Największe kłamstwo oświęcimskie, to „polskie obozy zagłady”

Prześlij dalej:

Wiele krajów w prawie karnym ma zapisane tak zwane „kłamstwo oświęcimskie”. W Polsce reguluje to nie kodeks karny, ale art. 55 Ustawy o IPN, który brzmi następująco: „Kto publicznie i wbrew faktom zaprzecza zbrodniom, o których mowa w art. 1 pkt 1, podlega grzywnie lub karze pozbawienia wolności do lat 3”. Przepis kuriozum pod każdym względem, przede wszystkim prawnym, ale także politycznym, społecznym i historycznym. Ktokolwiek powie lub napisze, że w Auschwitz nie było komór gazowych i nie mordowano ludzi, ten może zostać przestępcą. Zwracam uwagę, że w takim stwierdzeniu nie ma nic poza ignorancją, czy propagandą polityczną lub ideologiczną, a to w żadnym prawie jako takie karane nie jest. Odnosząc „kłamstwo oświęcimskie” do innych niemniej albo jeszcze bardziej tragicznych wydarzeń, bardzo łatwo uchwycić absurd tego zapisu prawnego. Nie jest prawdą, że w Auschwitz doszło do największego ludobójstwa, co często jest podkreślane przy różnych okazjach. Na przełomie wieku XIX i XX belgijski król Leopold II wymordował od 5 do 15 milionów mieszkańców kolonii Kongo Belgijskie. Historia ta jest niemal anonimowa, przez ponad sto lat ludzkość niewiele o tej rzezi wiedziała. Prawdopodobnie jedną z głównych przyczyn utrzymania w tajemnicy tak potężnej zbrodni są ofiary. Byli to rdzenni mieszkańcy Konga, wówczas nazywani dzikusami. Drugą przyczyną są kaci, czyli „cywilizowani” Belgowie, którzy przez lata skutecznie cenzurowali swoje zbrodnie. Właściwie jedyne poważne opracowanie dotyczące ludobójstwa w Kongo Belgijskim zostało opublikowane dopiero w 1999 roku. Książkę pod tytułem „Duch króla Leopolda” napisał Adam Hochschild, amerykański dziennikarz, nie pomogło to jednak wiele w nagłośnieniu belgijskiego bestialstwa.

Prócz olbrzymiej skali zbrodni, w Kongo dochodziło do nieprawdopodobnego okrucieństwa, dość powiedzieć, że jedną z „rozrywek” zwyrodnialców, było obcinanie dzieciom kończyn. Auschwitz przy Kongo Belgijskim wydaje się jedną z wielu zbrodni, jednak podważanie faktu, że Belgia wymordowała od 5 do 15 milionów ludzi nie wywołuje żadnych skutków prawnych. Prokurator nie postawi też zarzutów nikomu, kto powie albo napisze, że w Katyniu NKWD nie wymordowało kilkadziesiąt tysięcy polskich oficerów. Jedynie za kwestionowanie zbrodni w Auschwitz w wielu krajach najzwyczajniej w świecie można pójść siedzieć, w Polsce maksymalnie na 3 lata. Zestawiając ludobójstwo w Kongo Belgijskim z Auschwitz, gołym okiem widać, kto na świecie potrafi zadbać o swoje interesy i godność, a kto jest traktowany, jak „dzikusy” z buszu. Żadne racjonalne przesłanki nie wskazują na zasadność funkcjonowania unikalnego prawa, mimo to prawie wszyscy wiedzą, co to jest „kłamstwo oświęcimskie” i czym grozi, no i o to twórcom zapisu chodziło. Polska po raz pierwszy zamierza wprowadzić do kodeksu karnego inny artykuł dotyczący kłamstwa o „polskich obozach zagłady”. W przeciwieństwie do „kłamstwa oświęcimskiego” ten artykuł ma pełne podstawy prawne i to w dodatku bardzo klasyczne. Zarzucanie komuś ludobójstwa jest po prostu zniesławieniem lub/i znieważeniem. Czym innym jest twierdzić, że coś się nie wydarzyło, a czym innym, że konkretny człowiek albo naród popełnił zbrodnię ludobójstwa.

