Nie ma kogo i kim straszyć, GW i TVN oklapły interesy

Prześlij dalej:

Przyznać się szczerze, bez bicia i nie kombinować. Czy komuś mówią coś następujące nazwiska? Guy Verhofstadt, Jean Asselborn i Ludwik Turko? Pytanie wygląda na retoryczne, prawda? A, że po Świętach wszyscy rozleniwieni to i nikomu się nie będzie chciało sprawdzać w Google, co za jedni. Nazwiska kompletnie anonimowe, ale zagadka bardzo prosta, bo jednym kluczem się otwiera. Guy Verhofstadt to belgijski liberał, obecnie osiadły w Brukseli. Dla porządku dodam, że należy do porozumienia liberałów i demokratów, w skrócie ALDE, to taka kanapowa frakcja w europejskim parlamencie, jednak proszę mnie nie pytać czym się zajmują, podobną wiedzą obciążał się nie będę. Jean Asselborn jest ministrem spraw zagranicznych Luksemburga, kraju, w którym zamieszkuje pół miliona obywateli, taki trochę mniejszy Poznań. Ostatni na liście, Ludwik Turko, urodził się ZSRR, dwukrotnie był posłem z list Unii Demokratycznej i pełnił funkcję sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Tyle chyba wystarczy, biografie maksymalnie skrócone, ale i tak należą mi się podziękowania, bo portal kontrowersje.net z pewnością jest w tej chwili jedynym miejscem w całym Internecie, gdzie można znaleźć informacje na temat tych trzech panów jednocześnie. Stały i uważny Czytelnik zapewne się domyslił, jakie cechy wspólne łączą wymienionych polityków, zwłaszcza, że o ministrze Luksemburga trąbiła sama TW „Stokrotka”. Tak, to anonimowe gremium zabrało głos krytyczny w jednej sprawie, mianowicie faszyzmu i putinizmu, który nastał za czasów rządów PiS w Polsce. Chciałbym ironizować i to w każdym aspekcie, jednak wszystko odbyło się na poważnie. Gazeta Wyborcza od tygodnia budowała napięcie wrzucając po kolei zagranicznych krytyków Kaczyńskiego i krajowy autorytet opozycyjny.

Usłyszeliśmy te same frazesy i schematy. Jeden pajac, ten z Luksemburga, bredzi, że w Polsce żyje się, jak w ZSRR, a że pajac nigdy się o te realia nie otarł, to skąd może wiedzieć, że gdyby rzeczywiście się tak żyło, to on już by dawno nie żył. Belgijski lewak, który jak III Rzesza chce mordować nienarodzone dzieci i dobijać staruszków, poleciał „nazizmem”, żeby się zbłaźnić nieco bardziej oryginalnie, niż jego luksemburski kolega. Belg ze swoimi poglądami o „nazim” się otarł i obszerne fragmenty wprowadził w swoim kraju w życie, ale jak to lewak ma podstawowe problemy z percepcją i wiedzą. Co Belg nazywa „nazizmem” jest demokracją, z kolei jego definicja liberalizmu idealnie opisuje „nazizm”. Ludwik Turko okazał się być najbardziej twórczy. Podarował sobie grube armaty i wystrzelił flarę. Jako wybitny opozycjonista w geście protestu odmówił odebrania orderu od Prezydenta Andrzeja Dudy. Argumentacja świeżo wykreowanej „legendy opozycji” już taka wzniosła nie była. W prostackich słowach profesor podsumował swoją decyzję: „to tak, jakby odebrać medal za odwagę od tchórza”. Dalej poszły wyświechtane zdania o zamachu na demokrację, czy tez Trybunał albo jedno i drugie. Klucz do zagadki odnaleziony, wszystkie drzwi do tajemnicy „wybitnych” polityków i autorytetów otwarte. Pozostaje zadać autorowi fundamentalne pytanie. Człowieku, porąbało cię, co ty wypisujesz w ostatni dzień Świąt, łeb boli, jutro do roboty, a ten jakichś oryginałów z ostatniej półki wygrzebał.

Strony

36395 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

25 (liczba komentarzy)

  1. Polsat, TVN i wyborczą, co się wydaje ministrowi z luksemburga. Na razie znam tylko szarżę władzy na dziennikarkę Stankiewicz, co skończyło się pobiciem kamery i wyrokiem sądowym wskazującym na dziennikarkę jako sprawcę przestępstwa zdenerwowania władzy, ponieważ zadało pytanie władzy co miało prawo zdenerwować władzę aż do rękoczynów wobec bezbronnej kamery.

