Pięść zaciśnięta przeciw nikomu!

Prześlij dalej:

Tytułowe zdanie na mój łeb jest „niegramotne”, ale na szczęście nie muszę się tym martwić, tylko partia, która pieść zacisnęła. Okazało się, że moja wczorajsza obserwacja nabrała większego tempa, pięść Tuska robi karierę wśród speców od mowy ciała i innych przekazów medialnych dla maluczkich, co żadną niespodzianką być nie może. Obłędnie wytrzeszczone oczy, z żyłami na wierzchu zaciśnięte pięści i wszystko „przeciw nikomu”. Jak rozumiem Donald Tusk i jego partia pokazali społeczeństwu bezinteresowną nienawiść i pewnie da się to nowe zjawisko jakoś pięknie opakować, jednak przy niedzielnym obiedzie raczej większość będzie miała dość proste skojarzenia. Bezinteresowna nienawiść to po prostu najkrótsza definicja socjopatii i psychopatii razem wziętych. Człowiek, który zaciska pieść, by przyłożyć konkretnej osobie jest albo napastnikiem albo broniącym swojej szczęki. Osobnik machający piąchami „przeciw nikomu” z całą pewnością eksploduje niekontrolowaną agresją we wszystkich kierunkach. Marnie wygląda mowa języka i ciała Donalda, wydaje się, że znacznie rozsądniej postąpiłby, gdyby po prostu powiedział: „Prezesie i całe to moherowe towarzystwo, zaciskam pieść, żeby wybić wam zęby”. Uczciwie ukierunkowana nienawiść, jasno zdefiniowane cele, a tak mamy socjopatyczną paplaninę, której oczywiście wystraszyć się mogą i chyba nawet powinni wszyscy. Kolejne złe wieści dla upadającej partii, środowisko pogubiło się całkowicie, za dobrych czasów pięść PO trafiała do celu i słaniała na nogach przeciwnika przywiązanego do lin przez kable mikrofonów ulubionych mediów. Co więcej to okładanie piąchami sprzedawano jako „politykę miłości”, coś w rodzaju „to dla waszego dobra, matka partia was kocha do bólu”. Dziś pełen chaos i tylko patrzeć, gdy pięść skieruje się sama z siebie na zaciskającego wraz z przybocznymi, słowem kwestią czasu pozostaje, gdy się wytłuką „przeciw nikomu”, ale wszyscy razem.

Nastały zupełnie inne czasy, przecież nie tak dawno Tusk „podzielił” Polskę na NRD i RFN, oczywiście do NRD należeli przeciwnicy PO. Uszła mu ukierunkowana nienawiść bez większego komentarza, nie przeniosła się na memy i nie weszła do języka potocznego jak wykształciuchy, czy stojące ZOMO. W nowych czasach Internet drze łacha bez litości i tylko patrzeć jak „pięść zaciśnięta przeciw nikomu” podbije „fejsa” i pozostałe tablice ogłoszeniowe. Coraz więcej tego typu głupot, bo to oczywiście są głupoty, nie poważna polityka, składa się na obraz konającej partii. Nie mają racji ludzie, którzy oczekują od polityki i polityków powagi, tam gdzie liczy się przekaz emocjonalny. Powiem rzecz odważną, z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że mniejsze wzburzenie społeczne wywołało podniesienie VAT do 23 % niż wspomniane już „stojąco ZOMO”, a teraz pieść zaciśnięta przeciw nikomu. Tak się modeluje nastroje społeczne, tak się „dzieli Polskę”, tak się buduje popularność partii. I Tusk przez dłuższy czas potrafił podgrzewać narodową kadź w idealny dla siebie sposób – fala nienawiści kierowała się prosto na bezpośredniego wroga PO. Udawało się ponieważ wszystko było zaplanowane na spokojnie, cynicznie, z wyrachowaniem przewidującym 3 ruchy do przodu, a przeciwnik zamiast postąpić dokładnie tak samo dawał się prowokować jak dziecko.

Strony

13102 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

17 (liczba komentarzy)

  1. avatar

     pięści i wszystko przeciw nikomu.
    Taki wiochowy , zaściankowy nasz swojski Anders Breivik.
    Przeraża mnie tylko , że z taką władzą.
    Już w historii był taki z zaciśniętą pięścią.

  2. obsobaczył, a na drugi dzień wyszedł Kaczor i przedstawił konkretne propozycje. Obciachu jakim była festung Kapelusz pilnowana z lądu, wody i powietrza nic nie zniweluje. Ludzie zobaczyli na własne oczy strach przed konsekwencjami i wyalienowanie ze społeczeństwa.
    Najzabawniejszy był redaktor Wołek, który twierdził, że Kaczor "zawieszając głos" groził. Do wrogiego milczenia doszło zawieszenie głosu, w czym wyraźnie słychać groźby.

