Kilka zwycięstw PiS i jedna irytująca porażka wyborców

Prześlij dalej:

Trzy najważniejsze i genialne informacje są takie: PiS wygrał wybory do sejmików, co nie jest jeszcze przełożeniem na wybory parlamentarne, ale to zdecydowanie lepszy wskaźnik niż „sondaże”, po drugie PO ogłosiła przegraną i ucieszyła się, że przegrała mniej niż mogła, po trzecie nastąpiła pełna kompromitacja PKW. Niezbadane są wyroki demokracji i społecznych nastrojów, należałem do tej grupy pesymistów, którzy węszyli porażkę i to większą różnicą niż w tej chwili badania pokazują zwycięstwo. Stało się zupełnie inaczej i czas najwyższy na odrobinę satysfakcji. Zwycięstwo zawsze dodaje skrzydeł, a porażka przyśpiesza pałacowe intrygi i inne przewroty w obozie wroga. Ewka premier nie tylko straciła poczucie humoru, ale straciła też poczucie rzeczywistości. Tusk z Ostachowiczem nigdy nie pozwoliliby sobie na dwie głupoty, które palnęła Kopacz. Kto to widział ogłaszać porażkę na podstawie sondaży? Donald z całą pewnością powiedziałby, żeby cierpliwie poczekać na oficjalne wyniki i tym samym sprowokowałby przeciwnika do wygłaszania oskarżeń dotyczących sfałszowania wyborów. Tusk nigdy nie powiedziałby, że PO przegrała, użyłby cudownych neologizmów tupu: „ten prawie remis”, „ta kosmetyczna różnica nie zmieniająca układu sił”. Ewka całkowicie się pogubiła i z porażki zrobiła klęskę, również wizerunkową.

Miny wszystkich Durczoków, Kuźniarów i całej armii „nowoczesnych i uśmiechniętych” zarówno w szeregach partii matki, jaki w klasie głosującej na partię matkę, powiedziały wszystko. Coś się skończyło, miejmy nadzieję, że skończyła się epoka gierkowskiego renesansu, w której zwyczajnie nie dało się dłużej żyć i Polacy w końcu zaczynają mówić dość. Gdy się partia stacza z góry na dno, prawie niemożliwa jest zmiana kierunku, ludzie widzieli tyle gorszących scen i nasłuchali się tylu kłamstw, że nowa wersja łgarstw w spódnicy, która chciała być „bliżej ludzi” zaliczyła kompromitację w parę tygodni.

Spokojnie można mówić o totalnej porażce PO, bo przegraną przecież mieli w swoich wewnętrznych sondażach jako realną opcje i był czas, aby się na to propagandowo przygotować. Nie wiem, co nie zdziałało, ale pewne jest, że po porażce wyborczej nastąpiła seria porażek wizerunkowych. Teraz wystarczy spokojnie poczekać na pierwsze reakcje Grześka Schetyny i pozostałych graczy, którzy Ewkę premier zjedzą na surowo, przy najbliższej okazji. Dopóki żarło nikt nie miał odwagi zadzierać ze zwycięzcami i na tym patencie Tusk przeżył dwie kadencje. Dobra passa się skończyła i nie będzie litości dla liderów PO, którzy przestali zapewniać korytka na wszystkich możliwych szczeblach władzy. Analizując ciągle nieoficjalne wyniki wyborów warto wspomnieć o trzech „efektach”, tak chętnie dyskutowanych w ostatnim czasie.

