Prześlij dalej:

Wydarzenia nie tylko ostatnich dni pokazują, że jest coś prawdziwego w twierdzeniu, że stara szkoła Kiszczaka leży w trumnie. W jakimś sensie i części dotyczy to również medialnej szkoły Urbana. Przykro mi, że do zilustrowania obu twierdzeń użyję odgrzewanego kotleta, ale tak po prostu będzie łatwiej i przejrzyście. Mając na uwadze, że „rewelacje” funkcjonariuszy z Czerskiej są materiałem tak słabym, jak sami funkcjonariusze, nie można wyciągać zbyt daleko idących wniosków. Dla porządku rzeczy warto przypomnieć, że większe pierdoły doprowadzały do politycznego kryzysu lub osiągania celów politycznych.

Jeden z pierwszych i bardziej brutalnych przykładów, jakie wpadają do głowy to wyjątkowo prymitywna i brutalna wrzutka TVN24:

"Jak nie wyląduję(my), to mnie zabije(ją)" 14 lipca 2010, 15:19 "Jak nie wyląduję(my), to mnie zabije(ją)" Foto: TVN24 | Video: TVN24 Joanna Komolka o nowych wypowiedziach ze stenogramów "Jak nie wyląduję/wylądujemy, to mnie zabije/zabiją". Takie słowa kilkadziesiąt sekund przed katastrofą prezydenckiego TU-154 pod Smoleńskiem miał wypowiedzieć kapitan Arkadiusz Protasiuk - dowiedziała się nieoficjalnie TVN24.

Powyższą „informację” TVN24 wrzuciła w obieg bez żadnego przygotowania i wielogodzinnych zapowiedzi sensacji. Efekt był piorunujący i zanim doszło do sprostowania chamskiej propagandy, ta propaganda zrobiła wielkie spustoszenie w umysłach Polaków. Szczerzę wątpię, aby całą rzecz wymyślił Durczok z Pochanke, to z daleka pachnie robotą tych, którzy rekrutowali Kiszczaka. Podobnych i jeszcze gorszych akcji ze strony starych szkół Kiszczaka i Urbana można przytoczyć dziesiątki, ale ta jedna w zupełności wystarczy do porównania tego co było, z tym co zostało. Gdy za robotę biorą się fachowcy, to nigdy nie wolno lekceważyć zagrożenia. Jednym z największych błędów antykomunistycznej opozycji, oczywiście tej prawdziwej, nie „udecji”, było przekonanie, że komuniści są idiotami.

Początki rzeczywiście były trudne, bo na najwyższych stanowiskach sadzano ludzi z odpowiednim pochodzeniem, co często oznaczało parę klas podstawówki, jak w przypadku Kiszczaka, który po wojnie miał tylko 7 klas. Jednak później wszystko się zmieniło i niemal cała wierchuszka esbecji była zbudowana z funkcjonariuszy posiadających wyższe wykształcenie, znających języki obce i doskonale poruszających się w wielkim świecie. Oni znali smak homarów i ośmiorniczek, zanim ktokolwiek w Polsce o tych frykasach usłyszał. Również tajni współpracownicy, w tym dziennikarze, naukowcy, artyści, w sporej mierze rekrutowali się spośród tych najzdolniejszych. Brało się to z prostego mechanizmu, jeśli chciałeś w PRL-u być kimś, to wcześniej, czy później musiałeś wejść w układ z ludźmi Kiszczaka i Urbana.

Obecny stan rzeczy, na szczęście daleki jest od niegdysiejszego profesjonalizmu i poziomu rekrutacji kadr. Nijak nie da się porównać naczelnego „Polityki” Mieczysława Rakowskiego z takim naczelnymi jak: Tomasz Lis, czy Jarosław Kurski, co przyzna fanatyczny zwolennik i przeciwnik PiS. Idąc dalej napotykamy „osobowości” pokroju Giertycha, czy Nurowskiej. I znów pierwszy nie jest Strzemboszem, a druga Szymborską. Jakość dywersyjnej i propagandowej roboty spadła wraz z marnymi kadrami, które zastąpiły starych wyżeraczy rekrutowanych spośród najlepszych. Jakie są tego skutki i efekty? Najkrócej mówiąc takie, jak kadry – wyjątkowo marne.

Strony

Źródło foto: 
16652 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

23 (liczba komentarzy)

  1. Kiszczak i Urban mieli TVP. Taki (sobie) żart.

  2. Kiszczak, Urban i wszyscy wymienieni przez MK nie byli wcale lepsi, niż ich obecne klony. Po prostu nie było wtedy internetu i szybkiego dostępu do informacji. Wielu polityków nadal się tak zachowuje, jakby internetu nie było.

    Dotyczy to animatorów wczorajszej "afery". Odbije się ona kacem totalniakom, gdy ludzie zaczną zadawać pytania dlaczego inni mogli budować, a Srebrna nie i ile to ich kosztowało.

  3. avatar

    Realna(?) analiza zdarzenia: slawomirmentzen/posts/ 

  4. #JaCieNieMoge

    :)

  5. avatar

    "Metoda na ugodę jest dobrze znana i często stosowana. Czy możliwe więc, że Kaczyński rzeczywiście chciał Austriakowi zapłacić? Nie. Gdyby chciał zapłacić, to by mu zapłacił,

    a o sprawie nie dowiedziałaby się Wyborcza."

    Rzeczona uwaga wskazuje, że to jeszcze młody idiota, w sensie Arystotelesa of course.

  6. A mnie się najbardziej podoba umowa, której nie było. No i nie wiadomo - czy, wg "analizy", zapłata miała by być na "fakturę", "paragon", czy "na Kajmany".

  7. avatar

    Sławomir Mentzen --- czy te oczy mogą kłamać? 

    P.S. Facio chyba praktykował w GieWu --- przeczytałeś moje wypociny do końca, toś elyta! Na długo przed GieWu takie chwyty stosował red Eile w Przekroju.

  8. Brednie partyjnego kolegi "krula" Korwina-Mikke. Kolejny zwolennik latynoamerykańskiego kapitalizmu, czyli de facto darwinizmu społecznego, który będąc członkiem zdychającej formacji politycznej o znikomym poparciu społecznym, usilnie próbuje wylansować się metodą: "obszczekaj największe figury w polityce, to może w jakiejś gazecie o tobie wspomną". Żałosne.

     

     

     

     

  9. zabójstwo P. Adamowicza a teraz gaciowa #NoJaCięNieMogę afera taśmowa. Zaplanowana sekwencja? Co będzie następne?

  10. avatar

    Byłoby zabawnie gdyby np. nakryli A. lub K. w kasynie Monte Carlo ale, chyba, mała na to szansa. Będa ciagnąć te 100(?) godzin, zabawnie acz trochę nudno.

    Ciekawe co przykrywają?

  11. Strony