Niewierzący działacze katoliccy

Prześlij dalej:

Kiedy staram się promować liberalizm, często ze strony środowisk katolickich słyszę zarzut, że ideologia ta narzuca człowiekowi “skrajny indywidualizm” rozumiany jako wręcz moralny zakaz patrzenia dalej, niż czubek własnego nosa. Może nie jest to zawsze aż tak radykalnie formułowane, ale wymowa zarzutu mniej więcej tak wygląda.

Niestety takie myślenie nie tylko urąga logice i współczesnej wiedzy naukowej (z wielu dziedzin od nauki o rodzinie przez socjologię, historię i ekonomię aż po antropologię kulturową), lecz także oficjalnej nauce Kościoła Katolickiego. A to w wydaniu działaczy katolickich i katolickich publicystów skłaniać może do zadziwienia, że o bardziej zdecydowanych aktach protestu nie wspomnę.

Nauka o rodzinie zarówno tradycyjna obejmująca ród, czy rodzinę wielopokoleniową, aż po współczesną koncentrującą się na rodzinie jako wspólnocie tylko rodziców i dzieci, jednoznacznie określa człowieka jako istotę ze swej natury społeczną. Socjologia, historia i ekonomia dają takiemu poglądowi uzasadnienie empiryczne, a antropologia kulturowa stwierdza, że tyczy się to wszystkich ludzi na świecie. Nauka katolicka potwierdza to natomiast w Katechizmie Kościoła Katolickiego:

Strony

2895 liczba odsłon

Autor artykułu: Pliszka

2 (liczba komentarzy)

  1. Widzę że kontynuujesz wyjaśnianie pojeć i przywracanie definicji.
    Teraz na widelcu aż dwa: "katolicyzm" i "liberalizm". Trochę jednak za mało tutaj o tym drugim.
    Liberalizm to nie jest samorzutne tworzenie  kólek samopomocy sasiedzkiej, zwiazanych dodatkowo, (lub nie) intensywną pobożnością. 
    Nadal nie wiem co to takiego, tych liberalizmów jest tyle że można się pogubić.

  2. Na razie dzisiaj piszę za pieniądze, bo trzeba podratować budżet. Toteż nie mam chwilowo czasu na odpowiedź, zamiast której polecam mój trochę starszy tekst na podobnu temat i w ogle całą moją stronę:

    http://ipliszka...

    Ale będę pamiętała o Tobie.

  3. Strony