Co się stało z efektem Tuska? Zdechł, szybciej niż go wydano na świat i poza wszystkim efekt ten stał w absolutnej sprzeczności z efektem Kopacz, który nie zdążył się narodzić. Kopacz miała odrobić straty po Tusku i odzyskać zaufanie do Platformy, jednocześnie wkładano ludziom do głów, że „prezydent” Europy, to wielki sukces Polski i wizytówka PO. Tak skrajnie sprzecznych i do tego topornych blag nie dało się skleić i powstał jeden wspólny efekt uboczny – PO zaczął na dno toczyć Tusk, a Kopacz przyśpieszyła tempo. Pozostaje trzeci, najmłodszy, efekt do omówienia, chodzi rzecz jasna o nieszczęsnego Hofmana. Tutaj sprawy widzę podobnie, jak ta część analityków, którzy twierdzą, że PiS wygrałoby wyżej, gdyby nie Hofman i zupełnie nie zgadzam się z tezą, że to właśnie dzięki aferze z Hofmanem PiS zyskał, bo szybko zareagował. W takich przypadkach nigdy się nie zyskuje, syf w jakiejś części zawsze się przyklei, jedyne, co można zrobić, to właśnie szybkimi decyzjami ograniczać straty.

Wypadałoby w końcu poświęcić klika słów PKW, ale tak prawdę powiedziawszy nie bardzo mam ochotę powtarzać argumenty padające w tej chwili zewsząd. Podobnego poziomu kompromitacji nie jest w stanie przykryć Michnik z Walterem i nawet nie próbują się za przykrywanie brać. Zarzuty o złe liczenie i fałszowanie głosowania bardzo rozsądnie podsumował Jarosław Kaczyński, który z pozycji wygranego podważył jakość wyborów i zapowiedział skargi. Genialny ruch i równie dobra odpowiedź na zaczepki Ewki premier. PiS wygrał wybory i wygrał wojnę z PKW, to musi cieszyć podwójnie, ale na koniec przygotowałem gorzką pigułkę, aby nie zrobiło się nazbyt mdło i żeby sodowa nie strzeliła do łba. Muszę powiedzieć, że dawno nie byłem tak załamany poziomem części komentarzy na portalu kontrowersje.net, jak załamałem się wczoraj.

Próby postawienia spraw na dupie przez paru komentujących, zwyczajnie mnie przerażają i liczę, że to po prostu słabszy dzień lub brak zrozumienia. Dowiedziałem się, że jako wyborca powinienem ślęczeć w Internecie i biegać po chałupach zbierając informacje, kto w mojej okolicy będzie burmistrzem i jak zrozumiałem, jest to „mój obywatelski obowiązek”. Ostatni raz podobne argumenty słyszałem w latach 80-tych, kiedy sekretarze partyjni namawiali nie zadowolonych obywateli, żeby sobie sami pojechali na wykopki pozbierać ziemniaki w obłożonych pracą PGR-ach, a nie narzekali na brak zaopatrzenia. Inni poszli jeszcze dalej i do tej pory staram się wbić w oczodoły gałki oczne, które mi wyszły na wierzch, po przeczytaniu opinii, że wybory lokalne muszą być okupione krwią i trzeba wydać wojnę lokalnym układom, aby zasłużyć na miano świadomego obywatela.

Proszę wybaczyć, ale to jest jakiś jedno wielkie „fiku miku i kuku na muniu”, takie podejście do demokracji w wymiarze krajowym i lokalnym. O ile mi wiadomo to w relacji wyborca – kandydujący, wyborca jest pracodawcą, a kandydujący za moje podatki ma świadczyć usługi. Jeśli ktoś mi wmawia, że przy obecnym systemie partyjnym, w którym największa partia opozycyjna bierze jakieś 30 milionów subwencji, mam biegać po chałupach i w czynie społecznym zbierać kartofle, to na pewno nie ja dostałem na głowę. Właśnie dlatego dookoła otacza nas tandeta, że rozmaici domorośli, zwykle wychowani w PRL wdrożeniowcy, ciągle odwołują się do realnie socjalistycznych metod wychowywania obywatela. Ja mam biegać po wsi i pytać kto tu jest uczciwy i popierany przez PiS?