Strony

18568 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

10 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    parafrazując..my sami wywindowaliśmy te bydlęta na piedestał..cała naszą polityką od 70 lub wiecej lat..nie mieliśmy wtedy co prawda zbyt duzego pola manewru..ale ci wszyscy waleczno-patriotyczni NKWDzisci którzy torturowali Inke i Zagończyka i wielu innych cudownych ludzi było z pochodzenia..albo z politycznego nadania czlonkami panstwa połozonego w Palestynie...pozwoliliśmy takze nakrecic u siebie w kraju jeden taki film..gdzie SS mani mówią do siebie po polsku...jeden z bylych prezydentów mający prawdopodobny przydomek? "chyba magister" tez ma jakies konotacje..
    czeka nas nieprawdopodobna orka na poziomie intelektualno-kulturalnym..trzeba na nowo nakręcic dziesiatki filmów o żegocie;sendlerowej;rotmistrzu pileckim co na ochotnika poszedł w łapankę..rodzinie ulmów..i dziesiatkom setkom innym przykładów..moze..nasze postrzeganie..a i ostrzeganie naszych najwiekszych "sojuszników" trochę sie zmieni..ale to jak podkreslam robota na najbliższe conajmniej 20-30 lat..
    acha..i zapomniałbym..bez rewizji kilku bardzo waznych traktatów m/narod i umów tez sie nie obejdzie..ale to juz bedzie geopolityka w 2giej fazie..wybuchu wojny interkontynentalnej..we francji;szwecji.etc.. dzien w dzien płoną samochody i latają maczety..ale nam tego nie mówią..

  2. Problem tkwi w tym, że zbyt wielu mieszkancow Polski (piszę mieszkańcow, bo mam wrazanie że nie czują się Polakami, albo nie chcą się nimi czuć) przejawiają, jak typowe zresztą gównojady, skłonność do bagatelizowania zbrodni na własnym narodzie, a robią się bardzo wrażliwi na nieszczęścia innnych. To taki ich europejski sznyt.

    U dzielnych tych europejczyków widok buca pozwalającego srać psu na środek chodnika i nieprzewiajającego skłonności do posprzątania psiego kaktusa, wyzwala w nich radość z możliwości obsrania werbalnego wszystkich Polaków i całej Polski. Gdy wyjadą np. do takich Indii i popatrzą na powszechnie szczających na ulicy, chodniku, trawniku Hindusów to tłumaczą to odmienną kulturą.
    KIm oni są. Resotr i genetyczna solidarność z ofiarami holokaustu to część towarzystwa wyższej moralności. Reszta to Kuźniary - czyli nikt wspinający sie po drabinie awansu społecznego w sposób zgodny z trendem, modą i zupełnym obciachem

  3. Piszesz, że Polska musi mieć możliwość obrony nie tylko granic, ale też godności, powagi i interesów, co oczywiście ze sobą się łączy. Jeżeli skutecznie będziemy bronić swojej godności powagi i interesów, to może nie będzie wtedy konieczności obrony granic.

  4. Gdyby się udało, to oznaczałoby światowy awans polaków na niemal żydów. Z tym że trza by to jeszcze wpisać do kodeksów w całej europie przynajmniej, co jest niemożliwe. Czyli jest zgoda by Polacy coś tam sobie wpisali do swojego kodeksu dla poprawy samopoczucia, i niech się sami między sobą ścigają, bo kogo to obchodzi.
    Czy w oparciu o ten paragraf można będzie kogokolwiek z Niemiec czy z USA zawlec przed Polski sąd?
    Czy to w Polsce zdarzają się przypadki pisania o polskich obozach?

  5. Taki zapis w kodeksie karnym to w końcu coś konkretnego. Już samo opublikowanie informacji, że dziennikarze będą ścigani przez prawników z Dentons (za używanie wiadomych określeń) spowodowało wiele pytań od angielskojęzycznych dziennikarzy.. o co chodzi i dlaczego mają być karani:
    http://bit.ly/2...

  6. Przegladajac folder ze spamem (poniewaz czasami laduja tam wiadomosci na ktore czekam) natrafilem na maila, ktory wzbudzil moje zaciekawienie. Skaczac wzrokiem wsrod smiecia zachecajacego mnie do zostania milionerem w kilka tygodni (czytajac naglowki jednym spojrzeniem) natrafilem na taki:

    Niemieccy inzynierowie stworzyli pogrom ktory zabijal miliony.

    Niby wszystko sie zgadza co do tresci: Niemcy, pogrom, zabite miliony i nawet gramatycznie (bo spamer uzywa jakiegos kiepskiego translatora) ale co taka wiadomosc robi pomiedzy spamem o "zarabianiu" pieniedzy online?

