Prześlij dalej:

Każdy człowiek ma opory przed wskazaniem dobrych lub mocnych cech śmiertelnego wroga. Wewnętrzny opór i niechęć sprawiają, że oceny wymykają się obiektywnym kryteriom, a to bardzo często prowadzi do fatalnych skutków. Najsłynniejsze jest chyba lekceważenie, czy też niedocenianie przeciwnika. Wielu poległo na tych podstawach strategii i wielu niczego się na porażkach nie nauczyło. Tusk sprzed lat to był bardzo mocny zawodnik, oczywiście w tylko jednym „sporcie” i nie jest to piłka nożna, ale perfekcyjnie wyprany mózg w trakcie szkoleń przeprowadzonych przez zawodowych praczy mózgów.

Pamiętam Tuska od roku 1989 i wtedy to naprawdę był ktoś z pogranicza Petru i Nitrasa. Podobne zdanie miał o nim Krzysztof Bielecki, który chciał go zrobić szefem URM, ale wtedy usłyszał pytanie: „A co to jest?”. Tak się zakończyła najkrótsza kariera Tuska i taki Tusk był u swoich początków, aż do roku 2007. Wszyscy wypominają Jarosławowi Kaczyńskiemu porażkę w debacie z Tuskiem, co z perspektywy czasu jest niczym więcej tylko zawodowo przeprowadzonym praniem mózgu. Z drugiej strony prawie nikt nie pamięta, że Lech Kaczyński w 2005 roku wygrał kilka debat z Tuskiem i ostatecznie wygrał z nim wybory. Wiedzę tę posiadał Jarosław Kaczyński i popełnił wyżej opisany, niewybaczalny błąd – zlekceważył przeciwnika. Tusk w 2007 roku został zupełnie innym politykiem, wyszkolono go do wygrywania debat i otumaniania mas.

Prawdę powiedziawszy był to drugi polityk obok Kwaśniewskiego, który przeszedł przez taką pralnię i stał się sztucznym, jednak skutecznym produktem. Różnica między tymi dwoma jest tylko taka, że Kwaśniewski miał naturalne predyspozycje, a Tusk był wyjątkowo drewniany, o czym wspominał jeden z jego trenerów. Nie zmienia to faktu, że po ciężkiej robocie wyprodukowano nowego Tuska i ten przez 8 lat ogrywał Kaczyńskiego. Taka jest silna strona „prezydenta Europy” – profesjonalne przygotowanie do ogłupiania ludzi, co w polityce niestety stanowi bardzo cenną wartość. W kontekście całej zgromadzonej wiedzy można zaryzykować pogląd, że ewentualny powrót Tuska do Polski i start w wyborach prezydenckich stanowi realną perspektywę i zagrożenie dla Polski. Można, ale tylko wtedy gdy przyjmiemy, że mamy nadal do czynienia z Tuskiem z 2007 roku, co w moim przekonaniu prawdą nie jest.

Strony

Źródło foto: 
25166 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

24 (liczba komentarzy)

  1.  

    Sugerujesz, że Tusk nie mógł odmówić Makreli stanowiska?  Nie sądzę. 

    Przecież Makrela i cała Unia w ogólnym bilansie bardzo dużo stracili na przejściu Tuska do PE, bo PO nie umiała bez swojego dotychczasowego szefa utrzymać władzy - przegrali w sejmie i prezydenturę, władze przejął PiS, z którym UE nie może do tej pory się dogadac. Chłopca na posyłki Makrela mogła znaleźć gdziekolwiek...

    Jeśli do tego dodamy  utratę władzy i koryta lemingów w Polsce, o których pisałem wcześniej to jasno widać, że Tusk zabiegał o swoją karierę i kabzę...  i miał i ma do tej pory w głębokiej doopie Polskę, PO, PSL i lemingów. On czuje się w 100% Niemcem, a jego najlepszą niemiecką koleżanką jest Makrela.

     

     

  2. No właśnie, proszę się nad tym wszystkim zastanowić - jakie cudowne zbiegi okoliczności aby podmienić w Polsce ekipę.

    Niemcy niespodziewanie wycofują Tuska, Platforma powodowana wyrzutami sumienia nagle przestaje seryjnie fałszować wybory i dostaje się w ręce półgłówków, a do tego jeszcze patriotyczni kelnerzy nagrywają i wypuszczają smakowite kąski zza kulis władzy. I kampania Brąka jakaś taka niemrawa... Albo to cud albo jesteśmy sterowani jak ostatni bantustan.

    Zdumiewająca głupota dzisiejszej "opozycji" też wydaje się mocno podejrzana. Prawdopodobnie wystarczy jedna decyzja aby to się nagle zmieniło jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki i w ciągu kilku miesięcy PiS jest zdmuchnięty bo przy swojej nieporadności to sam się dłużej nie utrzyma. I oni chyba doskonale zdają sobie z tego sprawę, stąd takie przerażenie na każdy pomruk niezadowolenia z wiadomej stolicy. Zdmuchnięta będzie też cała "dobra zmiana" bo tu nie ma nic trwałego. Gdybym był złośliwy to bym napisał, że tylko wycięte drzewa nie odrosną przez 50 lat, natomiast całą resztę to nowy Sejm przy wsparciu zagranicy i mediów będzie w stanie odkręcić najdalej w ciągu miesiąca. Tak to wygląda.