No chyba was po…grzało Szanowni Rodacy. Do mnie ma przyjść kandydat, grzecznie zapukać, powiedzieć dzień dobry Najukochańszy Wyborco, czy mogę zająć chwilkę i przedstawić swój pomysł na zarządzanie gminą. Nikogo takiego u mnie nie było i tak zadałem sobie trud, na który żaden z kandydujących nie zasłużył, bo usiłowałem jak ostatni debil, a nie szanujący się wyborca, dochodzić kto jest kto. Najmocniej przepraszam, ale jak widzę takie żarliwie frajerskie „postawy obywatelskie”, to naprawdę schodzi ze mnie optymizm. Totalne bzdury i idiotyczne pomysły odsyłające wyborców do budowania komitetów, do czynów społecznych i może jeszcze Inspekcja Robotniczo-Chłopska dla pewności?

Od czego jest partia PiS i za co w tej partii działacze biorą pieniądze? Wszystko rozumiem, że układ, że media, że 1000 niesprawiedliwości, ale pytam kogo partia PiS rekomendowała lub wystawiła w gminie Chojnów na wójta i do Rady Gminy? Jeśli sytuacja się powtórzy, za cztery lata zrobię dokładnie to samo, wrzucę pustą kartkę w wyborach najniższego szczebla i ma w dupie, co sobie dopisze PSL, im się przynajmniej chce dopisywać. Komuś chyba coś ciężkiego na łeb spadło jeśli sobie wyobraża normalność w postaci obywatela i wyborcy uczepionego do nogawek polityków, nadrabiającego w czynie społecznym partactwa partyjnych nygusów.

Nie mam ochoty na żadne kandydowanie, budowanie komitetów i marnowanie czasu na odszyfrowywanie proweniencji lokalnych działaczy i nikt mnie nie będzie tresował jak wyborczego pieska. Ty do mnie, nie ja do ciebie, jak powiedział Rewiński do taksówki w kultowych „Zmiennikach”. Nie dostaję oferty, która mnie interesuje, to podcieram sobie rowek listą wyborczą. Za komuny szło się do sklepu po pralkę i wracało z ekspresem do kawy, bo akurat rzucili i wtedy też tacy sami „społecznicy” zachęcali lud do czynu społecznego i wołali na barykady.

Psim partyjnym obowiązkiem jest przygotowanie kandydatów i poinformowanie ostatniej w chałupy we wsi, kto startuje w wyborach. Dla mnie to tak oczywiste, jak fakt, że nie biorę nożyczek od fryzjera, gdy widzę, jak mi kaleczy włosy, tylko krzyczę tnij prosto lebiego – za co bierzesz pieniądze? Wybory poszły nieźle, ale póki wyborcy nie zaczną się szanować i nie odrzucą mentalnej spuścizny po PRL, to politycy dalej będą dyscyplinować obywateli, chociaż wiadomym jest, że stan normalny i pożądany wygląda dokładnie odwrotnie.

5.604
33883 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

23 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    preludium tego co nas czeka w najblizszej przyszlosci niech bedzie szeroki usmiech pana najjasniejszej ekscelencji grzesia-zniszcze cie-schetyny...choc porownywalnym bylo tez wystapienie doktorowej...miala taki "przeraż" w oczach by nie upasc musiala poprawic sobie 2 mikrofony na sztabowej sceno-mownicy co dalo jej jakies 15 sekund na przelkniecie sliny i glebszy oddech..a to dopiero poczatek..ktos wie jak beda wygladaly nastepne powyborcze konfy??jakie beda odpowiedzi na pytania od np. red rachonia..pereiry..pani kolendy zalewskiej i innych???
    mnie uderzylo jeszcze jedno wczoraj..jak to pan krasko malo nie wygonil ze studia wyborczego posla wenderlicha gdy ten przywolal redaktorowi opinie millera ze 8%  w tych wyborach to dla sld dobry wynik..mam nadzieje ze nie tylko ja to widzialem..redaktor krasko na takie dictum o maly wlos nie dostal udaru mozgu..wrzeszczal na posla wenderlicha chyba z 5 minut......KTOS TO WIDZIAL............?????????
    co do komunikacji spolecznej miedzyludzkiej bez w zgledu na kto za kim idzie to w czasie przed- i po-wyborczym zauwazylem ze ludzie chca ze soba rozmawiac..I zauwazylem jeszcze jedno...dawne peowiaki zaczynaja zpokora podchodzic i przepraszac..
    jesli mialbym, cos kliknac o tym ze nikt do mnie tez nie zapukal...to fakt...bo to nie bylo widocznie w niczyim interesie....