    Kurka dobrze że przypomniałeś o rozbiorach Polski, bo już zapomniałem że ówczesne łże-elity tak się wystraszyły utraty władzy, że zwróciły się do swoich protektorów lub alfonsów jak kto woli,  prośbą o ochronę przed dyktaturą, przewrotem konstytucyjnym, zamachem na prawa człowieka. I tak historia zatoczyła koło, dziś owcześni okupanci są chorymi ludźmi Europy i za kilka lat się załamią.

    Czy pułkownik Boryskinow ma rodzinę potrzebującą wsparcia materialnego, czy MSZ przygotowało asymetryczną odpowiedź na działania niedemokratycznej Rosji wobec Polski, czy zapewniono mu najlepszych adwokatów, czy pułkownik Boryskinow zostanie zwolniony z łagru w celu ratowania zdrowia?

  2. "Czy chodzi o to, że nie ma chętnych do gadania głupot o polskim „faszyzmie”, czy może o to, że w GW i TVN kompletnie siadło morale i nikomu się nie chce wysilać? Jest jeszcze trzecia możliwość. "

    Jest też czwarta możliwość. Wynika ona z analizy przebiegu kampanii wyborczej do Sejmu i Senatu, a konkretnie chodzi o rewelacje ujawniane przed wyborami oraz w ich trakcie przez niejakiego Stonogę. Chyba wszyscy się zgodzimy, że Stonoga jest nikim w polityce, ani nikim znaczącym w biznesie. Jeżeli Stonoga publikował nagrania kompromitujące ówczesne władze PO-Psl, to nikt rozsądny nie przypisze mu w tej sprawie roli sprawczej, kierowniczej. Co najwyżej można uznać Stonogę za "słupa", który publikował to, co ktoś mu regularnie dostarczał. Stonoga był "za cienki" na to, aby zdobyć materiały tak ważkie, które kompromitują do cna rząd PO-Psl. Takie materiały to prawdziwy skarb, który można wykorzystać do szantażu, do wpływania na decyzje. Jak to możliwe, że nagle, nikomu przedtem nie znany człowieczek, wulgarny, bezczelny typek, pańskim gestem rozdaje "za darmo" informacje o zakulisowych działaniach polityków (i związanych z nimi biznesmenów) z najwyższych kręgów władzy? Jak to możliwe, że władza nie była w stanie go powstrzymać? Pamiętamy przecież o człowieku długo więzionym bez procesu, pod fałszywym zarzutem, a tak naprawdę za zorganizowanie akcji "Donald matole, twój rząd obalą kibole"? A tu Stonoga nadaje tajne nagrania niczym radio Wolna Europa - i nic... Praktycznie jest nietykalny...

    Jedyna rozsądna odpowiedź jaka się nasuwa jest taka, że za tą całą akcją stoją służby specjalne, bo:

    a) Nikt inny nie zdobyłby takich nagrań czołowych polityków w Polsce, często członków rządu. "Kelnerzy" jako sprawcy, to tłumaczenie tak naiwne, że aż infantylne, to zwykła zasłona dymna.
    b) Nawet gdyby ktoś zdobył takie nagrania w celach biznesowych (a nie politycznych), to nie ujawniłby ich tak bezsensownie, publicznie, za darmo.
    c) Jeżeli ktoś ujawnił masowo takie nagrania, to już to samo w sobie oznacza, że cel ujawnienia był polityczny.
    d) Władza nie była w stanie skutecznie zneutralizować źródła publikacji, ani "słupa", ani autorów tej akcji - a to oznacza, że autorzy są poza zasięgiem władzy.

    Podsumujmy: kto ma tyle siły, aby obalić rząd PO-PSL? Kto ma tyle siły, aby dać "kryszę" wykonawcom tej akcji? Kto ma interes polityczny w dojściu do władzy PiS, bo przecież było oczywiste, że w obecnym układzie politycznym, skompromitowanie PO-PSL oznacza automatyczną wygraną największej partii opozycyjnej, czyli PiS?

    Chciałoby się powiedzieć, że takie rzeczy to tylko w Erze, ale jak się zastanowić, to nie tylko - jest jeszcze ktoś, kto ma taki "power". Jedyne logiczne rozwiązanie tej łamigłówki brzmi: USA.