  3. Trafiłem na ciekawy artykuł blogera seamana źródło Salon24

    http://seaman.salon24.pl/517882,klimatyczno-energetyczny-problem-donalda-tuska

    Paktem klimatycznym Tusk zaatakował śp Lecha Kaczyńskiego ostro, z zaciśniętą pięścią. Poniżej treść artykułu trochę skrócony przeze mnie.

    W marcu 2007 r. prezydent Lech Kaczyński podpisał tak zwane "Konkluzje Rady Europejskiej”, które zawierały tzw. Cele 3x20 oraz postanowienia i wytyczne do późniejszych negocjacji i ostatecznych ustaleń. .

    Jedną z tych konkluzji było oparcie się przyszłego pakietu o rok bazowy 1990, od którego liczono redukcje emisji gazów, co było niezwykle korzystne dla Polski i co potwierdzono w owych Konkluzjach Rady Europejskiej, było to dla nas korzystne z tego prostego powodu, że wyznaczona przez Komisję redukcja o 20 procent była dla naszego kraju bezpieczna, gdyż od roku 1990 w Polsce upadło wiele zakładów i gałęzi gospodarki, co powodowało, że liczona od tegoż roku redukcja gazów cieplarnianych wynosiła u nas w roku 2007 ponad 30 procent.

    Zatem z nadwyżką spełnialiśmy założone kryterium 20 procent, czyli nie groziły nam żadne koszty redukcji CO2. Tak to właśnie było.

    Rząd PiS w 2007 roku, wynegocjował jeszcze zmniejszenie polskiego celu energii odnawialnej z 20 do 15 procent.

    Ale pod koniec 2007 po odejściu rządu Kaczyńskiego rząd Donalda Tuska zaczął negocjować konkretne postanowienia pakietu i w ostatecznym podpisał w grudniu 2008 roku.

    Niestety to wtedy zmieniono rok bazowy do obliczeń redukcji gazów z 1990 na 2005 co było dla Polski katastrofalne nawet przy zmniejszonym do 14 procent celu redukcyjnym.

    Zmiana roku bazowego, czyli kluczowego terminu została podpisana przez Tuska i na nikogo już za to winy nie zrzuci. To jego wyłączny osobisty wkład w katastrofę zwaną pakietem energetyczno-klimatycznym. Po podpisaniu pakietu w ogóle nie poinformowano o tej zmianie ani opinii publicznej, ani prezydenta. Bańka z kłamstwem pękła dopiero właśnie w 2011 roku, kiedy Tusk zmuszony był zawetować swój własny, historyczny sukces z roku 2008.

    Wtedy zaczęło się intensywne wmawianie opinii publicznej, że polskie kłopoty z pakietem klimatyczno-energetycznym są konsekwencją podpisu prezydenta Lecha Kaczyńskiego pod Konkluzjami Rady Europejskiej.

    Zmiany w trakcie negocjacji wprowadzono zatem w trakcie negocjacji ludzi Tuska

    Nie da się więc ukryć, że koszmarnym błędem politycznym było podpisanie przez Tuska pakietu w takim kształcie w jakim go podpisał. I to jest powód jego bólu głowy dzisiaj, a nie podpis prezydenta z roku 2007.

    Tusk rzuca kompletnie pozbawione jakichkolwiek dowodów pomówienie, że śp. Lech Kaczyński podpisał założenia pakietu mniej korzystne dla Polski w zamian za kompromis w sprawie liczenia głosów, czyli tak zwaną Joanninę. Są to klasyczne insynuacje.

  4. tylko ja jeden kumam ten "pakiet" i wchodzę na s24. Dla całej reszty to czarna magia. Moją siorę obeszło przykładowo to, że Tusk uchwalił, a Bul podpisał ustawę uniemożliwiającą jej jednoczesne pobieranie emerytury i pracę. Tylko dzięki konsekwencji senatorów PiS, w tej i poprzedniej kadencji, ustawa trafiła do TK i została uznana za niekonstytucyjną. I moja siora, bynajmniej nie wyborca PiS powiedziała do mnie coś takiego: Prezydent Kaczyński tego by nie podpisał. Dotyczy to około 50 000 ludzi i oni na PO już nigdy głosu nie oddadzą.

  5. Daty i fakty tam zamieszczone, rzeczywiście potwierdzają prawdziwość faktów artykułu seamana.
    Koniecznie poczytajcie, bo ten pakiet był  na kongresie Rudego najwiekszą pałą na PIS.
    http://www.nettg.pl/kalendarium-czyli-droga-do-pakietu-klimatycznego

  6. avatar

    Niestety to nie jest takie proste. Kaczor dał ciała z paktem z braku wiedzy. Tusk zrobił coś innego, on wiedział w co się pakuje i z pełna premedytacją podpisał gówno.