  2. Ma Pan absolutna rację Panie Piotrze. Dlaczego nasz wspaniały kraj bierze tylke złe przykłady z zagranicy. Przeżyłem trochę lat w Stanach i przed wyborami może nie dobijaja sie do drzwi ale telefon dzwoni co chwile i ktoś stara się przekonać na kogo i dlaczego mam glosować. Pod kościołem w niedziele gromada kandydatów biega za wyborcami i ściska im ręce. A co do PKW i całego systemu wyborów istniały kiedyś w USA karty perforowane i nie dało sie ich podrobić ani przekłamać. I to zmieniono ten system na elektroniczna maszyne do głosowania.Zamiast płacić za programy komputerowe które można wyprodukować w prosym arkuszu kalkulacyjnym, może warto wydać na nowoczesny system do głosowania , który będzie miał gotowe stanowiska do głosowania. 

  3. Tak się to odbywa w Stanach, natomiast w Warszawie, jak rozdawaliśmy ulotki pod kościołem (nie na terenie kościoła), to emeryci-lemingi wrzeszczeli, że wstydu nie mamy, bo "pod kościołem się nie politykuje". Pracowaliśmy na dwie zmiany: 3 osoby rano i 3 wieczorem. Trzeba zaznaczyć, że kandydat na radnego (PiS) robił na obie zmiany, podchodził do ludzi, wręczał ulotki, rozmawiał, przekonywał do swoich wizji i pomysłów. Bardzo budujący przykład. Niestety, u nas jest takie głęboko zakorzenione przekonanie, że polityka z definicji (sic!) jest czymś złym, nieczystym, diabelskim, że nie wolno się z nią nawet zbliżać do obiektów sakralnych.

  4. W tym całym kandydowaniu są pewne sprzeczności. Niby pełnienie funkcji przedstawiciela to jakiś bonus, korzyść, a tak słabo kandydaci o ten wybór zabiegają. Z drugiej strony, przedstawicielstwo to trudna służba społeczna, praca i poświęcenie, a tylu się do niej pcha ;)

  5. Uderz w stół a nożyce się odezwą.
    Rozumiem twój wybór, a właściwie jego brak. We wsi, w której wcześniej mieszkałem, w moim okręgu był tylko jeden kandytat. Zgadnij czy się dostał?

    http://www.wybo... Okręg 8. Kandydat na wójta też tylko jeden. Też się dostał. Wybór więc jeszcze marniejszy niż w Chojnowie.
    Zgadzam się też z relacją: kadydat - wyborca. Też się wkurzałem, że żadnej informacji o kandydatach nie mogłem znaleźć. Chociaż jeden z czterech kandydatów pofatygował się i faktycznie do mnie zapukał, przedstawił się i porozmawiał. Nie dostał się.
    Problem jest w innym miejscu i nie o wybory tu chodzi. Wieś 200 mieszkańców, 7 lat mieszkasz a ludzi nie znasz.  Nie krytykuję, stwierdzam fakt. Sam tak mam we wsi, w której obecnie mieszkam. Gdyby dzieci nie chodziły do szkoły i nie musiałbym chodzić na wywiadówki, znałbym tylko najbliższych sąsiadów. A tak to jeszcze paru innych i tyle.