    Globalnie USA dokonują obecnie strategicznego "pivotu" w kierunku Chin, i robią to z musu, ze względu na rosnącą potęgę Chin i napięcie na Morzu Południowochińskim. USA nie mają dość środków, aby jednocześnie zabezpieczać teatr strategiczny w Europie i w Azji. W dodatku USA przekonały się, że Niemcy emancypują się, prowadzą coraz śmielszą politykę regionalną niezgodną z interesami strategicznymi USA, słowem: Niemcy zerwały się z łańcucha. Największym strategicznym zagrożeniem USA w Europie jest oczywiście Rosja, a Niemcy prowadzą coraz bardziej kunktatorską politykę wobec Rosji, często idąc z Rosją ramię w ramię. USA zdają sobie sprawę, że już nie mogą zaufać Niemcom w realizacji amerykańskich planów strategicznych. W sytuacji wymuszonego pivotu azjatyckiego i jednoczesnej utraty zaufania do Niemiec, USA pilnie potrzebują w Europie państwa, które nie tylko będzie przychylne Ameryce, ale także takiego, w którym ta przychylność utrzyma się dostatecznie długo, aż USA dokończą przegrupowania sił i polityki strategicznej na kierunku chińskim, i będą mogły lepiej zająć się kierunkiem europejskim. Idealnie więc byłoby, aby taki kraj potrzebował USA w wymiarze długofalowym. 

    Zadam retoryczne pytanie: jakie społeczeństwo w Europie jest najbardziej pro-amerykańskie? Jaki kraj jest położony najlepiej strategicznie dla budowy tarczy antyrakietowej (która w zasadzie obezwładni rosyjskie systemy balistyczne)? Jaki kraj poważnie i nie bez powodu obawia się rosyjskiego imperializmu? W jakim kraju istnieje partia wybitnie pro-atlantycka i pro-amerykańska? Pytanie retoryczne, ale dla jasności: to Polska a ta partia to PiS.

    Czy naprawdę USA wpłynęły na wynik wyborów w Polsce w 2015r.? Pamiętajmy, że polskie służby specjalne przeszły po przemianach ustrojowych reorientację na NATO. Oczywiście w służbach pozostała cała masa ruskiej agentury, ale część przeszła całkiem na serio "na kierunek amerykański", czasami z przekonania, czasami dla kariery. Zresztą oni są przyzwyczajeni do posiadania "wielkiego brata", raz był nim ZSRR, to teraz może być USA, im jest "wsio rawno", i nawet ci, którzy wiernie służyli GRU, teraz będą wiernie służyli DIA. Delikatnie mówiąc USA ma "wpływy" w polskich służbach nie mniejsze niż Rosja. 

    Wracają do polityki, to jaka była orientacja strategiczna rządu Donalda Tuska i jego zastępczej premier, nie trzeba wyjaśniać. Hołdy Niemcom składał nie tylko Tusk, ale też obrażony na Amerykanów Radek Sikorski (nie dostał synekury w NATO, a tak liczył na amerykańskie poparcie w tej sprawie), który w sławetnym przemówieniu wzywał Niemcy do wzięcia większej odpowiedzialności za Europę. Kundlizm rządów PO-Psl wobec Niemiec, zakrawał czasami na bałwochwalstwo. No i to Radkowe "nie robienie laski Amerykanom" i "murzyńskość". Amerykanie "aluzju poniali" i zrobili wszystko żeby pro-niemiecki rząd w Polsce wyzionął ducha. Posłużył do tego Stonoga, zapewne o tym nie wiedząc.

    Plan amerykański na razie przebiega bez zarzutu: rząd pro-niemiecki w Polsce upadł, a powstał rząd pro-amerykański. 

    Po tej analizie wyraźnie widać, że tylko tajne służby USA i współdziałające z nimi tajne służby polskie (lub część funkcjonariuszy), miały moc nagrania członków rządu, bezkarnego ujawnienia nagrań, skompromitowania rządu oraz zapewnienia nietykalności autorom i aktorom tej operacji.
    Jeżeli ktoś myśli, że USA nie wpływają na demokratyczne wybory w Europie, to niech zapozna się z operacją CIA "Demagnetize", mającą nie dopuścić do zwycięstwa komunistów we Włoszech w latach 70-tych. 

    Od jakiegoś czasu w "Foreign Policy" pojawiają się dziwne artykuły, które ni z gruszki, ni z pietruszki prorokują, że rola Polski wkrótce znacznie w świecie wzrośnie, a w regionie staniemy się potęgą. Stanie się to samo z siebie? Kto słyszał o "Foreign Policy" ten wie, że jest to nieoficjalny organ amerykańskiego establishmentu, i to tego top-establishmentu. Jeżeli o czymś mówi się w Foreign Policy, to znaczy, że to coś zostało już gruntownie przemyślane przez tych, którzy de facto pociągają za sznurki w amerykańskiej polityce. Jak to wszystko wiąże się z esejem, pod którym piszę ten komentarz?

