Płk Józef Beck - wzlot i upadek. Polityka zagraniczna II RP, cz. I

Prześlij dalej:

Zadaniem wielkiej wręcz wagi było nawiązanie poprawnych bezpośrednich stosunków z Niemcami. Jak pisze Beck: „nie chodziło o to, jakie one mają być w przyszłości, dobre, czy złe. Poprzednio były one uważane za niemożliwe i sam fakt możliwości wprowadzał nowy element do polityki europejskiej.” Stosunki te z okresu republiki weimarskiej były b. złe i co gorsze niemiecka polityka znajdowała ciche zrozumienie pozostałych mocarstw.

Podstawowym rezultatem układu z Niemcami było zakończenie bardzo kosztownej wojny celnej oraz zlikwidowania wojny prasowej. Hitler, na którym właściwie Piłsudski wymógł pakt o nieagresji, odnosił się do Piłsudskiego, jako pogromcy bolszewików i człowieka silnej ręki, z respektem. W swoich dalekosiężnych planach widział armie polskie, jako forpocztę swoich sił idących na Rosję. Stanowisko to lansowane było tak za życia jak i po śmierci Marszałka przez Wielkiego Łowczego III Rzeszy, marsz. H. Goringa wobec przywódców II RP, ale nigdy nie znalazło ich akceptacji.

Oczywiście Hitler potrzebował czasu dla realizacji swojego programu zbrojeń. Przyjmując ofertę normalizacji stosunków z Polską postanowił ją także wykorzystać na arenie międzynarodowej występując w roli miłującego pokój przywódcy, w perspektywie jednak gotując Polsce rolę całkowicie podporządkowanego wasala (ciekawostka- jedyny raz, kiedy kanclerz Hitler pojawił się na mszy św. w kościele w Berlinie było to po śmierci marsz. J. Piłsudskiego).

Piłsudski uważał, że zyskaliśmy kilka lat spokoju. Liczni historycy (szczególnie z epoki PRL-u) uważają, że upojony sukcesem Beck traktował ten układ, jako nieomal niezmienny i czynił go fundamentem swojej polityki. W rzeczywistości Beck w finezyjny sposób usiłował łączyć samodzielność we wzajemnych stosunkach z Niemcami i Rosją; z niewypuszczeniem z dłoni atutu sojuszu wojskowego z Francją mającego być gwarancją przed złą wolą Niemiec. Beck zakładał jednak, że Hitler, jako weteran I wojny światowej, nie straci zmysłów i nie wywoła następnej wojny, którą przegra. Sądził natomiast, że Hitler ostro blefuje. Sam Hitler często podkreślał, że w przeciwieństwie do głów innych państw dobrze zna horror wojny i nie chciałby do podobnego zjawiska dopuścić ponownie.

Nawet błyskotliwy publicysta S. Cat-Mackiewicz uważał, że Beck nie był bardziej ugodowy w stosunku do Niemiec, niż politycy Francji czy Anglii oraz, że bardziej dbał o interesy Francji niż Francja o interesy polskie. Wydaje się, że po wizycie w Moskwie 1934 r. (gdzie przybył, jako pierwszy minister europejski i gdzie pierwszy raz grano polski hymn narodowy), upewnił się (?), że Niemcy nigdy nie zbliżą się do Rosji, Rosja zaś nie pozwoli Niemcom naruszyć integralności Polski. Wnioskował on, że Rosja nie ma żadnego interesu w posiadaniu wspólnej granicy z Niemcami.

Kiedy w marcu 1936 r. Hitler wkroczył militarnie do Nadrenii, Beck pośpieszył z zapewnieniem, że jeżeli Francuzi staną na wysokości zadania sojusznik polski również wystąpi zbrojnie przeciwko Niemcom. Było to konsekwentne echo koncepcji „wojny prewencyjnej” wysuniętej w 1933 r. przez Piłsudskiego i niepodjętej przez Francję. Beck wiedział, że tak naprawdę nie może liczyć na Francję, która ma swoje problemy.

Strony

3391 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Jacek K.M.

Autor artykułu: Jacek K.M.