O spotkaniu Andrzeja Dudy z Jarosławem Kaczyńskim otwartym tekstem

Prześlij dalej:

Doniesienie kolorowej prasy o sensacyjnym spotkaniu Andrzeja Dudy z Jarosławem Kaczyńskim, wbrew obawom, również moim, nie stało się żadnym przełomem politycznym. Ten fakt sprawił, że wycofuję się z własnej paranoi i lęków, bo każde słowo może dostarczyć paliwa PO. Nie dostarczy, temu złomowi nie pomoże paliwo, złom już nie ma kół, skrzyni biegów, a silnik klekocze na ostatnim garze. Przez dwa dni temat gdzieś tam krążył po opłotkach medialnych i nawet „spin” Ala Kamińskiego o prezydencie sterowanym pilotem przyniósł odwrotny do zmierzonego skutek. Poza PO, no i może jeszcze Petru, liderzy wszystkich pozostałych partii mówią wprost, że z tej płytkiej sensacji „czendżera” nie będzie. Same dobre reakcje i jedna doskonała informacja. Gdy się partia władzy zabiera za kolejne wywoływanie wojenki, Polacy nie reagują śmiechem, czy złością, tylko ziewaniem. W najmniejszym stopniu ta nieudana i krótka nagonka nie wpłynie na wynik wyborów, dlatego zdejmuję knebel. Czy mnie się ten manewr z konfidencjonalnym spotkaniem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z prezesem partii Prawo i Sprawiedliwość podobał? Nie i to nawet bardzo i jak sądzę powód dla nikogo nie będzie zaskoczeniem. Generalnie mam alergię na wszelkiego rodzaju urzędy i urzędników, ale mówimy o Prezydencie Rzeczypospolitej Polskiej i wszystkim najważniejszym, co jest z tym związane. Proszę mnie dobrze zrozumieć i zachować proporcje, ale pamiętam taka scenę, gdy Karol Wojtyła jako papież usiłował oddać hołd kardynałowi Wyszyńskiemu, który nie pozwolił na to i przykląkł jeszcze dobitniej. W odniesieniu do relacji prezes PiS i Prezydent Rzeczypospolitej nie oczekuję żadnych hołdów, ale Prezydent Rzeczypospolitej, to przepraszam bardzo, nie gówniarz, który się od drugiej w nocy spotyka z prezesem partii.

Obaj Panowie są dla mnie politykami, których obdarzam szacunkiem i zaufaniem i tego samego oczekuję od nich samych. Kaczyński ma okazywać szacunek Prezydentowi Rzeczypospolitej jak każdy Wielgucki, a może nawet bardziej. Jeśli mamy przywracać normalność, to nie ma żadnych wyjątków od jasnych i znanych od wieków zasad. Nie znam okoliczności tego nieszczęśliwego pomysłu i nie wiem o co chodziło, być może jakaś dramatycznie ważna sprawa i nagła konieczność, niemniej i w takich warunkach istnieje setki sposobów, żeby rzecz załatwić na odpowiednim poziomie. Żeby było wszystko jasne, to nie mam absolutnie nic przeciw takiemu gestowi ze strony Andrzeja Dudy, który dzwoni do Jarosława Kaczyńskiego i proponuje spotkanie w domu swojego dawnego szefa. To jest zachowanie ogólnie przyjęte i ludzkie, natomiast bieganie po nocach i robienie takich teatrzyków po prostu wygląda fatalnie. Sprawa jest z jednej strony kompletną błahostką, z drugiej porządek musi być i profesjonalizm na każdym kroku. Co bardziej przerażeni krzyczą, że się znów szuka dziury w całym i robi krecią robotę. Nie, to jest zupełnie inna kwestia. Całkowicie niepotrzebnie, ale na szczęście bez żadnych konsekwencji, obaj Panowie wyłożyli na tacy argumenty swoim przycinkom. I to jeden oczywisty błąd, drugi to amatorka połączona z łagodnie mówiąc nieodpowiednim podejściem do powagi sprawowanych urzędów.

Strony

45632 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

49 (liczba komentarzy)

  1.  Zatroskanie Pańskie jest zupełnie zrozumiałe i ja mam podobne uczucie, ale przypuszczam iż to naprawdę musiała być sprawa najwyższej wagi przed wizytą PAD W USA.
     Stąd taka pora i te okoliczności.

     pzdr

  2. Żelichowski powiedział - na pewno "się namawiali".
    Niestety jedyne wrażenie złe, to to, że PAD pojechał do JK. Powinno być na odwrót, bo sygnał poszedł.