  6. Ja syty rozumiem głodnego. A syty dlatego, że wielu kandydatów (w tym jeden Murzyn z PO!) było łaskawych odwiedzić mnie - co prawda "ulotnie", via skrzynka pocztowa, ale mnie to wystarcza. Bo sam bym nie ruszył tyłka nawet wtedy, gdyby spotkanie z kandydatem odbywało się pod moim oknem (no tutaj to może lekko przesadzam, ale niewiele). Mój głód wiedzy zaspokoiło to, że "odwiedzający" mieli wyraźnie określoną przynależność.Jednak jako syty wiem co powiedziałbym o kandydatach skrywających swoje preferencje. I nie byłoby to tak delikatnie jak u MK. To kandydat przedstawia swoje cv, a nie jego szef. Frustrację wyładowałbym na karcie do głosowania, bo karta jest moja i nie oddałbym jej nikomu ;)

    W wyborach uczestniczę zawsze, ponieważ uważam, że biorą nas frekwencją, że DZISIAJ frekwencja jest szklanym sufitem PiS-u. Szklany sufit to również "a co my możemy zrobić".

    A dlaczego PiS? Bo lata 2005-2007 uważam za najlepsze jakie dotychczas w kraju przeżyłem. I dlatego też, że swój rozum mam. I dlatego, że w 2005 na PiS nie głosowałem.

  7. Wyniki nie zostały jeszcze ogłoszone, ale kto potrafi racjonalnie wyjaśnić wynik PSL? Jeżeli zostanie to potwierdzone.
    Skąd taka różnica pomiędzy CAŁOROCZNYMI notowaniami partii cwanych "chłopów", a tak nagłym wzrostem?
    To nie są 3 p-kty procentowe, to jest 3-krotny wzrost
    :-?

  8. Partia oszustów przegrała w sytuacji bardzo sprzyjającej - główny ściek przykrył wszystkie przestępstwa i skandale mafii rządzącej od 2007, aferę Hofmana natomiast we współpracy z Sikorskim mainstream przemaglował na 201 sposobów, do tego jesteśmy na jesieni z fantastycznymi wynikami w polskim sporcie (zawsze to pomaga rządzącym), a tuż przed ciszą wyborczą polska reprezentacja ogoliła Gruzję w sposób profesjonalny. Póki co z rynku pracy nie dochodzą jakieś bardzo złe wiadomości co bardzo PO teoretycznie w wyborach powinno pomagać. MIMO TO partia oszustów przegrała wyraźnie przy dużej frekwencji w kraju. Jeśli pominiemy ok. 9 proc. dla komitetów lokalnych w sejmikach wojewódzkich i dodamy do tego zmarnowane 4,2 proc. na JKM i 1,7 proc. na ruch narodowy to naprawdę mocne 38 proc. (lekko licząc) jest całkowicie do zdobycia za 11 miesięcy.
    Ten wynik to bardzo zły sygnał dla Ireneusza Szeląga, Maksjana, Wójcika, Artymiaka oraz Laska.

    Jedno z czerwcowej afery Belki, Sienkiewicza, Parafianowicza, Nowaka, Rostowskiego, Elki Bieńkowskiej, Kwiatkowskiego i Kulczyka jednak dobrego wyniknęło - zawiązany w tamtym czasie przez Jarosławów i Ziobrę sojusz dał dobry wynik na początek.

  9. aferta taśmowa, która wg Twojej opinii miała być planowym uderzeniem Komorowskiego i jego Układu w grupę Tuska. Pisałem Ci, że to jest niezwykle ryzykowna strategia, która może pogrzebać i PO i Komorowskiego w 2015 kiedy jego bezpośrednie zaplecze zacznie się sypać. Dlatego twierdziłem, że ci ludzie nie mogą być aż tak nieprzewidujący/szaleni.

    Moim zdaniem afera taśmowa zaważyła na wyniku tych wyborów - niekorzystnie dla PO i tym samym dla Komorowskiego. Za kulisami zacznie się teraz okładanie po ryjach, być może z próbą wyrzucenia Kopacz już na wiosnę. Komorowski nie będzie mógł stać z boku i patrzeć na to lanie się po gębach w roli bezstronnego obserwatora, ten syf zacznie wciągać jego samego.

    Czy tego chciał? Rozgarnięty umysłowo to on nie jest, ale nie podejrzewam, żeby skupiona wokół niego i sterująca nim klika składała się z osób pozbawionych instynktu samozachowawczego, tu jest do przegrania wszystko.

