Matka Kurka vs „państwo polskie – kilka tysięcy za apelację?

Prześlij dalej:

We łbie się nie mieści i tyle do łba przychodzi, gdy się słyszy cenę za „usługę” zwaną sporządzenie karnej apelacji. W zwykłej powiatowej kancelarii legnickiej śpiewają sobie od dwóch do trzech i więcej tysięcy netto. Za co smutny jesienny boże?! Za błogosławione profesje – brzmi najkrótsza odpowiedź. Istnieją co najmniej dwa zawody beatyfikowane, jeden to lekarz, drugi prawnik i co charakterystyczne w odbiorze społecznym oba zawody kojarzone są jak najgorzej, chociaż w zasadzie przedstawiciele zawodów pełnią tę samą rolę – ratują dupę. Tłumaczy się  ten stan rzeczy „bo on/ona się uczył”. Znam jedną nauczycielkę, która uczyła się przez pięć w szkole wrocławskiej filologii, a potem dwa lata w szkole podyplomowej. W sumie będzie mniej więcej tyle, ile trwają studia i aplikacja prawna albo studia i staż medyczny. Efekt? Dwa tysiące brutto, ale na miesiąc. Ostrza swojej krytyki nie kieruję do prawników, którzy się do mnie zgłosili, doceniam ten gest, bo propozycje na starcie są łatwo weryfikowalne jako oferta specjalna i zamykają się w tysięcu złotych. Nie ma mowy, żebym dał się skubać przez Wyspę z dwóch stron, prawie rok będę przechodził przez system i jeszcze do tego mam za swój znój wybulić ciężką kasę!? Kilka tysięcy za interpretację kto jest „ruskim cwelem”? Naiwny zaraz krzyknie – dzwoń do fundacji! Dzwoniłem i… „ale ja dziś nie mam żadnego prawnika”. Inny powie obrońca z urzędu. Jest taka opcja, ale przez słuchawkę usłyszałem, że muszę udowodnić to, co jeszcze parę miesięcy temu zostało mi narzucone siłą, a mianowicie potrzeba wyznaczenia obrońcy z urzędu. Czas na apelację to 14 dni i w tym czasie sąd musi rozpatrzeć mój wniosek, a Poczta Polska musi się spisać jak francuska. Teoretycznie da się i będę zabiegał, jednak jest jeszcze jedna przeszkoda, otóż miałem styczność z obroną urzędową… Tak czy inaczej nie poddaję się i uczę bardzo szybko. Postudiowałem sobie wymogi i bełkot prawny, który musi zaistnieć, by apelacja została zaliczona. Po kilku godzinach studiów sporządziłem apelację samopas i śmiem twierdzić, że jest to niezłej jakości gotowiec, do którego trzeba przybić pieczątkę, ewentualnie poprawić błędy formalne. Za pieczątkę daję stówę, za korektę, o ile będzie uzasadniona sporą liczbą błędów, drugą stówę, co jest ceną kosmicznie wygórowaną, ale jednocześnie kompromisową w ramach przywracania normalności i świeckości zawodów. Poniżej wklejam treść apelacji i pisemne uzasadnienie wyroku. Lawinowych ofert rzecz jasna się nie spodziewam, ale nie takie mam nadzieje. Marzy mi się przełamanie kolejnego tabu i do Ciebie śmiertelniku świecki zawodowo kieruję swoje doświadczenia, patrz i ucz się unikać paranoi. Poniżej wklejam treść apelacji i pisemne uzasadnienie wyroku.
 

Strony

18975 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

17 (liczba komentarzy)

  1. Powinieneś podważać uzasadnienie sądu. Powtarzanie tego co mówiłeś na sprawie nie jest niczym nowym. ja znalazłem trzy przykłady:
    1. zaimek "każdy" jest nadinterpretacją, każdy to nikt, nie ma takiej osoby jak "każdy". sąd nie może opierać się na uogólnianiu

