Oni nie udają, oni się naprawdę boją „powrotu Kaczyńskiego”!

Prześlij dalej:

Wczoraj w programie Marcina Mellera zebrał się kwiat koniunktury i lizania zadka władzy ludowej i nie wyłączam z tego bukietu, w sumie sympatycznego, Tymona Tymańskiego. Meller zazwyczaj stara się zachować udawane proporcje, to znaczy na trzech lewaków, w studio pojawia się jeden przedstawiciel „cywilizowanej prawicy”. Tym razem nic podobnego się nie wydarzyło, program poszedł na żywioł i w TVN24 wystąpiło czterech lewaków z zachowaniem parytetu płciowego. Łatwo się domyślić, że w precyzyjnie zdefiniowanym gronie dyskusja, czy też wymiana tożsamych monologów, musiała zejść na jeden temat – „Kaczyński nas zbije”. Mniej więcej przez godzinę znani i lubiani plus jakaś pisarka Piątkowska (chyba), której prawdopodobnie nie wypada nie znać, opowiadali o strachu przed Kaczyńskim. W pierwszym odruchu zauważyłem niebywałą sztuczność, histeria rozpętana na Wiertniczej była tak dęta, że niewiarygodna. Czego oni tam nie wymyślali, jeden rysownik rezerwował już pokój na poddaszu w Czechach, zaklepany przez przyjaciela z Pragi. Inna autorka śmiesznych skeczów nerwowo potrząsała siedemdziesięcioletnim ciałem i porozumiewawczo kiwała zmęczoną nikotyną głową. Muzyk starał się żartować, ale wspomniał coś o podręcznym bejzbolu, który wozi w samochodzie na wszelki wypadek, bo przecież w każdej chwili może wyskoczyć zza węgła „prawdziwy Polak’. Wreszcie pisarka Piątkowska przyznała się, że chodzi z gazem pieprzowym i cała drży gdy wraca do domu, gdzie czeka na nią drążący mąż. Odrobinę przesadzam i koloryzuję, ale oni też nie mieli umiaru. Tak, czy siak zamieniłem pierwsze złudne wrażenie na logiczną obserwację. Nie wiem, w którym momencie, ale nagle mi się otworzyły oczy i zrozumiałem, że tak marni komedianci nie mogą i nie potrafią grać, jak gwiazdy Hollywood.

Oni się autentycznie przerazili wizją powrotu Kaczyńskiego do władzy i nie jest trudno odgadnąć dlaczego. Nim udzielę oczywistej odwiedzi muszę zwrócić uwagę na jeszcze jedną ważną okoliczność. Do pewnego rytuału zdążyliśmy się przyzwyczaić, straszenie Kaczyńskim odbywało się zawsze, nawet wówczas gdy PiS miał takie same szanse na przejęcie władzy, jak ja mam nadzieję na laur w konkursie literackim „Nike”. Proszę nie mylić znanego rytuału z autentycznym strachem, który coraz częściej zagląda znanym i lubianym w oczy. Czego się tak boją? Raczej o kogo, należałoby spytać. O siebie, rzecz jasna, oni boja się o siebie i chociaż na wstępie lęk „onych” sprawiał wrażenie nie uzasadnionego, w końcu spora część z nich żyje już nie na państwowym, ale prywatnym kubku znanych stacji i czasopism, to w końcu coś się zmieniło w długo oczekiwanej skali. Rozmowa u „Sowy” pokazała, że tak zwany prywatny sektor z topu jest całkowicie uzależniony od sponsorowania przez państwo. Właściwie ta wiedza nigdy nie była tajemnicą, ale przecież Mleczko, Czubaszek i przede wszystkim Piątkowska uważali te i wiele innych oczywistości za spiski. Wymiana przekleństw i stanowisk w knajpie „Sowy” i oparach alkoholu, pozwoliła gwiazdom zrozumieć, co jest grane. Robotę może stracić cała armia rysowników, satyryków, dziennikarzy, pisarzy i artystów, bo wystarczy, że Kaczyński odetnie reklamy prywatnym mediom ze spółek skarbu państwa, które są głównym dostarczycielem kasy dla TVN i GW.