    Okazalo sie ze zadzialal mechanizm podobny do tego, z jakim mamy do czynienia, gdy czytamy tekst typu:

    Zdognie z nanjwoymszi baniadmai perzporawdzomyni na bytyrijskch uweniretasytch nie ma zenacznia kojnolesc ltier przy zpiasie dengao solwa.

    Naglowek maila w rzeczywistosci brzmial:

    NIEMIECCY INZYNIEROWIE stworzyli PROGRAM ktory ZARABIA MILIONY.

    Obawiam sie ze obecnie podobnie jest na swiecie ze sformuowaniem "polskie obozy koncentracyjne". Obozy musza byc polskie.

    Wczoraj walilem twitterowym obuchem w czerwony leb niejakiej Senyszyn, ktora dostala zadanie z centrali, zeby "prawo Ziobry" zderzyc z "polskim obozem w  Berezie Kartuskiej". Niby szkoda slow ale zareagowalem wpisem na poziomie mlodzierzowki komunistycznej ktora wysmienicie reprezentuje niejaka Ludmila Dobrzyniecka z KMP (ta od grobu Bieruta i "Katyn to Niemcy" "Stalin byl ok" "wprowadzimy gulagi jak zdobedziemy wladze"): "Zaluje ze nie zaglady bo bylo by was mniej" i podlinkowalem artykul o zbrodniach bolszewickich i komunistycznych.

    Niemal jednoczesnie mamy wywiad z "najwybitniejszym zyjacym Slazakiem" wg GW niejakim Kutzem vel Kucem ktory ubolewa nad tym ze wychwalismy pokolenie mlodych "cwokow" (w koszulkach ze sp. rotmistrzem Pileckim) ze "zla pamiecia" (historyczna - ktora polega na  "grzebaniu sie w grobach").

    No i na deser Wielowieyska w GW jedzie po bandzie z Jedwabnem: "PiS kreci w sprawie Jedwabnego". Anna Zalewska "kluczy" w programie Olejnik. Sp. Lech Kaczynski jest teraz wzorem pojednania (Jedwabne i pogrom Kielecki) a Andrzej Duda juz "gra Zydami" na antysemicki elektorat. PiS wiec niszczy dzielo Lecha Kaczynskiego etc etc. oraz PiS klamie w sprawie a IV RP w ramach walki z pedagogika wstydu neguje oczywistosci. Konkluzja moze byc tylko jedna: "Sformułowania jasnego "Polacy zabijali" zabrakło."

    Jak nie pala go to kijem. Jak nie "polskie obozy" (ustawa) to "Jedwabne" (w odpowiedzi na ustawe).

    Fatalnie sie stalo ze sp. Lech Kaczynski podjal taka decyzje w sprawie sledztwa IPN-u w Jedwabnem jaka podjal (przerwal ekshumacje). Teraz nowy prezes IPN-u juz zapowiedzial ze ponownej ekshumacji nie bedzie. (Rownoczesnie trwa akcja spoleczna zbierania podpisow pod petycja w sprawie ekshumacji co oczywiscie staje sie paliwem rakietowym dla GW.)

    Moim zdaniem popelniamy same bledy. Nawet wtedy, kiedy chcac pokazac ze Niemcy w podobny sposob mordowali wiezniow obozow (w tym Polakow), nazywamy Niemicka zbrodnie w stodole w Gardelegen "Polskim Jedwabnem".

    Nie wiem jakie argumenty za tym przemawiaja aby tej zbrodni (w Jedwabnem) nie wyjasnic ale warto wiedziec ze "w kolejce" czekaja juz nastepne "Jedwabne" opisane w kolejnej ksiazce - Miroslawa Tryczyka - "Miasta smierci. Sasiedzkie pogromy Zydow."

    Mamy tzw. Raport Koli (profesor Andrzej Kola). Mamy film dokumentalny Artura Janickiego "Jedwabne". Nowe zeznania swiadkow (do odnalezienia na YT).

    Pan Leszek Zebrowski wykonal tytaniczna prace piszac felietony, ksiazke i przemierzajac Polske i Europe wzdluz i wszerz z wykladami dla Polonii demaskujacymi klamstwa Grossa na temat Jedwabnego ale to nie wystarczy.

  7. Poprzednio MSZ interweniował w sprawie "polskich obozów" praktycznie codziennie... i bezskutecznie. To jedno małe posunięcie powinno wystarczyć, żeby wreszcie położyć temu kres.
    Ale łatwo nie będzie, nie łudźmy się.

