Prześlij dalej:

Wstałem późno, jak Jarosław Kaczyński w stanie wojennym i musiałem nadrabiać informacyjne zaległości. Przywitały mnie komunikaty medialne TVN24 mniej więcej na poziomie stanu wojennego, co pozwoliło w ciemno postawić tezę, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Tak też zrobiłem i zaczął się dokopywać do źródeł, aby zorientować się skąd to podniecenie wyrażone ostatnią nadzieją i rzutem na taśmę „liberalnej demokracji”. Nic nowego pod słońcem, same psychologiczne suchary.

Okazało się, że TVN24 nakręcił aferę wokół procedury TSUE, która dziś rano miała zostać wszczęta. O co konkretnie chodzi? Proszę Państwa, to już nawet nie jest śmieszne, to po prostu są ostatnie podrygi konającej ostrygi. Rzecz polega wyłącznie na tym, że sprawie uruchomionej przez leśnych dziadków z SN nadano sygnaturę, po prawie trzech tygodniach, oraz wyznaczono sędziego sprawozdawcę i rzecznika sprawy. Ktokolwiek ma blade pojęcie o prawie i minimalne doświadczenie procesowe, ten doskonale wie, że to jest działanie rutynowe. Choćby chłop z Ligoty Małej wysłał do Sądu Okręgowego „akt oskarżenia” przeciw Donaldowi Tuskowi albo Jarosławowi Kaczyńskiemu, to sąd musi nadać tej głupocie sygnaturę, wyznaczyć sprawozdawcę i wydać postanowienie o umorzeniu postępowania ze wzglądu na wniesienie aktu przez nieuprawnionego oskarżyciela. Naprawdę, aż żal du*ę ściska, że takiej głupoty uchwyciły się media i „konstytucjonaliści” i czuję się wręcz upokorzony przywoływaniem podstaw prawa.

No, ale jak media podały kolejne hasło do boju i mrugnęły okiem, że trwa wyścig z czasem to się pijani Obywatele RP przed siedzibą KRS zjawili, żeby nie dopuścić do obrad, wyznaczenia nowych sędziów i przesłania dokumentów do Prezydenta RP, który sędziów ostatecznie powołuje. Tandetny teatrzyk dla najbardziej pospolitej gawiedzi, tak głupi i prymitywny, że co niektóre polskojęzyczne media postanowiły nie brać w tym udziału i o dziwo w GW też niczego na czerwono nie wysmarowali. Ba! Trudno w ogóle znaleźć news o „przyśpieszonej procedurze”. Czerska milczy, a niemiecki Onet.pl na środkowych stronach odważył się napisać prawdę:

Na tym etapie nie ma żadnego przyspieszenia działań unijnego Trybunału Sprawiedliwości w sprawie pytań prejudycjalnych Sądu Najwyższego. Decyzja o tym, czy i w jakim trybie TSUE będzie merytorycznie zajmował się sprawą nie została podjęta - podały służby prasowe tej instytucji.

Koniec złudzeń. Każdy sąd, czy to krajowy, czy zagraniczny ma podzielone swoje obowiązki na formalne i merytoryczne. Obowiązki formalne dotyczą właśnie przyjęcia dokumentów związanych ze sprawą, nadania im odpowiedniej sygnatury i wyznaczenia sędziego, który będzie się sprawą zajmował. Na tym etapie nikt, łącznie z sądem, nie wie, co się ze sprawą dalej stanie, bo wymienione czynności mają służyć rozpoznaniu sprawy. Co więcej pierwszym działaniem sądu jest sprawdzenie, czy wniosek przesłany do sądu wypełnia wymogi formalne, takie jak pełen adres nadawcy, stosowne opłaty sądowe, jeśli są wymagane, podstawę prawną itd., itp. TSUE nie zrobił nic, poza nadaniem sygnatury i wyznaczeniem sędziego sprawozdawcy, co oznacza, że nie zweryfikował jeszcze żadnych wymogów formalnych. Równie dobrze, chociaż szczerze w to wątpię, TSUE może odmówić rozpoznania wniosku i to z wielu powodów, choćby uznać, że nie ma właściwości rzeczowej, mówić po ludzku, nie ma prawa zajmować się polskim sądownictwem.

