Najładniejszy, najpiękniejszy i ma cudowne mięśnie – Andrzej Duda!

Prześlij dalej:

„Hajlować” też trzeba umieć! Niewyraźne, blade kiepsko wykonane, porażka panie Bronek i zmiana tematu. Podoba mi się nieoczekiwany optymizm, który spłynął na tę mniej wyjściową cześć suwerena, co to chadza w berecie i palcie wczesny Gierek (według relacji medialnej). Tak właśnie trzeba, o czym wie każda mama, nie macocha. Dziecka nie wolno zagłaskać i czasami ze srogą miną należy przyłożyć w tyłek, by potem wypłakać się w kuchni. Ale najgorsze, co można zrobić dziecku, to pastwić się i poniewierać. Matki i tatusiowie czerpiący satysfakcję z nękania dzieci nie nadają się do niczego. Bardzo podobnie relacje wyglądają w życiu publicznym. Wyborco! Nie znęcaj się nad sobą samym i nie męcz bliźniego, bo mogło się zdarzyć w cholerę gorzej. Widzę Andrzeja Dudę, jako debiutanta w sportowych zawodach albo pomocnika, który błysnął kilkoma fajnymi zagraniami w środku pola. Mam się wyżyć i gwizdać? No chyba Ty, jak mawia młodzież. Parę miesięcy temu wszyscy mówili, że pozamiatane, że się nie da, że Bronek został namaszczony. Dziś nawet w idiotycznych sondażach mamy II turę, czyli tyle ile sobie wymarzyłem na stracie. Patrzę na dokonania Andrzeja Dudy i naprawdę jestem pod wrażeniem, chociaż kompletnie nie nadaję się do chwalenia kogokolwiek. Chłopak ma jaja, potrafi przyjąć do wiadomości, że musi robić za Marcinkiewicza, jednocześnie nijak Marcinkiewicza nie przypomina. Doktor prawa szusujący na nartach, ma konto w banku, prawo jazdy, żonę, córkę i chyba nie ma kota. Czarny sen „establishmentu”. Nie sprawdzałem, ale domyślam się, że potrafi obsługiwać komórkę, umieścić film na YouTube i do tego przeczytał „Mistrza i Małgorzatę”. Trochę sobie żartuję, trochę sobie pozwalam, ale jednocześnie widzę właściwego człowieka na właściwym miejscu. Nim usłyszę, że ktoś mi za te „laurki” płaci, odpowiem, że chętnie będę kadził za darmo. Więcej! Liczę się z kosztami!

Robią na mnie wrażenie inteligentni ludzie, którzy zdają sobie sprawę, że muszą zatańczyć na wiejskiej zabawie, żeby we wsi pojawiła się elektryczność. I Andrzej Duda takim człowiekiem się wydaje. Cała ta próba racjonalizowania wyboru ma swoje wady i zalety, ale najciekawszy jest optymizm. Dawno nie było tak, żeby Polacy „ze skrzydła B”, pozbawieni złudzeń, dostrzegali światełko w tunelu. Duda wprowadził nową jakość dla wyborców gorszego Boga i warto dmuchać na ten optymizm. Parę tygodni temu sam uznałbym za wariata każdego nawiedzonego, który mówiłby o realnych szansach na drugą turę. Teraz jestem skłonny ponieść się fantazji i myśleć o wygranej. Duda ma naturalny dar, potrafi mówić o czym myśli i robi to w taki sposób, że chce się go słuchać, a przynajmniej nie chce się… wyjść z kina. Komorowski wygląda przy nim jak inspektor sanepidu i w takim duchu chciałbym przyglądać się rzeczywistości. Mądra matka wie, kiedy przyłożyć w tyłek i kiedy pogłaskać, wierny kibic też nie krzyczy przed meczem „dostaniemy w dupę”. Skoro zdarzył się cud optymizmu, to z pewną taką nieśmiałością, rodem z pierwszych reklam podpasek, dajmy się ponieść wierze w zwycięstwo. Co to szkodzi? Propagandziści partii matki z każdego jełopa potrafią zrobić Kandyda albo eldorado w budowie.

Strony

51121 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

72 (liczba komentarzy)

  1. że gra toczy się niekoniecznie o wygranie wyborów, a prawdopodobnie jedynie o uwiarygodnienie ich wyniku. Własnie przez ten pryzmat sugerowałbym analizowanie wszelkiche posunięć strony "rządowej". Stawka w grze jest zbyt wysoka, by przy obecnej dysproporcji sił nie zdecydować się na wykorzystanie "pozakonstytucyjnych" i "subprawnych" przewag w celu już nie tyle osiągnięcia korzyści, co w celu klasycznego ratowania doopy.

