Lajkonik i królestwo do wzięcia

Prześlij dalej:

Westchnął i postanowił się dostosować do wymagań. Klęknął, pochylił głowę i przedstawił się. – Wasza Wysokość, szlachetnie wymyślony Rycerz Lajkonik przybywa z dalekich stron, by Ci
służyć, w granicach zdrowego rozsądku! Ostatnie słowa pozwolił sobie wypowiedzieć półgłosem, zastanawiając się, czy nie urazi w ten sposób królowej. Ta jednak wydawała się zadowolona z takiego powitania. Rozchmurzyła się nieco i łaskawszym tonem rzekła:
– Powstań, rycerzu Keen O’Kyal. Choć strój twój dziwny, to mowa i maniery dworne. My, Elżbieta VIII, znana również jako Czerwona Królowa, jesteśmy zdania, że powinniśmy złożyć ci królewską propozycję, której z pewnością nie odrzucisz.
– Wasza Wysokość – ośmielił się wtrącić pan Ignacy – Wydaje mi się, że przestawiłem się Waszej Wysokości inaczej, moje nazwisko to „Lajkonik”…
– Ależ tak, usłyszałam wasze nazwisko wyraźnie, rycerzu O’Kyal – wyniośle odparła królowa, a nasz bohater zrozumiał, że w świecie po drugiej stronie lustra nie może być inaczej.

A potem poszli powoli w kierunku platanowej alei, pan Lajkonik obok i pół kroku za Czerwoną Królową, która perorowała przed siebie: – Trzeba wam wiedzieć, rycerzu, iż kilka tygodni temu opuścił Nas nasz małżonek, Czerwony Król, Jerzy Ryszard Romuald Martin. Cóż, naturalna kolej rzeczy, wymiana kadr, gra o tron… Ach, i nie wierzcie w to, co – może to być – usłyszycie. Sine plamy na całym ciele to chroniczna przypadłość w tej rodzinie. W podobnych okolicznościach pozby… Odeszła Nasza świekra. Ale do rzeczy, rycerzu O’Kyal: miejsce przy Naszym boku pozostaje wolne, a Królestwo winno mieć władcę. Mam nadzieję, że pojmujecie, com wam rzekła?

Pan Ignacy doskonale pojął, ale wolał jednak najpierw dowiedzieć się czegoś więcej. – Wasza Czerwona Wysokość, a czymże to zajmował się Jego Królewska Mość, zanim był łaskaw odejść? Jak mógłby służyć Królestwu u Twego boku przyszły szczęśliwy wybranek?
– Och, bez trudu. Od Naszego małżonka wymagamy, by dobrze się wysypiał, wspierał Nasze decyzje, podejmowane w trudzie rządzenia, i raz na tydzień wysłuchiwał Naszego Królewskiego Exposé, podkreślającego Nasze trafne wybory i jego, Króla, błędy. A ponieważ Nasza monarchia jest absolutną, to i małżeńskie wsparcie winno być absolutne.
– Czyli Czerwony Król nie musi pracować? – upewnił się pan, chwilowo rycerz, Lajkonik.
– Kalać dłonie prostą pracą? A skądże! – żachnęła się Czerwona Królowa. – Może oczywiście ujeżdżać rumaki i polować z sokołami, fechtunek doskonalić, ba, może nawet na dżabersmoki się wyprawiać. To rzecz pożyteczna a słuszna, aliści w takim względzie, w jakim nie staje Nam na przeszkodzie. Atoli zważcie, rycerzu, co otrzymacie: koronę, ciepłą strawę trzy razy na dzień i królestwo, jak okiem sięgnąć. Zmęczyły mnie już te rozhowory; chodźcie zatem do kaplicy, Nasz spowiednik już tam oczekuje, by związać nas świętym węzłem. Z dawien dawna już tak oczekuje, wypadałoby go z okowów nareszcie uwolnić…

Strony

6214 liczba odsłon
Obrazek użytkownika quackie

Autor artykułu: quackie

10 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    Myślałem, że Lajkonik ogoli się natychmiast po przejściu na drugą stronę. Ale nie - zachciało się eksplorować odwrotny świat. Ledwie się wywinął z gry o tron;-). 

