Prześlij dalej:

Od wczoraj ostatecznie umarły dwie srebrne wieże i publika zajęła się nowym tematem, czyli listą kandydatów PiS do parlamentu Europejskiego. W komentarzach od lewa do prawa świeżości nie znajdziemy, zawsze to przebiega według jasnego klucza i albo jest całkiem pięknie albo całkiem do bani. Zostawiam zatem te mantry i przechodzę do konkretów, zaczynając od pierwszego sprostowania. Lista w żadnym razie nie jest listą PiS, ale reprezentacją koalicji, co widać na każdym kroku. Każdy dostał na co zasłużył, a jeden koalicjant z listy wypadł i to są „ludzie Rydzyka”.

Już po pierwszym ustaleniu widać początek ulubionego gambitu Kaczyńskiego, którym jest polityczne działanie na wielu płaszczyznach. Większość komentujących jest zgodna, co do tego, że taki, a nie inny układ nazwisk świadczy o porządkowaniu spraw wewnętrznych w PiS i szerzej dotyczy koalicyjnych porządków. Prawie zgoda, ponieważ trzeba jeszcze dodać bezbolesną czystkę w rządzie, o czym mówiło się od dawna i temu ruchowi warto poświęcić trochę więcej czasu. Beata Szydło, Beta Kempa, Joanna Kopcińska, Anna Zalewska, Joachim Brudziński, Jarosław Sellin – wszyscy członkowie rządu Mateusza Morawieckiego. Pierwsze i najgłośniejsze nazwisko nie jest żadnym zaskoczeniem, od wielu miesięcy się o tym mówiło i taki manewr musiał być wykonany.

Obecność Beaty Szydło w rządzie Mateusza Mazowieckiego zawsze była politycznym kuriozum i przyszedł czas, aby się „problemu” pozbyć. Trzy kolejne nazwiska to korekta jakościowa. Beta Kempa, Joanna Kopcińska i Anna Zalewska miały najsłabsze notowania w rządzie, po żadnej z nich płaczu nie będzie. Wreszcie dwa nazwiska, które zaskoczyły bardzo wielu komentujących, szczególnie Brudziński na wylocie do Brukseli wywołał sensację. Dla mnie większą sensacją jest Sellin i to właściwie jedyna „lokomotywa”, której nie potrafię podpiąć pod żaden skład, być może to samotny wagonik często obecny w lokomotywowni na Nowogrodzkiej i tak sobie wywalczył miejsce na szynach do Brukseli.

Brudziński z kolei łapie się na dwie zwrotnice, po pierwsze jest fatalnym ministrem, z kiepskimi notowaniami nie tylko wśród opozycji, ale i w elektoracie PiS. Tak to jest, że kto się nadaje na Schetynę PiS-u, niekoniecznie nadaje się na ministra MSWIA. Równie istotną zwrotnicą są porządki wewnątrzpartyjne, korespondujące z porządkami rządowymi. Brudziński, jako człowiek tak zwanego zakonu PC, uznawany był za numer dwa w PiS. Teraz jednocześnie traci stołek ministra i pozycję na Nowogrodzkiej. Oznacza to dokładnie tyle, że Jarosław Kaczyński nadal widzi Morawieckiego w roli swojego następcy i czyści mu przedpole, poprzez osłabienie zakonu.

Paradoks polega na tym, że to właśnie Joachim Brudziński będzie człowiekiem Kaczyńskiego w Brukseli i przypilnuje całego towarzystwa. Wierności przybocznego Prezesa nawet „awans” nie zachwieje. „Lista PiS” osłabia też frakcję „Ziobrystów” w szeregach rządowych, czytaj w otoczeniu Morawieckiego i trzeba wiedzieć, że tutaj Beata Kempa jest mniej ważna od Beaty Szydło. Jak widać Kaczyński zrobił wiele dla Morawieckiego i to jeszcze nie koniec. Na liście z łatwością znajdziemy Kruk, Mazurek, Jurgiela i Waszczykowskiego, a bardzo długo będziemy musieli szukać Kuźmiuka i Piechę. I znów są to postaci z kiepskimi notowaniami, szczególnie w jednej kategorii – zagospodarowanie centrum.

