Kornatowski mnie bije! Ratunku jestem zrujnowaną ofiarą prawdy o stanie wojennym!

Prześlij dalej:

Sprawa absolutnie nie miała nic wspólnego ze stanem wojennym, ani z prześladowaniami politycznymi, zwyczajna milicyjna rozróba na tle kryminalnym. Akta sprawy nijak nie pasują do morderstw politycznych, bo kto kiedy słyszał, żeby do dziś w materiałach zachowały się próbki histopatologiczne pobrane od zmarłego, a tak było w przypadku Wądołowskiego. Esbecja i milicja nie bawiła się w żadne wielkie zamiatanie, nie wysilali się w najmniejszym stopniu, zwyczajnie uznali, że klient w trakcie rutynowego pałowania zszedł na zawał i nie ma się czym przejmować. Naturalnie pewne kwestie zostały uwypuklone inne pominięte, jednak w ogólnym rozrachunku tylko idiota porówna tę tragedię do śmierci Przemyka, czy Popiełuszki. Mordy polityczne PRL od strony "procesowej" znamy doskonale, wszystko sfałszowane i pozacierane, tutaj pełen luz. Rola Kornatowskiego w kuriozalnej i niestety tragicznej w skutkach sprawie była taka, że przybył na miejsce zdarzenia i zrobił oględziny, parę miesięcy później przesłuchał jeszcze biegłego. Śledztwa nie prowadził i nie umorzył, czego bym nie wiedział, gdybym się nie dowiedział od Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobro – obaj w 2007 roku na podstawie materiałów archiwalnych przekazali tę wiedzę. Dodatkowo Kaczyński twierdził, że w Komitecie Helsińskim zajmował się politycznymi przestępstwami PRL, ale Wądołowski żadną miarą na ofiarę systemu się nie kwalifikował. Pomimo dość oczywistej sprawy i nie mającej związku ze zbrodniami komunizmu, katowicki IPN w czerwcu 2007 roku wszczął postępowanie i w 2010 roku umorzył z powodu braku jakichkolwiek dowodów na popełnienie przestępstwa. Biegli na podstawie zachowanych próbek orzekli niewydolność lewej komory serca i przypominam, że to IPN pod rządami PiS i ten sam IPN, który jest zwalczany przez układ, umorzył postępowanie, a nie rozgrzany sędzia.

Trzeba od czasu do czasu przyjąć do wiadomości, że w życiu choćby i peerelowskim, zdarzały się zwykłe grandy, takie jakie mamy w każdej epoce. Jacyś durni „ormowcy” złapali pierwszego lepszego na bańce i paroma pałami próbowali wydobyć z niego informacje, co się stało z kurami zawiadowcy z Gdyni. Nie ma powodu się pastwić nad tym człowiekiem i rodziną, nie ma powodu usprawiedliwiać ormowców, ale gdzie tu na miły Bóg „ofiara stanu wojennego”? Pamięć ludzka jest krótka i wybiórcza, ale ja pamiętam o co Rokicie chodziło i co się działo w 2007 roku. Rokita z Kaczyńskimi był w ostrym konflikcie, Lech Kaczyński za udział Rokity w tak zwanej inwigilacji prawicy w czasie rządów Suchockiej, poczęstował Jana Marię Władysława następującym epitetem: „Rokita był autorem zbrodni przeciw demokracji”. W rewanżu krakowski intelektualista odgryzał się i między innymi bardzo słusznie wyciągnął Kaczorowi serię katastrofalnych błędów, zapoczątkowanych dymisją Dorna i powołaniem na szefa MSW Janusza Kaczmarka, który to Janusz z przeciętnego esbeka Kornatowskiego zrobił komendanta głównego policji. Nieszczęście Jana Marii Władysława Rokity zaczęło się wówczas, gdy w politycznym zaangażowaniu spieprzył wszystkie argumenty jakie miał po swojej stronie i zamiast poprzestać na „niegodziwym prokuratorze” oraz politycznej katastrofie w MSW pod rządami Kaczyńskiego, poszedł w najgłupszym kierunku. Dodał całej sprawie pikanterii i podrzucił PiS-owi zbrodniarza komunistycznego mającego swój udział w mordowaniu więźniów politycznych, bo głupi prokuratorzyna biegający za kurami wydawał mu się mało efektowny.

Strony

8640 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

7 (liczba komentarzy)

  1. Nie wiem czy aby nie wyszło zlecenie na zrobienie z Rokity durnia przy pomocy ochoczego TVN.
    No kurcze, tak to jaakoś dziwnie pokazali. Wywczasy pod palemką ściganego człowieka. Brakowało drinka w łapie i gołej laski u boku.
    A że tak łatwo dał się zrobić, to trochę o nim świadczy,  jako o histeryku zapatrzonym w siebie.

  2. Skompromitowany po wielokroć łeb, ofiara własnej niewyparzonej gęby, uznany przez "saloon" za wybitnego polityka, pobity przez Niemców, nagle staje się ofiarą. Zauważmy: sondaż PiS - 30%, PO - 23%. Mam dobrą pamięć, mam swoje sympatie, ale mam też w miarę obiektywne podejście do polityków.
    Oglądam Kazia Lowelasa w TVN i już wiem o co biega. Cienko i z bólem chodzi o uderzenie w Kaczora. Gdyby nie Kaczor o Rokicie wspomniałby tylko pudelek.

  3. avatar

    bez klasy i rozumu
    a czegóż to można wymagać od "płemieła z Kłakowa".
    Nada dziękować Bogu , że nas uchronił od rządów takiego "intelektualisty".

  4. avatar

    No, ale o jednym zapomniałem, chyba najważniejszym w tym kabarecie. Minęło 6 lat od prawomocnego wyroku i 3 lata od odrzucenia kasacji. Co Kornatowskiego nagle spięło, w tak ciekawym politycznie okresie?

  5. avatar

    On, zdaje  się, też  o  tym  wspomniał. Nieoczekiwanym zbiegu okolicznosci. Oczywiście połączył  to  zaraz  z  wywaleniem  z  PO  za  niepłacenie  stawek ;) 
    Główne  pytanie  jednak  pozostaje.

  6. avatar

    Jan Maria wybrał  sobie  fatalną  scenografię do  swego  przedstawienia. Mimo  to, przez  chwilę, nawet  mi się  żal  go  zrobiło. Ale  tylko  przez  chwilę. Nadmiar  środków  przekazu  i  rozpędzenie  się  w   lamencie (ruina  finansowa, czeka  mnie  praca  na  czarno  itp.) sprawiło, że  pozostawił  Jan  Maria  po  sobie  niesmak. 
      Chlor  ma  rację:  to  jakiś cholerny  histeryk.

  7. avatar

    Premier?
    Premier Rzeczpospolitej?

    Ludzie, dlaczego do qrwy nędzy nie widzicie, że JOW jest JEDYNYM ratunkiem? JOW i brak cenzury internetu, oczywiście. I parę szczegółow, ofcourse :).

  8. Strony