    Ps.1. Przy okazji wygląda na to, że dla pani Chandry nastał złoty wiek przy tej wspaniałej pogodzie.
    Ps.2. Bardzo fajnie się to czyta

  2. avatar

    Nie ogolił się, bo maszynkę zostawił po swojej stronie, a brzytwą wolał nie ryzykować. Dobrze, że się wywinął, jeszcze by się okazało, że w jego rodzinie sine plamy też są dziedziczne.

    PS1. Masz na myśli pogodę typu monsunowego?
    PS2. Dziękuję, miło, że Ci się chciało.

  3. Może za dużo czytam opowieści fantastycznych i już mi się miesza, ale chyba  gdzieś czytałem o przechodzeniu przez lustro, i o udanym powrocie.
    A może to był jakiś film?

  4. avatar

    inni w altankach ogrodowych. Ten w altance i sukience miał na imię Alicja. Wcale nie wróciła, mimo że pan Lewis Carroll twierdzi inaczej.

  5. avatar

    a akcja dzieje się u mnie, w głowie. Nawet nie przechodziłem na drugą stronę, całość idealnie się odbiła. Z tą całością to trochę na wyrost, bo tylko tyle, ile było się w stanie zobaczyć, a na pewno  wszystkiego się nie zobaczyło, bo to by trzeba było mieć więcej szczęścia w życiu i przede wszystkim, bardziej się w nim o nie starać, ale najważniejsze i ślepy przy odrobinie uczciwości dostrzeże, że rzadko widziana wyborność ponownie trafiła pod czytelnicze strzechy i przed ekrany. 

    Czyta się tak, że tylko druku brakuje i zapachu papieru, wszystko mam nadzieję przed Autorem. W najgorszym razie, który nie byłby w końcu taki zły, przełożyć na światowy i  w takiej wersji pozostać sobą, zostając wreszcie należycie docenionym po właściwej stronie lustra. Czego życzy wierny kibic 
    r

  6. avatar

    dzieje się w głowie. W głowie i w oczach, a sedno w tym, żeby móc spojrzeć w lustro, bo nigdy nie wiadomo, ile jest pani Chandry po jednej stronie, a takiej Czerwonej Królowej po drugiej. A może i na odwrót, bo przecież z każdej strony coś się w tym lustrze odbija?

    Pięknie dziękuję i pozdrawiam serdecznie!

  7. avatar

    "Moje kochane znaczki, moje znaczuszki! Wy jedyne nigdy nie psujecie mi nerwów."

  8. avatar

    że muszę Kota prosić o obniżenie lotów. Niech będzie, że nawiązania rozumiem, każde z osobna, powierzchownie zapewne, ale zestawienia ni w ząb. 

    Trochę przystępniej, nawet jeżeli wyrafinowanie myśli na tym straci? Pliz?

  9. Chyba kluczowy jest ten fellach. Kiedyś była drobna dyskusja o jakimś fellachu, ale nie pamiętam o co chodziło.
    Może trzeba wystukać: "fellah, Szprengler".
    Na razie ja również nie kumam.

  10. avatar

    Film "Misja", zastanów się proszę nad charakterami/odruchami/typami  z filmu i tych Lajkonika. Albo tych, z Herzoga,  np. Aguirre czy Fitzcarraldo.
     
    Odmienne całkiem światy, czyż nie?  Uporządkowane w czasie, czyż nie?
     
    Siedzę nad "Duch pruski i socjalizm" stąd Spengler się skojarzył, trzeba przyznać dobry był, nawet bardzo!
    BTW, C. ma dobre intuicje.
     
    Dalej z Google (filtrowanie wyłączone), dziwnie(?) czułe(?) na zapytanie(?).

  11. Strony