  10. ryzyko, a oni nie mieli wyjścia, przymierzali się do tego wykopu rudego od 2013 roku dość nieudolnie, a późna wiosna 2014 to był ostatni możliwy i sensowny termin przed serią wyborów ( Sienkiewicz na tej taśmie wspominał o 8 miechach przed wyborami ), liczyli na krótką pamięć ludu i jego głupotę, czas i media. System nie jest nieomylny i wszechwładny, czasem zdarza mu się źle skalkulować.

  11. avatar

    bardziej. Patrząc przez pryzmat mojego miasta to kandydat PO wygrał w 1 turze bo ludzie ogólnie pozytywnie oceniają to co się dzieje z rozwojem miasta i inwestycjami. Ale nie ma opcji, żeby w wyborach parlamentarnych Przestępcza Ogranizacja miała taki sam wynik! Ludzie gromadnie zagłosują na PiS i tyle bo wybory samorządowe mają swoją specyfikę.

    Co do PKW i ręcznego zliczania głosów to pewnie będzie tutaj próba prostowania i wyciągania PO z bagna, ale lawina już poszła. Leśne dziadki, pilnujące jeszcze wyborów Jaruzela, powinny być automatycznie do wymiany a po raporcie NIKu odpowiedzialni do pierdla. Bo jak nie teraz to kiedy?

    I jeszcze kwiatek na koniec:
    "Miejska Komisja Wyborcza w Lublinie ma już zweryfikowane protokoły ze wszystkich obwodów. Jednak przy próbie wydruku protokołu w poniedziałek wieczorem okazało się, że system informatyczny drukuje nieprawidłowe dane. Pracę komisji przerwano do południa we wtorek."

    Pewnie ludzie chcieli wpisać prawdziwe wyniki a system drukował te z "ruskiego" serwera :)

  12. avatar

  13. avatar

    Odnośnie kompromitacji PKW i tego nowego "systemu" polecam poczytać:
    http://niebezpi...
    http://zaufanat...
    Jaja jak berety.

  14. avatar

  15. avatar

    Ciekawe co się stanie z raportem NIKu o przetargu na system informatyczny PKW. A z racji tego, że za rządów PO ten kraj to PRL-bis to i komputery podobne:
    https://www.you...

  16. Niestety MK, ale wykazujesz głęboki brak znajomości tematu i co gorsze, typowo PRL-owską postawę roszczeniową:). 

    Podam Ci więc trochę faktów: Żadne oficjalne subwencje nie są w stanie sfinansować wyborów samorządowych, ba! nawet parlamentarnych. I łatwo to policzyć, wystarczy znajomość cen choćby nośników reklamowych. Wiodące firmy outdoorowe w dużych miastach (nie liczę stolycy, bo tam to horror) życzą sobie od 5 do 15 tysięcy miesięcznie za bilboard (ceny na wyboey są ekstra). W takim Wrocławiu 100 sztuk to minimum aby cię zauważono, czyli bańka. Do tego plakaty, ruchome platformy, opłaty za każdy słup na którym powiesisz plakat ( W tym roku kuriozum sięgnęło szczytów: policja śledziła klejących i wlepiała mandaty), ulotki, reklama internetowa itd.

    A to tylko jeden kandydat, a PiS wystawił w tych wyborach....32 tysiące kandydatów!!!!
    Skąd mają więc wziąć kasę, aby MK był zadowolony i zagłosował na PiS który dotarł pod jego strzechę? Odpowiedź jest prosta i udzielił jej Palikot: wyłożyć kilkanaście milionów z "własnej" kieszeni i dotrzeć do o wiele większej grupy niż biedniejsi kandydaci którzy docierają (nieskutecznie) do Ciebie.