  3. Spotkanie nie było "konfidencjonalne", tylko jak najbardziej jawne, nie odbyło się "o drugiej w nocy" tylko po 21:00 i nie w mieszkaniu Jarosława Kaczyńskiego, tylko w Instytucie im. Lecha Kaczyńskiego.

    Poza tym "Fak" napisał samą prawdę.

  4. ... i poza tym zajumali Gęsiarkę Pałacu Namiestnikowskiego i opchnęli za 10k PLN  - czy to nie jest ważniejszy i bardziej ambarasujący temat? Taka, a nie inna forma spotkania może była spowodowana koniecznością/próbą uniknięcia podsłuchu i wagą omawianych spraw. Nie rozumiem, że nie ma lepszych tematów - miały być taśmy, ponoć tyle ich nagrano i jakoś nie możemy się doczekać.

  5. avatar

    I gdzie można ten oficjalny komunikat odczytać?

  6. Oficjalny komunikat? Wątpię, by był sens produkowania takowego, zwłaszcza tylko po to, by media głównego ścieku miały uciechę.

    O miejscu spotkania mówiła pani Witek. O godzinie pisał jakiś ludzik na Salonie24, ponoć pojechali po seansie filmu o rotmistrzu Pileckim.

    http://mrowisko...

  7. avatar

    Aha, ludzik w Salonie24, to rzeczywiście nie ma o czym mówić. Mediami głównego ścieku można wytłumaczyć wszystko, ale Prezydent RP to nie Stefan z kotłowni, a takie wizyty powinny się odbywać we majestacie urzędu albo w ogóle. Tyle. I nie ma co pieprzyć o "Fakcie", czy nie "Fakcie", czas najwyższy przywrócić powagę państwu.

  8. avatar

    Nie sądzę, żeby spotkanie PADa z JK zagrażało powadze państwa. Panowie spotkali się o przyzwoitej godzinie w Instytucie im. Lecha Kaczyńskiego; spotkania nie ukrywali. Zlekceważyli jednak perfidię oponentów politycznych i wrażych mediów, a można było jednym i drugim wytrącić oręż z ręki publikując na stronie prezydent.pl komunikat o spotkaniu i jego celu (np. omówienie działań Lecha Kaczyńskiego dot. ustanowienia Narodowego Dnia Żołnierzy Wyklętych). Temat w nawiasie jest oczywiście wyssany z palca, chociaż inicjatywa LK  jest faktem. Tęgie głowy obydwu rozmówców wymyśliłyby niejeden wiarygodny temat, a dygresje pojawiające się w trakcie dyskursu to rzecz naturalna:-) Należy zawsze wyprzedzać przeciwnika o krok. Tym razem tego zabrakło. 

  9. Pojechał po seansie filmu i był tam podobno 2,5 godziny. Czyli najdalej do północy, jak sądzę.

  10. avatar

    badz pewien ze piszesz prawde, nie opieraj swej wiedzy na "Fucktach"
    ponizej znajdziesz link odnosnie oficjalnego komunikatu

    http://wiadomos...

  11. zwycięstwa w wyborach tylko to co potem. W szczegółach rzecz opisuje Aleksander Ścios na swoim blogu (bez dekretu). Jak na razie p.Prezydent ogranicza się do PRu, realnych zmian brak, są za to zapowiedzi kontynuacji linii poprzednika.

    PiS musi jeszcze udowodnić, że dorósł do nadziei jakie są w nim pokładane. Na razie można powyższe niepokoje składać na karb oczekiwania na rozdanie wyborcze. Jednak po wyborach nie będzie zmiłuj - aneks na stół, czystka w kancelarii - bez tego trudno będzie mówić o sanacji.

    Swoją drogą niezwykle letnia ta kampania - został miesiąc do wyborów a nie ma w przestrzeni publicznej nic ponad bieżączkę. Trochę to dziwne, zwłaszcza, że taśmy ponoć latały po wszystkich chętnych... .

  12. Cenię analizy Ściosa, ale analizy innego rodzaju, niż taktyka wyborcza. Uważam, że tutaj nie ma racji. Szkoda, że uparcie do tego wraca. Niech poczeka do wyborów.
    Domaganie się teraz przez Andrzeja Dudę rozliczeń i podejmowanie wojenki (tak by to było nazywane i rozdmuchiwanie w mediach) dostarczyłoby tylko paliwa do straszenia PiS-em, a w dodatku przy obecnym składzie Sejmu i tak nic by nie dało.

