Prześlij dalej:

Żadnemu internaucie nie trzeba tłumaczyć, co jest najskuteczniejszą bronią w walce z trollem, to oczywiście ignorowanie. Problem polega na tym, że to się prawie nigdy nie udaje, a nieustanne apelowanie, żeby trolla ignorować, jest groteskowym dostarczaniem trollowi paliwa. Tego rodzaju zachowania muszą irytować, zawsze trolle wkurzają ludzi, choćby nie wiem jak się ludzie zarzekali, że ich to nie obchodzi. Zderzają się jednak spektakularne porażki trolli i one najczęściej przebiegają w dwóch kierunkach. Pierwszy to zdemaskowanie i wyśmianie trolla, co zawsze działa. Drugi, rzadziej spotykany, to przestraszenie trolla, sprowadzenie go na ziemię.

W przypadku Donalda Tuska i jego wizyty w Polsce mamy do czynienia z jednym i drugim, a jeszcze doszło trzecie i od tego zacznę. Tusk najzwyczajniej w świecie przepadł w natłoku i skali wydarzeń. Zdecydował o tym cudowny zbieg okoliczności, gigantyczna frekwencja na marszu, jakkolwiek będziemy ten marsz nazywać, plus niewielka liczba incydentów i żadnego nie da się uznać za tragedię. Takie są fakty lub raczej taki zdarzył się cud. Dlatego tak trudno być w Polsce politycznym prorokiem, jeden cud potrafi wywrócić każdą misterną strategię.

Przeczytałem w sieci opinię, że PiS zagrał w ruletkę i postawił na liczby, nie na kolory. Uważam, że to kompletna diagnoza. Patrząc na wszystko racjonalnie można powiedzieć tylko tyle, że PiS miał niesamowite szczęście, że wszystko potoczyło się w taki sposób, ale to była wygrana w ruletce, to był hazard, nie gra w szachy. Cóż w polityce takie rzeczy czasami się udają, no i tym razem się udało, a pechowo skończyło dla trolla Tuska. Tematem numer jeden stał się marsz i tak poległ troll ze swoimi prowokacjami.

Jakimi prowokacjami? W stylu trolla Tuska, przyjechać zrobić dym, samemu zająć bezpieczne pozycje i pokazać jak przeciwnik upokarza się własnymi porażkami i własną agresją. Na tle ulicznej zadymy mieliśmy zobaczyć męża stanu, który przyjechał do nas z Europy, aby przedstawić europejski poziom. Kompletnie nic nie wyszło, chociaż Tusk nie poszedł na żywioł i całość sobie wyreżyserował. Pośmiałbym się z dzisiejszego tłumaczenia Tuska, że nie miał na myśli PiS, kiedy mówił o współczesnych bolszewikach, tylko samych bolszewików, ale to jest beznadziejny żart. Polityczny troll takich „smaczków” nie rzuca na wiatr, bolszewicy mieli być nową wersją „faszystów”, to określenie zostało przygotowane dla uczestników marszu, których prowadzili najwyżsi przedstawiciele państwa i partii rządzącej. Wycofanie się z „pokonania współczesnych bolszewików” i przysłowiowe rżnięcie głupa, to porażka trolla i sprowadzenie na glebę.

Strony

Źródło foto: 
21276 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

25 (liczba komentarzy)

  1. Chwilo trwaj...

  2. zgadzam się z opinią Piotra ale jest to spojrzenie na Tuska ze strony patriotów

    dla  folksdojczy i ich sympatyków Tusk w dalszym ciągu jest bożkiem, w którego bezgranicznie wierzą...

  3. Bo są w beznadziejnej sytuacji. I Tusk jest dowodem, więc ja się cieszę.

    Polska niepodległa, to przede wszystkim Polska silna, która obok mądrych sojuszy potrafi sama prowadzić skuteczną politykę w Europie. PiS poszedł w drugą stronę, chce być jak najbardziej osamotniony i zależny od pieniędzy Berlina tudzież wojsk amerykańskich. To że zrezygnował z budowy silnej armii, oraz nie chciał żeby terytorium i wojska naszych sąsiadów były gotowe do walki za Polskę, więc z haseł  odbudowy przez PiS  silnej Polski zostaną tylko hasła. Bo planów nie było nigdy.

  4. My tutaj o Tusku, a obok wyrasta Kosiniak Kamysz.

  5. Już wyrósł. Jest jakieś 20 centymetrów wyższy od Tuska. Dzisiaj urósł po tym, jak go Wielowieyska mianowała premierem.

  6. Ja poznałem po minie Schetyny, gdy się dowiedział. Trzyma go do dnia dzisiejszego. Od dwóch tygodni nie widziałem jego perełek i jakoś tak zdziadział.

  7. A Michnik wciąż myśli. Warszawa. Naziści. 250.000.  Warszawa naziści 250 000 Warszawa naziści 250 000 Warszawa

  8. Za rok będzie więcej i to go doprowadzi do depresji.

  9. mile czasami poczytać taki miód naserce.

     

  10. Tusk jest półbogiem tylko dla lemingów, zapatrzonych w niego jak sroka w sreberko. W polskiej polityce znaczy tyle, ile jego protektorka. Umie świecić tylko odbitym światłem. Bez wsparcia Niemiec jest tylko wyszczekanym i nieudolnym politykiem.

    Wszystkie znaki na niebie i ziemi pokazują, że w Niemczech dojdzie do radykalnej, proamerykańskiej zmiany. Wtedy Tusk zostanie sam.

    Wiedząc o tym rozpoczął już teraz kampanię wyborczą, bo niedługo by mogło być za późno. Jego przeciwnicy powinni skupić się na wskazywaniu, że Tusk gra tylko dla siebie, mając innych (w tym swoich sojuszników) głęboko w d...

  11. Strony