    Zaraz zapytasz dlaczego PO i PSL może, skoro oficjalnie mają takie same subwencje?
    Bo subwencje to fikcja. Synekury płacą ogromne składki pod stołem, a jak trzeba to bierze się z państwowej kasy (Dodruk "pustego pieniądza" NBP na załatwienie opozycji-taśmy). Firmy państwowe dają ogromne granty na "zwycięzców" czyli swoich szefów, wręcz dzielą się budzetami reklamowymi z kandydatami a prywatne dostają konkretne obietnice które realizuje się pózniej kosztem podatnika. Prawdziwe kwoty wyborów przekraczają kilka tysięcy razy oficjalne kwoty. Choćby PSL rozdawało teraz na potęgę paczki: czekolady, wódkę i inne gifty Sumy łącznej brak, ale ilość wskazuje, że po podliczeniu z tylko lokalnymi reklamami dawno przekroczyli normę. A do tego ogromne wsparcie: w każdej wsi każdy strażak z OSP oddaje głos na szefów i za darmo prowadzi kampanię na każdej wiosce ( To poza dostępem do dopłat powód 17% poparcia).

    Co więc pozostaje pozostałym bez dostępu do koryta?
    Ano zniknięcie z firnamentu, albo coś co jest darmowe i trudne do stworzenia i utrzymania: struktury, czyli ludzie. A te powstają latami i pokoleniami (Dlatego np.SLD nie znika z polityki)
    To oni za darmo biegają, namawiają, rozklejają i działają. Chociaż tu za darmo też nie ma nic, trzeba będzie im "zapłacić" stanowiskami w momencie wygranej, stanowiska w administracji to oficjalne waluta.
    A dla gorących głów sugeruję obejście naiwnym 2 tysięcy lokali i porozmawianie z każdym przez 10 minut, wysłuchaniu nieustajacych problemów, pretensji i oczekiwań. Warto przy tym wziąc pod uwagę, że tylko niewielka częśc będzie kulturalna i choćby zainteresowana rozmową z politykiem, zwłaszcza tym wykreowanym z mediach jako "oszołom, mocher i sekciarz smoleński". Wielu z nas nie chce oficjalnie przyznawać się do poparcia PiS-u, a co dopiero biegać po domach jako ich polityk? Juz nie pamiętacie co się stało jak zwolennik PO odwiedził biuro poselskie Janusza Wojciechowskiego?
    Kaczyński może objechać i całą Polskę, ale ma zorganizowane duże wiece, na które wchodzi, mówi co ma do powiedzenia i wychodzi, cały czas z ochroną. Na poziomie lokalnym to niemożliwe, zwłaszcza, że powyżej wsi społeczność nie istnieje.
    Życzę powodzenia.

    I na koniec: a dlaczego polityk X ma to robić?
    Wystarczy zajrzeć w rozdzielnik i już widomo, że kokosów (oficjalnych nie ma). Wręcz odwrotnie, marne grosze, zwłaszcza w samorządach i niżej. Same koszty wyborów to fikcja, bo relne koszty zawsze są pod dywanem, sorry-taki mamy kraj.
    To taki nasz "Cud nad Wisłą" na Zachodzie widać na rachunku dokładnie ile kosztuje kampania, a u nas ceny te same lub wyższe, ale rachunek zawsze kilka tysięcy % mniejszy. Dlatego ci "zarobieni" posłowie uważają europosadę za dar niebios (normalne pieniądze), a kradzież z polskich pensji jako jedyną możliwość zarobku. Dlatego wspomniałem o roszczeniach MK rodem z PRL-u: posłowie i politycy mają robić za 1-2 zł/h, być chłopcami do bicia, dbać o Naród i Ojczyznę i się cieszyć. Oni robią, ale kombinują jak każdy rodak: resztę muszą dokraść. Nepotyzm, kolesiostwo i prywata to jedyne co pozwala zarobić.
    Zaraz usłyszę, że przecież to "służba państwu i zaszczyt". No skoro tak to dlaczego np. MK (zakładam, że społecznik z powołania) się za to nie bierze? I skąd te kadry mają się brać w kraju, gdzie kult pieniądza przeważa nad wszystkim, gdzie wartość kreuje TVN i GW, a sprawiedliwość nawet do sądów zagląda od święta. Jakoś nie widzę pchających się do polityki świętych za życia, wręcz odwrotnie. Może więc warto to przemyśleć, a zanim się zacznie krytykować i stawiać wymagania, to warto zacząć od siebie?

