Nas już nie ma i tylko tragedia nas odzyska!

Prześlij dalej:

Zapomnijmy na chwilę, a najlepiej na zawsze o indywidualnych problemach i pomyślmy, jak to było kiedyś. Urodziłem się w roku 1972, dokładnie 30 kwietnia, w Złotoryi. Przez 19 lat miałem nadzwyczaj jasno wyłożone „poczucie wspólnoty”. W czasie świątecznym do stołu zasiadały trzy, a bywało, że cztery pokolenia i wcale nie odbywała się uroczystość w warunkach powszechnej miłości do każdego członka rodziny. Było tradycyjnie, Jadźka nie lubiła Zygmunta, Stefan dopiero po 5 kieliszku zamieniał słowo z Józefem, kuzynostwo też tworzyło frakcje. Przy stole siedzieli działacze PZPR i „Solidarności”, u mnie takie cuda się zdarzały, ale skłamałbym okrutnie, gdybym powiedział, że polityczne dyskusje dzieliły rodzinę. Nic podobnego, działo się wręcz odwrotnie. Jeśli Krystyna z PZPR i Michał z Solidarności nie lubili, skądinąd wrednego Kazika, to nic się w relacjach rodzinnych nie zmieniło. Pogadali wszyscy o tym, co się w Polsce Ludowej dzieje i wracali do pracy, szkoły, swojego życia. Po 1989 roku świąteczny stół wyglądał inaczej. Pierwszy raz zabrakło peklowanej i wędzonej szynki, bo w sklepach pęczniały półki i nikomu się nie chciało robić. Pierwszy raz na stole wędliny pokrojone maszyną na 2 milimetry, a nie pięknie poszarpane przez Babcię nożem jeszcze sprzed wojny. I to się wszystko nienaturalnie świeciło, dopóki nie trafiło do ust. Pierwszy kęs i konsternacja. Jak to, takie ładne i takie niestrawne? Rodzina przeżuwając nową rzeczywistość zaczęła patrzeć na siebie wilkiem i wtedy nastąpił podział na tych, którzy są za i przeciw. Nie liczyły się już osobiste sympatie i antypatie, ale przynależność do stada. PZPR był kompromitacją, Solidarność się kompromitowała, Kościół tracił swoją magię, rodziny zaczęły spędzać wszelkie uroczystości, co najwyżej w dwóch pokoleniach, czasami na trzeciego wprosiła się teściowa.

Zmieniło się coś jeszcze. Drzewiej bywało tak, że nie lubiło się szwagra, wspomnianej teściowej i siostry ciotecznej widzianej cztery razy w roku. Dziś brat, siostra, matka, ojciec i babcia w berecie stała się największym wrogiem. Nie piszę tego w próżnię i tak niezobowiązująco, mam to na co dzień. Brat nie wierzy bratu, ojciec synowi, wnuk gardzi dziadkiem, bo gdzieś tam w telewizji pokazali, powiedzieli, dostarczyli sensacji. W Internecie inni ludzie niż w rzeczywistości, szukają wspólnoty, szukają swojej rodziny, ale to też jest ta sama pułapka. Wirtualnie porozumiewamy się według politycznego i ideologicznego klucza i nie ma w tym nic z czystej ludzkiej sympatii do konkretnego człowieka. Zapytam jak bohater jednej ze znanych komedii: „Ale kto to zrobił, kto to zrobił?”. Ktoś potężny, fachowiec szkolony przez wielu mistrzów z różnych szkół. Z miłością na ustach sieje się nienawiść, z uśmiechem krzewi się pogardę, jedność wywija maczugą, wspólnota kona w kawałkach. Za chwilę przeczytam, że przyganiał kocioł garnkowi, że nożyce się odezwały i nie będę protestował, ale mam tylko jedną prośbę, żeby mnie nieistotnego w tej grze nie nazywać twórcą, a nawet zausznikiem, za mały jestem.

Strony

38342 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

46 (liczba komentarzy)

  1. "nadzieja jest w prolach" tak myślał Winston - lecz dokladny wyklad  śledczego o zasadach działania systemu odbiera wszelka nadzieję ... ja osobiście  mam nadzieje ze jednak przyzwoitość zwycięży - mam nadzieje...

  2. niedawny przykład Węgier Ukrainy czy Polski w roku 80-tym. Chociaż Michnik stanie na głowie żeby obecny system zwyciężył. Podstawowm problem jest to, żeby bylo dużo ludzi którzy chcą zmienić Polskę.  

    Za klika lat europa będzie rządzona przez chrześcijańskich fundamentalistów, w znaczeniu dosłownym. To znaczy europa przyjmie fundamentalizm chrześcijański jako podstawy ustroju i jako grupę rządzącą.
    Dla mnie najważniejsze było, że kiedy rzuciłem takie hasło jako perspektywę polityczno-społeczną to zostałem pojedyńczym oszołomem, europa i Polska do tego stopnia jest zniszczona i zdegerowana przez system totalitarny "Oświeconych" i od fundamentów czyli od poziomu pojedyńczego zwykłego człowieka zbudowana na ich zasadach i w ich matni, że nikt o zdrowych zmysłąch nie potrafi sobie wyobrazić, że europa czy Polska mogłaby być rządzona w oparciu o zasady chrześcijańskie czy władców chrześcijańskich.

