Narodziny wojny. Pakt Beck-Chamberlain...

Prześlij dalej:

Beck więc obawiał się po zgodzie na angielską propozycję, ewentualnej zaprzyjaźnionej rosyjskiej pomocy i wejścia Armii Czerwonej w granice Polski. Za wszelką cenę więc nie chciał stworzyć wrażenia, że Polska zdecydowała się na wojnę z Niemcami, a jedynie przystąpiła by do wojny w przypadku niemieckiego ataku na Francję (zobowiązania sojusznicze). Z Francją mieliśmy porozumienie z lutego 1921 r. układ polityczny i wojskowy o wzajemnej pomocy obejmujący (w części tajnej) na odcinku polskim pomoc w razie agresji tak Niemiec, jak i Rosji Sowieckiej. Siłę sojuszu z Francją obniżały malejące tam wpływy kół wojskowych i wzrastające wpływy skrajnej pro niemieckiej lewicy i pacyfistów. Co do Anglii to preferował bardziej ogólne (odstraszające) porozumienie, z zapowiedzią jego późniejszego doprecyzowania. Według Becka to powinno ostrzec i zatrzymać Hitlera w związku z jego żądaniami z 24 października 1938 r. i następnie 5-6 stycznia 1939 r. Dlatego 24 marca amb. Raczyński w Londynie zaproponował porozumienie bilateralne, które obejmowałoby te same problemy co proponowane wcześniej porozumienie, ale bez Rosji.

Na spotkaniu 24 marca w Londynie francuski min. Bonnet i lord Halifax rozmawiali o konieczności zatrzymania dalszego niemieckiego pochodu na wschód. W konkluzji doszli do wniosku, że Polska jest niezbędna w jakimkolwiek skutecznym sojuszu, który mógłby powstrzymać Hitlera. Trzeba dodać, że w tym czasie Polska posiadała liczniejszą i lepiej uzbrojoną armię niż USA (!). W tym rozdaniu gwiazdy sprzyjały Beckowi, który zablokował angielskie tendencje do włączenia do sojuszu Rosji. To ironia historii, ale Beck obawiał się konsekwencji ewentualnego sojuszu/zbliżenia z Niemcami, które miałoby zakończenie podobne do późniejszego porozumienia Majski-Sikorski z drugim totalitarnym sąsiadem II RP…

Hitler oczywiście dowiedział się o brytyjskim projekcie paktu 4-ch oraz brytyjskim zbliżeniu z Polską i 21 marca ustami von Ribbentropa testował amb. Lipskiego o możliwym jeszcze porozumieniu z Polską. Niemcy nie stawiali już warunku o przystąpieniu Polski do antysowieckiego porozumienia, nie kokietowali też możliwościami polskich wpływów na Słowacji, powtarzali jedynie poprzednie żądania Hitlera, ale sugerowali możliwość niemieckich gwarancji dla polskich granic. Niemcom również nie podobały się demonstracje polskich studentów w czasie warszawskiej wizyty hr. Ciano (szef włoskiego MSZ, zięć Duce).

Strony

Źródło foto: 
7434 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Jacek K.M.

Autor artykułu: Jacek K.M.

2 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    W latach 60 ukazały się książki Kpt.Ż.W. Karola Olgierda Borchardta, ulubione natychmiast przez młodszą młodzież męską, i nie tylko. Był tam taki fragment :

    "Po wyjściu z Greenock czekamy w jednym z portów wschodniego wybrzeża Szkocji na zaokrętowanie się oddziałów desantowych. Jest to już dziesiąty miesiąc drugiej wojny światowej. Nareszcie będzie się coś działo: ofensywa aliantów. Czekające niebezpieczeństwa wydają się nam jakimś zadośćuczynieniem za to, że nie braliśmy czynnego udziału w obronie kraju. Żyjemy tym, co się TAM działo i dzieje. W naszych kabinach pełno jest opisów i ilustracji na temat tragicznych wydarzeń z września.

    Przybywają pierwsze oddziały tommies. Witamy ich entuzjastycznie, ale w odpowiedzi słyszymy, że jesteśmy bloody Poles, przeklęci Polacy, z powodu których oni są zmuszeni jechać teraz, by walczyć w Norwegii. I że rozpoczęliśmy wojnę jak głupcy, zamiast dać Niemcom autostrady, za co spotkała nas zasłużona kara."

    (KAROL OLGIERD BORCHARDT „KRĄŻOWNIK SPOD SOMOSIERRY „)

    Wtedy uważaliśmy, ze to jest zgodne z PRLowską propagandą, dziś już niekoniecznie tak uważamy, to mogła być prawda.

     

  2. avatar

    @Lukrecja 

    To prawda, jak rownież juz ograne francuskie wyznanie: "Nie bedziemy umiera za Gdańsk..." Pozdrawiam

  3. Strony