    Czy możliwe jest szybkie odkłamanie wersji która się utrwalała przez całe dziesięciolecia? Lansowana w nagradzanych powieściach i filmach? Za cichym przyzwoleniem miłościwie nam panującej władzy - rodzimej i sąsiedzkiej?

    Nie sądzę, żeby to było łatwe. Ale cieszy mnie, że wreszcie szkalowanie Polski nie będzie bezkarne.

  8. Zastanawia mnie jak bardzo zdeterminowane okaza sie srodowiska zyjace z monopolu na Holokaust w obronie swojej wykladni historii. Teoretycznie nowe prawo nie koliduje z dotychczasowym konsensusem w kwestii dawno ustalonej przynaleznosci narodowej sprawcow i ofiar, ale zaweza nieco tym grupom nacisku przyszle  mozliwosci dialektycznego rozszerzenia odpowiedzialnosci za te zbrodnia na Polakow. Wydaje mi sie, ze rownolegle do dzialan prewencyjnych ,takich jak wspomniana legislacja, nalezy podejmowac proby zneutralizowania bardzo powszechnego, prostego i wybitnie pozytecznego dla wspomnianych srodowisk naduzycia intelektualnego polegajacego na wdrukowaniu publice  w podswiadomosc blednego toku myslenia "Zydzi ofiarami wtedy - wiec - Zydzi ofiarami dzisiaj - i - Zydzi zawsze ofiarami ".
    Upowszechnianie prawdy o roli Zydow w stalinowskiej bezpiece spelnia te funkcje, ale zasieg propagandowy tego zabiegu jest ograniczony w zaadzie do nazego kraju. Sprawa okupacji terenow palestynskich tez medialnie blaknie ze wzgledu na coraz bardziej negatywne nastawienie do szeroko rozumianych Arabow. Warto pogrzebac glebiej w historii, tam sa takie bomby, jak np. fakt zamordowania na poczatku IIw. n.e.  przez mniejszosci zydowskie, w stylu UPA, setek tysiecy(!) osob innych narodowosci w trakcie tzw. wojny Kwietusa...

  9. avatar

    Takich  narodów,  które  ''zadbaly '' o to aby fakty historczne  zginęły  w mrokach  dziejów..  jest  wiecej...
      ja wiem z przekazów  ustnych brytyjskiego żołnierza -  jak to  Chińczyki i Japończyki  ''walczyli ' z uzależnionymi od  opium w latach 40 i... niehumanitarnie wybijajli wszystko  co się  rusza i miało coś  wspólnego  z tym narkotykiem..Do uprzątania  trupów   odstrzelonych gdziekolwiek ich trafiły kule  używano brytyjskich  jenców ...Australijczycy  mieli gorzej  gdyż  żaden jeniec  się w niewoli nie uchował bo  od razu  po pojmaniu zabito wszystkich ...
    no i fakt  w ciągu  pół roku  problem  uzależnionych  od  opium sam '' zniknął'' ....ale statystyk brak...

    W Polsce  nasz '' cultural pattern of boundaries''  bardzo mocno  osiadło w umysłach   i potrzeba  czasu  aby to się zmieniało ....moim zdaniem
    .Artykuł super

  10. Uważam, że nie powinno się tworzyć nowego, odrębnego przepisu, tylko rozbudować przepis o "kłamstwie oświęcimskim" o "polskie obozy" i przenieść ten przepis do Kodeksu Karnego. Bo to przecież JEST "kłamstwo oświęcimskie", a zauważona przez Autora gradacja winy w niczym tu nie przeszkadza.
    Bo naprawdę nie mamy powodu nie karać oszołomów, ktorzy twierdzą, że obozy koncentracyjne "były jedynie czymś na kształt OHP", natomiast MAMY powód, by tym bardziej karać sk-synów, którzy wmawiają innym, że to Państwo Polskie prowadziło te "placówki".

    Tak, na marginesie": dosłownie kilka dni temu byłem w Auschwitz i, naprawdę, widok "ściany śmierci" odebrałem (po tym wszystkim, co widziałem i usłyszałem wcześniej) jako widok "miejsca wybawienia", a nie miejsca kaźni. Możecie mnie krytykować, Wasze prawo, ale ja naprawdę wolałbym być rozstrzelanym, niż przeżyć to wszystko, co nasi "przyjaciele z Zachodu" zafundowali tym, którzy bardzo chcieli to piekło przeżyć.

  11. Strony