  3. mamy telefony ze skypem, androidem i innymi fejsbukami, twitami... no i te wszystkie ikonki-obrazki mowiace, memy-sremy... mozna siedziec w domu i byc wszedzie ze wszystkimi...
    kielbasa krakowska wyglada jak szynkowa choc nazywa sie krakowska... ale kto to zweryfikuje? dr sroda, mecenas czwartek? hartman z eli ra-barbarem?
    nie ma wczoraj, nie ma jutro... tu i teraz to jest przekaz...
    kiedys, gdy padal mur berlinski, powiedzialem, ze to (polska) sie zawali... mowili mi ' cos ty gupi! teraz to dopiero bedzie alesgutes!'... no i jest, zwijany dywan pt polska...
    ide na plaze!
    bye!


  4. I w takich chwilach fakt że mam już z górki wygląda mniej strasznie. Tylko dziecka żal.

  5. ...same straty. Zgadzam się, że tzw. podstawowa komórka, w moim przypadku 2+3, jest tym, co mnie jeszcze trzyma poza płotem wariatkowa. Sęk w tym, i to jest kolejny akt tego samego dramatu, że te +3 mieszkając zagranicą jest kolejnym straconym pokoleniem. Patrząc na to wszystko w podobny sposób zmieniłem się niemiłosiernie i naginam się jak tylko mogę, by nie zatracić swojego jestestwa, tylko po to, by zasypywać rowy, których nie wykopałem...

    Pzdr.

  6. avatar

    nastepny akt dramatu naszych dziejow wydarzyl sie pewnego sobotniego kwietniowego poranka..
    jaka tragedie pan widzi na to by nas scementowala...nie wiem..
    Jaroslaw Marek Rynkiewicz (Mickiewicz naszych czasow) mowil zaraz po tym ze to co sie rozerwalo to sie juz nie sklei...ci  co sa w tym umoczeni dalej sa wsrod nas i dalej roszcza sobie prawo by mowic nam co mamy myslec i jak mamy zyc..gdzie tu jakakolwiek sprawiedliwosc dziejowa????
    wiecej niz polowa naszej najlepszej genetycznej;intelektualnej puli wyjechala i grom z nich juz nigdy nie wroci..chyba ze moze na starosc by ich kosci nie kruszaly w zachodniej europie..czy ich dzieci wroca??...tez po latach..musi minac conajmniej jedno pokolenie..od teraz..jakies 30 lat..
    a co moze byc tragedia "narodowa"..??to wszystko co niewymierne stracone...
    ...ruskie sie zbroja..zachodnia europa juz jest kalifatem...a czy przyszly Czarniecki lub Sobieski chodzi juz do jakiegos przedszkola w polsce??tego tez nie wiem...

  7. Oj, daleko dzisiaj padają jabłka od genealogicznej jabłoni. Odlot.

  8. To truizm.
    Skąd się to wzięło?
    Z wyhodowania grupy ludzi, którym się wydaje, że są beneficjentami.
    Twardych beneficjentów systemu jest około 10'000 ludzi w całym kraju, z rodzinami to bedzie jakieś 100'000.
    Ale są jeszcze ci, którym się wydaje, że osiągnęli sukces. No jesli ktoś uważa, że mieszkanie na kredyt + samochód na kredyt + wakacje na kredy = sukces - to ja gratuluje i nie mam więcej pytań.
    Powody takiego stanu rzeczy.
    Młody człowiek wchodzi do salonu telefonów komórkowych i po godzinie wychodzi z aparatem, a z tyłu głowy ma opowiastki rodziców jak to się na telefon czekało 20 lat. To samo z mieszkaniem, samochodem i innymi rzeczami.
    Ludzie w swej masie nie rozróżniają postępu technologicznego i postępu społecznego.
    To, że są komputery, TV-plasma, komórki - to postęp technologiczny. Jeśli się przyjżymy, to za naszego życia pewne technologie zaistniały i umarły - exemplum video VHS.
    Na identycznej zasadzie część ludzi po 1945 roku poparła komunę - bo prąd we wiosce zalożyli.
    Do tego doszło zaniżenie poziomu kształcenia. Gamoń, który może by skoənczył zawodówkę w swoim czasie staje się wielkim MENAGO w firmie, a jeszcze zagranicznej i nieszczęście gotowe.
    Pierwszy w rodzinie, który zdał maturę, potem poszedł na studia, został MENAGO i mu palma odbiła. A jakość tej matury i tych studiów - to już była dyskusja na ten temat pod jednym z poprzednich wpisów.

    Stosuje się proste, wręcz prostackie chwyty socjotechniczne.
    Takie slowa, jak: erystyka, sofizmat, logomachia, intoksykacja - ludzie w swej masie nawet nie wiedzą, że takie pojęcia istnieją, to co mowić o wychwytywaniu tego na żywo w przekazie medialnym.
    "pod pozorem róznorodnosci istnieje faktyczna jednorodność" to powiedział Goebels na temat przekazu medialnego w III Rzeszy - widać analogie, bo według mnie są oczywiste.
    Zresztą inne elementy w indoktrynacji są identyczne. Polecam wszystkim film "Orwell przewraca się w grobie" - dostępny oczywiście w sieci.

    A skutkiem jest to, że nie można przy stole rozmawiać na tematy poważne i rozmowa schodzi na temat ile kosztuje i jakiej jest jakosci kawałek kiełbasy w sklepie za rogiem. Tylko, że ludzie nie rozumieją, że to też jest kwestia polityki, a własciwie jej skutki.
    Skutki polityki są na naszych stołach, bo to polityka ustawia normy jakiej jakosci może być kiełbasa.

  9. Jabłoń genealogiczna rodzi dzisiaj szyszki, kasztany, a nawet ananasy.
    To nie postęp, to podstęp.

  10. i robimy kiełbasę sami!!!

    "dwa plus jeden z nadzieją na cztery"
      gratulacje???

  11. Strony