    Ściosowi chyba wydaje się, że wszyscy Polacy myślą tak, jak on, czy jak my, że wiedzą o wadze afer. A tak nie jest. Ludzie w większości chcą PiS-u, tak jak i prezydenta, świetnego pijarowo i obiecującego poprawę materialną, a nie podejmującego już na starcie "wojenki".

    Chyba jeszcze pamiętasz, jak irytowała nas pokojowa kampania prezydencka, a jednak okazała się skuteczna.
    Teraz też najważniejszy jest wynik wyborów, a to, czego oczekuje Ścios, tylko by go pogorszyło.

    Według mie to poprzestawanie na "bieżączce" jest bardzo dobre na okres przedwyborczy, zwłaszcza przy nieżyczliwych mediach, które tylko czyhają na to, czym tu jeszcze ludzi postraszyć.

  13. Tisze budziesz łatwo wytłumaczyć chęcią dalsze jechania.

    Natomiast nijak nie daje się wytłumaczyć zapowiedzi kontynuacji linii poprzedniego BBNu. Reset strategii obronnej jest niezbędny i brak zapowiedzi takowego budzi niepokój twardego elektoratu.

    Mimikra - tak, brak rzeczywistych działań - nie.

  14. tylko bardzo profesjonalna ze strony PiS-u, jest pelna szybkich reakcji w internecie, jest multimedialna, nie ma okladania cepem, hejtem itd. Nie ma HISTERII oraz WRZASKU. Jest panowanie nad emocjami. Nowa jakosc i nowy standard w kampanii. Druga storna wytrenowana przez ekspertow w "mowie ciala" przed kamerami nie daje rady "na zywo". W sieci nie lepiej: PO wymysla akcje HEJT Stop i od razu hejtuje. Przykladow jest dziesiatki i to kazdego dnia. Aferka z obrazami? Nie dodaje smaczku? Nie podgrzewa temperaturki? Uchodzcy? To nie jest jakas tam zwykla BIEZACZKA. Na ulice wychodza tlumy juz po raz kolejny. Tlumy "uzbrojone" w bialo-czerwone flagi. Tego III RP nie lubi. Pochodow. Demonstracji. Polskosci. Czego by szanowny pan oczekiwal? Igrzysk? Spektaklu? Zeby Antoni walczyl na noze z Niesiolem a arbitrem byl Lis lub Krasko? Spoko oko. Bedzie debata Szydlo vs Kopara. Bedzie GORACO. Cierpliwosci.

    Pewnych rzeczy juz sie nie da przeprowadzic. Po "25 latach wolnosci" nie rozliczymy czeronych. Oni juz zapewnili sobie bezkarnosc. Raczej nie bedzie wielkiego rozliczenia "Tuska i reszty bandy". Bedzie "sztandar wyprowadzic" i danie szansy zwyklym Polakom na budowanie normalnego panstwa. I o to chodzi.

    A BIEZACZKA to dla PO ciezka choroba z POwiklaniami i smiertelna.

    Polecam obejrzec ten spot i przemyslec:

    https://www.youtube.com/watch?v=wP8ZBg2FLFY

  15. ot, choćby w tej bieżączce - gdzie zapowiedź PiSu, że żadnych więcej "uchodźców" nie przyjmiemy?

    Nie oczekuję igrzysk, oczekuję dobicia PO - skoro kompromaty były powszechnie dostępne to zakładam, że dysponuje nimi również opozycja. Jeżeli obecnie rządzące ugrupowania przy takiej skali kompromitacji i potykaniu się o własne nogi nadal gromadzą 25-30% poparcia to coś jest nie tak.

    A sztandar wyprowadzić mnie nie interesuje - to prosta droga do przyszłej wygranej RN.

  16. z ilu procent idacych na wybory? Bo to sie tak naprawde teraz liczy a nie sondarzownie. Badania socjologiczne pokazaly (nie znam szczegolow) ze zeby rzadzic 35-40 milionowym krajem jak Polska (w obecnych warunkach) wystarczy poparcie okolo 5-6 milionow obywateli.