    2. "Jest bowiem oczywistym, że ci inni Tuskowie i Komorowscy nie utrzymują kontaktów z Władimirem Putinem i Angelą Merkel i nie rządzą Polską (choc jest oczywiste, że Prezydent RP nie rządzi Polską w powszechnym rozumieniu tego słowa)"

    może dla sędziego jest oczywiste, ale bez otwarcia archiwów bezpieki takie twierdzenie jest domniemaniem sędziego i niekoniecznie musi pokrywać się z faktami

    wg portalu moikrewni.pl w Polsce jest 6062 ludzi o tym nazwisku i nie ma pewności czy któryś z nich nie miał kontaktów z Putinem lub Merkel

    W sumie połowa wyroku, to twój artykuł. ja przechodziłem przez dwie apelacje, w obu wyrok utrzymano
    MUSISZ  ZNALEŹĆ OCZYWISTE BZDURY w pisemnym uzsadnieniu wyroku i je celnie wypunktować.

  2. Chyba szkoda nawet 200zł na próbę ulepszenia państwa Tuskiego. Zeby jeszcze efektem było poprawienie losu przyszłych podsądnych z tego paragrafu,  to miałbyś jakaś satysfakcję, ale skoro każdy przypadek jest sądzony oddzielnie, to właściwie robota na nic.
    Są jakieś organizacje czy fundacje których psim obowiązkiem jest wyciąganie ludzi gnębionych przez system, skoro one palcem nie ruszą za friko, to szkoda czasu na takie sprawy.
    Jeszcze parafraf zniosą w międzyczasie i zostaniesz jak Himilsbach z angielskim.
    Lepiej to olać.

  3. nie ma co. Czytałeś chociaż uzasadnienie? Co prawda musiałem powiększać, bo skan kiepskiej jakości, ale doczytałem prawie do końca.
    Liczenie na jakieś mityczne fundacje pachnie naiwnością. MK słyszałeś o programie komputerowym LEX TEMIDA? 4 CD, wszystkie wyroki, wszystkie kodeksy, wszystkie orzeczenia wydane w polskim sądownictwie. Do tego obszerne komentarze. Drogie jak ch... , ale korzystałem z nich kiedyś. Nie można tu pisać otwartym tekstem, bo ruskie cwele na bank tu filują. Jutro wraca moja młodsza z Pragi, na pewno jej pokażę to w Internecie.

    Zobacz tu:
    http://www.p2pn... (link do LEX-a)

  4. "Sąd odwoławczy podzielił rozumowanie sądu rejonowego, że osoba aspirująca do tak wysokiej funkcji publicznej jak stanowisko prezesa NBP, musi liczyć się z ostrą, subiektywną i często niesprawiedliwą oceną, ale w tym wypadku nie uznał tego za przestępstwo.[…] Nawet, jeżeli ta krytyka jest obiektywnie niesprawiedliwa, nie może wyczerpywać znamion przestępstwa pomówienia - powiedział, uzasadniającwyrok, sędziaLeszek Matuszewski z Sądu Okręgowego w Poznaniu.
    Sąd rejonowy w Poznaniu w 2012 roku uznał, że prof. Winiecki pomówił Skrzypka pisząc w felietonie, że "wydębił - przysłowiowym "psim swędem" - jakiś świstek papieru stwierdzający, że szkolenie to jest równoważne z uzyskaniem stopnia MBA", oraz że z pominięciem oficjalnej procedury uzyskał dokument potwierdzający nostryfikację dyplomu w SGH w Warszawie.

    Sądodwoławczy, w odróżnieniu od rejonowego, uwzględnił okoliczności dla uznania niskiej szkodliwości społecznej czynu. Jego zdaniem Winiecki napisał swój artykuł na podstawieoficjalnego życiorysu prezesaNBP, który zawierał nieprawdziwe dane.”

  5. avatar

    Sama apelacja to formalność, liczy się tak naprawdę nagłówek i pierwszy akapit, w którym podajesz zakres podważenia wyroku i swoje oczekiwania. Całe uzasadnienie jest tylko i wyłącznie ornamentem, nikt tego czytał nie będzie, natomiast można się na tę treść powołać, co ma dla mnie znaczenie właśnie ze względu na "powtarzanie", czyli konsekwencję. Tak czy inaczej chodzi o coś innego, takie obsikane pismo kosztowało mnie godzinę roboty i za coś takiego w życiu nie wyłożę kilku tysięcy. Jeśli nie da się tego przeprowadzić procedurą "urzędową", po prostu mam to w dupie, bo Chlor jak zwykle ma rację, to już nie jest walczenie z "systemem" tylko bezsensowny masochizm i co więcej pasienie sytemu. Byłem więcej niż pewien, że taką pierdołę można załatwić za parę złotych i co ciekawe tak rzeczywiście jest, ale w sprawach cywilnych, w karnych taryfa jest "za dzień dobry". Idiotyzm totalny, podobnie jak z aktami notarialnymi, bez względu na sprawę tysiąc "pińćset" od sztuki.