Strony

16937 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

19 (liczba komentarzy)

  1. Tylko totalnie oleje?

  2. jak oni mi wczoraj podnieśli poziom zadowolenia. Ekstaza to może nie była, ale radocha na pewno. Do pani Mari dotarło, że nędzna emeryturka może jej nie wystarczyć do pierwszego, a wtedy co? Kicha:-)

  3. Zawsze chodziło i chodzi o kasę.
    Wojny wybuchają o kasę, rewolucje to też kwestia kasy i/lub zmiany stosunków własności na danym obszarze.
    Boją się bo de facto są matołami, którzy przez całe swoje życie byli na garnuszku państwa. Najpierw za PRL-u oficjalnie, a teraz za pośrednictwem GW, TVN, czy jakiejkolwiek innej firmy.
    Gdyby byli rzeczywiście utalentowani, to by im zwisało.
    Co poniektórzy to pewnie jeszcze mają ciekawe teczki w IPN w zbiorze zastrzeżonym - to też jest czynnik istotny. Bo gdyby się okazało, że ktoś z nich kablował, to jednak byłby to obciach. Z głodu by nie zdechli - patrz casus Maleszki, ale już by tak za bardzo na wydrę brylować w mediach nie mogli.

  4. Utalentowany jest profesor Binienda. Ci tutaj to fagasi wadzuni. Wadzunia się zmieni i będą, jak Bronek Cieślak na początku lat 90., sprzedawać papierosy w hotelu Monopol. I narzekać jak to im duszno. Paru zadeklarowało wyjazd z Kraju, paru uda się na emigrację wewnętrzną. A ja tylko rzeknę, że: warto było czekać na te piękne czasy i na własne oczy cuda te zobaczyć:-))))

  5. Tępiciele "prawicowych urojeń" na forach często podnoszą argument, że wiadome media dostają reklamy, bo prawo wymaga lokowanie ich w firmach mających wiodący udział w rynku. Jakiś komentarz?

  6. Czy to prawda, że istnieje u nas tak wymagające prawo???

  7. Gość niedzielny od cholera wie jak długo utrzymuje się na 1. miejscu wśród tygodników, reklamy tam same maści na żylaki albo wygodne obuwie dla całej rodziny :) A w ogóle to niewiele ich aż miło czytać :)

  8. Dobry pasożyt nie dopuszcza do śmierci żywiciela.
    Te pasożyty zauważają, ze przesadziły i zaczynają drzeć gęby jak szczury zaganiane do kąta.
    W Polsce dominuje wybitnie chytra odmiana pasożyta - pasożyd. Polski pasożyt charakteryzuje się znieczulającym kąsaniem, ma niesamowicie rozwinięte struny głosowe oraz potrafi grać na uczuciach żywiciela za pomocą prefiksów antysem- oraz holo- .
    Lepiej mieć do czynienia z drapieżnikiem niż z pasożytem, bo drapieżnik przynajmniej nie mydli oczu.

  9. Mnie ciekawi, po co to oni robią (bo nie wierzę, że zostali wpuszczeni przez "pierwszorzędnych fachowców", by się dzielić z widzami, tym co im leży na ich plugawych sercach) i czy aby nie jest to częścią planu, w którym nakręcanie atmosfery zagrożenia powrotem PiS-u do władzy nie jest po to, by część ludzi łatwiej przełknęła i nie protestowała przeciwko np. jakimś fałszerstwom wyborczym tłumacząc sobie, że są one usprawiedliwione, bo "jak PiS by rządził, to byłoby strasznie".
    PS jak się Radek ucieszył na TT z Głosowanie korespondencyjne dla wszystkich http://www.plat...

  10. przynajmniej jeden z wariantów władzy na przyszłość. I wcale nie wykluczam, że 1 września (tego lub przyszłego roku) dzieci nie pójdą do szkół.

  11. Strony