    Te wybory to "być albo nie być" dla rządzącej sitwy, w znacznie większym stopniu niż wybory parlamentarne (chyba że istniałoby realne zagrożenie większością konstytucyjną opozycji), Gajowy po prostu te wybory MUSI wygrać, nie ważne jak i za jaką cenę. 

  2. avatar

    Zgadza się i tym bardziej warto wierzyć w to, co się robi.

  3. Przy tak postawionej sprawie ilość sił poświęconych kampanii wyborczej powinna być co najmniej równa ilości sił zaangażowanych w pilnowanie i dokumentowanie przebiegu wyborów – tak by wygrana Gajowego wiązała się dla wroga z jak największymi stratami, i to najlepiej nie tylko wizerunkowymi. Entuzjazm do walki i koncentracja sił to jedno, a rozpoznanie strategicznych celów przeciwnika i stworzenie skutecznej taktycznej odpowiedzi na jego działania, to drugie.

    Katastrofą, której się niestety spodziewam, jest przegrana przy liczeniu głosów (nie ważne, czy w I czy w II turze), która na dodatek zostanie przedstawiona jako „bicie piany” przez opozycję, wobec braku jakichkolwiek sensownych, udokumentowanych dowodów – innymi słowy Gajowy wygra, i to niewielkim „kosztem”. Owszem, wiem że wobec ogromu propagandy i wobec siły parasola medialnego, Gajowy i tak może wygrać, ale jeśli zakładamy że walka ma sens, i Duda nie jest jedynie kandydatem „na przegranie” wyborów, pilnowanie ich przebiegu powinno być celem o znaczeniu strategicznym.

    Ma to znaczenie tym bardziej dlatego, że dla Gajowego zwycięstwo w I turze byłoby zarówno najbezpieczniejsze (brak debaty), jak i najłatwiejsze do uwiarygodnienia. Przyczółek w postaci wygrania II tury ma więc znaczenie strategiczne, i nie zawaham się zaryzykować stwierdzenia że zdobycie go, będzie trudniejsze od zdobycia większości w II turze (nie mylić z „wygraniem wyborów”, w kręgu cywilizacji posowieckiej tak to nie działa).

    Tak więc - po pierwsze pompowanie i promowanie Dudy, a po drugie pilnowanie i skrupulatne dokumentowanie wyborów na każdym ich etapie. Jeśli którykolwiek z punktów nie ma szans na realizację, to cała gra nie jest warta świeczki.

  4. Niestety, to jest przygnębiające. Ani na chwilę nie można przestać patrzeć rządzącym Knurom na ich brudne racice. Nie wiadomo też jak Psy są rozstawione.

  5. avatar

    W tym, że jak na razie cały impet kierowany jest na biedną doktor Ogórek. Chodzi zapewne o możliwość odbicia znaczącej liczby młodych, wykształconych z miast.

  6. Ale chyba tylko płci męskiej. Piękna kobieta, o której nie można powiedzieć "ładna, ale głupia" to największy wróg przeciętnej kobiety. Pani Ogórek elektorat będzie miała głównie męski...

  7. avatar

    Ale rzecz w potwornym spienieniu się różnych mówców od Bula. Bardziej na nią się wściekają niż na Dudę.   

  8. Najgoźniesze zwierze (polityczne) to zwierze żerujące na tym samym pokarmie (elektoracie). Ogórek jest w stanie znacząco osłabić wiarygodność zwycięstwa w I turze, a nawet doprowadzić do II tury (bez swojego udziału).

    Cwaną zagrywką byłaby natomiast II tura bez Dudy, w której to Ogórek sprowadzona do roli głupiej blondi przegrywa z "doświatczonym znafom i użendnikiem" w jakiejś ustawionej debacie w ramach "dilu" z SLD.

  9. avatar

    nie ma szans, Komorowski wygra w I turze, jego "koledzy" nie dopuszcza do II tury, koniec i kropka.

  10. Trochę nielogiczne. Jeśli jego koledzy mają moc "niedopuszczania" to równie dobrze mogą "niedopuścić" w drugiej turze, co znacznie utrudni PiSowi kwestionowanie uczciwości wyborów i odwołanie do ciał międzynarodowych

  11. Strony