  6. Daj spokój, widać, że kolejne wyroki idą w kierunku łagodzenia, aż do rychłej likwidacji paragrafu.
    Jak już walczyć z systemem, to można by spytać dlaczego 370 tysięcy obywateli z braci prawniczej może grzać stówą po mieśce po pijaku bo chroni ich immunitet drogowy.

  7. "Tusk i Komorowski przecweleni przez git-ludzi z KGB". Ciekawe w jaki sposób? Berłem czy członkiem:-)

  8. Dopóki Polską będą rządziły dwa ruskie cwele, to paragraf pozostanie. Chesz się założyć?

  9. Tusk go zniesie, na złość Komorowskiemu.

  10. Po to bierzesz pisemne uzasadnienie wyroku żeby poznać tok rozumowania sądu i się do niego przyczepić. Jak będziesz nadal sądził, że to formalność, to szykuj sie na Sztrasburg.
    Podam ci przykład.
    Wystąpiłem o zwolnienie z kosztów. Sędzia odmówiła i napisała, że jako rencista moge wziąć pożyczkę. Przyczepiłem sie do słowa rencista, bo nigdzie tego nie napisałem. Napisałem, że ledwo starcza mi na życie:-) I wygrałem.

  11. ale jeśli I instancją był sąd okręgowy, II instacja tylko jeśli wybuli się kilka tysięcy złotych, za samo podpisanie apelacji przez adwokata. Jakby to rozciągnąć na wszystkie, sędziowe mogliby się zając zwiekszaniem kwalifikacji zamiast orzekać w głupich sprawach. Trafiłem na taki opis - SO będzie  I instancją w cięzkich przestępstwach, takich jak katastrofa, zabójstwo pod wpływem silnego wzburzenia, zgwałcenie ze szczególnym okrucieństwem.

  12. SO sądzą przestępstwa klasyfikowane jako zbrodnie, zagrożone wyrokiem od 5 lat do kary dożywocia. Też sobie zadawałem pytanie skąd wziął sie ten pułap, z grubej rury? Może warto to jakoś podrążyć?

  13. avatar

    To się jakoś tak cudacznie nazywa, "artykuły ustawowe" albo jakoś tak i art. 135 właśnie takim jest. Są te "zbrodnicze" plus wyróżnione z kk., to już gdzieś było omawiane, tu na portalu. Okręgowy jako I instancja jest "rutyną" nie wyjątkiem w przypadku art. 135. Natomiast apelacja i w ogóle proces nie ma nic wspólnego z "równością wobec prawa". Faktem jest, że ja odmówiłem adwokata z urzędu, ale gdyby się prokuratura lub sąd uparł może wszystko. Bezrobotny, kaleka, biedak - nie ma znaczenia, bo albo rodzina albo kredyt albo "coś tam coś tam". Istnieje kilka etapów zniechęcenia śmiertelnika do poszukiwania sprawiedliwości, pierwszy to stygmat karalności, ostatni to kasa. Nie chcę się jakoś szczególnie wyróżniać, bo od początku uważam to za komedię, ale niech każdy sobie odpowie we własnym sumieniu, czy na moim miejscu "podskakiwałby" po wyroku, który de facto nic nie znaczy? Mnie się chce podskakiwać, ale na pewno nie będę wypieprzał w powietrze kilku tysięcy złotych, żeby udowodnić swoją niewinność, bo to już jest wspieranie, nie likwidowanie paranoi. Mam nadzieję, że da się to obejść i o to będę zabiegał do końca, niemniej są granice między sprzeciwem, a pierdolcem ambicjonalnym.