    W Polsce tak jak i w calej UE rzadzi BIUROKRACJA rozumiana jako klasa/warstwa spoleczna (tutaj nalezaloby poczytac Marksa i/lub Trockiego na co nie mam ochoty). Tak jak zielony PZPR tak i PO jest w duzej mierze samowybieralna. Nie po to obsadzali wszystkie mozliwe stolki wszedzie gdzie sie tylko dalo rodzinami i znajomymi krolika zeby nie miec POparcia. Ale i to peka. Kilka dni temu byla akcja protestacyjna pracownikow sadow. Od 7 lat (zbierznosc z dlugoscia rzadow PO zapewne przypadkowa) ich pensje byly zamrozone a sa one na poziomie najnizszej krajowej.

    http://www.ps-solidarnosc.org.pl/component/k2/item/787-podwy%C5%BCki-w-s%C4%85dach-200-z%C5%82-na-etat

    Odbylo sie spotkanie w Ministerstwie Sprawiedliwosci REJESTROWANE (jakby to cokolwiek pomoglo) i obiecano im marne 200 zlotych w 2016. Wystarczy zeby PiS wykorzystal ten fakt i obiecal dwa razy tyle.

    Co do "uchodzcow" PiS juz jest wyklinany od czci i wiary przez takich katolikow jak pan Kwasniewski na przyklad. Przeciez Papiez Franciszek wyraznie powiedzial zeby przyjmowac! Sluchal pan wystapienia Jaroslawa Kaczynskiego w Sejmie? PiS nie musi mowic ze wiecej nie przyjmiemy w momencie w ktorym Kopacz mowi ze przyjmiemy wszystkich ktorych nam przydziela a Tusk mowi ze nadchodza MILIONY!

    Naprawde nie ma co dolewac oliwy do ognia. Praca, praca, praca i spokoj i opanowanie.

  17. avatar

  18. tylko to czy BIUROKRACI sa klasa czy warstwa spoleczna (a Marks i Trocki mieli rozne zdania na ten temat jak mi sie zdaje). Niewazne. W III RP stali sie bardziej KASTA z tym ze bardzo slabo oplacana. Tylko frajer bedzie tyral za marne 6 tysiecy itd. Czasy kiedy stala posada w budzetowce byla na wage zlota co prawda jeszcze sie nie skonczyly, bo mozna miec wieczna umowe-zlecenie nawet po 2 kierunkach studiow, ale co z tego jezeli lodowki sie nie da napelnic i rachunkow zaplacic na czas jednoczesnie. Pisalem na Kontrowersjach juz kilkukrotnie, ze od 7 lat mieszkam z rodzina w Wielkiej Brytanii. Moja lepsza polowa byla szeregowa pracownica w US. Ja prowadzilem jednoosobowa dzialalnosc gospodarcza z musu (musialem wystawiac faktury VAT i dawac koszta moim "pracodawcom"). Stala pensja z budzetowki byla dla nas zawsze kolem ratunkowym. W tej samej brytyjskiej fabryce pracuje ze mna dwoch kolegow z Polski wschodniej: zona jednego jest pracownica PUP-u a zona drugiego jest inspektorem w ZUS-ie. Obaj sa juz 10 lat "w delegacji" i za kazdym razem jak jada do Polski na urlop badz swieta (gdzie w tym czasie kupili duze mieszkanie, pobudowali dom, kupili dzialke, na niej domek, maja po dwa samochody itd.) to wracaja ze zwieszonymi glowami, bo zony "nie pozwalaja im wracac" z prostego powodu: budzet domowy sie nie domknie. Poziom zycia wzrosl i ciezko jest z tego zrezygnowac. Ich dzieci (obaj maja po dwoje) od 10 lat wychowuja sie praktycznie bez ojcow (przez Skypea). Tak wyglada sytuacja w rodzinach urzedniczych wyborcow Komorowskiego i PO. Nawet czytalo sie tam Niebezpieczne zwiazki Bronka K. I chociaz nadal powtarza sie za TVN-em hasla typu "Duda uciekl i nie podal reki" oraz jak mantre "tam sie nic nie zmieni" to cos sie jednak zaczyna kruszyc.

    Przebieglem wzrokiem fragment wstepu i zastanawiam sie jak wygospodarowac czas na kolejne 460 stron i jak pogodzic czytanie kilku ksiazek na raz z zyciem robotnika w brytyjskiej fabryce oraz z zyciem rodzinnym (dorastajaca corka) oraz hobby i malym biznesem z hobby powiazanym  oraz ze sledzeniem tego co sie dzieje tutaj i w Polsce i na swiecie. I tak juz spie po 6 godzin na dobe i to jest luksus.