  7. Tusk miał nóż na gardle. Przestaliby go chwalić w Unii gdyby nie podpisał.

  8. avatar

    Jak dam radę, to zbiorę materiał i poukładam fakty, bo to jest klasyczny przykład jak łatwo się dać wydymać. Kaczor dał się wydymać, Tusk ochoczo wystawił dupę wiedząc, że będzie dymany, taka jest różnica. Jak dla mnie istotna, ale dla nas bez znaczenia.

  9. Na pewno zrobisz to lepiej, ale ja, póki co poczytałem fakty z tego portalu górniczego i wyciągnąłem tylko to, co dotyczy roku bazowego, Lech podpisując Konkluzje Rady Europejskiej”, które zawierały cele(tzw. Cele 3x20) oraz postanowienia ogólne pakietu, czyli coś w rodzaju wytycznych do późniejszych negocjacji i ostatecznych ustaleń. Dokument opierał się wtedy na roku bazowym 1990 wg podpisanego protokołu w Kioto.
    Kaczor w tym wypadku niezbyt ryzykował.
    Poza tym to były tylko wytyczne do negocjacji, wszelkie zmiany i uzgodnienia powinny być możliwe, Zobacz na listopad 2008 szczyt Grupy Wyszehradzkiej - wtedy ich rzuciło z tym rokirm 2005.

    III 2007. Szczyt Rady Europy. Polska delegacja pod przewodnictwem prezydenta Lecha Kaczyńskiego zaakceptowała rozwiązania, na podstawie których Komisja Europejska przygotowała projekt pakietu klimatycznego. Dokument ten zobowiązuje wszystkie kraje Unii Europejskiej do redukcji emisji CO2 o 20 proc. do 2020 r.

    Moja uwaga: w tym dokumencie obowiązywał jeczcze rok bazowy 1990

    VI 2007. Ministerstwo Środowiska informuje: "Polska w ramach pakietu klimatycznego zobowiązała się do 6 proc. redukcji emisji dwutlenku węgla. Poziom emisji w stosunku do roku bazowego, 1990, zmniejszono o 32 proc. W tym samym czasie pozostałe kraje UE zredukowały ten poziom jedynie o 2 proc.".

    Moja uwaga:
    nie można powiedzieć, że Kaczory nie wiedziały co podpisują , miały przeciez obszerne analizy fachowców, ale baza roku 1990 nie była dla Polski zabójcza. A co do podpisania, to prawdopodobnie nie mieliśmy żadnego wyboru, do programu miały wejść wszystkie państwa unijne. Wyglada na to, że dramat rozpoczął sie kiedy w 2008 zmieniono rok bazowy Bazowy rok 2005 pojawił się rzeczywiście w 2008
    , oto dowód
    XI 2008 W Warszawie obraduje szczyt państw Grupy Wyszehradzkiej i krajów bałtyckich. Uczestnicy spotkania zgodnie zadeklarowali, że chcą solidarnie bronić rozwiązań, które nie będą zagrażać gospodarkom poszczególnych państw. Węgry, Bułgaria, Estonia, Łotwa, Litwa, Rumunia i Słowacja oceniły jako nieuczciwe uznanie roku 2005 za wyjściowy, twierdząc, że rozwiązanie to jest "uszyte na miarę" bogatszych, starszych krajów członkowskich i nie odzwierciedla cięć, jakich dokonały nowe kraje członkowskie od 1990 roku, w ramach restrukturyzacji ich postkomunistycznego przemysłu.

  10. avatar

    Tutaj kluczem są intencje, nie podpisane kwity. Kaczor podpisał coś o czym zwyczajnie nie miał pojęcia, a co więcej wydawało mu się, że robi dobrze. Tusk już wiedział co podpisuje, widział w jaki syf pakuje nas wszystkich i dał autograf, żeby być fajnym. Dwie rzeczy PiS zrobiło fatalnie. Pakt CO2 to brak przygotowania i brak rozeznania w gierkach europejskich, innymi słowy frajerskie koszty. Druga rzecz była czystą niesiołowszczyzną i chodziło o "szczepionki", tutaj się Kaczor i śp. Kochanowski całkowicie pogubił w racjach i aberracjach. Na takich błędach trzeba się po prostu uczyć zamiast lawirować. Niepotrzebnie ten temat został dotknięty na konwencji, bo co najwyżej wyszedł z tego remis, a na pewno wyszła pyskówka w starym stylu.

  11. Strony