    Otóż, jeżeli mam rację, to obecne władze w Polsce, nie będąc tego świadome, mają swoisty parasol ochronny, a źródłem tej ochrony są potężne siły w USA, zainteresowane określonym rozwojem sytuacji politycznej w Polsce. Te siły są też na tyle mocne, że są w stanie wpłynąć mitygująco na większość poważnych polityków w Europie. To są siły nie tylko czysto polityczne, ale też biznesowe. To dlatego tak trudno znaleźć w Europie znaczącego polityka (nie mówię o malowanych "pseudo-królach Europy" spośród unijnej biurokracji), który w jakiś kategoryczny sposób zaatakowałby Polskę. Zakulisowa presja amerykańska robi swoje, USA nie chcą teraz żadnych awantur wokół Polski. 

    Oczywiście siły amerykańskie nie są wszechmocne, a w szczególności mają problem z Niemcami, które poczuły się na tyle silne, że już nie słuchają "wielkiego brata zza oceanu". Biznes niemiecki wpadł w panikę i we wściekłość po wyborach w Polsce, i to złego co się teraz u nas dzieje niewątpliwie jest wspierane i finansowane z Niemiec, przez banki, korporacje. Kto wie, czy niemieckie służby specjalne nie wspomagają swoich biznesmenów w organizowaniu tej walki z polskim rządem. 

    Mamy więc w Polsce grę dwóch potężnych ośrodków interesów: amerykańskiego i niemieckiego (wspieranego słabo przez innych zainteresowanych: Francję, Holandię, itp.). Amerykanie mają spory wpływ na polityków, ale słaby na niemiecki biznes (i media), które wściekle atakują rząd PiS. Niemiecki biznes nie ma zamiaru stracić pozycji dominującej w Polsce. Oczywiście popierają to w całej rozciągłości niemieccy politycy, ale nie mogą ruszyć z frontalnym atakiem na Polskę, nie narażając się na otwartą ripostę ze strony USA. Nikt nie chce otwartej wojny dyplomatycznej na linii USA-Europa. Dlatego trwa milcząca równowaga pośród tych figur najważniejszych. Dlatego na ujadanie na Polskę dają się namówić tylko politycy V kategorii, którzy nie są wtajemniczeni w poważne interesy.

    I niech nas nie zmyli, że Rosja jest teraz bierna - oni nie muszą nic robić, bo liczą na to, że załatwią kwestię utrzymania wasalnej Polski przy pomocy Niemiec. Niemcy przecież zawsze dbały o to, aby Polska za bardzo nie przeszkadzała w układaniu się Niemiec z Rosją. Jeżeli Niemcy wygrają walkę o Polskę, to wróci dawny status quo. To dlatego wielu uczestników KOD-u mówi, że rząd utrzyma się co najwyżej do maja - to nie są żarty! Oni naprawdę mają takie plany, a centrala dowodzenia i finansowania tego przewrotu jest w Berlinie. Rosja włączy się, gdy zobaczy, że Niemcy przegrywają rozgrywkę o Polskę.

    Co z tego wynika dla Polski? Same dobre rzeczy. Należy wykorzystać ten wyjątkowy moment w historii, gdy nasze narodowe interesy są zbieżne (częściowo) z interesami światowego mocarstwa. Szybko naprawiajmy to, co mamy najważniejszego w Polsce do naprawienia, bo nieuchronnie wejdziemy w konflikt z potężnymi korporacjami niemieckimi, francuskimi, holenderskimi, itp.,  wspieranymi mniej lub bardziej oficjalnie przez ich polityków i ich służby specjalne, a amerykański parasol ochronny nie będzie trwał wiecznie. Z drugiej strony Niemcy na poważnie szykują w Polsce pucz. Zróbmy więc szybko, co mamy do zrobienia, zróbmy to mądrze, ale bezwzględnie. Nie pozwólmy hydrze się rozrastać, nasi przeciwnicy nie żartują, a nasi cisi sojusznicy nie są wszechmocni.

