Śmierć zakontraktowana w ramach usług NFZ

Prześlij dalej:

Donald Tusk (nie jest jeszcze premierem) kilkakrotnie odwiedza starostę Neumanna – paradują razem po starogardzkim Rynku. Lokalne dziennikarzyny na usługach powiatu: miasto ma swoich i powiat swoich dyspozycyjnych dziennikarzy – nie są to żadne tuzy, ot taki poziom gazetki szkolnej dajmy na to przeciętnego liceum – zachłystują się wielkością jaśnie panującego im starosty i jego gościa/gości.
Starosta, dzisiejszy wiceminister zdrowia – za cholerę nie mogę pojąć, dlaczego ten chory resort w nazwie ma „zdrowie”? – od samego początku jest bardzo aktywny i sprawny.
Dla niego nie ma rzeczy niemożliwych. Od samego początku podkreśla rangę władzy powiatu. Szybko, nie certoląc się zbytnio, wyzbywa się majątku. Bez przetargów sprzedaje kilka ciekawych obiektów z działkami w ścisłym centrum miasta. Ludzie skargi piszą, idą nawet do gazet.
I co?
I nic. Starosta za sobą ma władzę: powiatowa komenda policji, prokuratura powiatowa i kilka innych z przymiotnikiem „powiatowy”. Lokalne struktury PO rosną w siłę.

I tak, jak dziś nie przeszkadza im żadna wtopa, korupcyjna propozycja, tak wtedy staroście Neumanowi nic nie było w stanie zagrozić, nawet jedna z największych afer w Polsce mająca miejsce w powiatowym urzędzie pracy, ani sprzedany za 50% wartości majątek mimo, że kupcy wystali w kolejce i dawali 100% wartości z górką.
Ówczesnemu staroście nie zaszkodził fakt wydawania pozwoleń budowlanych – wydawanych sprzecznie z prawem, co udowodnił WSA i opinię tą podzielił NSA.
Tam, gdzie miasto miało opory z wydaniem korzystnej decyzji, wkraczał Neumann ze swoimi służbami powiatowymi.
Tak, min, było przy ostatecznym wydaniu szeregu pozwoleń budowlanych pod prywatną wyższą uczelnię byłej senator Kutrzeby (SLD).

Owszem, na sesjach nieraz było gorąco, temperatura podskakiwała do stopnia wrzenia. Ścierali się ludzie starosty z ludźmi opozycji; padały liczne oskarżenia w ślad za niektórymi szły zawiadomienia do rozmaitych organów.
Opozycja zdała sobie sprawę z faktu, że działała opieszale i zachowawczo i szlag ich trafiał, że oto przyszedł chłystek (tak niektórzy prześmiewczo nazywali S. Neumanna) i zrobił deal życia, że bez żadnej krępacji odkrawał od tortu kolejne wielkie kęsy.
Nagle zdali sobie sprawę, że przespali swój czas, że prawdziwe, nowoczesne sprawowanie władzy, to robienie wielkich interesów, a jak starczy czasu i pieniędzy, to można zrobić coś dla plebsu, zwłaszcza na pięć minut przed wyborami.

Nie było tajemnicą, że starostwo odwiedzają różne służby, że niektórymi publikacjami i zawiadomieniami zostali zainteresowani agenci CBŚ, a nawet ABW. Coś się działo.
Ale chyba tylko bardzo naiwni wierzyli, że te kontrole mogą coś zmienić, że starosta straci stanowisko.

Dziś jak na dłoni widać, że od tamtego czasu polityka, po wielkiej wtopie rządów SLD, nabrała przyspieszenia i nowej jakości. Tą jakością miały być „wysokie standardy”, cokolwiek one miały znaczyć. Przyspieszeniem była szybka prywatyzacja reszty majątku wchodzącego w skład skarbu państwa.  Dziś też wiadomo, że pod pozorem kontroli, służby powołane do wykrywania nieprawidłowości i korupcji, tak naprawdę chroniły niektórych transakcji.

Strony

2209 liczba odsłon

Autor artykułu: Wiktor Smol