  17. avatar

    Weź ten bełkot wyryj w marmurze i przybij do krypty PiS, bo wniosek z tej bazgraniny jest tylko taki, że szanowni lokalni kandydaci z PiS to książęta bez posagu. Jeśli ktoś nie rozumie, że w polityce głównym zadaniem jest dostarczenie informacji i przekonanie wyborcy, a nie czekanie na cud, to niech się przejdzie do byle wiejskiego sklepiku, gdzie walczący o życie sprzedawcy stają na głowie, aby klient wrócił. Komu wciskasz te głodne kawałki z podręcznika młodego marketingowca? Co ja bilbordów w Biskupinie wywieszonych na stodołach oczekiwałem, czy wiejskiej TV kablowej? Powtórzę nie było w gminie Chojnów żadnego kandydata z PiS, ani popieranego przez PiS, zatem skończ pan pieprzyć farmazony o "czynnikach obiektywnych". Coś mi ta gadka-szmatka łamane na bełkot zalatuje raportem lokalnego działacza. Takich działaczy i takie usprawiedliwienie wywalałbym na zbity pysk po pierwszym zająknięciu. Albo się weźmiecie do roboty albo najtwardsi zwolennicy pokażą wam wała - panowie "działacze" od siedmiu boleści.

  18. MK spóźniłeś się 4 lata ;-) Wtedy mieli kandydata na wójta i do rady gminy. A teraz nikogo...

  19. Ja często głosowałem za granicą i zawsze byłem przeszczęśliwy, bo dostawałem listę warszawską ze znanymi mi osobami.

  20. avatar

    Formula ,,ukladu" sie ewidentnie wyczerpala. Polacy tak jak czulem nie kupili tej durnej wersji odnowy wladzy. Juz nie znecajac sie nad Kopaczowa ktora nie ma talentu a marna kopia zagrywek donka juz nie przejdzie:) warto zauwazyc ze przejmujac wladze w kilku( jeszcze precyzyjnie nie policzono:):) wojewodztw pis przejmuje realna wladze, decyzje i odpowiedzialnosc zeby pokazac ze da sie lepiej. 2 kwestia, mega pozytywna ze moze to byc zamkniecie zrodelka dla kolesiow wladzy i ich rodzin, czyli utrata tego co ta bande spaja:)  3 cia kwestia ze wieelki aparat urzedniczy nie uratowal nawet wladzy najwiekszych miastach z rozbujana do granic administracja:) 4 sprawa mlodzi nie daja sie dymac PO. 5  taki wynik daje bezcenna nadzieje. IDA ZMIANY Pozdrawiam tych ktorzy nie stracili nadzieji w ten narod:)

  21. 'Efekt Kopacz", jesli w ogole istnieje, to polega na ciagnieciu PO w dol

  22. A mnie wnerwia jak każdy dostaje sraczki i chodzi od drzwi do drzwi przed wyborami, bo powinno być odwrotnie - od objęcia władzy do następnych wyborów strużka potu powinna włodarzom codziennie spływać po dupie. Wtedy nie będzie potrzeby wydawania góry szmalu na plakaty i inne pierdolety przedwyborcze. Dobry polityk to nie towar na półce w sklepie. Ma stawiać jasne cele, artykułować w razie potrzeb rzeczowo argumenty i w efekcie egzekwować postawione cele. Ma być niewidoczny, ale skuteczny. I organizować w trakcie kadencji spotkania z wyborcami, a nie za 5 dwunasta.
    Ja mogę tylko napisać: "Idź Pan w chuj z takim podejściem". Jak rozumiem nie przeszkadza Panu taka nachalna napierdalanka w ludzi przed wyborami?