  3. Masz rację, władzę PO obaliły amerykańskie służby specjalne i one też wyniosły do władzy PIS. Jest jedno ale: kto kręci władzą w USA? Nie  jest żadną tajemnicą, że potężne lobby żydowskie robi w USA co tylko chce! I to lobby żydowskie stoi za wyborczym sukcesem PIS!  Czego światowe żydostwo oczekuje w zamian? Tego co zawsze! Kasy! I to nie ochłapów jakie rzucały (i rzucają) polskie rządy, w postaci emerytur dla żydów czy darowizn dla żydowskich oligarchów na Ukrainie (400 milionów rząd pani Kopacz i 4 milardy obecnie rząd pani Szydło). Oni żądają 65 mld. doalrów, za mienie Żydów pozostawione w Polsce po II wojnie światowej!
    !
    Zauważ, że przez 8 lat rzadów PO, Żydzi byli zwodzeniu i poza ochłapem w postaci emerytut dla żydów którzy doznali krzywd od Niemcow i Rosjan(!) oraz 400 milionami przyznanymi Żydom na Ukrainie przez Kopacz niczego więcej nie osiągnęli.  Teraz Żydzi do takiej sytuacji nie dopuszczą! Jeśli PIS  nie zaspokoi ich roszczeń w krótkim czasie (najdłużej roku) to zostanie obalony.  Obecny jazgot lobby żydowskiego w Polsce i na świecie ma na celu uświadomienie PIS-owi, że żarty się skończyły!  Zaś groźba TW Bolka nagłośniona przez media, że obecne władze mogą zostać fizycznie zlikwidowane, to jest następne ostrzeżenie pod adresem PIS ze strony światowego żydowstwa.
     Co zrobi PIS? Ma dwie mozliwości. Albo spełni roszczenia żydowskie i puści Polskę z torbami, albo nie spełni tych roszczeń. Co wtedy? Albo sam zrejteruje tak jak w roku 2007 ( stawiam na ten wariant!) , albo zostanie obalony przez żydowsko- amerykańską agenturę!   Po PIS-sie na scenę wkroczy Petru....i tak aż do skutku, czyli "wydojenia" Polski na 65 mld dolarów przez światową diasporę żydowską!

  4. Co prawda lobby żydowskie wywiera silną presję na wyrwanie z Polski tych 60 mld dolarów (pamiętamy z Wikileaks notatkę z rozmów na ten temat ambasadora USA Victora Ashe z ówczesnym marszałkiem Sejmu Bronisławem Komorowskim), ale nie sądzę, aby PiS w jakikolwiek sposób współpracował z tym lobby. Nie jestem do końca pewien, czy PiS w ogóle ma świadomość, że w wyborach w Polsce uczestniczyły USA, jako jeden z zakulisowych graczy. Co prawda to są moje spekulacje, ale wydają się prawdopodobne, bo w świecie wielkich strategicznych interesów nic nie dzieje się samo. 

     

    PiS nie będzie współpracował z żydowskim lobby w sprawie tych 60 mld, natomiast PO nie tyle zwodziła lobby żydowskie, tylko nie miała fizycznej możliwości zapłaty, bo jak przytomnie zauważył Komorowski w trakcie narady z Victorem Ashe, na świecie zapanował kryzys ekonomiczny, i Polska nie da rady spłacić takiej kwoty - ale w tej sytuacji PO przygotowuje się do sprzedaży Lasów Państwowych na ten cel. PO chciała to zrobić, byli przecież o włos od zmiany Konstytucji, która umożliwiłaby swobodne dysponowanie Lasami. Tylko dzięki czujności PiS to się nie udało. Notatka Wikileaks z rozmów Komorowskiego z Ashem jest znana od dawna, więc PiS doskonale wie o co chodzi z tymi Lasami, a mimo to wszyscy byli przeciw. 

    Prędzej bym się bał, że rząd w Polsce obalą Niemcy, a nie amerykańscy Żydzi.

     

    Myślę, że lobby żydowskie na rzecz tych 60 mld odżyje, ale nie będzie miało przebicia, ponieważ USA teraz zależy na ich strategicznym interesie w rozgrywce z Rosją, w sytuacji zachowujących się z rezerwą Niemiec, i zagrożeniach w Azji (Chiny). To nie jest czas na stawianie na pieńku sprawy jakichś pieniędzy, teraz Ameryka ma ważniejsze tematy. Nie mam wątpliwości, że ten temat prędzej czy później wybuchnie, ale nawet obserwując prasę amerykańską, można zauważyć, że jakieś głosy krytyki wobec Polski pojawiają się, ale jak na warunki amerykańskie są słabiutkie. Czasami skrytykuje nas żydowsko-liberalny New York Times, lewicowy The Washington post, a poza tym cisza...