  14. wiem, bo takiego kiedyś miałem. Nawet sędzia był zniesmaczony. Doprowadzony byłem z aresztu, facet w ogóle przed sprawą nie spotkał się ze mną, na sali rozpraw wystąpił bez mojego pełnomocnictwa, co wykazałem przed sądem. Chromolił coś smutno z minutę lub dwie i zakończył sentencją o zapłacie za swoją "obronę". Od razu to podniosłem i poprosiłem Wysoki Sąd żeby nie brał tego pod uwagę, bo ten pan na pewno nie jest moim obrońcą. Przyznałem się do winy tzw, "szczery żal", bo na policji udawałem głupiego (jak pan mówi, że tak, to chyba tak było, ale ja tego nie pamiętam, co policjant skwitował "nie zaprzecza, ale i nie przyznaje się"). To było w momencie denominacji złotego i kiedy sędzia orzekł grzywnę w wysokości 500.000 zł. (na stare), to ten łeb adwokat zapytał sie czy to jest 5 000 zł. na nowe? Nie, odburknął sędzia, to 50 zł!
    Podsumowując: albo będziesz miał zaangażowanego adwokata (wątpliwe), albo pisz sam (jedyna możliwość), ale skup sie na ewidentnych idiotyzmach z uzasadnienia wyroku. Używaj określenia "z obrazą dla obowiązującego prawa". Wiadomo, że w polskim prawie nie ma precedensów, ale są ogólnie znane wyroki jak np. na Huberta H.
    "Najgłośniejsza tego typu sprawa dotyczyła Huberta H., bezdomnego z Dworca Centralnego w Warszawie, który pijany, w obecności zatrzymujących go policjantów, wulgarnie wyraził się o prezydencie i premierze. W grudniu 2006 Sąd Okręgowy w Warszawie umorzył proces w tej sprawie uznając, że czyn zarzucony Hubertowi H. miał znikomą szkodliwość społeczną."

    Rozumiem twoje podejście, ja to nazywam "niezgodą na nierówność w traktowaniu".

  15. avatar

    Adwokat z urzędu to tragedia i tego nie musisz mi tłumaczyć, ale jest "przymus adwokacki", sam nie możesz napisać apelacji. Co do bzdur, to przecież wykazałem w apelacji ewidentną bzdurę "każda osoba odczytuje tekst tak samo". To zdanie z definicji jest fałszywe i podałem przykłady. Wykazałem również, że powołanie się na art. 27 to kompletna bzdura z dwóch powodów. I celowo powielam linię obrony, bo tylko to ma dla mnie sens. Nie chcę uzasadnienia na zasadzie "przecinek", czy literówka, bo to wówczas bezsensowna zabawa. Po cholerę mam się pałować o takie pierdoły, mnie zależy na wykazaniu asymetrii i tylko to jest warte gry. Mam wyrok, który mi kompletnie zwisa, to nie będę się pakował w "literówki". Albo uda się przepchnąć apelację z pretensjami do asymetrii albo mam to w dupie.

  16. Tzn. od aktu oskarżenia, poprzez wyrok, uzasadnienie pisemne i twoją apelację? Dokładnie chodzi mi o to czy możesz je przesłać na maila w postaci gotowej do druku, ale wyraźnego? Dziś wieczorem lub jutro poproszę córkę żeby zerknęła na to. Nie chcę pisać na ogólnym, ale mój mail masz w rejestracji. jeśli nie to podaję: netzadarmo@wp.pl
    Odpisz na maila, może uda się choć trochę pomóc. Co dwie głowy, to nie jedna.

  17. Sądy zajmują się tylko przecinkami i błędami formalnymi.
    Jeżeli jednak chodzi Ci o istotę sprawy, sprawiedliwośc, i żeby była symetria itd, to daj se spokój.
    Ta instytucja ma takie rzeczy w dupie.
    Natomiast absolutnie najważniejszym motywem działania adwokatów jest dojenie frajerów lubiących się procesować. Trzeba mieć zaufanego z najbliższej rodziny, ostatecznie jakiś kumpel - prawnik znany od 30 lat. Pozostali albo wyciągną od Ciebie mało i nic nie zrobią, albo dużo i też nic z tego nie będzie.
    Jak szukasz po prostu sprawiedliwości, to droga prawna jest daremna.

  18. Strony