    Poprawka: nie cała reszta zostanie odkręcona. Wprowadzone rozwiązania totalniackie, od JPK do obowiązkowych szczepień, na pewno zostaną utrzymane.

     

  3. Siłą Tuska to była przede wszystkim "niewidzialna ręka", która za nim stała - to cała tajemnica. I nie jest wykluczone, że znowu nie stanie. Wszystko zależy od polityki głównych międzynarodowych graczy, więc to czy on jest teraz osobiście przerażony (czytam od tym już od dwóch lat) nie ma żadnego znaczenia.

    Gdyby PiS miał choćby śladowe ambicje na uzyskanie jako takiej samodzielności to mógłby ten scenariusz utrudnić choćby przez neutralizację głównych kanałów zarządzania nastrojami społecznymi w Polsce przez obcą agenturę, szczegółowe zbadanie mechanizmów fałszowania wyborów czy nadszarpnięcie pajęczyny stojącej za seryjnymi "samobójstwami".

    Ale PiS takich ambicji nie ma bo to jest coś co leży zupełnie poza ich horyzontem myślowym. W niewolnictwie urodzeni, w niewolnictwie wychowani i tacy już zostaną do końca. Więc zamiast rozwiązywania zupełnie podstawowych dla przyszłości Polski problemów mamy rajcowanie elektoratu jakimiś degradacjami bez znaczenia i innymi głupotami. Jedym słowem tragedia.

  4. Podstawowym celem Tuska nie jest stanowisko w polskiej polityce samo w sobie.Jego głównym celem jest zablokowanie grzebania w aferach, a w szczegółności grzebania w "Smoleńsku" dlatego należy się spodziewać,że będzie walczył dosłownie na śmierć i życie. Dodając do tego wszystkich, którzy z nim "współpracowali" i tych, którym pozwalał kraść oraz pomocy goebelsowskiej propagandy zbierze niezłą armię. Sztuczek do ogłupiania, których go nauczyli z pewnością nie zapomniał i być może okaże się jeszcze bardziej niebezpieczny, bo walczy o najwyższą stawkę.

  5. BINGO!

  6. avatar

    Ciekawe czy/kiedy coś chlapnie.

  7. Raczej bym wsadził w imadło jaja jego chłopców na posyłki, żeby chlapnęli.

  8. Witam Gospodarza,

    Wynotowałem sobie kilka myśłi, które skrótowo zestawiłem tak:

    "Tusk, jakiego znali Polacy, jest produktem sztucznym (..) czegoś się nauczył, ale (..) Jemu nic nie przychodzi spontanicznie, odruchowo, czy naturalnie" (..) "Tusk był wyjątkowo drewniany, o czym wspominał jeden z jego trenerów. Nie zmienia to faktu, że po ciężkiej robocie wyprodukowano nowego Tuska i ten przez 8 lat ogrywał Kaczyńskiego... "Wiedzę tę posiadał Jarosław Kaczyński i popełnił (..) niewybaczalny błąd – zlekceważył przeciwnika." "Silna strona „prezydenta Europy” (to) – profesjonalne przygotowanie do ogłupiania ludzi, co w polityce niestety stanowi bardzo cenną wartość".

    "Tusk utracił jedyną broń jaką posiadał – wypracowaną umiejętność uprawiania propagandy." Obecnie   "zachowuje się jak klasyczny podejrzany, który ze strachu rozważa przyznanie się do winy, żeby wreszcie ta nieznośna niepewność się skończyła", bo " nikt nie wie, kto i kiedy zacznie sypać".

    Konkludując  - przyszłość Polski, jeśli ma być szczęśliwa, zależy od tego, kto lepiej zrozumie DUCHA CZASU i stanie do walki z Tuskiem i jego klonami ("jaja kobyły") - by przeprowadzić Polskę do następnej, ZUPEŁNIE NOWEJ DEKADY. Nie wiem, czy będzie to Morawiecki (?); Szydło (?), czy ktoś zupełnie inny. Jarosława Kaczyńskiego nie biorę pod uwagę, bo sadzę, że jego czas się już wypełnił. Przypuszczam, że przed wyborami parlamentarnymi, a potem prezydenckimi, pojawi się ktoś NOWY... Wiele zależy od tego, czy (do tego czasu) zostanie ujawniona TAJEMNICA SMOLEŃSKA.

    pozdrawiam, szperacz

     

     

     

     

     

  9. masz rację,

    ciekawi mnie kiedy PiS przedstawi kandydata na następcę "jajako"

    jeśli zrobi to zbyt szybko - to "jajako" będzie mocno bruździł, a jeśli zbyt późno to może nie zdobyć odpowiedniej popularności i zaufania

  10. Nawet taki Tusk jak teraz wygrywa wizualnie z pokazywanymi w telewizji gamoniami z Pisu. Pis nie daje do telewizji swoich wygadanych i bystrych członków ze strachu że coś chlapną nie po linii największych sojuszników. Daje właśnie gamoni łatwych do zapędzenia w kozi róg. Wystarczy puszczać często Tuska, oraz bełkoczących gamoni Pisu wiecznie przepraszających za antysemickie ustawy (sądowe, degradacyjne, reprywatyzacyjne, IPN), obiecujących emerytom wywalenie z budżetu kolejnych miliardów na tak potrzebne biednemu ludowi siły zbrojne.Tusk zacznie się jawić jako człowiek niemiecki, nie klęczący przed bardzo dalekimi krajami pozaunijnymi.

  11. Strony