Prześlij dalej:

Odpowiedź może być tylko jedna! Bossowie Amber Gold mieli Tuska i cały jego rząd w garści! Amber Gold rozsypał się w 2012 roku, czyli jeszcze przed pierwszymi nagraniami z knajpy „Sowa & Przyjaciele”, ale to wcale nie oznacza, że nie było czym szantażować Tuska. Wystarczy przypomnieć aferę hazardową, zresztą na Tuska i PO właściwi ludzie od lat maja kwity, w przeciwnym razie ta zbieranina nigdy nie dostałaby władzy. Pozostaje odgadnąć kto miał na tyle mocy, aby szantażować premiera Polski, mieć wpływ na służby i bezkarnie, wręcz w świetle medialnych reflektorów, sobie kraść?

Nie ma tu zbyt wiele możliwości i wszystkie są znane. W Polsce mogło to być WSI albo jakiś odłam mafii podpięty wysoko pod byłych esbeków lub ówczesne służby. Z zagranicznych oczywiście służby sąsiadów albo grupy przestępcze, których polskie Pershingi nie śmiały głośno nazywać po imieniu. Marcin P. zaniemówił tylko raz, gdy spytano go, czy obawia się o swoje życie, a potem odmówił odpowiedzi. Z kolei zachowanie Tuska i całej PO wobec Amber Gold to nie wynik biznesu, którym zarządzali, ale szantażu ze strony rzeczywistych właścicieli. Konkluzja ta wynika wprost z zeznań Marcina P., który niemal kpił sobie z obu Tusków, pewne jest zatem, że boi się i działa w porozumieniu z kimś znacznie mocniejszym.

Strony

37967 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

24 (liczba komentarzy)

  1. No padłam i płaczę ze śmiechu.

    "Znafca" się znalazł, zwłaszcza mody damskiej. I jakie "autorytety" się wypowiadają, babskie pisemka!

    To może jeszcze powołaj się na Kasię Tusk.

  2. Afera AG jakoś tak dziwnie mi się kojarzy z aferą ArtB, która okazała się po latach pomysłem na sfinansowanie operacji Most. Myślę, że tym razem też trzeba było coś zasponsorować.

  3. Możliwe. W Polsce nie ma organizacji tak silnej, by prowadzić bez zagranicy tak poważne przekręty.

  4. Ale mordy! Ten w kółku to chyba Chruszczow.

  5. Strony