Strony

Źródło foto: 
14590 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

14 (liczba komentarzy)

  1. Ja jednak ośmielę się przypuszczać, że TSUE wyda orzeczenie w trybie tak ekspresowym, jakiego jeszcze UE nie widziała. O tym, że odmówią rozpoznania wniosku, uznając brak właściwości rzeczowych do orzekania przez TSUE nie ma mowy. To nie wchodzi w grę. Będzie to orzeczenie oczywiście dla nas niekorzystne, bo nie ma tutaj znaczenia, że TSUE ośmieszy się wprost i na całą europę. Chodzi już teraz tylko o to, żeby Polskę wypchnąć z UE takimi działaniami i regulacjami przez instytucje UE, które są dla zachowania naszej suwerenności nie do przyjęcia. Ba, nie byłyby do przyjęcia przez dowolne państwo członkowskie. Obym się mylił, ale tak właśnie uważam.

  2. Nie musi.

    Niemcy w tej chwili likwidują "Międzymorze" i finalizują strategiczny sojusz z Rosją, JESZCZE  nie obalą rządu Polski. Za kilka - naście miesięcy, z wyrokiem TSUE że Polska nie spełnia żadnych standardów, wyizolują nas w UE. Skoro PiS nie chce stworzyć wspólnej armii z Litwą, Czechami Słowacją i Ukrainą, za rok będziemy mieć wokół Polski dywizje niemieckie i dywizje rosyjskie. A dywizja amerykańska nie będzie w Polsce po to, żeby własną piersią obronić granice Polski, kto tak myśli żyje głową w chmurkach.

  3. Polska Bundes opozycja zawsze dostaje orgazmu na wieść o otwarciu przez unijną sekretarkę targowickiej korespodencji z donosami. Policja wreszcie wyciągnęła spod drzwi KRS-u paru debili.

    A poza tym nic na działkach się nie dzieje.

  4. Nie byłbym takim optymistą jak MK. Prowadzimy wojnę hybrydową z Niemcami. Na wyniszczenie. Chodzi o naprawdę duże pieniądze, te tracone teraz przez Niemcy oraz o potencjalne reparacje wojenne. W tej wojnie będzie wykorzystane każde narzędzie przeciw Polsce. Niewykluczone że też TSUE

  5. Nie jest tak źle. Niemcom trzeba dawać do wiwatu reparacjami i przetłumaczyć na ichni szwargot "Strachy na Lachy", a do TSUE wysłać komunikat szatniarza "Nie mamy pańskiego płaszcza". No i najważniejsze - niemiecka pralnia unijnych dotacji jest największa właśnie w Polsce, o czym wiedzą już nawet dzieci nie tylko z Wrześni.

  6. Wiesz, z tym "nie mamy pana płaszcza ...", to akutat nam mogą powiedzieć Niemce w kwestii podniesionej przez Polskę reparacji wojennych za ludobójstwo Polaków i zniszczenie kraju.

    "... i co nam pan zrobi ?"

  7. Rzecz w tym, że właśnie Niemcy nie mogą tego powiedzieć. W tym roku odszczekali dwa razy "polskie obozy", w tym jeden raz Mengela. A bareizm o płaszczu kieruję do niemieckich knechtów z TSUE. Ewentualnie płaszcz można przerobić na marynarkę naje..nawalonego Junckera i przypomnieć, że Ryży się przy niej kręcił. Nie zaszkodzi też podać adres na Berdyczów.

  8. Sami Niemcy oczywiście tego nie powiedzą. Zrobią to za nich, różnymi metodami; regulacjami i wymuszeniami wszystkie instytucje UE wraz z TSUE, które to Niemce wyprowadzają na spacer na smyczy, czasami w kagańcu i karmią je o regularnych porach. 

  9. No i jesteśmy w domu - instytucje szczekają, a "dobra zmiana" jedzie dalej. Będą szczekać, aż do 23-26 maja przyszłego roku. Nie nasz cyrk, nie nasze psy.

  10. Coś tam się może odmienić w maju, ale czy na tyle, abyśmy mieli nadzieję ...? Nie do końca. To są Niemce; "rasa panów", mająca się wiodącą w europie, baa na świecie. Oni są zdolni, widmem własnej porażki,wespół z Putinem utopić europę w krwi. Nie na darmo Winston Churchill już po I wojnie światowej w 1919 r. powiedział: " Niemcy powinno się bombardować co 50 lat, profilaktycznie, bez podania przyczyny". I to są święte, prorocze słowa.

     

  11. Strony