    Rozgrywka strategiczna jest ważniejsza.

    I to jest dla Polski ogromna szansa. Sytuacja w Europie i na świecie tak się potoczyła, że nasze narodowe interesy przypadkowo są zbieżne z interesami USA - nie w całości, ale w zasadniczych celach są zbieżne. Wykorzystajmy dobrze ten czas.

     

  5. Czy amerykańskie interesy są zbieżne z polskimi? Wątpię! Wspieranie banderowskiej Ukrainy i drażnienie ruskiego niedźwiedza (czego oczekuje od nas Ameryka), nie przyniesie Polsce niczego dobrego. Zobacz do czego doprowadzili Amerykanie na Ukrainie! Oni ten kraj doszczętnie zrujnowali i rozkradli! I nadal czynią to samo! Czy myslisz, że Polskę potraktują inaczej?

  6. Dlatego piszę, że nasze interesy są tylko częściowo zgodne z amerykańskimi, są zgodne w zakresie w jakim będziemy chronieni przed presją militarną i agenturalną Rosji i presją polityczną Niemiec. Resztę musimy załatwić sami. 

    Operację na Ukrainie prowadzili Amerykanie wspólnie z Niemcami - o tym niewiele się mówi, ale wystarczy posługać felietonów Gadowskiego, w których mówi on wprost, że Niemcy miały przejąć Ukrainę, to znaczy skolonizować ją tak jak Polskę. To dlatego Niemcy były tak aktywne politycznie w zażegnaniu konfliktu na Ukrainie - bo oni znali sprawy od podszewki, sami maczali w tym palce. Po gwałtownej reakcji Putina, której nikt się nie spodziewał (wojna w Donbasie), Niemcy zrozumiały, że więcej stracą na relacjach z Rosją, niż zarobią na kolonizacji ogarniętej wojną Ukrainy, i dlatego przystąpili do wygaszania konflitu, wbrew Amerykanom. "Wygaszanie" w wersji niemieckiej oczywiście oznacza przymuszenie Ukrainy do wszelkich ustępstw wobec Rosji, do pogodzenia się z utratą części terytorium na rzecz Rosji. Niemcy nie liczą się z nikim, i z niczym, dla pieniędzy sprzedadzą każdy kraj.

    Niemcy traktują nasz kraj tak samo bezwzględnie, tylko jeszcze nie do wszystkich w Polsce to dotarło.

    Amerykanie nie mają żadnego interesu w rozwalaniu Polski, a wręcz przeciwnie, wobec emancypacji Niemiec, potrzebują Polski jako strategicznego kraju "frontowego" w stosunku do Rosji. Polska w planach USA pełni rolę "zastępczych Niemiec". To nie znaczy, że Amerykanie robią coś dla naszego dobra, robią wszystko dla swojego dobra, ale to normalne. Niemcy też nic nie robią dla naszego dobra, jedynie eksploatują nas.

    Nie miejmy złudzeń, że ktoś robi coś dla naszego dobra, albo dlatego, że nas lubi - takie kategorie nie istnieją w geopolityce. Co nie zmienia faktu, że naszym zadaniem powinna być maksymalizacja korzyści dla Polski z nowego rozdania kart w Europie i na świecie.

  7. A może jest jeszcze V opcja, że pomogły nam... Chiny? Myślę, że mają w tym interes, mają możliwości - finansowe, informatyczne etc, mają plan na następne lata i dekady...

  8. Nie tak prosto. W Polsce każde słowo padające z ust osoby o cudzoziemskim, byle zachodnim nazwisku jest święte.

  9. W Polsce panuje dość powszechne przekonanie, że zachodni politycy sprzedali nas Stalinowi w Jałcie. Z kolei w drugą stronę działa do dziś, ukute przez Lenina, określenie: użyteczny idiota, które odnosiło się do uznanych zachodnich autorytetów chwalących "zdobycze" CCCP.
    "Co powiedzą inni" działa na ludzi z kompleksami. Ja np. mam głęboko w dupie co powiedzą inni, w tej czy innej sprawie, bo to nie oni są kowalami mojego losu.

  10. No ale Waszczykowski był bardzo przejęty sankcjami za ewentualne nieprzyjęcie muzułmanów. "możemy nie być wybierani na stanowiska w UE" - prawił.
    Coż może być gorszego niż utrata unijnych synekur?

  11. Strony