojewódzkie, lokalna policja i prokuratura doskonale wiedziały, że Jerzy O. zaniża liczbę uczestników i oszczędza przez to na liczbie ochroniarzy. Wszyscy wiedzieli, że to największy wakacyjny bazar narkotykowy i alkoholowy w Polsce, z realnym zagrożeniem dla życia i zdrowia uczestników.

Pomimo przytoczonych faktów Jerzy O. nieustannie ogłasza, że to coś niepodobne do niczego jest najbezpieczniejszym i najpiękniejszym festiwalem na świecie i o zgrozo zapraszał matki z małymi dziećmi. Kpił przy tym, że służby i ludzie wojewody podawali zaniżoną liczbę uczestników (200 tys.), podczas, gdy jego profesjonalny „Pokojowy Patrol” naliczył pół miliona. Za tę i wiele innych kpin z bezpieczeństwa uczestników „Przystanku Woodstock”, w mojej ocenie, Jerzy O. powinien ponieść odpowiedzialność prawną, ale tutaj powstrzymam się od komentarza, chociaż dysponuję wstępną wiedzą. „Reżim PiS” nie wyrządza Jerzemu O., a już tym bardziej uczestnikom „Przystanku Woodstock”, najmniejszej krzywdy. Przeciwnie, reżim PiS jako pierwszy reżim w Polsce stawia takie warunki, które każdy inny organizator musiałby spełnić bez żadnych medialnych dyskusji. Więcej powiem, Jerzy O. powinien reżimowi podziękować, bo po tym co się działo w przeszłości na „Przystanku Woodstock”, bez żadnego wyciągania wniosków, jest szaleństwem wydawanie pozwolenia, nawet jeśli radykalnie zmieniają się jego warunki. Zamiast pyskować i odstawiać szopki „odchodzę z Trójki, bo Fronda nie reprezentuje mojej filozofii”, Jerzy O. powinien podkasać rękawy i pokazać, że jest w stanie zorganizować bezpieczną imprezę, na miarę ŚDM. Dotychczas pokazywał, że nie przeszkadza mu syf, mina i za przeproszeniem sraczka, byle interes się kręcił. Wszystko jest do zrobienia. Profesjonalny organizator bez problemu przygotuje bezpieczną imprezę w dwa tygodnie. Tak, że wystarczy panie Jerzy O. wynająć fachową firmę, bo z dziećmi w żółtych i niebieskich koszulkach to można pójść do „Maka” albo do kina, a nie puszczać w półmilionowy pijany tłum.

Strony

22173 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

11 (liczba komentarzy)

  1. Szanowny Panie Piotrze, czy już Pan wie w jakim charakterze "użyto" Pan w sporze z Jerzym.O?
    Ten Pan komuś wpływowemu podpadł, może kasą się nie podzielił z kim trzeba, może za bardzo urósł w piórka, albo próbował urwać się ze smyczy?  Jak się wówczas dyscyplinuje takiego delikwenta w Polsce? Metodą na "dziennikarza śledczego". Opisuje on brudy  i przekręty "idola", wymiar sprawiedliwości wkracza do akcji, pokazująć "idolowi" skąd wyrastają mu nogi. Jesli "idol" naprawi swój błąd (odpali dolę komu trzeba,  pokaja się i obieca poprawę), wymiar sprawiedliwości "zawiesza" szykany wobec "idola", ale ich nie umarza!  Miecz jest cały czas podniesiony w górę, a czy spadnie to już zależy od "idola" . Spokornieje - nie spadnie! Podskoczy- spadnie!
     I tak to działa, bez względu na to kto aktualnie sprawuje zewnętrze znamiona wladzy, bo władzę prawdziwą sprawują zawsze ci sami, którzy teraz zewnętrze znamiona władzy powierzyli PIS-owi!
    Jeśli Jerzy O. zrozumiał sądowe aluzje, to teraz będzie Pan już tylko sprawy przegrywał, jak się będzie "stawiał" swoim mocodawcom, to może Pan jakąś sprawę  wygrać!
    Zabawa w "gonienie króliczka" będzie trwała!

  2. Strony