Strony

Źródło foto: 
15181 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

7 (liczba komentarzy)

  1. "Lista Kaczyńskiego" kandydatów do PE powinna być dobrą wiadomością dla większości tutaj piszących, gdyż uwzględnia wszystkie ich postulaty, także te kierowane w stronę Myszki Miki, zarostu „Brown’a“ i wycia Wilka na pustyni.
    Szykuje się silny rząd oraz propolska reprezentacja w Unii.

  2. Widać coraz bardziej eskalowany konflikt  pomiędzy administracją Trumpa a dowodzoną przez Niemcy UE. W tym konflikcie rząd PiSu stanął po stronie USA. Dlatego też pisowska reprezentacja w PE powinna się składać z wojowników, a nie uległych urzędasów. Mam nadzieję że PiS taką reprezentację wystawi.

    Do wyborców głosujących na listę PiS będzie należało tłumne stawienie się na wyborach i wybranie najlepszych wojowników zamiast kandydatów bardziej mięczakowatych i dupowatych.

    Kandydaci totalnych będą służyć polityce niemieckiej, więc im gorsi, tym lepiej.

  3. Czyli umacnia się Morawiecki jako premier i być może następca. Czy to dobrze dla Polski? Nie wiem. Najwięcej zależy od wyników wyborów w skali europejskiej - jak więcej będzie parlamentaryzstów spoza demoliberalnych neomarksistów i będzie komisja która zejdzie z totalitarnego kursu to może Polska może mieć jakąś szansę poprzez możliwość przekierowania polityki w kierunku proeuropejskim. Jeśli nie, to jak pokazała postawa hamburgerów zza wielkiej wody, Polaków czeka los Palestyńczyków z władcami wiadomej nacji, bo nie sądzę że się Kaczyński wyleczy ze swojej wręcz choroby psychicznej zwanej niepochamowanym filosemityzmem a miejsce Polaków w Polsce to już nam sojusznicy jałtańscy pokazali gdzie będzie na konferencji ws Bliskiego Wschodu a okazała się tresurą Polaków pod żydowski bat. Ale za to też można podziękować idiotycznej jednowektorowej polityce zagranicznej od 2015r. Pozostaje tylko pytanie czy to nieudolność lub głupota czy też zabieganie o posadę nadzorcy niewolników?

  4. CZYŻBY EWAKUACJA????

    CICHY 1974 ZYJESZ????

  5. Trzeba zwrócić uwagę na dwie ważne kwestie.

    1.POKO zbiera wszystkich jak leci po to aby pokazać procentowe zwycięstwo nad PiS w wyborach do PE. Ten wynik będzie na sztandarach w kampanii do Sejmu, bez względu na to, czy jesienią pójdą razem czy oddzielnie. Szansę na zrobienie wyniku ze względu na specyfikę wyborów europejskich -mają dużą. Jak wiadomo istnieje grupa wyborców-oportunistów, która przyłącza się do zwycięskiej/sondażowej większości. To jest te ważne, labilne 2-4%.

    2.Wiadomo już oficjalnie, dlaczego rozpoczął się kilka tygodni temu rwetes w Toruniu i zapowiedzi tworzenia nowego ugrupowania. Przyczyną jest brak na listach kandydatów zaplecza Ojca T. a głównie prof. Piotrowskiego -posła PE od 4 kadencji. W poprzednich wyborach pogrożono mu palcem wystawiając na dwójce, za prof. Paruchem /obecnie Kancelaria Prezydenta/. Mimo tego wygrał. Obecnie poza składem.

  6. O wyniku wyborów do PE zdecyduje frekwencja. PiS może liczyć na poparcie inteligencji, ale tej u nas jak na lekarstwo. Mordy na polskiej inteligencji oraz jej powojenna pauperyzacja zrobiły swoje. Dzisiaj zamiast inteligencji mamy postpeerelowską dzicz. Jestem jednak dobrej myśli.

  7. Panie Piotrze w kwestji formalnej, proszę poprawić akapit trzy:.. "Obecność Beaty Szydło w rządzie Mateusza Mazowieckiego" na:.. "Obecność Beaty Szydło w rządzie Mateusza Morawieckiego"

    Kłaniam się i pozdrawiam.

  8. Strony