    Wygooglowalem tytul i autora i trafilem tutaj:

    http://www.fijor.com/kategoria/ksiazki/

  19. avatar

    Do sondaży podchodzę z dużym dystansem, ale ten jest taki przyjemny, że uległam pokusie:

  20. avatar

    że jedynym powodem wyboru miejsca jest fakt że prezydent w zasadzie nie dysponuje bezpiecznym miejscem na takie spotkania

  21. I pewnie to właśnie czyste (mam taką nadzieję) miejsce ich rozzłościło.

  22. W Polsce na podsłuchu, to juz lepiej prowadzić konwersację stojąc w oknie do gościa pod trzepakiem, jak nie przymierzając Kiepski z Paździochem. Niezręczność była i faktycznie serce miało prawo zabić szybciej. Na szczęści ci bardziej pamiętliwi i przytomni wyciągnęli spotkania Bronka z byłym szefem wywiadu Rosji i rozmowy telefoniczne tudzież w sopockiej willi po kryjomu Ewki Paździochowej z "prezydentem Europy" vide "kto podniesie słuchawkę, gdy w nocy zadzwoni Putin?". Jeszcze bardziej przytomni odwineli się spotkaniami na cmetarzu, stacji benzynowej i śmietnikiem. I tak zamiast granatu w szambie mamy cyrk na kółkach.
    Prezydent Duda musi się szybko uczyć, mieć oczy wokół głowy i trzy razy pomysleć zanim zrobi krok. Do czasu, oczywiście, do czasu:-)
    Taka smutna prawda, dla nas oczywiści wesoła, że PO przypomina armię Napoleona wracającą spod Moskwy i żadne genialne posunięcia już nam z ich strony nie grożą.. 

  23. avatar

    no cóż jak w tym kraju rządzą kelnerzy a służby podsłuchują wszystkich i siebie to czasem trzeba się przebrać w "kufajkę", sorry ale taki mamy klimat.Tyle, że rzeczywiście potrzeba trochę więcej taktu.

  24. Poza tym willa Kaczora jest pewnie bezpieczniejsza pod wzgledem podsluchowym niż w obecnej chwili palac prezydencki (z pewnością był sprawdzany, ale czy można ufać obecnym sprawdzajacym?)

  25.  Dalibyscie juz  spokoj panu Kaczynskiemu...nazywac Go "Kaczorem"!?
    Nie ladnie!

  26. To  co było tematem rozmowy  mam nadzieję ,że  się dowiemy .Jedno jest pewne że było to bardzo ważne !!. A to ,że w takiej formie  cóż ,i tak się okazało , że z dużej  chmury mały deszcz !!

    spokojnie jeszce 28 dni!!

  27. rozumiem, że wraz z małżonką są z wizytą w USA. Będzie wizyta w ONZ, będą mowy, przemowy i spotkania. Na szczęście o bigosowaniu możemy zapomnieć:-) Jak również o włażeniu na stół w ONZ. Swego czasu w ONZ Chruszczow walił butem w mównicę, co wziąwszy pod uwagę wyczyny Bronka, nie było aż tak wielkim chamstwem hłe hłe hłe

  28. avatar

    Tu jest potwierdzenie stanowiska PIS w tej sprawie oraz sprostowanie fałszywej informacji jaka się pojawiła w mediach:

    http://wiadomos...

  29. Mam dokładnie te same odczucia co Pan i cieszę się, że Pan to napisał. Głosowałam na Dudę nie po to, żeby mieć kolejnego safandułę za prezydenta, tylko po to, żeby ktoś godnie reprezentował mój kraj, żebym mogła z przyjemnością powiedzieć:" tak, to jest mój prezydent". Żebym wreszcie mogła być dumna...
    A tu takie gówniarskie zachowanie...
    I co z tego, że to Kaczyński wysunął kandydaturę Dudy? Co z tego, że był odkrywcą jego talentu i przyczynił się do jego wygranej? Show must go on. Nie ma zmiłuj. Mamy nowego prezydenta i ten prezydent powinien siebie i nas szanować. Postawiłam na niego i wymagam teraz tego, żeby nie zmarnował mojego głosu!
    Kaczyński chce pogadać z prezydentem? Proszę bardzo-prezydent z pewnością go przyjmie. Ale nie może być odwrotnie!

  30. Strony