Śmierć zakontraktowana w ramach usług NFZ

Prześlij dalej:

Oficjalnie, taka wtedy była linia całej PO, opowiadał się, jako rzekomy antykomunista, za prawą stroną politycznej sceny. Nieoficjalnie, jako jeden z pierwszych w Polsce, negocjował z „czerwonymi” zawiązując potajemne sojusze i pakty. Dziś śmiało można powiedzieć, że był prekursorem, przetarł innym ważnym politykom platformy szlak, pokazał jak można w oczy kłamać a za plecami sojusznika działać po swojemu, układać się nawet z największym wrogiem. Najbliższe wybory będą tego jawnym potwierdzeniem.
Nie jest żadną wielką tajemnicą, że za umieszczenie na listach wyborczych pobierał opłaty; wysokość takiej opłaty zależała od miejsca na liście.
Jedną z pierwszych i ważkich decyzji, to odwołanie dyrektora szpitala miejskiego, menadżera z krwi i kości i zastąpienie go człowiekiem przywiezionego w teczce.
Od początku odwołanie dyrektora wzbudzało niedowierzanie i zdziwienie. Jak to, odwołał tak sprawnego dyrektora szpitala w czasie, kiedy inne szpitale popadały jeden za drugim w kosmiczne długi, a starogardzki szpital radził sobie bardzo dobrze, co było zasługą czytelnego zarządzania ówczesnego dyrektora.

Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze.  A jeśli o nie chodzi, to trzeba tego swoich ludzi. Na sesjach wrzało. Ale większość uchwał z góry wiadomo, że niekorzystnych dla powiatu,  została przegłosowana głosami PO i komunistów ukrytych w Stowarzyszeniu Kociewskim.

Nowy dyrektor Szpitala Miejskiego w Starogardzie Gdańskim, błyskawicznie dołączył do czołówki zadłużonych szpitali w kraju, a nawet je znacząco prześcignął. Czyżby przytrafiały się tylko same nietrafione decyzje? A może zwyczajny pech, jakaś zła passa?
Czy po prostu nowy dyrektor przywieziony w teczce nie był fachowcem takim, jakiego zapowiadał starosta Neumann dając nowemu robotę?
Nie. Nic z tych rzeczy. W tym szaleństwie była metoda. Jaka?

Pierwszy milion trzeba ukraść. Niby oklepany, niczym koński zad, banał. Może, gdyby nie namacalny fakt. Do szpitala wchodzi komornik i już za pierwszym razem „kradnie” milion z kawałkiem, dokładnie tyle, ile gwarantuje prawo: dział windykacji.
Od tamtego czasu nawet przedszkolak wie, że starogardzki szpital położył na łopatki dzisiejszy wiceminister zdrowia.
Pan starosta od samego początku nie ukrywał, że jedynym, jego zdaniem, uzdrowieniem służby zdrowia jest prywatyzacja ośrodków, przychodni i szpitala.
W ślad za słowami idą, co można sprawdzić, czyny. Okazało się, że do lekarza specjalisty, aby zrobić gastroskopię kolejka kosmicznie się wydłuża i w godzinach urzędowania lekarz obsługuje dwóch, góra trzech pacjentów dziennie. Ale ten sam lekarz w tym samym gabinecie po godzinie piętnastej nagle dostaje takiego kopa, że jest w stanie obsłużyć nawet osiem osób. I tak było, i jest, u innych specjalistów.
Cud?
Nie. Prywatna praktyka.
Tylko w ślad za tym nie poszły pieniądze za wynajem gabinetów i sprzętów.
No bo jak?
Brać od swoich nie wypada, a swoi mają innych swoich i tak dalej. A im więcej swoich tym silniejsza jest organizacja… złośliwi powiedzą: partia, która hołubi nepotyzm; partia, która nie oprze się żadnej pokusie, nawet korupcyjnej. Wystarczy zasłonić się sloganem o wysokich standardach, i git.

Strony

2197 liczba odsłon

Autor artykułu: Wiktor Smol